Nie ma złota w górach Andach

maladict dnia 5 marca, 2015 o 11:36    9 

Powiem krótko. Jeżeli lubisz podbijać, kolonizować i wyrzynać w pień cywilizacje Ameryki Południowej lub, wręcz przeciwnie, zamierzasz odesłać brodatych bogów tam skąd przyszli, czyli w zaświaty, to koniecznie musisz nabyć najnowszy dodatek do Europy Universalis. Jeśli nie, to meh.

A teraz trochę więcej dla tych, których nie męczy pisane. To samo co powyżej. Dlaczego? Przyjrzyjmy się najważniejszym rzeczom jakie dodatek przynosi. Zacznę od kolonizacji, bo tę ograłem nieco więcej. Zautomatyzowanie odkrywania terra incognita znacznie ułatwia grę. Szczególnie w przypadku konkwistadorów, bo im wystarczy zaznaczyć Hunt for the Seven Cities i masz ich z głowy. Dzielnie popylają po całej mapie odkrywając nowe tereny, tłukąc tubylców i szukając złota. Od czasu do czasu uraczą raportem z bitwy, odpalą jakiś event, jak się zmęczą to sami odpoczną. Jeśli dodać, że bez problemu mogą przechodzić przez zamieszkałe prowincje, to sami przyznaczie, że wygoda duża. Z flotą już nie jest tak fajnie, bo jej modus operandi to seria wypraw, które trzeba po kolei wybierać aż lista ulegnie wyczerpaniu. Wtedy trzeba poczekać aż skolonizujemy w pełni kolejną prowincję co otwiera nam nową listę. Należy jednak podkreślić, że wysłanie Odkrywcy z konkretną misją (np. do wybrzeży Grenlandii) odsłania nam o wiele więcej prowincji niż randomowe pływanie. Eventy dla floty oczywiście też są, głównie polegają na wyborze ‘rabujemy tubylców i wzrasta ich Agresywność lub jesteśmy mili i Zaciekłość spada’. No i oczywiście jak już odkryjemy wszystko w okolicy możemy naszego Odkrywcę wysłać w rejs dookoła świata. Zaprawdę powiadam wam, przymyślcie to dwa razy i dobrze się przygotujcie, bo jak popłyną to już nie ma przeproś, nie da się ich zawrócić. W moim przypadku to do wybrzeży Kaliforni szło im jeszcze nieźle, ale gdzieś na środku Pacyfiku ilość miesięcy na morzu przeważyła nad cechami Odkrywcy i dzielna flota kastylijska zmieniła kierunek żeglugi na pionowy. Dobrze, że miałem drugiego Kolumba… Ano tak, drobny glitch przy starcie Kastylią w 1492r. pozwala nam mieć dwóch Kolumbów. Z jednym zaczynamy, drugi przyłącza się w trakcie. Przyznacie, przydatne. Jest jeszcze kilka innych drobnych błędów – konkwistador, co go dostajemy z eventu jest Bezimiemmym. A dokładniej bezimiennym. Dosłownie. Czasem w modyfikatorach kraju pojawiają się dziwne rzeczy w stylu mod_ev_cośtam_cośtam_brlprb_1538. Ale nie ma co narzekać. Gry to nie psuje, a wszak to dopiero pierwsza łatka do łatki wyszła. [EDIT] Traktat z Tordesillas wygląda następująco, że jak skolonizujesz wystarczająco prowincji by utworzyć Państwo Kolonialne to papież łaskawie zaklepuje ci ten region co daje +10 do Wzrostu Kolonii a innym pewnie tyle samo tylko minus. no i jak Państwo Kolonialne urośnie do 10 prowincji to daje ci ekstra kupca. Do złotej Armady jeszcze nie doszedłem, bo jak wiadomo w górach Andach złota nie ma.

cityofgold

Dlatego też przejdę do drugiego ficzera, jakim są religie Indian Centralnej i Południowej Ameryki. I, powiem wam, jest to nowe wyzwanie. Wszystkie religie (w dużym skrócie) polegają na tym by podbijać sąsiadów, bo kto pierwszy to zrobi to będzie mógł wprowadzić reformy pozwalające łatwiej podbijać sąsiadów. Mamy więc jakieś 100-150 lat na radosną wyrzynkę nim przypłyną biali i albo nas wyrżną od razu albo dadzą czas na westernizację. Zresztą omówię to może na przykładzie Majów, którymi grałem najdłużej. Majowie do reformy potrzebują dwudziestu prowincji. Problem jest, że zaczynają z czterema maksymalnie. Pozostałe szesnaście trzeba podbić (o diploanneksie zapomnijcie, bo wszystkie cztery państwa z religią Majów się wzajemnie nienawidzi). Ta sama ilość prowincji, identyczny poziom Technologii, jednostek wojskowych i terenu oznacza, że większość bitew jest zredukowana do szczęśliwszego rzutu kością. A czy ktoś, z ręką na sercu przyzna się, że mu szczęście przy rozstrzyganiu bitew sprzyja? Nie sądzę. Najdalej udało mi się dojść do ośmiu prowincji zanim koalicja pozostałych majańskich plemion mnie zajechała ze szczętem. U plemion azteckich jest podobnie, bo ci potrzebują bitew (i to niestety zwycięskich) by opóźnić Doomsday. Po stronie plusów można zapisać liczne eventy pomagające nam (ale sąsiedzi też je mają) i fakt, że z racji grupy Technologicznej Mesoamerykańskiej nie muszą się przejmować Punktami Monarchii. Jeżeli bowiem musisz zebrać ich 1500 by przeskoczyć na kolejny poziom Technologii, to naprawdę nie warto sobie zaprzątać tym głowy.

cusco

Trzeci ficzer to ten, do którego podchodziłem najbardziej sceptycznie czyli Custom Nations. Przy wybraniu tej opcji dostajesz 200 punktów, za które sobie dobierasz cechy pierwszego władcy i jego następcy, Idee i Ambicje oraz dokupujesz prowincje. I to jest fajne. Na początek zamarzyło mi się niewielkie państewko gdzieś w środku niczego. Okazało się, że jedyny środek nieczego zdolny pomieścić nowe państwo mieści się w Ameryce Południowej, gdzie panuje grupa technologiczna Meso- lub Południowoamerykańska, a jakaś lepsza kosztowałaby tyle, że może przy jednej prowincji, władcy 0/0/0 i z Ideami co ich nawet nie warto brać może było mnie stać. Na szczęście w Europie Grupy western czy eastern są wyjściowymi i tam bez problemu można sobie stworzyć Królestwo Galicji i Lodomerii, Cesarstwo Rzymskie (to oryginalne) czy niepodległą Ukrainę. I pokazać reszcie świata. Choć przyznam, gra się trochę dziwnie.

rome

Jak jest więc ocena? Dla fanów wszystkich lub większości powyższych rzeczy jest to must have. Od razu lub zaraz po kolejnej łatce. Pozostali mogą spokojnie czekać na jakieś przeceny lub odblokowanie Nuveem. Dla mnie:

The-Road-to-El-Dorado-Images-9

Na koniec jeszcze uwaga o muzyce. Nowe melodie są OK. Natomiast pakiety muzyczne Guns, Drums & Steel (właśnie wyszedł drugi) polecam przed zakupem rozważyć głeboko. Bo mnie np. choć jestem fanem rocka to do EU on trochę mi nie pasuje.

Dodaj komentarz



9 myśli nt. „Nie ma złota w górach Andach

  1. dywyn

    Fajnie wygląda losowe rozmieszczenia państw na mapie.
    200 puntów dla “Custom Nations” można zmienić na 400 i 800 o ile pamięć mnie nie myli. Kolonizacji nie lubię ale własne księstwa typu Nowy Gdansk, Nowy Slask (wiem, że można grać wasalem ale nie chce mi się) czy cokolwiek innego jest fajne.
    meh to pisze się mech.

Powrót do artykułu