Moce w spodniach – Infamous: Second Son

Nitek dnia 17 lipca, 2014 o 14:01    45 

Nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki. Co jednak zrobić, kiedy w ręce trafia nowy bohater, nowe moce piu-piu-piu i wycinek miasta wzorowany na Seattle. No, ściągaj te ciuchy i daj nura, zabawowo jest, choć pada.Infamous, czy też niefortunnie przetłumaczony Niesławny, to seria ekskluzywna dla konsol od Sony. Dwie poprzednie części było dane ograć jeszcze na trójce, podczas gdy Drugi Synek odcina pępowinę poprzedniej generacji i butami rości sobie prawo do królowania na Playstation 4. WIęzuy odcina na tyle, że nie zauważyłem jakichś powiązań fabularnych pomiędzy generacjami, co nie dziwi. Teraz każdy może zacząć serię na nowo, nie wertując stosów wirtualnych kartek Wikipedii, żeby dowiedzieć się co to za koleś był w piątej misji i co takiego zrobił dla nas w misji trzeciej w części pierwszej. Będąc fanem poprzedniczek, w sumie jakoś niespecjalnie mi szkoda. Po części dlatego, że nie zdążyłem się do poprzednika, Cole’a, jakoś specjalnie przywiązać. Przez słabe w odbiorze i wmuszone na siłę niczym garść gruzu do gardła spolszczenie, też.

inFAMOUS™ Second Son_20140627231416Było, minęło. Jedynkę scalakowałem robiąc wszystko, w tym biegając fefnaście godzin po mieście szukając jednej znajdźki, dwójkę ograłem trochę mniej, ale obie to rodzynki, które mi smakowały, zwłaszcza dwójka. Nvm. Drugi Synek to Delsin Rowe, ciućmok w katanie i wiecznie w czapce, co przywodzi na myśl wąsy Mario, którymi go opletli, bo ówczesne sprzęty nie dawały rady. W wyniku nieprzewidzianego splotu zdarzeń, pierdyliona eksplozji i wywaleniu się więziennego transportera Delsin próbując uratować więźnia, takiego nadzwyczajnego, wysysa dłonią moc z kolesia i już. Superbohater jak się patrzy. Szybko się okazuje, że takich boroczków jest więcej, rozbiegają się po okolicy, a na scenę wjeżdża D.U.P.na organizacja czyli Departament Obrony Zjednoczonej, w skrócie WTF. Na czele tych szarlatanów stoi kobieta, hoho, która nie wróży i nie przynosi nic dobrego, a i chce znajomkom Delsina gęby obić. To wstępniak dla całej nitki fabularnej Drugiego Synka, bo babsko jest mega wredne. Na szczęście taka se fabuła szybko schodzi na drugi plan. Trzeci.

Bycie dobrym jest złe

Jakoś tak się utarło, że grając w cokolwiek, zawsze jestem dobry. Przynajmniej za pierwszym razem. Poza spokojem sumienia, głównie dlatego, że dobry ma zawsze pod górkę, bo tu kogoś musi bronić, tam kogoś nie może zranić, roboty po łokcie. W Infamous ścieżki życiowe są dwie, albo jesteśmy prawi i porządni, słodcy i kochani na tyle, że nieznajomi robią sobie z nami samojebki pod latarnią, albo jesteśmy źli i sprzedajemy buty nawet małym kotkom. Bycie złym zawsze brzmi lepiej w takim zestawieniu. Dodatkowo w Drugim Synku ma to wpływ na misje, które czasami są odmienne dla każdej ze stron naszego konfliktu, a także warunkują dostępność poszczególnych mocy. Haczyk dla tych, którym jednorazowe przejście nie styknie.

inFAMOUS™ Second Son_20140701065437Temat mocy to inna bajka, zwłaszcza że nasze zdolności uległy znacznemu poszerzeniu względem tego co pokazały wcześniejsze Infamousy. To już nie tylko strzelanie piorunami z dupy, ale także łojenie neonową poświatą, motanie kopułami zwalniającymi przeciwników czy ciskanie pociskami demolującymi otoczenie. Nieznacznie i w dużej mierze tylko fortyfikacje, ale jak już coś dupnie to nie ma dzióbka we wsi. Choć moc sączy się nam przez pory, tak zastosowano tu ogranicznik, przez co żeby zmienić aktualny arsenał konieczne jest obsysanie czy to dymu z pobliskiego komina, czy też neonu zdobiącego charakterystyczne budynki Chinatown, a to nie wszystko. Brzmi zabawnie, ale okraszono to fajnymi efektami cząsteczkowymi, a moce ostateczne dla poszczególnych żywiołów robią należyty kisiel z mózgu ciesząc realizacją.

Fajności zabawy odejmuje mała liczba zadań do wykonania. Właściwie brak jakiejś wielkiej różnorodności, bo przez całą grę robimy praktycznie to samo, z czego głównie się bijemy (yay!). Same bitki niestety nie mają w sobie iskry, gdyż jakichkolwiek kombosów ze świecą szukać, a jedyne co można to mieszać moce, wraz z kolejnym kopem w DUPnego żołnierza. Nacisk na walkę i motanie mocami po Seatlle widoczny jest aż nadto, przez co i misje główne specjalnie nie brylują.Idź, znajdź, pozamiataj. To, że wodotryski temu towarzyszące sprawiają frajdę jak nigdzie indziej to inna sprawa. Tyle że mogło i zaiste, kiedyś było lepiej.

Znajdź to, człowieniu

Niestety ekipa Sucker Punch nie zrezygnowała z drapieżnego wmuszania w nas szukania znajdziek, słynnych odłamków wybuchów, które teraz latają podczepione do dronów. Niby opcjonalnie, acz nie do końca, bo bez myta nie ma koryta, a bez odłamków nie koksimy. Trzeba więc je zbierać, by rosły nam bicepy, a arsenał powiększał się. W kolejnej odsłonie poproszę za znajdźki jakieś koncepty do odblokowania, a nowe skille za wykonywane piruety. Po mieście przeciągną nas poszukiwania dzienników audio (wow), ukrytych kamer (wow, wow) i ściganie podejrzanych typów wąskimi uliczkami, po dachach i w ogóle, fest (wow, wow, wow). Wszystko po to, by wyczyścić dzielnicę z wojaków, którzy chcą nas zatruć metalami ciężkimi z podręcznych giwer. Koniec końców, wypleniamy chwasty staczając z nim epicki pojedynek, gdzie furgonami zjeżdżają się do nas jak komary do światła i jedziemy z koksem. Dzielnica wolna od przemocy! Co wkurza, bo tak jak w Far Cry’u kiedy wyczyścimy jakiś rejon, tak i w Drugim Synku nie ma kogo zaczepiać i trzeba babcie lać. Albo biegać dla samego biegania, co na wskroś przyjemne jest. Wirtualny kawałek Seattle to druga cyfrowa miejscówka po GTA V w której nie raczyłem korzystać z opcji szybkiej podróży, chłonąc otoczenie jak gąbka. Sporadycznie ktoś się zapomni i dragami chce przyhandlować, albo jakiś zabłąkany furgon podjeżdża odebrać dwie porcje łomotu.

inFAMOUS™ Second Son_20140701070927Jednym z większych wow zaszytych w rozgrywce jest malowanie wrzutów w niektórych miejscach miasta. Wtedy pad pełni rolę puszki i przy potrząśnięciu nim wydaje odgłos kulki z puszki z farbą, a jednym triggerem puszczamy farbę. Banksy człeniu! O samych technikaliach wiele złego powiedzieć się nie da. Zdarzają się sklonowani NPC dość często, w dodatku zaraz obok siebie co psuje ostateczne wrażenie, a i animacja potrafi zaliczyć kołowrotek, przez co opcja lockowania do 30 fps staje się obligatoryjna. Fachowo zrealizowano deszczyk, ale czemu pogoda ni pora dnia nie zmienia się dynamicznie, tego nie wiedzą najstarsi górale. Polska wersja nie jest zła, ale nie jestem fanem ust układających się w co innego, podczas gdy aktorzy mówią co innego. Na szczęście, tym razem, można włączyć tylko spolszczone napisy i ogarniać na spokojnie kolejne wcielenie eksploatowanego niczym Boberek, Troya Bakera w języku oryginalnym. Dostało się po uszach parkourowi, który jest mniej płynny od tego co było kiedyś, a w dodatku w późniejszych etapach gry, prawie zbędny (wat?). Smuci to tym bardziej, że metropolia jest topograficznie i architektonicznie jest mocno zróżnicowana, aż chce się do tego wszystkiego przykleić. Tymczasem tak se.

inFAMOUS™ Second Son_20140701065758Drugi Synek, choć oberwał ostrzem kastracji w niektórych rejonach, zapewnił mi kilkanaście godzin pożywnej rozgrywki. Na tyle, że po napisach końcowych wskoczyłem w buty tego złego, bo to i nowe moce i nowe zadanie i w końcu nie muszę się z nikim liczyć, rozprawiając się z nękającymi mieszkańców niegodziwościami dokładając im dwa razy więcej własnej. Otwarty świat sporych rozmiarów, dusza przemoczoną mocą, chaos. Piękna sprawa, szwagier.

emmanotPotrzeba mi nazwa działu PeeS czwórkowego, anyone?

Dodaj komentarz



45 myśli nt. „Moce w spodniach – Infamous: Second Son

  1. aryman222

    “Potrzeba mi nazwa działu PeeS czwórkowego, anyone?”
    służę pomocą 🙂
    – Play Synu
    – Sypiając z wrogiem
    – Casual Zone
    – Czekając na PS5
    – Sony loves You
    – Microsoft hates You

    PS “apokaliPS4” jest dobra 🙂

Powrót do artykułu