Europa Universalis IV – Móżdżku, co robimy dziś wieczorem?

maladict dnia 26 sierpnia, 2013 o 11:30    38 

Przygodę z Europą Universalis IV postanowiłem zacząć od rzeczy znanej czyli Kastylii/Hiszpanii. Po godzinie gry wykonałem pierwszego ragequita. Druga gra zakończyła się podobnie. Trzecia, Polską, poszła mi trochę lepiej, bo ragequit nastąpił dopiero po całym dniu rozgrywki. Kolejna próba Hiszpanią zakończyła się po dwóch dniach. Dał się zatem zauważyć postęp, ale coś było nie tak. Nadszedł czas na zanalizowanie problemu.

Problemem okazała się rutyna i schematyzm. Wiecie jak to jest zaczynać dzień. Niby budzi nas budzik, ale gdy tak naprawdę otwieramy oczy to już stoimy gotowi do wyjścia w ubraniu i smakiem kawy w ustach. Podobnie było z rozpoczynaniem kolejnej rozgrywki w EUIII. Zmiana mapy, budżet, stabilność, doradcy i dopiero wtedy gra się tak naprawdę zaczynała. I tę rutynę odruchowo zacząłem przenosić do EUIV. I to był błąd, a nawet (jakby to powiedział Jan Tomaszewski) wiebłąd. Pojąwszy to skupiłem się na uważnym prześledzeniu listy zmian i zrozumiałem jak różni się część czwarta od trzeciej. Prawie jak w Heroesach M&M, tylko z mniejszą ilością hejterów.

I na tych zmianach, by wam zaoszczędzić niepotrzebnej frustracji, się skoncentruję. Na wypadek jednek gdyby ktoś zaczynał swą przygodę od części czwartej, ostrzegam – kilku rzeczy możecie nie zrozumieć zatem prejdźcie do ostatniego akapitu.

Interfejs – nie znam się, ale mi się podoba. To co naważniejsze zostało na swoim miejscu, co się dało schować schowano, co należało wyciągnąć wyciągnięto.

Kasa – w EUIII najważniejsze były trzy rzeczy – pieniądze, pieniądze i jeszcze raz pieniądze. w czwórce tak nie ma. Pewnie, że Dukaty są nadal i wiele pożytecznych rzeczy można za nie kupić, ale straciły swą wagę i wartość. Zniknął przede wszystkim noworoczny boost i teraz nie ma przeproś – albo wychodzisz miesięcznie na plus, albo jesteś w kłopotach. Oczywiście, wzorem poprzednich gier (CK2, MotE) bilans jest przejrzysty i wyraźnie podpisany skąd dostajemy pieniądze i czemu tak mało oraz na co wydajemy. Są suwaczki. Ale skoro nie pieniądze, to co jest teraz najważniejsze? Odpowiedź brzmi – Punkty Monarchii.

budzet

Punkty Monarchii – aktualnie podstawowa waluta w grze. Dostajemy je z: cech władcy, od doradców i bazowo. Cechy władcy pozostały takie same – Zdolności Administracyjne, Dyplomatyczne i Militarne. W zależności od wysokości cechy (między 0 a 6) tyle co miesiąc spływa nam do puli. Dodatkowo możemy wspomóc się Doradcami, po jednym na każdą cechę. Doradca może nam dodawać od 1 do 3 punktów miesięcznie i odpowiednio do tego kosztuje. Oczywiście Doradcy zachowali swe dodatkowe bonusy z poprzednich części. Zwiększanie Siły Ludzkiej, podbijanie Prestiżu, obniżanie kosztu Technologii itd itp. Ponadto zawsze mamy trzy punkt bazowy, tak że nawet jak nasz władca jest totalną pizdą o cechach 0, 0, 0, to i tak jakieś punkty uzbieramy. Są też modyfikatory ujemne. Dla przykładu nadmierna ilość relacji międzypaństwowych daje minusy do Dyplomacji (dobrze wam tak, Habsburgowie!), a Dowódcy mają upkeep w Punktach Militarnych. No ale po co nam te Punkty są? Na co je wydajemy? Na wszystko. Technologie, Idee, traktaty pokojowe, akcje w prowincjach, budowle… Nie da się palcem kiwnąć, żeby nas za to nie zczardżowano z Punktów. Później podam przykłady.

govt

Handel – o, moi drodzy, handel to rzecz zupełnie nowa. Znaczy, w poprzednich częściach był handel i stanowił ważne źródło utrzymania, ale pamiętacie jak to wyglądało. Były Centra Handlu, które pojawiały się i znikały bo każdy mógł sobie Centrum Handlu założyć, wysyłaliśmy tam kupców (zazwyczaj zwalając tę żmudną czynność na AI), kupcy ci tam ze sobą konkurowali, wygryzali się wzajemnie z kontraktów i przetargów, a my mieliśmy z tego jakąśtam kasę. A jak się ktoś uparł to nawet mógł się doszukać ile i za co dokładnie.  Już tak nie ma. Teraz handel składa się z węzłów i szlaków. Szlaki póki co są mało istotne – służą do łączenia węzłów, ale mam nadzieję, że dodatki to zmienią. Istotne są węzły, czyli miejsca gdzie towary spotykają swych nabywców a kupcy kontrahentów. Państwo kontrolujące teren na którym się węzeł znajduje, czerpie oczywiście z niego korzyści, które może maksymalizować wysyłając tam kupca. I ten kupiec tam siedzi i trzepie dla nas kasiurę jak to na kupca przystało. Celem dalszej maksymalizacji możemy wysłać innego kupca do sąsiedniego węzła by transferował stamtąd zyski. Oczywiście ważna też jest Moc Handlu, która określa ile tortu przypada na nas a ile na innych groszorobów.

Dyplomacja – przeszła poważną operację plastyczną. Przede wszystkim wprowadzono stosunki bilateralne. Nie tylko się liczy co my do kogoś czujemy, ale również co on czuje do nas. A co czuje i dlaczego tak czuje to mamy ładnie rozpisane, jak w CK2. I dzięki temu możemy dowiedzieć się że wszystko gra rolę. To że kiedyś prowadziliśmy wojnę. Razem lub między sobą. Na plus się liczy gdy walczymy ramię w ramię do samego końca, gdy pomagamy stłumić rebelię i pobijemy rywala. Na minus tarcia graniczne, niedotrzymywanie sojuszy, relacje z rywalami… Z tymi rywalami to jest fajna sprawa, bo można sobie wybrać do trzech rywali. Oni owszem w ten sposób się dowiadują, że ich nie lubimy, ale my z kolei mam łatwiej przy wypowiadaniu wojen, podpisywaniu pokoju czy relacjach z państwami, które mają tego samego rywala. Któż bowiem jednoczy bardziej niż wspólny wróg…

mariaz

Stosunki oczywiście możemy poprawiać i do tego służą mam Dyplomaci, których wysyłamy za granicę by tam nam robili pijar. Oczywiście są też sprawdzone metody jak mariaż, sojusz, prawo przemarszu, gdzie też zamiast niejasnych  ‘maybe’, ‘likely’ itp mamy konkretne liczby mówiące nam czy mamy szanse czy też nie i dlaczego. Dodatkowymi opcjami jest prawo korzystania z cudzych portów – z niewieklą opłatą możemy korzystać z portów danego państwa by dokonywać napraw statków lub rozszerać swój zasięg handlu lub kolonizacji. Dobrym pomysłem jest też Koalicja. Jak wiadomo sojusz wojskowy ma dwie strony. Fajną jest to, że gdy prowadzimy wojnę to sojusznik przyjdzie nam z pomocą, niefajną gdy my musimy wywiązać się z obietnic. Dla takich przypadków właśnie wymyślono koalicję. Gdy kogoś nie lubimy bo np. nam grozi, albo w niedawnej wojnie zgarnął zbyt wiele i nie cieszy się dobrą opinią. W takim przypadku zwołuje się przeciw niemu koalicję, która ma jedno konkretne zadanie – natłuc mu.

Wojna (i pokój) – jednak wojna się zmienia. Pierwszą zmianą, najbardziej rzucającą się w oczy, jest rozbicie armii. Przegrana armia wycofuje się dalej niż zwykle, najczęściej do macierzystej prowincji z wysokim dochodem lub poziomem fortu. Armia taka nie bierze udziału w walkach, nawet gdy przechodzi przez prowincję w wojskami wroga. Eliminuje ją to z walk, ale tylko czasowo, na co utyskują wszyscy zwolennicy taktyki ‘pobić, dogonić, pobić jeszcze raz i tak do skutku’. Znaczy owszem można, ale zajmuje to więcej czasu. Dla przykładu, grając Polską, Węgrów goniłem od granicy po brzegi Adriatyku. I z powrotem. Trzy razy. Z Czechami poszło mi lepiej, bo udało mi się ich wybić do nogi gdy drugi raz dopadłem ich w Bawarii.Taktyka ta staje się też mniej konieczna gdyż uzupełnianie Manpowera i liczebności armii trwa o wiele dłużej i o wiele więcej kosztuje. No chyba że jest się Francją, która ma najlepszych dowódców, największą armię a Manpowera tyle, że może sobie nim cygara odpalać.

bitwa

Dodatkowym utrudnieniem jest fakt, że nasza armia, nawet jeśli wygra bitwę, to może skończyć ją z na tyle niskim Morale, że nie będzie się mogła ruszyć. A Morale w części czwartej wzrasta nieco wolniej. Z MotE zaczerpnięto pomysł szerokości frontu. Rozwój technologii rozciąga front, dzięki czemu więcej jednostek będzie brało udział w walce, teren może ten front znacznie zwęzić dzięki czemu np. w górach mniejsza armia będzie miała szanse w walce.

O wiele lepiej rozpisane są oblężenia. Oblegając znamy modyfikatory i możemy obserwować zmienną losową i szanse na udane zdobycie twierdzy w liczbach i procentach.

Nową rzeczą jest też Cel Wojny. Wypowiadając wojnę określamy też jej cel – zajęcie konkretnej prowincji, uwolnienie wasala. Wszystko czego zażądamy ponad Cel kosztuje nas w Punktach Dyplomacji i opinii sąsiadów. Oczywiście żeby żądać prowincji musimy mieć do niej pretensje, ale te (w odróżnieniu od trójki gdzie to wyskakiwało losowo) łatwo sfabrykować. Łatwiej niż w CK2. Wysyłamy dyplomatę i możemy na bieżąco śledzić jego postępy. Podpisywanie pokoju daje nam też mniej Prestiżu. Dodatkowo niejasne (przynajmniej dla mnie) są zasady podpisywania pokoju z pomniejszymi państwami. Wiecie, podczas wojny z koalicją najpierw podpisujemy rozejmy z minorami, a potem wszystko rzucamy na osamotnionego przywódcę. Nie zawsze to działa, dla przykładu by Kastylią zająć Granadę musiałem negocjować to z Marokiem, co wymagało wjazdu do Afryki mych dzielnych soldados.

space

W ‘Pierwszych wrażeniach’, ktoś (nie pamiętam kto) chwalił prowadzenie wojny przez AI. Otóż nie do końca. Dwa przykłady. Wenecja wypowiedziała wojnę Austrii, cel – podbić Triest. Z wydatną pomocą mych polskich wojsk udało nam się zająć prawie cała Wenecję. Prawie, bo zostały im dwie niepodbite prowincje. Myślę sobie – ‘OK, Austria da radę’ i wycofałem armie do Polski. Nie dała rady. Ponieważ celem był Triest, dwadzieścia tysięcy żołnierzy austriackich (plus sojusznicy) stało w Trieście nie ruszając się ani na krok, gdyby nie wiadomo skąd Wenecja nagle zwerbowała armię. Musiałem wrócić, podbić pozostałe dwie prowincje i dopiero wtedy Austria ‘z pewną taką nieśmiałością’ przystąpiła do rokowań. Drugą dziwną rzeczą jest ‘tease and denial’. Francuzi wycofują z frontu austriackiego 30-tysięczną armię i posyłają ją na Kastylię. Ja biedny żuczek mam ledwo dwie armie po 10 tys. więc nawet jak je połączę to nie mam szans. Francuzi dochodzą do Aragonii i zaczynają zastanawiać się czy bronić zajętej wcześniej Nawarry czy uderzać na Madryt. Decydują się na Nawarrę, więc ja posyłam armię w stronę Madrytu. ‘Nonnonnon‘ – mówią Francuzi i ich wojsko rusza na Madryt. Zatrzymuję zatem armię i drugą wysyłam do Nawarry. Francuzi więc też do Nawarry. Zatrzymuję armię do Nawarry i posyłam drugą (znaczy tę pierwszą) do Madrytu. Francuz potulnie zmienia kierunek na Madryt. I tak dobry rok to trwało aż wreszcie coś tam dowerbowałem i ich stłukłem. Nie jest to mój pomysł, bo widziałem jak AI robi to między sobą.

Technologie, Idee i rozwój – technologie (zredukowane do trzech odpowiadających cechom władcy – administracyjnej, dyplomatycznej i militarnej) już nie zależą od kasy, kupuje się je za Punkty Monarchii. Poziom kosztuje 600 Punktów (plus/minus modyfikatory). Jeśli zatem przeciętny władca ma cechy na poziomie 3, to z bazą i standardowym doradcą +1 zbieramy na technologię ponad 7 lat. Ale to nie wszystko, bo są jeszcze Idee, które kosztują po 400 i jest ich o wiele, wiele więcej.

Idee przeszły największą chyba zmianę. Zostały pogrupowane po siedem i podporządkowane cechom, Punktom/Technologiom. Podczas rozgrywki, w miarę rozwoju, możemy wybrać do ośmiu takich grup. Idee w ramach grupy trzeba rozwijać po kolei, ale nikt nie broni nam mieć kilku grup naraz rozpoczętych. Policzmy zatem szybko, że mamy w sumie 56 Idei do wzięcia, każda w cenie 400 PM daje 22,5 tysiąca PM do wydania. Zakładając oczywiście, że mamy zachodnią technologię. Na szczęście mamy dodatkowe Idee Państwowe, które kosztują nas tylko wprowadzanie nowych Idei – za każde trzy odblokowane dostajemy jedną Państwową. Większe państwa mają własne zestawy. Dodatkowy bonus dostajemy gdy rozwiniemy wszystkie Idee z grupy.

idee

Technologie i Idee to największe obciążenie dla naszej puli PM, ale nie jedyne. Jak wspominałem wcześniej wszystko kosztuje. Podnoszenie Stabilizacji (zapomnijcie o idylli Stabilizacji +3), uczynienie prowincji rdzenną (można, już nie trzeba czekać 50 lat), zmiana kultury w prowincji, zmniejszenie wyczerpania wojną i inflacji. Budynki prócz kosztu w Dukatach wymagają też kilku PM. Hej, nawet wydanie rozkazu szturmu na twierdzę kosztuje. Skoro zatem strategia jest (jak to ktoś kiedyś powiedział) ‘zarządzaniem ograniczonymi zasobami’ to EUIV jest taką strategią, że bardziej strategiczna być nie może. Punktów jest mało, a potrzeb dużo. Dobrze, że od czasu do czasu uda się coś zarobić na misjach. Misje mamy trzy do wyboru, nieprzesadnie trudne, a czasem można fajne rzeczy zarobić. A to Prestiżu trochę, a to PM, a to tradycję. Oczywiście te pomniejsze misje zostały.

Co jeszcze – wróciły wydarzenia historyczne, choć nie są one teraz sztywno przypisane do daty, a jedynie do okresu i wymagają odpowiednich warunków. Wyleciało za to szpiegostwo i cała tradycja kulturalna wraz z urzędnikami. Z podwładnych zostali nam zatem Dyplomaci, Kupcy, Misjonarze i Koloniści. Mamy ich teraz zwykle dwóch i kiedy zostaną gdzieś wysłani, to tam zostają aż do wykonania roboty lub odwołania. Bo na szczęście można odwołać, więc możemy nakazać naszemu Dyplomacie zaprzestania poprawiania stosunków państwem X, bo chcemy podpisać sojusz z państwem Y. Podróż oczywiście im zajmuje kilka, kilkanaście dni, tylko dowódcy zachowali przywilej teleportacji. Drobne zmiany pojawiły się praktycznie w każdej innej dziedzinie, ale oszczędzę wam już szczegółów, jak koniecznie chcecie wiedzieć przekopcie się przez dev diary.

space

Reasumując zamiana EUIII na EUIV jest jak przeprowadzka z mieszkania w bloku do podmiejskiej willi i w oczekiwaniu na dodatki, które zapewne jeszcze bardziej ulepszą produkt, będę grał, grał i grał. 30 funtów wydane na Europę Universalis IV to jedne z najlepiej zainwestowanych pieniędzy w moim życiu.

Dla tych co nie grali w część trzecią a dobrnęli aż tutaj: gra jest wredna. Skradnie twój wolny czas i resztę twojego życia. Pokłóć się z kumplami i zerwij z dziewczyną  zanim zaczniesz grać, bo stanie się to tak czy inaczej. Europa Universalis IV wciągnie Cię, przeżuje i wypluje po miesiącach nie robienia niczego innego. A nawet jak uda ci się przestać grać to akurat wyjdzie dodatek który usprawni grę czyniąc ją jeszcze lepszą i wszystko zacznie się od nowa. Czuj się ostrzeżony.

Ocena 9/10

Dodaj komentarz



38 myśli nt. „Europa Universalis IV – Móżdżku, co robimy dziś wieczorem?

  1. s2892 Honorowy dawca organów

    Dodatkowo niejasne (przynajmniej dla mnie) są zasady podpisywania pokoju z pomniejszymi państwami.

    To jest wmiarę proste:
    jak masz listę przeciwników to przy herbach masz (w dolnym prawym rogu) minusy – to oznacza ze dana strona może negocjować niezależnie od głownodowodzącego koalicja.
    Natomiast wasale nie mają takiej opcji.
    Czyli np: jak po stronie przeciwnej masz 2 duże państwa w koalicji masz sporo szansy na to że będziesz mógł negocjować 2 oddzielne pokoje (z każdym “Dużym” i jego wasalami oddzielnie).

    Dodatkowo czasem (wszczególności jak wzywają cie sojusznicy do wsparcia obrony) nie możesz negocjować pokoju bo nie jestes stroną w sprawie (masz wtedy wyszażony tick ze negocjuje za ciebie szef stowarzyszenia).

    A no i na koniec. Jak nie jesteś gównodowodzącym i negocujesz z przeciwnikiem za plecami szefa to masz ujemne (dość duży modyfikator) punkty za zawarcie pokoju niezależnie od reszty stronników.

    To tak w skrócie…

    1. maladict Autor tekstu

      @s2892

      Co mi przypomina, że gdzieś czytałem o bugu, że jeżeli czyjś wasal wypowie ci wojnę to nie możesz podpisać z nim pokoju. Nie wiem na ile to prawdziwe, bo nie spotkałem się jeszcze z taką sytuacją, ale podobno tak jest. Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie?

      1. s2892 Honorowy dawca organów

        @maladict

        Bug naprawiony wczoraj / przedwczoraj (okolo 20 h temu .. w najnowszym patchu) ..
        Co do góry -> przy informacjach o koalicjach walczących -> tak samo po naszej stronie mamy liste kto może negocjować samodzielnie. A pare razy mi sie zdarzyło, że jeżeli wojna jest toczona na terytorium sojusznika (i jego wyczerpanie jest spore) to podpisuje traktat zamodzielnie) -> a my zostajemy z reką w nocniku (tzn jednego / albo paru po naszej stronie mniej)

    2. jozi meh™

      @s2892

      Nie możesz negocjować z wasalami, młodszymi partnerami w unii, pojedynczymi członkami koalicji, państwem którego dotyczy spór (jeśli nie jest liderem drugiej strony) oraz jeśli samemu nie jesteś liderem swojej strony to nie możesz negocjować z pomniejszymi członkami przeciwnej strony.

  2. jozi meh™

    Tak gwoli ścisłości – cele wojny i wydarzenia historyczne były w EU III, a szpiegostwo zostało przeniesione do dyplomacji. Stosunki bilateralne też były – tylko, że opisane jednym parametrem a nie dwoma 😛

    A prowadzeniu AI to ja pisałem. Faktycznie często popełnia dziwne błędy, a działania wojsk sojuszniczych jest zrobione dużo gorzej niż w CK2 ale i tak jest imo dużo lepiej niż w 3.

  3. xyfka

    Stalo sie.
    Cyvilizacja to juz za malo, a CK2 to jednak dosc waski zakres mozliwosci w zarzadzaniu, tak wiec zakupilem EUIV.
    Tutorial przemielilem 3 razy, pogralem 5h Polska i zapowiada sie niezle ale musze stwierdzic jedno: strasznie duzo wszystkiego.
    Opcji i parametrow w kazdym mozliwym oknie jest tak duzo ze gra sie jakby “rozmywa”. Tzn. nie czuje ze mam pelna wladze nad panstwem tylko raczej bujam sie na powierzchni wydarzen w scenariuszu. Zapewne jest to wynik malego stazu, ale moglby ktos biegly w temacie zapodac link to bardziej konkretnego omowienia mechanizmow, lub jakiegos tutorialu? Albo stworzyc takowy dla nowych w EUIV. Wyglada to swietnie a wiem ze wiele osob sie odbija od tego wlasnie ze wzgledu na ten ogrom.

    PS. Co nalezy zrobic zeby moc, majac Casus Belli, wypowiedziec wojne sasiadowi, a rada krolewska sie nie zgadza? (Chodzi o Polske;))

      1. s2892 Honorowy dawca organów

        @jozi

        Zobacz ile twój władca ma lat – bo to nieletni bachor – i poczekac do pełnoletności – jak mówi przedmówca.
        co do tutów to polecam:
        http://eu4wiki.com/Europa_Universalis_4_Wiki
        czyli cała wiki o Eu4 (nie tak rozbudowana jak EU3 ale to będzie z czasem)
        tam masz tutory dla początkujących również -> http://eu4wiki.com/Beginner%27s_guide
        nie jest to coprawda opis za rączkę ale znajdziesz w linkach wszystkiego co szukasz .. (chociaż łatwo nie jest)

            1. QRec

              @jozi

              Zły nie jest to fakt, jednak jakiś taki … suchy.
              Obok opisu mechaniki przydałyby się jakieś tipy: jak chcesz być potęgą przemysłowo-kapitalistyczną poleca się: opdatkować biedotę, wypchnąć do władzy partię promującą leseferyzm i rozwijać te a te technologie. Jak chcesz uniknąć komunistycznej rewolucji: to i to.
              Obadam link od Ciebie po powrocie do domu. Dzięki!

              Z EUIV postanowiłem zaczekać aż powychodzą pacze debugujące grę. Z tego co czytam to Szwedziory tym razem nie poskąpili na testerów. Chyba niepotrzebnie czekam 🙂

        1. QRec

          @dywyn

          Nie mogę się zgodzić.
          Żadna z ich produkcji poza V2 (uwaga, nie grałem w HoI) nie każe wybierać jaką fabrykę zbudować na podstawie trendów na rynku, potrzeb innych fabryk, podazy z innych fabryk i rzemieslnikow.
          Żadna nie każe Ci przy rekrutacji zadbać nie tylko o to, czy masz odpowiedni manpower i środki finansowe, ale też zapas karabinów i puszek z jedzeniem na stanie.
          To tylko dwa, co prawda moim zdaniem najbardziej uperdliwe przykłady mikro zarządzania. Jest tego więcej 🙂

    1. jozi meh™

      @Kawira

      Z nawracaniem są 2 problemy:
      Reformacja – prowincja nie do nawrócenia przez kilkadziesiąt lat
      Sunnici – ichniejsze prowincje mają bodajże -3 do skuteczności misjonarzy przez co bez odpowiedniej idei nawracanie jest prawie niemożliwe.

      Też narzekałem na łatwą ekspansję (militarną) ale wbrew pozorom tak nie jest. Koszty (i czas) corowania drastycznie rosną z każdym kolejnym prowem (co kończy się ciagnącym się latami overextension i zacofaniem administracyjnym) a minusy do relacji z agressive expansion skutecznie potrafią przyhamować gracza.

      1. Kawira

        @jozi

        No nie wiem, muslimów co prawda nie miałem, ale bez żadnych idei nawrócenie Ukraińców zajmowało mi średnio 30mies, w EU III te gnojki dawały Ci koło 8% szansy na rok. Jedynym dobrym hamulcem na ekspansję jest niski manpower + wojna z chłopami. Liczę na dobre mody, które skutecznie mi utrudnią bezstresowe klepanie połowy Europy 😛

        1. dywyn

          @Kawira

          Ja jako weteran przedniej części jestem przekonany, że ekspansja jest znacznie trudniejsza. Przerost państwa to zmora, która sprawia, że staje się zacofany administracyjnie. Nawet podbój Indian jest znacznie trudniejszy. W EU3 punkty niesławy szybko spadały i można było bez poświęceń napierać dalej. Tutaj mam armię, mam ludzi, mam kasę a podbijać się nie opłaca bo tworzenie corów jest drogie! Nawet komputer nie pęcznieje tak szybko jak w EU3.

  4. dywyn

    Zaliczyłem ironmana Polską i nie było za cięzko. Od czasu połączenia z Litwą i celowego rozbicia Moskwy jedynie Francja mogła mi podskoczyć. Okazuje się, że ekspansja wcale taka łatwa nie była jak na początku mi się wydawało. Podbijałem prowincje Czechów, Węgrów, Pomorzan i tym samym cofałem się w rozwoju wydając cenne punkty administracji. Po problematycznej westernizacji (popełniłem błąd z posiadaniem “przerostu”), która trwała u mnie chyba z 50 lat w kilku wojnach pozbyłem się ostatniej zagrażającej mi potęgi i postanowiłem zakończyć grę około 1800 roku. Niestety tym razem Polska “cannot into space”.

    Druga gra Kastylią okazuje się znacznie ciekawsza niż Polską! Bezpośrednie sąsiedztwo niebieskiego agresora stwarza wiele niebezpieczeństw. Dodatkowo trafiają mi się niezwykle tępi władcy, którzy w tej części EU mają zdecydowanie większy wpływ na rozwój państwa niż w poprzedniczce. Dobrze, że szybka agresja i masowe mordowanie Indian obu ameryk naprawiła dziurę budżetową (Hitler to aniołek przy mojej Kastylii). Kolonizacja, której w III nie lubiłem stała się o wiele ciekawsza i w przypadku EU bardziej estetyczna (komputer nie zakłada kolonii bez ładu i składu).

    Co mi się niepodobna? W trybie ironman rozgrywka wydaje się bardzo podobna. W obu moich grach Anglia i Skandynawia stały się protestanckie a Burgundia została odziedziczona przez Austrię. Portugalia w obu przypadkach kolonizuje okolice dzisiejszej Brazylii. Obawiam się, że przy kolejnych podejściach będzie bardzo podobnie. Niestety znienawidzone prze zemnie “lucky nations” nie da się wyłączyć w trybie żelaznego człowieka.

    Gra jest naprawdę dobra. W moim rankingu to nowy król gier strategicznych i wątpię, że w ciągu kilku najbliższych lat zagram w coś lepszego. 5+/6 w skali szkolnej.

    1. serafin

      @dywyn

      doszedłem do wniosku, że westernizacja to jakiś mit – nie ma sensu jej robić z uwagi na technologie, bo spokojnie można nadążyć za Zachodem z nimi, jak to zawsze w moich grach robi Rosja albo Turcy. Jedyny argument za westernizacją to jednostki piechoty – jeśli chce sie wojować z Zachodem, to jednak są potrzebne, ale co ciekawe, jest się wtedy mocno w plecy z kawalerią, którą Wschód ma dużo lepszą aż do końca XVII wieku, gdy wyrównują się też różnice w piechocie.

      Ale jest trudniej, to fakt, grając Polską nie dałem rady już bawić się w kolonie, jak w EU3, tylko podbiłem wschodnią część Niemiec, Pomorze i Czechy oraz stworzyłem potężną gospodarkę… to znaczy, nie tak potężną jak w drugiej grze Flandrią/Niderlandami, gdzie mam absurdalne dochody z handlu 300 zł na miesiąc 😀 8 kupców FTW! 😀 nawet wojnę z Francją i Brandenburgią ostatnio wygrałem całkiem sam, bo mój wierny sojusznik Wielka Brytania ograniczył się do blokowania francuskich portów i patrzenia na drugą stronę kanału oczami swojej 40 tys armii. SI jest naprawdę niezłe, ale nie w momencie, gdy musi przetransportować armię na kontynent.

      Ogólnie już drugi tydzień nie mogę się oderwać, najlepsza EU z wydanych do tej pory IMO. Niech mi tylko ktoś powie, jak pobić wynikiem tą cholerną Turcję – jestem czwarty, nade mną tylko Turcja, Hiszpania i Francja, dwie ostatnie jestem w stanie łyknąć, ale Turków już nie dogonię, nawet mając pierwsze miejsca w ADM i DIP, bo oni mają pierwsze w MIL i moja największa na świecie flota niewiele tu zmienia 🙁

      1. Kirq

        @serafin

        Też zauważyłem zależność piechota/konnica, i jest to jak najbardziej historyczne. Zrzekamy się przecież husarii na rzecz zachodniej konnicy.

        Nie jestem się w stanie wypowiadać co do zasadności “westernizacji” (bo to moja pierwsza gra nadal), ale pozbycie się modyfikatora +20% ceny technologii i zachodnia piechota, robią mi dużą różnicę. No i fakt, że aby rozpocząć westernizację, musisz mieć sąsiada 8 technologii przed Tobą też świadczy trochę o jej przydatności. Poczekamy, zobaczymy.

        Jedno co mogę powiedzieć na pewno, to fakt, że sam proces przechodzenia jest bardzo bolesny. Za radą Joziego uzbierałem silna armię (80k) i spory zapas złota (1500) zanim rozpocząłem przechodzenie. Strasznie dał mi po kieszeni doradca administracyjny na +3. Pozbyłem się części floty, kiedy bilans złota zszedł poniżej 400 i nadal był na minusie. Miałem o tyle szczęście, że podczas przechodzenia trafiło mi się losowe wydarzenie dodające mi za friko 1 punkt stabilności, i chyba dlatego obyło się bez pożyczek.

        W drugiej grze Polską, spróbuję dla porównania pozostać przy wschodniej technologii.

        1. Zwirbaum

          @Kirq

          Nie do końca 20% bo Polska jako jeden z niewielu krajów cieszy się Uniwerkiem dającym obniżkę 5% :). Co więcej ciężko jest żeby technologiami wyprzedzali jakoś niesamowicie często, bo ahead penalty stawia zaporowe warunki w koszcie 😛

          No i jak to wspomniane było na początku albo nie jest możliwe, albo gra nie jest warta świeczki, a potem ryzykuje się paraliż państwa/rebelie i inne radosne wydarzenia.

          (Czasami niektóre moje zdania wyglądają jakby je pijany pisał. Jest to efekt przerywania pisania zdania w połowie, żeby coś sprawdzić i potem kończąc zdanie okazuje się że pamięć nie ta 😉 (przez co sens zdania wyparowuje :P)

          1. jozi meh™

            @Zwirbaum

            Ja jak pierwszy raz z ciekawości spróbowałem westernizację (na demie jeszcze) to zakończyłem ją rage quitem 😀

            Co do westernizacji to wszystko zależy od kontekstu. Polską (czy innymi krajami z grupy Eastern nastawionymi na wojnę lądową + kasę głównie z produkcji – czyli Polska, Rosja itp.0) się nie opłaca. Nie dość, że trzeba się ograniczyć o 8 technologii w stosunku do konkurencji to czeka nas paręnaście lat zastoju w trakcie całego procesu. -20% do technologii można spokojnie zniwelować uniwerkiem, modyfikatorem “western arm trader”, ideą innowacyjną i doradcami, zaś różnicę w jednostkach wyrównać ideami militarnymi i podtrzymywaniem wysokiej tradycji wojskowej.

            Co innego jak się gra grupami gorszymi niż eastern – wtedy różnica staje się nie do nadrobienia i westernizacja praktycznie jest konieczna.

  5. Kirq

    Gra jest fenomenalna. Odpaliłem Polskę w trybie “ironman” i całkowicie zatonąłem. właśnie zakończyłem proces “westernizacji” i powoli podnoszę się z ruiny. Trochę za szybko skusiłem się na Bohemię, bo akurat ich sojusznik – Rosja, był osłabiony. Ugryzłem więcej niż mogłem przełknąć (pełna aneksja) i teraz znowu borykam się z rebeliami i problemami w skarbcu, gdyż wylądowałem na ponad 90% “overextension”.

    W sumie w EU4 tak naprawdę przeszkadza mi tylko jedna rzecz. Mechanika przemieszczania armii. Niby mamy czas rzeczywisty, a gra pokazuje kiedy armia dotrze do docelowej prowincji. Jest jednak jeden haczyk. Armia do czasu dotarcia do docelowej prowincji, znajduje się w tej z której rusza. Powoduje to sytuacje, że kiedy unikamy starcia z silniejszą armią, czasem zostajemy złapani w prowincji z której uciekamy, dzień przed dotarciem do tej, do której idziemy od tygodnia. Przez co poruszanie armii wygląda raczej na generowanie energii do teleportacji, a nie faktyczny proces przemieszczania wojsk.

  6. Zwirbaum

    Nie ma to jak po długim czasie zaliczyć pierwszego posta, czepialstwem w kierunku autora. (Zwłaszcza takim małym i w sumie nie mającym większego znaczenia :])

    1. Combat width (aka szerokość frontu) występowała już w 3, tylko tam jedynie była modyfikowana przez teren.
    2. Punkty monarchii chyba lepiej już przetłumaczyć jako punkty władzy/monarchy. O ile zdaję sobię sprawę że w oryginale jest monarch points, to jakiś zgrzyt logiczny jest grając np. republiką kupiecką :]
    3. Co do misji, nie zawsze są to łatwe do wykonania. Przykładowo Bizancjum po odzyskaniu jednej/dwóch prowincji ma zadanie odzyskać Ziemię Święta, odtworzyć Pentarchię i jakieś inne wesołe zadania.
    4. Co do handlu, to szlaki mają olbrzymie znaczenie. Nie łatwo znaleźć jak niektórzy trzepią około 7/8k dukatów miesięcznie z właśnie takiej a nie innej mechaniki. Dowcip polega na tym że z tego co mi wiadomo, wartość przesyłana z jednego do drugiego węzła handlowego rośnie w wartości przy każdym przejściu. Najlepiej zobaczyć to na przykładzie hiszpanii/kastylii (ciągniemy łańcuszek np. od azji).

    1. jozi meh™

      @Zwirbaum

      Fakt, misje nie zawsze są proste, ale akurat ta bizantyjska z restoracją Pentarchii jest zbugowana (a właściwie niedopracowana – bo żywcem przeniesiona z EU 3) – z powodu źle ustawionych “factorów” odpala się za wcześnie (i za często) przez co praktycznie nie pojawiają się inne misje.

      Jeśli ktoś gra Bizancjum to sugeruję w plikach albo zmienić factory albo podnieść wymaganą liczbę prowów.

    2. maladict Autor tekstu

      @Zwirbaum

      Co do szlaków to chodziło mi te kreski ze strzałkami łączące węzły. I o ile morskie to jeszcze mają jakieś znaczenie bo wzdłuż nich pływają light shipy to lądowe już ni chu chu. Czy dla prowincji ma jakieś znaczenie, że przez nią przebiega szlak handlowy? Nie zauważyłem. A przecież tyle fajnych rzeczy możnaby z tym zrobić. Komory celne budować, prawo składu i przymus drożny wprowadzać (przypomnę, że na tym Kazimierz Wielki zbił kasiurę na wymurowanie Polski), wojny celne i handlowe… Ech, rozmarzyłem się. Ale może w którymś dodatku wprowadzą. Inne uwagi wyniośle pomijam.
      I przy okazji:

      @dywyn
      Zauważ, że w trójce AI grała wedle schematów – Anglicy po zrobieniu porządku na Wyspach uderzali na Holandię i Norwegię, Czesi/Austriacy parli na wschód, Turcy upierali się przy Bałkanach. nie wiem czy AI jest nastawione na jeden schemat czy wiebiera w danej chwili najlepszy, ale tutaj nic się nie zmieniło.

      @kirq
      Zdarza się nawet, że złapią cię tego samego dnia. Tak samo było w trójce. Nie znam się, ale sądzę, że to sprawa techniczna – armia nie może być w dwóch miejscach równocześnie, a że między prowincjami nie ma żadnego ‘pomiędzy’… Zwróc uwagę jak potrafiąsię teleportować dowódcy.

      @bogucek
      Jak się boisz statyczności rozgrywki to dodkręć czas na maxa. To ci dopiero będą ludziki biegały. A na YouTubie na kanale gikz.pl znajdziesz wideoporadniki do CK2

      @sławek
      Po prostu musisz Turkom jebnąć. Raz, drugi, trzeci aż spadną w rankingu.

      I pytanie do wszystkich ironmanów: działają wam acziki?

      1. Zwirbaum

        @maladict

        A grasz z jakimiś modami z steam workshopa, albo na podstawie konwersji z CK2? (Wtedy checksum się zmienia i jest lipa)

        EDIT: Znaczy niektóre mody zmieniają checksuma.
        Co do kreseczek, to wskazują szlak gdzie dalej biegnie z jednego szlaku handlowego do drugiego. Tj. np z Kijowa do Krakowa itd. (jeśli chciałbyś przenosić handel z jednego węzła do drugiego) Poza tym, znaczenia większego nie ma, bo i tak prowincje w strefie Kijowskiej z budynkami handlowymi dają więcej pałera handlowego niż nierozbudowane na szlaku. 😛

      2. serafin

        @maladict

        no właśnie próbuję im jebnąć, ale cały czas coś mi przeszkadza 🙁 a to Brandenburgia i Francja myślą, że dadzą mi radę, a to jakaś Rzeczpospolita Obojga Narodów napada na mych braci w wierze ze Szwecji… swoją drogą Polska bez tej westernizacji jest beznadziejna, pierwsza bitwa równych sił, 2500 martwych żołnierzy flamandzko-holenderskich i 25000 martwych polsko-litewskich 😀 próbuję kurna pozyskać jakichś sojuszników na Bałkanach, co by za ich pośrednictwem Turkom wojnę wypowiedzieć, nawet do koalicji dołączyłem i dupa, nie ma jak na nich wyskoczyć. Sam się trochę boję, bo raz że skubańcy mają 150 tysięcy wojska a ja tylko 70 w Europie, a dwa, że tych moich 40 twodeckerów może sobie pogwizdać na Morzu Śródziemnym jak oni mają 100 galer 🙁 no chyba że nastukam więcej i ściągnę posiłki z kolonii

  7. bogucek

    Mam pytanie, bo od dluzszego czasu ciagnie mnie w strone porzadnej strategii. Ile zajmuje opanowanie tych wszystkich zasad i smaczkow, zeby cieszyc sie gra?
    Nie gralem nigdy w nic z serii EU, kiedys kupilem HOI3, ale po godzinie sie zniechecilem, gdyz multum tabelek mnie zalal. Fakt, ze teraz jestem starszy i zdeterminowany popycha mnie w strone kolejnego podejcia.
    Boje sie takze statycznosci rozgrywki, gdyz jestem wielkim fanem age of empires i bieganina ludzikow zawsze mnie cieszyla:)

Powrót do artykułu