Europa Universalis – Art of War – recenzja na trzy głosy

maladict dnia 17 listopada, 2014 o 12:30    12 

Więc nieważne skąd przybywasz/ czy z Paryża, czy też z Rio/ ważne, że dziś reckę pisze trio/ ociec, wuj i stryjo!


Witamy serdecznie wszystkich czytających z recenzji z najnowszego dodatku do Gry Roku wg gikz.pl – Europy Universalis IV, zatytuowanego Art of War. Razem ze mną są dwaj inni specjaliści od EUIV – fl0dA i jozi.
Art of War to jak na razie największy dodatek do EUIV, przynoszący wiele zmian i dodający wiele, miejmy nadzieję, usprawnień. Tyle, że nie sposób wszystkich wylistować, ale dostępnych tutaj. Po którym ficzersie sobie obiecujecie najwięcej, a który waszym zdaniem będzie najbardziej meh?
Dla mnie najfajniejsza zmiana kryje się w darmowym patchu (jak tu nie lubić Paradoxu) – a jest nią dodanie ponad 900 nowych prowincji w niemal każdym zakątku świata co znacząco urozmaici rozgrywkę zarówno lokalnymi potęgami jak i europejskimi mocarstwami kolonialnymi.
Serio? Nowa mapa? 900 prowincji dodanych Bóg wie gdzie i po co. Ja nie uważam, iż dodanie nowych prowów gdzieś w środkowo-zachodniej Ameryce Południowej albo Indochinach przyniosło jakąś radość w grze. Ciężej jest teraz tym zawiadować. Gram obecnie Szwecją i jednocześnie niesienie kaganka Protestantyzmu i tłuczenie kolonistów w USA jest przez mnogość tych prowincji uciążliwe. Zmiana ciekawsza może być dla państw typowo kolonialnych i nastawionych na handel z nowym światem (Por, Ned) bo wtedy nie trzeba się angażować jakoś strasznie na starym kontynencie.
Och tak, nowa mapa jest bardzo fajna. I pal sześć lokalne potęgi, ale jest co podbijać i kolonizować. Bo do tej pory jak grałem z nastawieniem na kolonizację, to w połowie XVII-go wieku kończyły się tereny do zajęcia.

mapa

Tutaj ruchoma wersja.

Dla mnie największym wygranym tego dodatku są ogólne usprawnienia w prowadzeniu wojen, tworzeniu armii. Wisienką na torcie jest wojna 30-letnia. Strasznie się na niej przewiozłem, bo myślałem że sojusz szwedzko-brytyjsko-osmański rozpruje Cesarstwo na wylot. Ale przegrałem tą wojnę z kretesem i niestety nie mogę tego powtórzyć ;(

No tak wojna trzydziestoletnia jest świetna – dzięki nowej mechanice udało się zaprezentować ten konflikt naprawdę autentycznie, bez wciskania go na sztywne tory historii. Zarządzanie państwem uciążliwe? C’mon, to gra Paradoxu – chce się mieć mocarstwo aktywne w każdym zakątku świata to trzeba się trochę wysilić.

Nowy system wojny ‘ochrony małych państw’ (nie da się zdobyć 100% podbijając tylko warleadera) jest, hmm…, trudny do przyzwyczajenia. Dla przykładu. Jako Kastylia odpalam rekonkwistę na Granadę. Po stronie Maurów stają Tunis i Maroko. Podbijam Granadę bez większego trudu i gra mi pokazuje Warscore 13% z możliwością dobicia do 23% (jeśli jeszcze długo Granadę pookupuję). Ejże. To jest jak najbardziej supersłodkie, po to małe państwa związywały się z dużymi żeby trudniej było je zaanektować!

Nie zapominajmy o, darmowej co prawda, ale dużej zmianie w sposobie tworzenia się rebelii i związanym z tym czynnikiem lokalnej autonomii. Prowadzi to do dużych buntów, z którymi ciężko się walczy. Jak uważacie – zmiana na plus? Dla mnie sam system wygląda bardziej realistycznie, denerwuje mnie jednak to, że buntownicy są zbyt dobrze wyposażeni i po wycięciu w pień 60tys. rebelii za 5-7 lat można spodziewać się kolejnej równie dużej.

patch

Może na początek coś o problemach technicznych. Pierwsze włączenie gry zajęło mi osiem prób, potem wcale nie było lepiej. Dopiero gdy przesiadłem się na laptopa z 6Giga RAMu zaczęło jakoś chodzić.
Nowy dodatek jest wyjątkowo zabugowany i problemogenny co widać na oficjalnym forum. Od Premiery Crusader Kings 2 Paradox przyzwyczaił nas, że ich produkty są pozbawione większych wad w dniu premiery. Ja mam śmiesznego buga przy tworzeniu Państw Kolonialnych. Pokazują mi się wtedy na jego terenie bunty, które są ze mną w sojuszu. Bezsens, który widać na pierwszy rzut oka przeszedł jakoś testy i stał się ciałem co zamieszkało między nami. Na szczęście support działa szybko i już dostępny jest hotfix w wersji beta, który niweluje niektóre bolączki.
Ludzie narzekają też na problemy z szybkością rozgrywki. Ja mam nowego PCta, także ta kwestia mnie nie dotyczy, ale jestem ciekaw co mają do zaprezentowania chłopaki w tej kwestii.
U mnie muli. Przyzwyczaiłem się, bo muli już od poprzedniego DLCka, ale teraz doszedł do tego sekundowy lag po każdym kliknięciu myszą.
A u mnie bezproblemowo. Raz doświadczyłem buga z błędnym liczeniem distance between borders (po stworzeniu Holandii), co spowodowało zerwanie sojuszy ale po pewnym czasie błąd samoczynnie zniknął.

Hej, a religia? Zupełna zmiana systemu pozyskiwania kardynałów i sposobu wydawania punktów wpływu u papy. Poza tym reformacja, w końcu jest reformacją i jak się zacznie to szybko konwertują się przyległe do centrów reformacji prowincje. Duże usprawnienie, dodaje smaczku!
Licytacja miała swoje uroki, ale nowy system jest interesujący. I jest co robić z Punktami Papiestwa i wreszcie są inne sposoby na podbicie statystyk.
Bonusy za wpływy u papy są o tyle dobre, że w końcu średnie państwa, bez szans na kontrolę nad papieżem, mają jakieś plusy z pozostania przy katolicyźmie. Dzięki nowej reformacji mapa religijna wygląda dużo lepiej, natomiast obawiam się, że zmiana religii stała się zbyt bezbolesna – nie dość, że centra wiary dają nam darmową, przyśpieszoną konwersję prowów to na dodatek zlikwidowano kary do staba i legitymizmu.

papa

Ale skupmy się może teraz na płatnych ficzersach, bo one decydują o ‘kupić czy nie kupić’. Ja mówię krótko me gusta. Jakkolwiek do wojny trzydziestoletniej jeszcze nie dotarłem, to bardzo mi się podoba
– templatki dla armii – nie dość, że po utworzeniu takowej (ilość i rodzaj jednostek, ilość prowincji) armię się robi jednym kliknięciem to jeszcze jednostki grzecznie podążają do wybranej prowincji i się tam łączą – w końcu Paradox zaimplementował najlepszy wynalazek z March of the Eagles.
– Wojowanie – przekazywanie kontroli nad podbitą prowincją jest wygodne. Udało mi się tak parę razy skończyć wojnę o kilka lat wcześniej, przekazując sojusznikowi/warleaderowi prowincję dzięki czemu w końcu mógł zawrzeć pokój. Mamy również większą kontrolę nad wojskami aliantów, co zdecydowanie chroni naszą twarz przed nadmierną ilością facepalmów.
– nowe opcje dyplomatyczne – Sprzedawanie statków? Meh. Używanie casus belli państw zależnych? Dobre. Dodatkowe opcje traktatów pokojowych? Nigdy za wiele.
Do tego co napisałeś dodałbym jeszcze automatyczny transport morski dla Twoich jednostek, ponadto możliwość wypożyczenia transportowców AI (chociaż nie zauważyłem by z tego korzystało :<). Oczywiście Flota Naftalinowa, jak najbardziej na plus.
Z tego co zauważyłem ten transport morski nie zawsze działa. W czasie wojny jak najbardziej (choć nie wiedzieć czemu, gdy dzieli armię na nierówne części to najpierw wysyła tę słabszą), ale jak wojacy chcą wrócić do domu to już nie.
Sprzedaż statków czy wypożyczanie transportów to ficzery ewidentnie przygotowane pod multi, bardzo przydatne na dodatek.

Army-Management
Poza tym zakochany jestem w Sorties, czyli wycieczkach. W końcu można 3-tysięcznym garnizonem pogonić 1000 oblężenie!!! Milion lat czekania i się udało. Duże me gusta także dla wyznaczania celów wojny dla sojuszniczego AI. Pierwszy stopień koordynacji prowadzenia wojny osiągnięty.
Wspomaganie rebelii, którą sie wywołało akcjami szpiegowskimi jest też jak najbardziej przydatne. Nie trzeba już zaciskać kciuków i modlić się żeby rebelia zwyciężyła, tylko oprócz “zielonych ludzików” wysłać trochę oficjalnej pomocy. Jak Putin może to Paradox też.
System Marchii także wydaje się ciekawy. To kolejna dywersyfikacja statusu państw podległych. Mamy już oprócz Wasali, Państw Kolonialnych i Protektoratów (nie mówiąc już o kompaniach handlowych) kolejny typ klienteli. W skrócie, Marchia to taki wasal, który nie wysyła nam co miesiąc kasy, ale jest bardziej nastawiony militarnie, nie można go za to anektować poprzez dyplomację. Rzeczpospolita zaczyna na starcie z Mołdawią i w moich obecnych potyczkach Trzema Koronami, Mołdawia właśnie całkiem nieźle wspomaga Najjaśniejszą w wojnach z Państwem Moskiewskim.
Na minus to niestety modernizacja floty jednym kliknięciem. Jakoś mi ten pomysł nie gra i już.
Jedna z najlepszych zmian imo. Może nie do końca realistyczna ale za to skutecznie eliminuje zbędne czynności. Grając taką Holandią, mając blisko tysiąc okrętów, nowy typ był prawdziwą masakrą – nie dość, że trzeba było się na klikać to na dodatek za każdym razem ogranizować i wydawać rozkazy od nowa.

Czas podsumowań.
Sztuka wojny jest jak do tej pory największym DLC do Europy. Dodaje najwięcej, zmienia najwięcej i jak każde DLC wywołuje kontrowersję bo zmienia sposób rozgrywki. W mojej opinii zmienia. Na lepiej. Zdecydowanie. Nie chciałbym wracać do wersji 1.0 z września 2013r. Wydałem 20$ i nie żałuję ani centa, gra nabrała rozmachu, głębi i nie trzeba grać tylko mocarstwami by była interesująca. Wszystkie drobne wady zostaną najpewniej szybko wyeliminowane ale zupełnie nie przeszkadzają one w czerpaniu radości z rozgrywki. Największą rekomendacją dla was powinno być to, że wybrałem EUIV zamiast meczu NBA w tv, a po powrocie z nocnej zmiany o 6 rano włączyłem tylko na chwilę i wyłączyłem o 10.

Ja powiem krótko:

(…)

A by nawiązać do najnowszych wydarzeń, pożegnamy się obrazkiem.

com

Grę dostarczył wydawca, obrazków dostarczył internet.

Dodaj komentarz



12 myśli nt. „Europa Universalis – Art of War – recenzja na trzy głosy

  1. lemon

    Naciukałem 200h w CK2 (a to dopiero pierwsza kampania i nie mam dosyć), w kolejce kupione niedawno w promo Viki2 i HoI3 (licząc tylko strategie od Paradoxu, a jest jeszcze masa innych do ogrania) – jakoś się nie napalam na EU4. Trójkę ominąłem, bo poprzedni komp nie dawał rady uciągnąć (śmieszne, że ładniejsze gry dawał – Paradox nie umie w 3d engine), ale mam miłe wspomnienia z dwójki. Szkocja od Atlantyku do Indii. 🙂

  2. Kerdej99

    Mnie niestety także strasznie przycina, o ile taką Szkocją czy Portugalią da się grać na początku- to kiedy pojawia się więcej statków kursujących po szlakach handlowych i widzę trochę więcej mapy… żegnaj przyjemności z gry. Najdłużej trwają zapisy autosave, więc nie pogram także na ironmanie (choć to akurat problem CK2 także… no i mojego przyoszczędzenia na SSD).

    1. maladict Autor tekstu

      @Revant

      Wiesz, to recenzja DLC-ka, target to ci co już mają co najmniej podstawkę. A jak masz podstawkę, to wiesz o czym mówimy.
      A co do porównania do CK2, to różnica jest taka, że EU idzie ‘gładziej’. Jak nie zrobisz jakiegoś głupiego błędu to dociągniesz do końca bez trudu. A w CK2 wystarczy dziedzic z kiepską cechą i cały misterny plan też w pizdu. Oczywiście może tylko ja tak mam, ale do gry w CK2 zawsze siadam ze świadomością, że w pewnym momencie wszystko się zawali i z potężnego królestwa zostanie mi jedna marna prowincja i zero perspektyw. I możecie powiedzieć, że nie czuję ducha gry, ale jakośc mnie to nie nęci.

      1. Revant

        @maladict

        Nie no, spoko, rozumiem target recki i właśnie chciałem podkreślić, że mimo mojego mijania się z nim to i tak ją przeczytałem i byłem zadowolony, choć nie zrozumiałem większości tekstu ;). CK2 zaś dla mnie jest bardziej przystępne, ze względu na wielką wczujkę, jaką odczuwam podczas gry. Jestem oto ja, ten typ co włada czymś tam i lecę z moim życiem oraz życiem mojego potomstwa. Gdy próbowałem serii EU, to po prostu zarządzanie państwem wydawało mi się takie…suche. Tak jakby ciągle mi przypominano, że to gra strategiczna, a nie przygoda. Inny klimat i tyle 😉

  3. dywyn

    Do tej pory łykałem DLC za DLC (chodzi o te wnoszące coś do gry) i nabiłem ponad 500h w EUIV, ale nie wiem czy warto kupić ten dodatek. Gra chyba jest/była zbyt prosta dzięki głupim patchą. Jest trudniej? Kurde i znów zaczynać od nowa RP? Chyba spróbuje jak zaliczę kolejne poziomy trudności w Endless Legend.

Powrót do artykułu