Crypt of the Necrodancer – everybody pomarańcze, wszyscy tańczą i ja tańczę

Nitek dnia 22 kwietnia, 2015 o 12:15    4 

Jakiś czas temu, podczas pierwszego uchylenia wieka krypty Nekrotancerza nie kryłem swojego uwielbienia. Miło mi donieść, że przy premierze, nic w tym temacie się nie zmieniło. Jestem psychofanem tańców w krypcie.

Zanim zaczniemy, weź to naciśnij i zróbmy magię.

monkeySzybka retrospekcja, czyli słów kilka o tym, co kiedyś zostało powiedziane. Crypt of The Necrodancer to mieszanka gry rytmicznej, eksploarcji lochów, pobierania podatków od maszkar zamieszkujących wszelkie podziemne lochy tuż przed zdzieleniem ich czymś z ostrym końcem. Rytmiczne pląsy, które wykonujemy do świetnej muzyki, uskuteczniać można nie tyle nogą pod biurkiem, bo ta sama z siebie szybko porywa się do rytmicznego stukania, ale także maty tanecznej. Zresztą obsługa gry nie nastręcza żadnych problemów, a co za tym idzie, można zaprosić do lokalnego co-opa nawet panią Krysię obsługującą klawiaturę dwoma palcami wskazującymi. W ogóle nie wiem jak to się stało, że do teraz trybu nie wykorzystałem. Krystyna spod piątki nie ma ostatnio zbyt wiele czasu.

Kosmos! Zależy gdzie tańczysz na tej planszy, gra inna muzyka.

Kosmos! Zależy gdzie tańczysz na tej planszy, gra inna muzyka.

Bogactwo wyboru

janitorJesteście zatem w loszkach, a właściwie przed wejściem do nich, gdzie między złotymi ścianami, których nie rozebrały jeszcze gobliny, ktoś zupełnie przypadkowo zostawił szereg pomieszczeń, które należy odwiedzić. To właśnie tutaj, poza obraniem właściwej ścieżki, można za zebrane w lochach diamenty dokupować permanentne ulepszenia postaci, ale także naręcze gadżetów magicznych i tych trochę mniej, na które później, o ile gra będzie łaskawa, natkniemy się podczas wojaży. No i tryby zabawy.

Samych postaci do wyboru jest osiem, wszystkie o odmiennym wyglądzie, ale także osobistych zdolnościach specjalnych. I tak, bard nie potrzebuje bitu do poruszania się, a drwal o bogatej brodzie dzięki kieszeniom bez dna, mota bombami niczym Dyna Blaster, kopiąc je w stronę przeciwników. Resztę do odkrycia zostawiam Wam, ale granie inną personą zupełnie zmienia istotę rozgrywki. Znakomicie zwłaszcza, że można odpalić story mode dla trzech postaci i spróbować ogarnąć całość z marszu. Pomieszczenie z codexem obudzi Wasze zmechacone komórki mózgowe stawiając wyzwania rytmiczno logiczne, gdzie na z góry określonych mapach trzeba będzie uniknąć konfrontacji z dupnym smokiem, czy innych pułapek. Brzmi banalnie, zaiste tak nie jest. Wspominałem o lokalnym co-opie, są wyzwania dzienne, co dzień wyścig na punkty na tych samych mapach dla wszystkich, tryb hardkorowy, walki z mini bossami, z bossami, co chcesz, to jest. Tak na wszelki wypadek, jakby sam fakt, że gra jest każdorazowo losowo generowana był niewystarczający, te zresztą można generować według własnego nasionka (seeda). Zabawa się nie kończy, czasem tylko chciałoby się, żeby lochy były większe, co da się zrobić, ale trzeba mieć szczęście, bo tylko kapliczki mają takie właściwości. Jak dobrze trafisz,

crypt2

Hardkor na densflor

guitarheroZasady są proste. Skaczemy po lochach do sączących się z głośników wybornych dźwięków kompozycji Baranowsky’ego, całość leży na YT. Brakuje tam tylko kawałków dodatkowych, które doszły wraz z dodatkową zawartością w stosunku do Early Accessu. Zarówno my, jak i mieszkańcy podziemi. Skaczą tak jak nam zagrają. Każdorazowo naszym celem jest znalezienie mini bossa, którego śmierć pozwoli nam ruszyć wgłąb ziemi. Potem boss i kolejna strefa. Stref jest cztery, wydaje się, że mało. Strefa trzecia robi za milion stref i na niej przygoda lubi się często kończyć. Jeden otwór o dwóch obliczach, masa niebezpieczeństw i jeszcze większe tempo zabawy.

Mimo, że jesteśmy sami, w lochach nierzadko odwiedzimy sklepik. gdzie te ulepszenia trzeba przecież wykupić. Nowe bronie, trochę zbroi, ulepszacze podróży jak pochodnie rozświetlające mrok czy pierścienie o różnych właściwościach. Na to leci hajs. Sam sklepikarz, nie tyle jest integralną częścią sklepiku, co także rozgrywki i linii melodycznej, uświetniając utwory swoim wokalem.

Warto także wspomnieć o możliwości przekopywania się przez lochy, bo gdzie diabeł nie może, tam gracza pośle. Ukryte skarby, tak, właśnie. Jest tego trochę, bo o ile postaci określone są jakąś zdolnością im właściwą, tak statystyki biorą się z właściwości przedmiotów, a nie karty bohatera. Nie ma jakiejś zbytniej komplikacji, ale ekwipunku podnieść można sporo, a co rodzaj broni to inna obsługa, zasięg, damage. Tańcz.

crypt1

Rolowanie na bakstejdżu

RedDragonDanceSama walka niejednokrotnie przypomina turbo szachy. W przeciwieństwie do nas, przeciwnicy posiadają schematy poruszania i ataku, które trzeba przeanalizować, rozgryźć, by zaatakować bez szwanku. Z początku dwuskładnikowe układy taneczne mocno ewoluują, przez co cały czas jesteśmy wystawieni na strzał w plecy, zwłaszcza kiedy porwie nas rytm, a oto nie jest wcale trudno. Hypnotajzyn. Pojedynki z bossami to inna bajka, bo tam wpada się nieproszonym na imprezę pełną gości. Szał jak u Kevina Bacona w Footloose.

A kiedy muzyka w grze Wam się znudzi. możecie do gara dorzucić jeszcze swoją. Gra bezproblemowo przekonwertuje Wasze kawałki poprawnie rozpoznając tamtejsze bity i stworzy Wasz własny, oryginalny podkład. Sprawdziłem kilka utworów i opcja ta dodaje grze większego kolorytu i zabawne jest zobaczyć potworki skaczące wesoło do takiego Hatebreeda czy innego Toola. Znakomita sprawa. Tylko wiecie, oryginalna ścieżka dźwiękowa jest rewelacyjna per se.

crypt3

Jestem psychofanem

Każdorazowo jestem zaskoczony, kiedy okazuje się, że gry rytmiczne łapią mnie za nogi i nie dają odejść. Takie jest Crypt of The Necrodancer. Pyszny soundtrack, dobre wykonanie (choć nie obraziłbym się na jakieś hi resy, tak liczę na mody, wszak Steam Workshop funckjonuje), rozgrywka do ogarnięcia w try miga i wyzwanie, które szybko eskaluje powoduje, że wciąż tam wracam. A kiedy nie gram, słucham. I tańczę. Fukkin’ osom.

Puking_rainbows

Grę dostarczył producent.

skellybellydance_585

Dodaj komentarz



4 myśli nt. „Crypt of the Necrodancer – everybody pomarańcze, wszyscy tańczą i ja tańczę

Powrót do artykułu