Call of Duty Black Ops 3 – Salvation DLC, mały wariat

Nitek dnia 19 września, 2016 o 12:05    1 

To już koniec Black Ops 3. Niemal rok po wydaniu i serii paczek ta odsłona Call of Duty odchodzi do lamusa. Zanim jednak to, Treyarch przygotowało dla tego epizodu wybuchowe pożegnanie z przytupem, DLC Salvation.

Zestaw map jaki oferuje to kompilacja najbardziej odjechanych pomysłów ekipy tworzącej serię  Call of Duty. W dodatku to paczka prawie idealna z zaledwie jednym zgniłym jabłkiem, które odstaje od paczki.

Rupture zdecydowanie najmniej przypadło mi do gustu, co jest dziwne zważywszy na fakt, że to wcielenie mapki z mojego osobistego faworyta serii, World at War. Niemniej jednak miasto szargane drugą Wojną Światowa (oryginalna mapa to Outskirts), z kościółkiem z obowiązkową wieżą dla snajperów i okalającymi go budynkami, tu i ówdzie zredukowanych do fundamentów, miało więcej klimatu i sensu, niż zaserwowane tym razem dość sterylne otoczenie futurystycznych garaży i kontenerów. Wisienką na torcie jest pragnienie Treyarch zrobienia czegoś ala Titanfall, bo upchnięto tu mechy do obsługi manualnej (w W@W na tej mapie można było jeździć czołgiem w multi), co jako pomysł w ogóle się nie sprawdza. Chyba, że miało być prześmiewczo to owszem, bo mechy to straszne drewno i element całkowicie zbędny w tym przypadku. Do tego mapa jest stosunkowo duża, a przez małą liczebność obu drużyny, zazwyczaj jest pustawo. Najsłabsze ogniwo w menu.

Citadel proponuje zróżnicowaną zabawę na wejściu do wielkiego zamczyska wyciągniętego z krain mrocznego fantasy. W palecie smaków miesza ze sobą wąskie przejścia do zamków przecięte fosą, w której nie raz można ustrzelić dużą rybę drużyny przeciwnej czy miejscówkę wewnątrz wieży oblężniczej. Do tego dochodzą korytarze zamczyska, bogato zdobione, więc jest urodziwie. Aż chce się zatrzymać, co jak na serię przystało nie jest możliwe ze względu na dość duże obłożenie terenu wycieczkami przeciwników. Nie ma co prawda smoków, ale też jest zajebiście dzięki ornamentom idącym wężowe tematy.

codbo3_1

Bardzo fajnie wyszło przeniesienie Standoff z BlOps 2 w realia Dzikiego Zachodu, nazwane tu Outlaw. Typowy reskin, a jednak sprawdza się wyśmienicie z dołożoną większą mobilnością i układem przedmiotów na mapie typowo pod parkour. Średnia mapka z punktem centralnym wewnątrz jednego z budynków, dużo możliwości flankowaia i kogo ja oszukuję. Przecież i tak biegam jak kurczak bez g łowy wyciągając co bardziej nadgorliwych, grzejących tyłek w kątach mapy jegomości. Smaczku dodaje pędzący z prędkością 77 mil na godzinę pociąg gdzieś w tle, co jest fajnym animowanym dodatkiem, jak z resztą pozostałe tełka na innych mapach.

Wisienką na torcie jest Micro, czyli najbardziej srogi WTF w dziejach paczek i mapek do shooterów ever. Zdaje sobie sprawę, że pompa miała już miejsce przy okazji miniaturyzacji postaci wojaków także przy innych tytułach (streamy bawią i uczą), jednakże tutaj to istne pandemonium. Biegając po kolanie w pączku, robisz wallruna po kegach, by zaraz potem wskoczyć w napoczęte pudełko z innymi puszkami, wparowujesz z impetem na most z pozostałości czteropaka tylko po to, by dywersyfikując działania, wbiec w niebieski, piankowy korytarz i znaleźć się na zbiorniku z lodem przeoranym wystającymi szyjkami z butelek, robiącymi za naturalną osłonę. Pomijam fakt zabawnego settingu. ale to jedna z fajniejszych map, na jakich przyszło mi grzać beztrosko w shooterach fpp.

W tym wszystkim podobają mi się małe szczgóły poupychane na mapkach. Od dźwięku otoczenia jak przygrywająca muzyczka w saloonie po mrówki i małe szczególiki pochowane na mapkach.

codbo3_2Całość pakietu zamyka obowiązkowy dodatek do zombie, Revelations, wieńczący historię snutą w ramach dodatków zombiaczych wydawanych przez ostatnie osiem lat. Ciężko coś powiedzieć na temat więcej, niż to, że mapa jest nad wyraz udana. Nie chcę zdradzać zbyt wiele, by fanom trybu nie psuć niespodzianek, ale całość to górnolotne stężenie kwasu i wykręconej wizji twórców, o dziwo trzymającej się sensu, jak na realia, dość mocno. Plansza jest sporo, bardzo zróżnicowana, a same wejścia zombiaków jak zwykle efektowne i generujące wiele emocji. Dobry wygrzew dla całej rodziny 18+

cod_bo3_3Salvation stylowo zamyka historię wydawniczą Black Ops 3, oddając graczom dość odjechany zestaw placu boju. Jak się żegnać to z klasą, bo grając na owych mapkach odniosłem wrażenie,  że to pożegnanie z tematyką i wątkami futurystycznymi ciągniętymi przez tę odnogę Call of Duty. Jednocześnie Treyarch pokazał, że potrafi ogarnąć mapki najprzeróżniejszych projektów, a samo Call of Duty sprawdziło by się i w innych, dość oderwanych od obecnego nurtu realiach. Dziki Zachód dałby radę, co zresztą pokazał Call of Juarez Gunslinger, ale też przy okazji Micro pomyślałem, że jakieś super bohaterskie wykrętasy byłyby całkiem niezłe.

Bardzo fajny pakiet, najlepszy, bo najbardziej zapadający w pamięć, a przy tym mapki, choć tak serio to dwie zupełnie nowe + zombie, urodziwe i dające sporo frajdy. Pozostało czekać na kolejny dryg od Treyracha i trzymać kciuki, by następnym razem uderzyli w końcu w klimaty przeszłości lub za nieprzerwane raczenie się czymś mocnym na zebraniach dyrków kreatywnych i kolejne zwichrowane idee.

Podesłał wydawca.
Ogrywane na Playstation 4.
Dla pozostałych platform DLC będzie dostępne od 6 października.

Dodaj komentarz



Jedna myśl nt. „Call of Duty Black Ops 3 – Salvation DLC, mały wariat

Powrót do artykułu