10 powodów dla których Outlast dostał 10/10 – recenzja

Nitek dnia 11 września, 2013 o 12:00    19 

1 – umierałem ze strachu
9 – tyle pieluch potrzebowałem, by wytrzymać do końca
1+9=10

Hej mała świnko, mała świnko. Znajdę Cię.

Siedzę już w tej szafce dobre pięć minut. Już sam nie wiem czy naprawdę słyszę kroki, czy tylko mi się wydaje. Trudno, zaryzykuję. Otwieram drzwiczki niepewnie.

Cisza.

Na klęczkach doczłapuję do ściany i zerkam, czy za winklem nie czai się coś niedobrego. Jarzeniówka mruga w oddali. Gdzieś z drugiej strony jakaś rura puściła i strumień wody zalewa zgniłą podłogę. Przecież nie mogę tu wiecznie siedzieć. Skrywając się w cieniu na klęczkach docieram do drzwi z drugiej strony korytarza. Otwarte. Balkon. Gdzieś na dole jakiś szajbus uderza głową o ścianę wgniatając sobie przegrodę jeszcze głębiej. Mrok przerywa kanonada grzmotów w towarzystwie błysków, a szyby jakby wyginają się pod naporem deszczu. A może wariuję? Na nic mi tu tryb nocny mojej wysłużonej kamery, która stała się mym najlepszym przyjacielem, pierwszym od czasu tego psa z dzieciństwa. Gdzieś musi być wybite okno, bo podmuch zimna uderzył mnie w twarz. Mijając kolejne parapety słyszę jakieś szuranie, ale nic nie widzę. Zerkam szybko przez kamerę. Cholera, stoi na wprost mnie, patrzy na mnie, ale skrytego w mroku nie dostrzega. Co robić, co robić. Myśl, kurde, myśl. To rozbite okno! Nie zdążyłem się cofnąć. Poczułem ukłucie i zimna stal przebiła mnie na wylot. Skubaniec, nie usłyszałem go kiedy zakradał się od tyłu.

Restart.

2013-09-07_00006

Ze względu na ostre screeny w tekście zaleca się mieć 18+ na karku.

Nie ma co ukrywać. Outlast zjada najnowszą Amnesię na śniadanie. Ktoś może jojczeć, że to nie wiktoriańska chałupa, że nie straszy tak samo. Kto inny ucieszy się wiedząc, że Amnesia została obdarta ze swojej tożsamości, a skoro tak, to Outlast musi być mocny. Tak jest, zgadza się, wszystkie spostrzeżenia są poprawne.

2013-09-05_00007

Dziennikarz Miles Upshur dostaje cynk z anonimowego źródła, że dawno zamknięty psychiatryk Mount Massive za sprawą korporacji Murkoff znowu otworzył swoje podwoje. Nie wiadomo po co i dlaczego. Zmysł dziennikarza nie pozwala mu na bezczynność. Kamera do auta, zapasowe baterie i jedziemy. Prosto w paszczę koszmaru. Standardowy, spokojny początek, a wstęp, w którym mamy chwilę oddechu, jeszcze nic się nie dzieje. Zaprzyjaźniamy się z naszą kamerą, jedynym przyjacielem w tej podróży. Możemy w dowolnym momencie spojrzeć przez jej mechaniczne, chłodne oko. Nie wiem dlaczego, ale tylko podczas korzystania z tego sprzętu Miles robi notatki o tym, co go otacza.  Prawdopodobnie po to, byśmy korzystali z tego dobrodziejstwa, jak najczęściej skazując się tym samym na błądzenie w ciemnościach. Kamera nie jest perpetum mobile. Do jej prawidłowego działania potrzebujemy baterii. Nie powiem, że mi ich brakowało, ale były momenty kiedy oczy miałem 2 mm od ekranu, żeby zobaczyć cokolwiek. Podkręcanie gammy jest dla mięczaków.

2013-09-06_00015

Prócz standardowego trybu kręcenia, możemy włączyć najbardziej klimatyczny i budzący lęki tryb nocny. Znany z horrorów kręconych z ręki, jak np. Blair Bitch Witch Project czy The Poughkeepsie Tapes. To w tym trybie spędzicie najwięcej czasu i przeżyjecie największy horror tego roku. Zielony filtr, podświetlone tęczówki szaleńców chodzących w tym zapomnianym przez Boga miejscu, przyspieszony oddech i zaburzona praca Waszego serca. Outlast.

2013-09-05_00008

Tu nie ma zabawy w owijanie w bawełnę. Twórcy nie ukrywają tego horroru, który czai się w azylu. Naoglądacie się rozczłonkowanych zwłok, potkniecie się o jelita, że o wpadnięciu w stos zwłok nie wspomnę. Jednak nie to jest najgorsze. Straszenie metodą “Weź Janek za rogiem dupniemy głośno tak, żeby zęby stracili” pojawia się sporadycznie na początku, tylko po to, by po chwili nie występować już praktycznie wcale. O ile Amnesia stawia na ciągłe chowanie się w cieniu i lęk przed tym co niewidoczne, tak Outlast buduje napięcie ciągłymi ucieczkami przed psycholami gotowymi wysłać nas na tamten świat. Nutę niepewności szarpie także to, że nie wszyscy mieszkańcy królestwa szaleństwa rzucają nam się do gardła. Nie wszyscy i nie od razu. Niektórzy się czają. Nigdy nie będziecie pewni czy ten, który stoi w kącie przypadkiem nie pośle Was w diabły.

2013-09-07_00008

Nierzadko będziecie improwizować uciekając gdzie nogi i oczy Was poniosą, chowając się pod łóżkiem czy też w szafkach. Straceni są ci, którzy nie zareagują odpowiednio, a i to nie kończy pościgu, bo AI sprytnie reaguje na nasze poczynania. Opętańcy szukają nas w  pobliskich kryjówkach i nigdy nie będziecie mieli pewności czy zgodnie z założeniami zajrzą najpierw do łóżka przy drzwiach czy od razu sprawdzą to pod którym akurat leżymy. Nawet chowanie się w cieniach nie zawsze zdaje egzamin. Odniosłem wrażenie, że jeśli uciekamy w ciemnym pomieszczeniu, przeciwnik ma przyzwyczajone oczy do panujących ciemności i łatwiej jest mu nas znaleźć, a wtedy nie jest tak jak to bywa zazwyczaj, że podchodzi i na oślep wymachuje rękami. Chwyta nas za fraki i wywleka na światło, żeby móc nas widzieć. Wtedy jest jeszcze mała szansa na ponowną ucieczkę, ale gdzie, przecież tam nie było gdzie się schować. To uczucie chłodnej stali.

2013-09-05_00002

Podczas pościgu możemy zerknąć przez ramię, czy już nam się udało czy mamy maniaka prawie na plecach. Bardzo dobrze jest to zrealizowane – wraz z tym, że patrząc w dół zobaczymy swoje nogi. Choć na dłuższą metę w amoku i panice nie będziecie o tym pamiętać, to i tak wiedzcie, że czasem warto łypnąć przez ramię. To nie jedyna sztuczka jaka została oddana nam do dyspozycji. Wprowadzono także możliwość skakania przez obiekty na modłę Mirror’s Edge. Jasne, nie ma biegania po dachach i szukania tęczowych belek, na które będziemy mogli wskoczyć, ale wszelkie ruchu takie jak powolne przesuwanie się po gzymsie, skoki przez większe wyrwy w podłodze czy też próba wskoczenia w wentylację okraszone są stosownymi animacjami. Zresztą zlękniecie się nie raz kiedy będziecie chcieli zapuścić żurawia, a Miles oprze się rekami o narożnik ściany, by bezpiecznie się wychylić. Kudosy dla twórców.

2013-09-04_00003

Psychiatryk jest niezwykle rozległy. Początkowe pomieszczenia jeszcze nie napawają strachem jak wizyta w ściekach w których w ciasnych korytarzach będziecie niemal czuli oddech mijanych pacjentów. Największe wrażenie robi skąpane w deszczu podwórze całego przybytku, gdzie między chłodnymi ścianami przyjdzie nam torować sobie drogę przeciskając się między ogrodzeniami i chodząc po śliskich murach w akompaniamencie deszczu, grzmotów i czegoś, co gdzieś się na nas czai (może za najbliższym drzewem?), a nie do końca wiadomo czym jest. No i spacery nocą nigdy już nie będą takie same.

2013-09-06_00006

Technicznie nie mam tej grze nic do zarzucenia. Sugestywne obrazy makabry rozgrywającej się wewnątrz murów domu dla obłąkanych utkwią Wam na długo w pamięci. Nie są tu po to, by wywoływać obrzydzenie. Są częścią całości, elementem całego terroru, który jest nam serwowany i którego tak naprawdę łakniemy, bo przecież nie siedzielibyśmy przed monitorem gdybyśmy tego nie chcieli. Dźwiękowcy odwalili robotę na piątkę z plusem. Zarówno wypowiadane kwestie, jak i dźwięki otoczenia postawią Wam wszystkie włosy na karku. Dźwięki otoczenia wspięły się na wyżyny nie pozwalając odsapnąć na minutę. Jest obrazowo, klimat jest mroczny, ponury i gęsty. Pokochacie to.

2013-09-06_00007

Mount Massive jest podzielone na segmenty, które sukcesywnie odwiedzamy. Nie ma tu zagadek, chyba dlatego, że nikt grający nie byłby w stanie się skupić na tyle, by je rozwiązać. Zazwyczaj musimy zrobić coś w jakimś miejscu i wrócić do innego. Ginąć przy tym kilka razy, a także zaliczając dwa zawały serca. W najlepszym wypadku. Mimo tego, że cel przetrwania jest niezmienny, tak kolejne cele dochodzą dynamicznie i o dziwo w chwilach nieuwagi wzdrygniecie się na dźwięk powiadomienia o nowej rzeczy do zrobienia. Najgorszy dźwięk jaki może być. Dzięki ciągłości poszczególnych etapów uniknięto backtrackingu, ale także sztucznego podziału na etapy.

2013-09-05_00003

Outlast jest bombą emocjonalną, która eksploduje już w pierwszej godzinie użytkowania. Nie pamiętam kiedy ostatni raz siedziałem na fotelu jak na szpilkach, spięty do tego stopnia, że jeszcze trochę i powypadałyby mi wszystkie włosy. Prosiłem też żonę, żeby zanim wróci do domu i wślizgnie się do mieszkania, napisała mi smsa. Jestem pewny, że gdyby ktoś mnie dotknął podczas rozgrywki, połamałbym nie tylko krzesło, ale też biurko. I tak przez całą grę, do samego końca, do napisów końcowych. A kiedy będziecie już tak blisko drzwi wyjściowych z Mount Massive, w Waszym oku zakręci się łza, że jesteście tak blisko, TAK BLISKO, a drogi Wam się mijają. To zasługa wielu czynników, ale odkryjecie to szybko, bo Outlastem bardzo szybko się przesiąka.

2013-09-07_00004

Największym odnotowanym minusem i de facto jedynym jest brak nagrania naszych poczynań z kamerą. Do ostatnich napisów miałem nadzieję na jakiś montaż, albo flashbacki tego, co przeżyłem dzierżąc to urządzenie. Pod koniec gry licznik wskazywał, że z kamerą przy oku spędziłem prawie dwie godziny, a nie było możliwości zobaczenia tego, co się nakręciło. Wielka szkoda.

2013-09-06_00003

Umierałem ze strachu. Umierałem, bo nie udało mi się uciec wystarczająco szybko. Zaciskałem zęby prawie je łamiąc. Zalewałem się potem i walczyłem z dreszczami nie pozwalającymi stabilnie trzymać myszki. Wpadłem w obsesję, by tę historię zakończyć. Outlast okazał się wyśmienitym horrorem, mimo że zapomniałem o nim jakiś czas temu, a ten powrócił i uderzył we mnie znienacka. To najlepszy horror od.. nie, to po prostu najlepszy horror w jaki możecie zagrać, a jego problemem nie jest to, że przeraża. Problemem jest to, że po siedmiu godzinach potrzebnych na jego ukończenie i napisach końcowych, dalej chce się w niego grać.

2013-09-07_00026

Ocena: 10/10

Gra z prywatnej kolekcji. Początek rozgrywki możecie obejrzeć w Luźnych Gadkach, ale miejcie na względzie, że oglądać, a przeżyć samemu to dwie różne bajki.

Dodaj komentarz



19 myśli nt. „10 powodów dla których Outlast dostał 10/10 – recenzja

    1. Kawira

      @Kawira

      A tak wgl to nie zgadzam się z opinią, że Outlast najstraszniejszy. Pierwsza Amnesia bardziej miażdżyła. Drugą dziś obczaję :D.

      Mimo wszystko niewątpliwą zaletą jest świetna fabuła i poryty klimat psychiatryka. “If you show them technology, they think it’s magic, if you show them magic, they think it’s technology”

      1. MusialemToPowiedziec

        @Nitek

        To co tu opisałeś, te ucieczki w szafy czy pod łóżka, to mi bardzo przypomniało Manhunta i ucieczki w cień (cóż, gry się trochę rozwinęły i dają więcej możliwości 🙂 ).
        Ciekawe, czy Outlast byłby dalej taki straszny gdyby nasz reporter nie był bezbronny…

  1. Mathiuss

    UWAGA SPOJLERY

    Spoiler! Pokaż

    No pohejtowalem i juz mi lepiej. Swoja droga dycha no bez jaj- krytykujecie MC za oceny z czapy a tu to samo 🙂

Powrót do artykułu