5 mitów o powrocie Secret Service

moleskine0 dnia 30 lipca, 2014 o 11:03    31 

…czyli jak do masowej świadomości wkradł się błąd. 

Żyjemy w ciekawych czasach. Gdy spore firmy upadają, część zachodnich wydawnictw już jakiś czas temu przeniosła się do Internetu lub podbija rynek e-booków (patrz „amerycki” Newsweek), w Polsce renesans wciąż przeżywają papierowe pisma. Rynek elektronicznego czytelnictwa nie jest u nas tak powszechny jak w krajach Zachodu – to jedno. W Polszy, co jednak chyba najważniejsze, wciąż żyw jest sentyment do papieru, bardzo zresztą silny. Mimo darmowego dostępu do informacji w Internecie, wciąż kupujemy gazety, magazyny, czasopisma. Przykładem – CDA, a przecież nie jest kupowany jeno tylko dla płytki z grami.

Powrót Secret Service na rynek wydawniczy ogłoszono fanfarami, anioły zniosły z obłoków baner „Gloria In Excelsis”, powiesiły go na szyi Pegaza i tak oto rzesze fanów dostały to, na co czekały od lat – ich ukochane pismo, ten klimat, te teksty… ale czy na pewno? Oto 5 mitów i porzekadeł, które wciąż obijają się w dyskusjach, tekstach i felietonach na temat feniksa polskiego rynku czasopism growych:

„Wraca stary, dobry SS”

Ktoś kto wierzy w tę wierutną bzdurę winien dokonać rewaluacji swojego myślowego potencjału. Wraca marka, logo i część ludzi, którzy to czasopismo kiedyś tworzyli. Stary Secret Service nie wróci, bo nie ma dla niego na rynku miejsca. SS nie był tylko czasopismem wypchanym felietonami i genialnymi tekstami o grach i scenie w Polsce. Nie był tylko miesięcznikiem opinii i publicystyki. Były recenzje, newsy, kody, testy itp. Dzisiaj – przy założeniu że uda im się stworzyć dwumiesięcznik – na pewno tak już nie będzie. Sens tworzenia recenzji, która ma być opublikowana dwa-trzy miesiące po premierze gry mija się z celem. Tworzenie newsów w tego typu wydawnictwie także. Przykład CDA jest tutaj znamienny – od lat odchudzają dział newsów, bo nawet na miesięcznik wszystko o czym piszą jest już passe. Nowy SS będzie więc periodykiem opinii, felietonów, wspominek i publicystyki okołogrowej – pytanie, czy prócz sentymentalnych czytelników kogoś tą formą zdobędą. A jeśli o czytelnikach mowa…

„Rzesze ruszą do kiosków, numery znikną na pniu”

Wieść, że wraca Secret Service obiegła niemal wszystkie najważniejsze media w Polsce. Nie ma gracza, który nie słyszałby o tym wydarzeniu, pisał o tym Onet, Gazeta Wyborcza, pojawiły się nawet jakieś zajawki w telewizjach informacyjnych. I mimo tego… zbiórkę wsparło niecałe 2200 osób. To 2200 osób, które nie kupią pierwszego numeru, bo go dostaną za wsparcie. Oczywiście dochodzi do tego tzw. grupa niezdecydowana, grupa przypadkowych nabywców. Jednak biorąc pod uwagę fakt, że na fejsie SS „lubi” omal 19 tysięcy ludzi, a tylko trochę ponad 10 procent z nich zdecydowało się wesprzeć inicjatywę sprawia, że trudno uwierzyć w konkurencyjność SS na rynku. To nie będzie już kultowy i potężny SS. Będzie raczej pismem dla bardzo precyzyjnie określonego i ograniczonego targetu. Ludzi w konkretnym wieku, o konkretnych wymaganiach, z konkretnym doświadczeniem.

„Zebrali tyle siana, że sukces murowany”

Błąd! 156 tysięcy złotych (na dzień pisania tego tekstu) to oczywiście spora kasa. Jednak opłacić trzeba redakcję, drukarnię, kolportera, podatki, a jeśli fizycznie pojawi się siedziba redakcji, to także lokal i rachunki. Ktoś powie, że przecież i tak znakomitą część dochodu gazety stanowią reklamy. Oczywiście, że tak – jednak w zależności od zasięgu i cyklu wydawniczego reklama kosztuje więcej lub mniej. Biorąc pod uwagę, że SS ukaże się 6 razy w roku, z – jak już pisałem wcześniej – ograniczonym zasięgiem czytelniczym, z utrzymaniem płynności finansowej na odpowiednim poziomie może nie być łatwo. Choć historia zna przypadki odstępstw od tej normy.

„Im więcej takich akcji, tym gorzej dla rynku”

To jeden z bardziej rozbrajających argumentów. Hejterzy znajdą się wszędzie, ale żeby hejtować na rozwijający się rynek czasopism growych – tego nie pojmę. Oczywiście, w pewnym sensie, wszyscy zaangażowani wydawcy muszą poczuć się lekko zagrożeni – w końcu powrót SS utnie kawałek z ich tortu, przejmując część czytelników, jednak prawdę powiedziawszy nie ma się czego bać. SS był i pewnie będzie pismem specyficznym, nie dla każdego. Albo się kocha, albo nienawidzi. Tym bardziej dziwię się bardzo daleko idącym atakom Gamezilli na inicjatywę powrotu SS. Sam portal jak i jego korporacyjny wydawca nie mają się przecież czego obawiać. Ich informacyjną papkę przełyka ogromna rzesza czytelników. A że ci bardziej wymagający odejdą? To może i dobrze, mniej kwasu w komentarzach.

„Na początku nikt nie wspominał o zbiórce. Nabili nas w czoko”

Ależ oczywiście, że mieli napisać, że SS powstanie jak tylko wezmą kasę od czytelników. Od razu, w pierwszym wpisie na nowo powstałym fejsbukowym profilu SS. Przecież tak się zachęca ludzi do inwestowania…
To co zrobili twórcy starego-nowego Secreta jest świetnym przykładem sztuki tworzenia hype’u. Zajawiali to tu, to tam, że coś się dzieje. Potem stronka z odliczaniem, coraz częstsze wpisy na portalach społecznościowych, w końcu momenty kulminacyjne – wszystkie growe media piszą o SS. Jestem przekonany, że na tym etapie co bardziej sentymentalni gracze już liczyli kasę w portfelach na prenumeratę. Nadchodzi więc czas, gdy zegar sięga zera i.. niespodzianka, to zbiórka na reaktywację. Myślicie, że panowie przekombinowali, że wpuścili w maliny? Wręcz przeciwnie, zachowali się jak na prawdziwych marketingowców przystało – stworzyli przy pomocy całego tego hajpu sztuczną potrzebę posiadania tego pisma sprzed 13 lat! Bo do tego czasu niewielu tak naprawdę wspominało non-stop jak to było drzewiej, gdy SS był na rynku, gry były fajne, teksty były fajne i redakcje były fajne. Sposób, w jaki Pegaz i spółka podeszli do tego zadania, styl w jakim je rozegrali jest jednym z dobrych prognostyków. Jest nadzieja, że dadzą sobie radę na rynku, jest nadzieja, że SS będzie solidnym pismem dla bardziej wymagających czytelników. Nadzieja umiera ostatnia. A jak już umrze, to zawsze można zrobić zbiórkę…

Dodaj komentarz



31 myśli nt. „5 mitów o powrocie Secret Service

  1. Uziel

    No cóż – ja akurat pracuję od lat w branży medialnej i wiem, że to baaardzo trudny kawałek chleba. Życzę im powodzenia, ale łatwo nie będzie, a ludziom wydaje się, że jak się raz zrzucą to już tylko pozostanie kupony odcinać.

    Niestety – szara codzienność medialna jest inna.

    Analiza ze wszech miar słuszna i trafna.

    Osobiście dodam też, że niektóre rzeczy lepiej jak zostają wspomnieniem. Thief, dziewczyny, smak oranżady 😉

        1. aihS Webmajster

          @Marcin O

          Jako, że ostatnio z racji płytszego strumienia z kasą musiałem przetestować tańsze napitki to powiem ci, że znalazłem co najmniej dwie oranżady, które niczym nie różnią się od tych sprzed 25 lat. Oczywiście są tylko w szkle 0,2l i tylko w zapyziałych budach z warzywami 🙁

  2. Stah-o

    Kiedyś też było przecież tak, że ci co pisali o grach – grali w nie najdłużej. Dzisiaj standardowy, młodociany gracz ma wytrzaskane setki albo tysiące godzin w pojedynczej grze i żaden pismak mu nie podskoczy 🙂 I fakt jest, że dla takiego gracza, czytanie newsów czy recenzji po miesiącu nie ma większego sensu. Ale na tym świecie są jeszcze takie dziady, co nie grają aż tyle, a grami się wciąż interesują 🙂 Dla mnie w czytaniu newsów w CDA nie ma nic niezdrożnego bo jestem tak zapuźniony w temacie jak to tylko możliwe. Przez cały dzień w robocie ktoś do mnie gada albo emajluje, w domu – to samo. Nie mam dla siebie nawet 15 minut by cokolwiek dłuższego poczytać. Nitkowy blogo-serwis czytam także w 30% – bo mimo tego, że chciałbym więcej – to się po prostu nie da. Więc te wszystkie krótkie recenzje w CDA i na gikzie mi akurat pasują.

  3. Nitek De Kuń

    Hihihi, dodali plakat
    https://scontent-a-ams.xx.fbcdn.net/hphotos-xpa1/t1.0-9/10511079_1448348775436759_1697068410553431101_n.jpg

    Wieszacie plakaty jeszcze?

    Generalnie jak ktoś nie wyciąga SS, tak zapominam o tym, że wraca i póki nie zobaczę jakiegoś newsa “coś coś SS” jestem jak gość z Memento. A potem “hej, ss wraca” i nadal jakoś nijak.
    Robiąc rachunek sumienia, okazało się, że SS wypadł z regularnego obiegu zakupów jeszcze przed numerem pięćdziesiątym, a resztę poczytywałem po kolegach. Nie wiedziałem o aferach z Kurpikiem, a New S Service nie nabyłem żadnego, bo nawet nie zaczął być dla mnie atrakcyjny.
    Takie tam.

    1. morfiszon

      @Nitek

      Miałem tak samo, że przed 50 już nie kupowałem, o aferze także nie wiedziałem, dowiedziałem się z internetów później. Powrót SS Jak to piszą “zimna ryba”. Być może ktoś wrzuci do sklepów sieci “torrent” pdf i pewnie wyjdzie afera, że intenet zły i kończą wydawanie bo są okradani. 🙂

      1. Nitek De Kuń

        @morfiszon

        Uf, dzięki.
        Serio myślałem, że jestem jedyny co o tym nie wiedział. Teraz mam wrażenie, że to taki powszechny fakt, że każdy wiedział, każdy płakał, ktoś szczekał. Jedyne co było mi znane to spięcia o nazwę, ale już wtedy ryba była wychłodzona, więc średnio się interesowałem.
        Poza tym, bliższe mi są PSX Extreme i Neo+ Z perspektywy czasu tak właśnie myślę.
        CDA nigdy nie kupowałem. Poczytywałem, ale nie kupowałem. Jestem ciekaw o co ten hejt jest obecnie.

  4. Caldur

    Tak sobie myślę, że gdyby reaktywowali pismo jako profesjonalnie prowadzony portal okołogrowy, płatny lub z możliwością wsparcia, to inicjatywa miałaby jakieś szanse powodzenia, a tak to czarno to widzę.
    Również pismo elektroniczne z dodatkową zawartością multimedialną, dostosowane do użytkownika posiadającego tablet to też by było pewne wyjście.
    Zaczytywałem się swego czasu w kolejnych numerach Top Secret, Secret Service i innych, ale to było dawno temu, kiedy mój dostęp do Internetu i nowości był praktycznie zerowy, a papierowe czasopisma pozwalały “polizać przez szybę” dobrodziejstwa cyfrowej rozrywki.

    1. morfiszon

      @Caldur

      Dobrze prawisz, jak pierwsze przebłyski i spekulacje się pojawiły z powrotem SS, myślałem, ze pójdą w tą stronę czyli portalu plus jakiegoś płatnego pisma elektronicznego. Powinni dodawać do SS kasetę z grami i dyskietkę 5,25′ z grami, jak już tak bardzo chcą być “analogowi” 🙂
      He, ale mi hejt się napisał 🙂

Powrót do artykułu