Wielkie Derby – AAA. Półfinały

maladict dnia 31 stycznia, 2015 o 9:00    43 

Tym razem obędzie się bez dogrywki, zatem przechodzimy bezpośrednio do półfinałów.

Każda grupa miała swoją silną dwójkę gier, które do końca walczyły o to która będzie pierwsza a która druga. Wyszło jak wyszło i oto pary półfinałowe:

Divinity: Original Sin vs. Middle Earth: Shadow of Mordor

Alien: Isolation vs. South Park: The Stick of Truth

Głosujemy od rana do niedzielnego wieczora. Głosujemy, przypominam, na tak. Czyli na grę co do której chcemy, żeby trafiła do finału. Proste. Pytania? Nie? To głosujcie.

Dodaj komentarz



43 myśli nt. „Wielkie Derby – AAA. Półfinały

    1. slowman

      @bosman_plama

      Możemy dać Tobie parytet jako fanowi mniejszościowych gier i możesz od teraz w środy propagować swoje chore zboczenia.

      Tylko uważaj, jeśli swoimi wynaturzonymi poglądami urazisz uczucia fanów gier większościowych to uwolnimy Twoją głowę od szyi. Nie mówię już co zrobimy z materiałami wybuchowymi.

        1. Goblin_Wizard

          @emperorkaligula

          Zmanipulowałeś moją wypowiedź i usiłujesz przypisać mi coś czego nie mówiłem. Z mojej wypowiedzi wynika tylko, że jak komuś podobają się pierdzący nastolatkowie to jest na poziomie umysłowym pierdzących nastolatków. Ni mniej, ni więcej. W miejscu Aliena mógłby równie dobrze być Mordor albo Divinity bo uważam, ze South Park stoi nieporównanie niżej od wszystkich tych 3 tytułów. Głosowałem na Aliena nie dlatego, że mam, jak raczyłeś się wyrazić, “wyjebane” na konkurenta, ale dlatego, ze poznałem obie (choć SP w bardzo niewielkiej dawce) i świadomie wybrałem lepszą.

            1. Goblin_Wizard

              @mr_geo

              A co mają uproszczenia i zasady będące podstawą wszystkich gier do np. poziomu intelektualnego tych, których śmieszy pierdzenie i w ogóle humor na podobnym poziomie? Ciekawe co powiesz o szachach w których wieże mogą się poruszać, a wszystkie konie albo są kulawe albo mają zeza? Zasady rządzące światem rzeczywistym mają się nijak do jakości gier.
              Nie uważam też aby jakiekolwiek debilizmy mogły urągać poziomowi ucznia gimnazjum. 🙂

              1. mr_geo

                @Goblin_Wizard

                Ponieważ WWZ (wasza wyrafinowana zajebistość) słabo kuma, to ja WWZ wytłumaczę. Używając – pardon – “logiki” WWZ ten komu podoba się gra gdzie debilizmy logiczne, fizyczne i fabularne urągają poziomowi intelektualnemu ucznia drugiej klasy gimnazjum niewątpliwie sam prezentuje poziom intelektualny urągający uczniowi drugiej klasy gimnazjum. Duh, QED, etc, itd…

              2. Goblin_Wizard

                @mr_geo

                Niestety, Twoje porównanie jest zupełnie nietrafione. Ja, pomimo, że gram w gry, które przeczą zasadom logiki, fizyki, itd. w życiu codziennym mimo wszystko biorę te zasady pod uwagę bo wiem, że tak działa ta gra zwana życiem. Dostosowuję się do zasad gry w którą aktualnie gram. Poczucie humoru niestety tak nie działa. To co śmieszy nas w filmie, grze czy jakimś innym medium, śmieszy nas też w życiu codziennym bo taki, a nie inny jest nasz gust. Do różnych gier, z różnymi zasadami, możesz się dostosować bardzo szybko, ale gustu nie zmienisz sobie z minuty na minutę. Tak więc Twój dowód jest jak uderzenie kurą w płot, co sugerowałem Ci już w poprzednim poście, a którego Ty, jak widać, nie zrozumiałeś (albo nie wyciągnąłeś właściwych wniosków).

              3. mr_geo

                @Goblin_Wizard

                Aha, czyli jeśli śmieję się ze scen filmowych gdzie fikcyjny bohater jest okładany tortami, z przesadną gestykulacją tłuczony po głowie miotłą, bohaterowie wydają (lub są im przypisane) różne dziwaczne, czasami obsceniczne dźwięki – czyli śmieje się z klasycznej komedii slapstickowej z Charlie Chaplinem albo z klasycznego filmu animowanego który wyszedł spod ręki Chucka Jonesa – to automatycznie oznacza że jestem na poziomie pierdzenia, walenia się po łbach, obrzucania kremem i kopania po zadkach. Podobnie jeśli czytam lub oglądam w teatrze “Komedię omyłek” Wilusia Trzęsiwłóczni (gdzie od takich gagów aż się roi) i rzeczona komedia mnie bawi. Podoba mi się Szekspir czyli jezdem prymitywem, ugga bugga!
                Biedny też nasz rodzimy Krasicki – nie wiedział że pisząc “Monachomachię” automatycznie wszystkich którym się ona spodoba i ośmielą się chichotać czytając jak to ojciec Rajmund – co to “w pierwiastkowej porze wychodził słuchać świątobliwe plotki” wziął i się wywalił na progu, gubiąc przy okazji trepy – ustawia w jednoznacznej roli prostaków. Płaczcie, badacze polskiego oświecenia, albowiem WWZ was sprytnie rozszyfrował! Nie zajmujecie się utworem księcia poetów polskich! O nie, jesteście tępymi idiotami, z gustem pieńka.

              4. Goblin_Wizard

                @mr_geo

                Chyba się za bardzo zapędziłeś. Wracając do sedna – chodziło mi od początku o żarty typu pierdzenie, sranie, szczanie i inne tzw. “fizjologiczne”. Te uważam za prostactwo, a tych którzy się w nich lubują, za prostaków. Kopanie się po zadkach w wykonaniu np. Chaplina nie stoi może tak nisko, ale za każdym razem jak to oglądałem, wydawało mi się to żenujące. Natomiast sam sposób poruszania się Chaplina uważam za zabawny. Kreskówki są śmieszne głównie ze względu na animację i totalne lekceważenie Twoich ulubionych praw fizyki co daje w efekcie różne absurdalne sytuacje. Nie porównywałbym też książek do wszelkiego typu obrazów bo tu odbiór warunkuje sposób opisania danej sytuacji, użyte słownictwo, itp. W wyniku tych zabiegów mój mózg sam wizualizuje sobie scenę, w sposób jaki mi się podoba (no chyba, że jest to tak opisane, że pierwszą myślą po przeczytaniu jest “uczcijmy to minutą ciszy!”).

                Podsumowując – żarty “fizjologiczne” to prostactwo, reszta – kwestia gustu. Oczywiście, to tylko moja opinia.

              1. emperorkaligula

                @Goblin_Wizard

                Taaaa, bo poczucie humoru człowieka można ocenić po poziomie jednej z puli dziesiątek/setek gier jakie ograno życiu. Oczywiście jak już oceniamy coś tak nieskomplikowanego jak poczucie humoru to robimy to z pominięciem wszystkiego innego (literatury, filmu, kabaretu, teatru itd) i trzymamy się jednej gry 🙂

                Trochę smutecznek 🙁 bo zawsze żal mi niespełnionych psychologów 🙁

              2. Goblin_Wizard

                @emperorkaligula

                Wcześniej “manipulacja” wydawała się trochę na wyrost, ale Ty, z każdym kolejnym Twoim postem, usilnie starasz się “dorosnąć” do tego określenia. Nigdzie nie napisałem, że “tylko” na podstawie jednej gry oceniam człowieka. Jednym ze składników jest też np. słownictwo, sposób pisania i konturowania wywodów. 😛

Powrót do artykułu