Deathmatch – Najstraszniejsza postać popkultury

maladict dnia 28 października, 2012 o 15:47    77 

Najwyższy czas przywrócić starą, świecką tradycję Deathmatchów.

W tej edycji będzie strasznie i opowiem wam pewien dowcip…

Zanim jednak przejdziemy do części artystycznej, najpierw wspomnienia, zasady i początkowa ósemka. Ale może po kolei:

Ci nieliczni, którzy nie mieli styczności ze ś.p. Gamecornerem mogą nie znać zabawy, więc tłumaczę. Deathmatch (w skrócie GCDM) był popularną rozrywką, w której ogół czytelników i  komentatorów wybierał spośród szesnastu kandydatów powiązanych wspólną ideą tego najlepszego, najważniejszego i najbardziej pasującego. Nie było nagród, ważny był (zgodnie z ideą coubertinowską) udział, możliwość nieskrępowanej dyskusji, używania erystycznych chwytów w celu przekonania innych do swoich kandydatów i wreszcie trzymanie kciuków by 'nasz' (wybrany przez nas) wygrał, a przynajmniej doszedł jak najdalej nim polegnie w nierównej walce z Battlefieldem3. Próbowaliśmy nawet na Gikzie już raz powrócić do tradycji, niestety DM 'Najlepsze wojenne filmy' nie załapał się na przesiadkę z v.1.0 na v.2.0. Co też zdarzyło się kilku redaktorom i gikom drobniejszego płazu (no pun intended). Ale gdy dzisiaj zobaczyłem w komentarzach do artykułu thesheep dryf tematyczny nt. Buki, olśniło mnie – to ten czas i ten moment. I ja, jako były gamecornerowicz, podnoszę tę żagiew i wchodzę między lud gikzowy wołając 'Ludu mój, przyłącz się. Wybierzmy najstraszniejszą postać popkultury.'

Zasady są proste. Proponujemy jako redakcja ośmioro kandydatów pasujących do kategorii. Wy – czytelnicy, w komentarzach przez najbliższe 24 godziny, proponujecie kolejnych ośmiu.

Jeden gik może oddać jeden głos na jedną postać, niebędącą na liście redakcji. Propozycje z największą ilością głosów wchodzą do rozgrywek.

Gdy już mamy szesnastkę, dyżurna sierotka rozlosowuje ją w cztery grupy. Po dwie najlepsze kandydatury z każdej grupy walczą o wasze głosy w systemie pucharowym aż do grande finale.

A oto początkowa ósemka:

 

– Darth Vader

– Pinhead (i Cenobici)

– Baba Jaga

– Hrabia Dracula

– Klaun Pennywise

– Buka

– Freddie Krueger

– Slender Man

 

A wy? Kogo się boicie najbardziej?

 

Update! Z przyczyn technicznych głosować można do wtorku do godz. 20.00 (czasu polskiego). Wtedy zostaną podliczone głosy. Niezdecydowanym przypominamy o opcji 'edit'.

Dodaj komentarz



77 myśli nt. „Deathmatch – Najstraszniejsza postać popkultury

  1. Makbeton

    problem ze strasznymi rzeczami jest taki ze przestaja sie robic straszne jak sie czlek zrobi starszy, freedie kiedys straszny teraz smieszny, klaun z it kiedys straszny teraz … caly film ssie , pinhead kiedys do bani teraz wciaz do bani. Ale chyba takim podstawowym dzieciecym strachem ktorego pamietam to stara dobra buka.

  2. teekay

    Ciekawy pomysł na Deathmatch, choć tak jak napisał Mak, z czasem poczucie strachu względem danej postaci mocno traci na wartości.
    W każdym razie sam nie gustuję w horrorach, więc cała plejada potencjalnie strasznych postaci mogła mi umknąć, ale dla mnie (uwaga, będzie hipstersko) spory niepokój (szczególnie w wieku dziecięcym) wywoływali u mnie [url=http://25.media.tumblr.com/tumblr_m4gxziaypc1qcq1jbo1_1280.png]ferroidzi[/url] z animacji “Gandahar”. Mroczna, bezduszna armia zamieniająca skinieniem palca w kamień wszystko co się rusza i wrzucająca swoje ofiary do gigantycznych jaj. Pamiętam jak miałem gęsią skórkę gdy oglądałem ten film. 😛 Swoją drogą polecam, jedna z ciekawszych animacji jakie widziałem. Dzisiaj już chyba tylko do kupienia w sklepie torrent.

  3. serafin

    Regan z Egzorcysty. Jak byłem szczeniakiem przeczytałem książkę i przez dwa miesiące nie mogłem spać przy wyłączonym świetle a każdy szmer w nocy przerażał mnie, bo bałem się, że ja też zostanę opętany. A jak oglądam film, to do tej pory mam ciarki, kurna…

    A także trochę boję się powiedzieć kilka razy pod rząd Candyman. I nie zaglądam w nocy pod łóżko, bo może jednak siedzi tam Szatan z twarzą Viggo Mortensena. I nie chciałbym, żeby moim statkiem kosmicznym zarządzał HAL 9000 też 😀

    a tak poza tym, duma mnie rozpiera, GCDC żyje! No, teraz to GZDM, ale idea ta sama 🙂

  4. MusialemToPowiedziec

    SHODAN. I GlaDoS. Albo Hal. Na upartego moznaby Skynet dorzucic (choc ten nic nie mowi…).

    A moze nawet Reapery z Mass Effecta (choc, wlasciwie to tylko tego pierwszego ME, gdzie padla cudowna linijka “You exist because we allow it, and you will end because we demand it.” bo pozniej to coraz gorzej z nimi bylo…)?

    Ehh, myslace komputery/maszyny sa naprawde straszne. Glownie dlatego, ze tak bardzo sie staramy je stworzyc, wiedzac, ze najpewniej wszystkich nas zabija…

  5. bosman_plama

    Ożesz, też nigdy nie powiedziałem i pewnie nie powiem pięć (czy ile tam razy) “Candyman”. I japońskie dziewczynki też są przerażające.
    Ale straszniejsze od aliena, japońskich dziewczynek i nawet od Buki były i na wieli będą polskie muminki, najstraszniejsza z strasznych bajek, ponura bardziej niż zimny deszcz podczas listopadowej nocy.

  6. amonlb

    To ja zgłaszam [url=”http://bi.gazeta.pl/im/5/4364/z4364785O.jpg”][b]Tego[/b][/url] skur….czybyka Chucky sprawił ze kiedyś jako dzieciak o mało nie spierd…. do piwnicy w nocy wolałem siedzieć z pająkami i duchami niż w pokoju gdzie on mógł mnie dorwać. Dodał bym jeszcze krasnoludki z porożem jelenia, przekrwionymi oczami i wielkimi zębami ale to postacie z mojego dziecięcego koszmaru więc chyba się nie liczą. Goniły mnie przez całe miasto.

  7. Szalony Błazen

    Z kandydatów redakcji to jednak zdecydowanie Freddy najbardziej w dzieciństwie przeorał mi psychikę 😉 Pamiętam jak w piwnicy wisiała wielka rękawica używana przy piecu i za każdym razem jak musiałem tam zejść to byłem przekonany że zaraz wysuną się z niej ostrza i pojawi się On 😉
    A z ostatnich rzeczy co oglądałem to chyba zaproponowałbym to coś co szalało w Paranormal Activity. Jakoś tak mnie ruszyło, szczególnie jak w dwójce była scena z dzieckiem to pół nocy po oglądnięciu zerkałem na łóżeczko czy młody aby nie zaczyna lewitować ;P

  8. Najlepsza z Przyszlych Zon

    Bossowie z American McGee’s Alice. Granie w tę grę przed snem nie jest najlepszym pomysłem. No i także jestem za Alienem i Sadako Yamamurą (dziewczynka z Ring).
    Z Muminków bałam się hatifnatów. Ta ich cisza, brak twarzy i ruszające się macki. Bleh.
    Chyba tyle. Mało strachliwe było ze mnie dziecko.

      1. furry

        @furry

        Aha, jako że jestem na bieżąco, czytam właśnie książki o Muminkach następnemu pokoleniu, chciałbym coś zdementować. Buka wcale nie była straszna, dało się z nią dogadać. Nawet w “Zimie Muminków” gorsza była Lodowa Pani.

        Ta ta posrana japońska kreskówka zrobiła z Buki potwora, wnioskuję o usunięcie Buki z listy i odkłamanie historii!

        Dużo gorsi są hatifnatowie, w “Opowiadaniach z Doliny Muminków” jest opowiadanie “Tajemnica hatifnanów”. Very creepy.

Powrót do artykułu