Wejdź, Piaskowy Dziadku

maladict dnia 1 czerwca, 2012 o 7:07    0 

     Moja propozycja do Melodii Dnia wykazała niezbicie prawdziwość tzw. teorii inż. Mamonia, że najbardziej podobają nam się piosenki, które znamy. Zacznę więc od czegoś popularnego.

     Dawno, dawno temu, gdzieś na początku XIX-go wieku, pruski urzędnik Ernst Theodor Wilhelm (Amadeus) Hoffmann przechadzał się ulicami Warszawy. Lubił te spacery, gdyż dzięki nim mógł myśleć o swej pracy. A jego głównym zajęciem było wymyślanie nazwisk dla nowo inkorporowanych poddanych cesarza Fryderyka Wilhelma III, którzy jeszcze ich nie mieli – czyli Żydów. Herr Hoffmann miał fantazję, dlatego nie zadawalał się zwykłym Schmidtem, ale wymyślał Złotą Górę czy Różane Drzewo. Albo też zamiast myśleć o pracy w pruskiej machinie biurokratycznej, dumał nad rzeczami, które za kilka lat zacznie przelewać na papier – nad historią dzielnego dziadka do orzechów walczącego z mysim królem lub nad postacią tajemniczego Piaskuna przewijającego się przez opowiadanie pod tym samym tytułem.

     Oczywiście Hoffmann, choć stworzył podwaliny pod powieść gotycką i kryminalną, nie wymyślił Piaskuna-Sandmana. Postać ta występuje w folklorze nordyckim od dawna – wędruje po świecie i dziecięcych sypialniach, sypiąc maluchom w oczy specjalny piasek przynoszący sen i sny. Dzięki Hoffmanowi Piaskun zawędrował do popkultury. I na tyle mocno się w niej usadowił, że jedynym powodem absencji w 'Amerykańskich bogach' jest posiadanie własnej serii komiksowej. Tegoż samego autora. Oraz, oczywiście enerdowskiego serialu animowanego pt. 'Piaskowy Dziadek'.

Oraz uczestnictwa w universum Marvela, które udowadnia, że można się różnić pięknie.

     Zanim jednak urodził się Neil Gaiman i powstało NRD, głównym nośnikiem popkultury i memów była muzyka. W 1954 roku Pat Ballard napisał piosenkę 'Mr. Sandman' wykonywaną początkowo przez żeński kwartet The Chordettes, a potem przez każdego chętnego, od Marvina Gaye, The Supremes czy Lindę McCartney aż do Blind Guardian. Można ją również usłyszeć w 'Stubbs the Zombie – Rebel without a Pulse' i 'Mafii II'. A także poniżej.

 

 

     Najbardziej jednak znanym dziełem (a dla wielu jedynym znanym) jest ta nagrana przez Metallikę – 'Enter Sandman'. Fani wiedzą zapewne o tej piosence wszystko, a nawet więcej niż sam zespół, więc tylko rzucę kilka podstawowych faktów. Nagrana w 1991 na album 'Metallica' (tzw. Czarny Album) powstała jako pierwsza, ale jako ostatnia dostała tekst. Głównie dlatego, że pierwotna wersja o rozpadzie idealnej rodziny i jej wielkim, straszliwym sekrecie, z aluzjami do śmierci łóżeczkowej została przez resztę zespołu odrzucona. Hetfield napisał więc nowy tekst, nawiązujący tym razem do dziecięcych koszmarów, wykorzystujący XVIII-stowieczną dziecięcą modlitwę i popularną amerykańską kołysankę. Piosenka trafiła na wszystkie możliwe listy typu '500 najlepszych utworów wszechczasów' i odcisnęła piętno na kulturze popularnej dochodząc aż do Kazika, który umieścił jej intro na końcu wykonywanego przez niego covera 'California uber alles'. Ot żarcik. Nie muszę chyba wspominać ilu coverów doczekała się 'Enter Sandman', bo i zliczyć ich nie sposób (YouTube na hasło 'Enter Sandman cover' pokazuje 40400 wyników). Wspomnę tylko o wersji Motorhead (przez fanów Motorhead uważany za lepszy niż oryginał) i dwóch poniższych, związanych a jakże, z dziećmi.

 

 

     To wykonanie było całkiem popularnym viralem jakieś pół roku temu i pokazuje jak ważna jest właściwa edukacja muzyczna dziecka. Np. w ten sposób:

 

 

 

     Na koniec warto jeszcze wspomnieć o precoverze czyli utworze 'Tapping Into The Emotional Void' zespołu Excel, nagranym dwa lata wcześniej niż 'Wejdź, Piaskowy Dziadku' i posiadającym dość podobne intro. W 2003 muzycy Excel zamierzali podać sprawę do sądu – niestety nie wiem jak się to zakończyło.

     Mam nadzieję, że tak skomasowana ilość hiciora na wpis spowoduje, że spojrzycie przychylniejszym okiem i komentarzem na następne wpisy z tej serii.

P.S. Dla wytrwałych i odważnych bonus

Dodaj komentarz