Melodia Dnia – Weird Al i Richard Cheese

maladict dnia 25 marca, 2013 o 22:31    5 

Dziś będzie o pożytkach płynących z pracy. Jednakże, byście mnie źle nie zrozumieli, nadal uważam pracę za zło konieczne i pracuję, bo nie znalałem jeszcze lepszego sposobu na opłacanie rachunków. I tak pewnie będzie do czasu aż gikz stanie się na tyle znany i opiniotwórczy, że będę mógł spokojnie utrzymywać się z tantiemów.

No dobra, pożartowalim, pożartowalim, czas przejść do tych pożytków. A oprócz młodych Łotyszek/Słowaczek, obiadu za półtora funta i darmowej kawy jest to dostęp do muzyki. Oczywiście nie zawsze jest różowo. Kiedy zaczynałem pracę dla Firmy, na hali grało Radio Heart – prawieogólnokrajowa stacja komercyjna. Mająca istotną wadę – DJów. Sami z siebie nie byli oni źli, ale mieli dziwną ambicję puszczać w swoich programach tzw. hiciory. A że zmieniali się przy konsoli co dwie-trzy godziny, to podczas ośmiogodzinnego dnia pracy miałem szansę wysłuchać hiciora trzy razy. Codziennie. Przez pięć dni w tygodniu. Koszmar, myślałem sobie, dopóki głosem większości nie zostało to zmienione na BBC Radio 1. Grana tam muzyka (współczesna, młodzieżowa) jest mi tak obca generacyjnie i kulturowo, że zaczynam rozumieć i współczuć więźniom z Guantanamo traktowanym Metallicą. Po obcowaniu z Radio 1 mogę z czystym sumieniem potwierdzić, że muzyka potrafi powodować ból fizyczny i agresję. Czasem jednak trafi się litościwa dusza, która zmieni stację na utęskniony obecnie Heart lub na podobną stację – Radio Absolut grającą znacznie milsze memu uchu utwory z końca ubiegłego wieku. I właśnie o którejś pełnej godzinie słuchałem jednym uchem informacji gdy zauważyłem, że moja lewa ręka, dotychczas bezczynna, wystukuje pewien rytm. Uruchomiłem drugie ucho (to lepiej działające) by odkryć, że wiadomości mają podkład muzyczny – sympatyczny jazzik, skądinąd znajomy. No przecież to ‘Marsz Imperialny’. Najprawdopodobniej w aranżacji Richarda Cheese’a.

Gwiezdne Wojny. Bez kozery można powiedzieć, że zdefiniowały całe pokolenie dorabiając się niezliczonej rzeszy fanów, miłośników a nawet wyznawców. Oczywiście dla ludzi z tzw. bloku wschodniego miały dodatkowy podtekst. Choć wątpliwe jest by Lucas zamieszczał podteksty polityczne w swoim dziele, my dobrze wiedzieliśmy, nawet bez podpowiedzi Ronalda Reagana, gdzie leży Imperium Zła i kogo reprezentuje ten paskudny staruch wraz ze swoim mrocznym przydupasem. Nie o tym jednak chciałem wam dziś opowiedzieć. Chciałem wam zwrócić uwagę jak wielki wpływ miały Gwiezdne Wojny na kulturę popularną ze szczególnym uwzględnieniem muzyki. Bo o muzyce jest ten cykl. Jest to oczywiście również temat-rzeka więc skupię się dziś na parodystach. A dwóch znamienitych parodystów wydał na świat naród amerykański. Jednym z nich jest właśnie Richard Cheese. Był o nim już tekst, ale kiepski bo nie mój. Pozwólcie mi zatem krótko go scharakteryzować. Siła parodii Cheese’a leży w reinterpretacji. Cheese bierze na warsztat znane przeboje muzyki popularnej i wraz ze swoim zespołem Lounge Against The Machine odgrywa je w wersji swingowej sięgając do najlepszych tradycji crooningu. Oczywiście nie jest pierwszy i jedyny. W 2005 podobną płytę (Rock Swings) nagrał Paul Anka, Bryan Ferry przerobił swe największe przeboje z czasów Roxy Music na wydanej pół roku temu płycie The Jazz Age, a zanim ktokolwiek jeszcze pomyślał o robieniu tego na poważnie, to w Saturday Night Live występował Joe Piscopo odważnie parodiując samego Ol’ Blue Eyes. Dzisiaj jednak zajmujemy się Richardem Cheese, gdyż dał się on ponieść gwiezdnowojennemu szaleństwu. Oprócz wyżej embedowanego Marszu Imperialnego nagrał również (jeszcze jako Mark Jonathan Davis) utwór ‘Star Wars Cantina’

Jako, że jest to jeden z pierwszych kawałków Richarda Cheese, jest on nagrany w w innym stylu – muzyka pochodzi z innego utworu (Copacabana Barry’ego Manilowa) a do niej Cheese napisał własny tekst.

Może dlatego właśnie utwór ten często i błędnie przypisywany Alowi Yankovicowi, którego modus operandi właśnie przed chwilą opisałem. Obiecywałem kiedyś, że Weird Al doczeka się własnego tekstu, ale po namyśle postanowiłem go wykorzystać po trochu, po kawałku.

Jakie więc związki z Gwiezdymi Wojnami ma Al? Po pierwsze, wkrótce po premierze Imperium Kontratakuje nagrał utwór Yoda, bazujący na Loli The Kinks.

Nadmienię tylko, że video jest fan-made i nie oddaje ducha klipów Yankovica.

Po pierwszej trylogii przyszła pora na edycję specjalną w której, ku oburzeniu fanów Greedo strzela pierwszy, po drodze mieliśmy jeszcze w Polsce edycję remasterowaną z nowym tłumaczeniem z którego mogliśmy się dowiedzieć, że ów paskudny staruch był Cesarzem, szturmowcy byli Szturmowcami Cesarskimi a Han Solo został zwęglony, by wreszcie przyszła pora na trylogię I-III. Fani wyczekiwali jej z utęsknieniem a Lucasfilm i Fox podkręcali hajpa dając Yankovicowi wolną rękę w wyrażeniu swej opinii o Phantom Menace.

Jak widzicie Al sprostał zadaniu wykorzystując do tego utwór American Pie Dona McLeana. Niezbędne informacje zdobył ze spoilerów i ‘kontrolowanych przecieków’. Piosenka zyskała aprobatę zarówno Lucasa jak i McLeana do tego stopnia, że McLeanowi zdaża się czasem pomylić tekst podczas grania American Pie na koncertach.

Tym zakończymy ten przydługi wywód stawiając Was przed pytaniem: Kto lepiej uporał się z tematem Gwiezdnych Wojen?

Kto lepiej uporał się z tematem Gwiezdnych Wojen
{acepolls 62}

oraz dorzucając bonus, który powinien rozbawić każdego kto kiedykolwiek grał w gry RPG.

Na koniec jeszcze podsumowanie poprzedniej soboty. Najbardziej ujęła was historia różowej Jenny a zaraz potem czerwonej. Osobiście stawiałem na pomarańczową, ale to nie pierwszy raz kiedy nasze gusty i oczekiwania się różnią, więc nie jestem zdziwiony.

Dodaj komentarz



5 myśli nt. „Melodia Dnia – Weird Al i Richard Cheese

  1. brum75 Czytelnik pierwszej klasy

    Yankovic rządzi. Także w wersji tekstowej 😉 “May be Vader someday later”… “He was a prepubescent flyin’ ace/And the minute Jabba started off that race/Well, I knew who would win first place”…
    A tak ogólnie to “It’s all about the pentiums” powinno być gikzowym hymnem 🙂 “You’re usin’ a 286? Don’t make me laugh
    Your Windows boots up in what, a day and a half?”

          1. Goblin_Wizard

            @urt_sth

            Grałem na XT’ku w Alley Cat’a w czasie kiedy chodziłem na kurs programowania w basic’u (jakoś tak pod koniec podstawówki). Wtedy to była maszyna marzeń do wyłącznego użytku wykładowcy. “Prawie” wyłącznego użytku ;). Ja wtedy katowałem mojego Atari 800XL. No i ojciec kumpla miał AT’ka ale trzeba było wcześniej wyjść ze szkoły, co by sobie pograć zanim on wrócił z pracy. Zamykał kompa na kluczyk ale to nas nie powstrzymywało. Wtedy dowiedziałem się jak pożyteczną rzeczą jest spinacz do papieru i pod okiem kumpla wykonałem mój 1-szy włam. To były dobre czasy:).

Powrót do artykułu