Melodia Dnia – Tydzień

maladict dnia 3 lutego, 2014 o 9:31    18 

Pozbywszy się kilku problemów z głowy, z powrotem zacząłem zauważać otaczający mnie świat. I różne jego małofajne ficzery jak np. upływający czas.

Wiadomo – czas nie pyta, nie staje. Zapieprza do przodu lub kręci się w cyklach, zależnie od wyznawanej płci. Np. mojemu synowi właśnie pykło sześć lat. I, okazuje się, że to jest dla niego ten czas, żeby nauczyć się polskich nazw dni tygodnia. Dlatego dzisiaj będzie misja – Gikz, bawiąc – uczy. A ponieważ nie ma misji bez emisji na początek jakiś znany wykonawca.

Osobiście nic do Stinga nie mam, poza tym to Ozzy powiedział ‘Sometimes I’m scared of being Ozzy Osbourne. But it could have been worse. I could have been Sting.‘. Tak czy inaczej na supporta światnie się nadaje.

A my wróćmy tymczasem do tygodnia, jego dni i kwestii kiedy dokładnie się zaczyna. Bo to nie jest takie proste. W tradycji starotestamentowej pierwszym dniem była niedziela i dlatego Żydzi mają święto w sobotę czyli dnia siódmego. U chrześcijan kolejny sobór uznał niedzielę za najważniejszy dzień, gdyż jest to dzień w którym Jezus zmartwychwstał (stąd rosyjskie воскресенье). Nawet Międzynarodowa Organizacja Normatywna uznała poniedziałek za dzień pierwszy umieszczając go równocześnie w Sèvres. Dlatego odliczanie do weekendu zaczynamy od poniedziałku.

Poniedziałek – etymologia nazwy jest prosta, w językach słowiańskich oznacza ‘dzień po niedzieli’. w germańskich natomiast ‘dzień księżyca’. Poniedziałku nikt nie lubi, a już najbardziej nie lubią go Garfield, szewcy, którzy w ten dzień klną bardziej niż zwykle, oraz Bob Geldof.

Wtorek – wtorek to dzień wtóry czyli drugi (po niedzieli). W tradycji rzymskiej ten dzień był poświęcony bogowi wojny Marsowi. Germanie podjęli ten pomysł zamieniając Marsa na swojego własnego boga – Tyra. W miarę jak Germanie się dzielili i zaczynali wykształcać różnice językowe, imię Tyra przybierało różne formy -Tiwaz, Teiws, Tiw, Ziu, Tius czy Tio, by w końcu dobrnąć do dzisiejszego Tuesday. Piosenka towarzysząca wtorkowi pochodzi z tego właśnie okresu, co łatwo można stwierdzić po wieku wykonujących ją muzyków.

Środa czyli dzień środkowy. Trzy dni przed, trzy dni po, co jest kolejnym dowodem na to, że nasi słowiańscy praojcowie (oraz prasłowiańscy ojcowie) liczyli dni od niedzieli. Ludy nordyckie natomiast dedykowały ten dzień Wotanowi – Odynowi. I choć w angielskim zostało Wednesday, Niemcy z niewiadomych przyczyn porzucili Odyna na rzecz ‘dnia środkowego’. Głosów i gitar na środę użyczyli Paul i Art.

Czwartek – dzień który? Tak, zgadliście. Czwarty. Thur w Thursday pochodzi zaś od Thora, właściciela młota z przykrótkim trzonkiem, bohatera z universum Marvela. Na czwartek, kiedy jeszcze była koncepcja by dni tygodnia były kolorowe, miałem naszykowaną piosnkę z filmu Czarny czwartek. Ale po pierwsze koncepcja sypnęła się już przy środzie, a na czwartek znalazłem Bowiego, który poniższy utwór nagrał na potrzeby gry Omikron: Nomad Soul. W której to grze się zresztą pojawia jako dwie postaci. Ktoś grał?

Piątek – dzień piąty po słowiańsku, dzień bogini Freyi po nordycku. Niektórzy co prawda wywodzą tę nazwę (Friday, Freitag) od wolności (Free, Frei) jaką osiągamy w piątkowe popołudnie. Bo co prawda wiadomo, że najszybszym człowiekiem na świecie jest Usain Bolt, ale nikt nie zmierzył czasu Zdzisławowi P. opuszczającemu biuro w piątek o 16.00.

Piosenka jaka kojarzy się z piątkiem wydaje się być oczywista. Dlatego jej tu nie usłyszycie… w każdym razie nie do końca. Bo choć zgodzić się należy, że Friday panny Black jest piosenką kiepską, to spróbujmy sobie wyobrazić jak brzmiałaby wzięta na warsztat przez kogoś utalentowanego. Np. przez Boba Dylana.

Sobota. Jak wspominałem wcześniej dla naszych braci starszych szabas był dniem świątecznym. I jego nazwa (sabbat) przeniknęła do polskiego (i innych słowańskich języków) jako sobota. W językach nordyckich zachowało się poświęcenie tego dnia Saturnowi. Ponieważ większość populacji (wyłączając gików spędzających ten wieczór przed komputerem) czuje gorączkę sobotniej nocy w żyłach i lędżwiach to piosenka, choć bez dnia tygodnia w tytule, wydaje mi się adekwatna.

Niedziela czyli ‘nie dzielę’ (nie działam) – dzień w którym nawet Bóg zrobił sobie wolne, więc ty powinieneś tym bardziej. O ważności niedzieli już wspominałem, dodam tylko że w tradycji nordyckiej dzień ów był poświęcony (jak łatwo się domyśleć) Słońcu. Moim pierwszym wyborem było Sunday, Bloody Sunday w interpretacji Richarda Cheese, ale jako że rocznica wydarzeń w Derry przypadła całkiem niedawno to uznałem, że nie wypada i zamieniłem na coś bardziej angielskiego i nowofalowego.

Podsumowanie

Jako podsumowanie dorzucam dwie piosenki mierzące się (podobnie jak Sting we wstępie) z całym tygodniem. Jako pierwszy wystąpi zespół The Cure

A zaraz po nim Queen.

A jako bonus coś polskiego, co pewnie znalazłoby się w głównym zestawieniu, ale z niewiadomych dla mnie przyczyn ta znamienita piosenka do tej pory nie znalazła się na YouTube, lub ja jej nie znalazłem, co na jedno wychodzi. A Wy? Czy macie swój ulubiony dzień tygodnia?

Dodaj komentarz



18 myśli nt. „Melodia Dnia – Tydzień

  1. Nitek De Kuń

    w poniedziałek Filiżanka http://youtu.be/9WQA7a0X3Pk
    we wtorek Rolowanie http://youtu.be/GXFKre2vaEE
    środa słońce świeci http://youtu.be/1JZQRHJoLtk
    czwartek cztery osiemnastki http://youtu.be/GKbTC8Z_EGc
    Piątek chinka czikulinka http://youtu.be/4-DnRJsdi1Y

    W związku z tym, że musiałem otworzyć każdy z tych linków, by je tu wkleić, na dni weekendowe już nie mam siły.
    Dość.
    —–
    Sobota & Weekend – Ona Tańczy Dla Mnie (2sty Blend) http://youtu.be/aKrMk-7f9AA
    niedziela Mandaryna http://youtu.be/8PmouIaCnnU

  2. Nitek De Kuń

    uwaga

    To naprawdę nie ma znaczenia
    Po imprezie, czy też przed.
    Zwyczajnie – upadłam na podłogę,
    doznając niewielkich, chociaż niestety widocznych obrażeń, szczególnie na twarzy.
    Zaproś mnie na parkiet, a zapomnisz o bożym świecie
    Tamten mężczyzna nic dla mnie nie znaczy, jest pozbawiony charyzmy.
    I mnie nie pociąga.

    Jestem popularna na portalach społecznościowych
    jednak rzeczywistość mnie przerasta, czasami czuję się wręcz zagubiona.
    Żyję w wyimaginowanej sferze marzeń sennych.
    Mam wrażenie, że babcia karmi mnie kurczakami faszerowanymi antybiotykami.

    Tatuaże Józefa robią wrażenie,
    Trzeba przyznać, że facet ma styl
    więc o co Ci chodzi?
    Nie rób z tego tragedii.

    Chciałabym odsapnąć, odetchnąć.
    Zachwycić się czymś, podniecić.
    Żyję w wyimaginowanej sferze marzeń sennych
    A może najzwyczajniej babcia mnie podtruwa.

    Skręcanie bibuły wypełnionej marihuaną za kulisami, jakaś woda sodowa, jakiś sok.

    Jestem popularna na portalach społecznościowych
    jednak rzeczywistość mnie przerasta, czasami czuję się wręcz zagubiona.
    Żyję w wyimaginowanej sferze marzeń sennych.
    Mam wrażenie, że babcia karmi mnie kurczakami faszerowanymi antybiotykami.

    Skręcanie bibuły wypełnionej marihuaną za kulisami, jakaś woda sodowa, jakiś sok.

Powrót do artykułu