Melodia Dnia – Szatany

maladict dnia 8 marca, 2013 o 21:35    19 

Muszę sie przyznać do kolejnej popkulturowej zaległości. Chodzi o muzykę metalową.

Niestety nie załapałem się pokoleniowo, a zdaję sobie sprawę, że jest to muzyka wśród gików popularna i z pewnością podniosłaby mi jakże pożądaną klikalność. Postanowiłem więc nadrobić zaległości i na własną rękę odkryć o co w metalu chodzi. Oto rezultaty.

Swoją edukację zacząłem od pierwszego satanisty III Rzeczypospolitej – Adama Darskiego znanego jako Nergal, zwabiony do niego plotką jakoby był ekspozyturą Szatana w tej umęczonej krainie. Plotka brzmi dośc prawdopodobnie, choć wolę tę, że u zarania kariery spotkał na rozstaju dróg diabła, który w zamian za duszę podarował mu talent, sławę i możliwość bzykania fajnych lasek.

Na początek musiałem jednak sprawdzić o czym właściwie śpiewa.

 

 

Nie jestem jednak pewien czy prezentowany powyżej kawałek jest reprezentatywny dla zespołu Behemoth, bo inne są o wiele bardziej melodyjne.

 

 

Ale nadal nie znalazłem szukanej przeze mnie odpowiedzi. Dlatego sięgnąłem do artysty, który prawdziwie hipstersko był antyklerykalny zanim jeszcze stało się to modne. Niestety, zanim został pieszczochem Salonu okazało się, że jest anty-ogólnie, co go z miejsca zakwalifikowało jako faszystę. Tak, pisałem już o tym jakieś pół roku temu. Jako, że artysta porusza się po gatunkach muzycznych z niebywałą swobodą, z łatwością skacząc od folku poprzez żurawiejki do rocka, nie mogło zabraknąć w jego repertuarze metalu. A w nim oczywiście straszne bestie i jeszcze straszniejsze cierpienie.

 

 

Dodatkowo podrzucę linka do utworu który bardziej by tu pasował, ale niestety klip ma jeszcze nędzniejszy. Kukiz jednak nie wyjaśnił mi zbyt wiele, postanowiłem zatem 'zapytać' innego multimuzyka.

 

 

Co dowiedziałem się od niego? Że jednak chodzi o Szatana. Upadłego Anioła. Niosącego Światło. Władcę Much.

Dobra, to już coś mamy. Ale co z tym Kusicielem i Ojcem Kłamstwa począć? Współczuć, gdyż pobłądził i wyrzekł się Boga tylko przez własną pychę i głupotę?

 

 

A może ową głupotę wykorzystać i, jak sprytny chłop z dowolnej legendy, przechytrzyć lub, jak dowolny duet rockowy, skopać kosmaty tyłek.

 

 

Mam nadzieję, że mój syn nie będzie miał takich problemów. Wszak o jego edukację muzyczną dbam i staram się podawać mu odpowiednią muzykę w przystępnej formie. Za poniższą piosenkę obaj dostaliśmy burę w przedszkolu – on że śpiewał a ja, że mu pokazałem.

 

 

Po zwróceniu uwagi zaprzestał i teraz tylko od czasu do czasu podśpiewuje pod nosem 'Dad gum, dad gum, dad gum'.

 

 

Tak, że o syna jestem spokojny. Ale co ja powinienem dalej robić? Pomóżcie.

Co robić?
{acepolls 59}

Jako bonus coś dla ostatnio ujawniających się miłośników jednośladów.

Dodaj komentarz



19 myśli nt. „Melodia Dnia – Szatany

        1. Goblin_Wizard

          @Nitek

          Wychodzi na to, z jest tu wielu ukrytych wilebicieli kóz. Szczególnie czarnych.;)
          Laibach i D są świetni. Kukiz tez daje rade. Z Laibach’a można było wrzucić coś bardziej melodyjnego ale może ten kawełek pasował do koncepcji. Co do D to właściwie cała ścieżka dzwiękowa z Pick of Destiny rządzi. Master exploder też by tu pasował.

  1. Nimar

    Muzyka metalowa to nie tylko szatany;p Z polskich oprócz Behemotha polecam Vadera. Grają mocną muzykę. Jak coś lżejszego ale dalej szybkiego to Acid Drinkers. A jak chcesz obadać napawde szatańskie zespoły to polecam różnego rodzaju kolegów z Norwegii np. Dimmu Borgir;)
    Pamiętaj jednak, że rock i metal to jak śpiewa Tenacious D:

    “…Rock is not The Devil’s work, It’s magical and rad. I’ll never rock as long as I am stuck here with my dad.”

Powrót do artykułu