Melodia Dnia – Siostrze

maladict dnia 18 stycznia, 2013 o 2:37    4 

      Zainspirowany tekstem Najlepszej (tym z zeszłego tygodnia), postanowiłem opowiedzieć Wam trochę o sobie. I o mojej siostrze.

     Okazja ku temu jest dobra, gdyż moja siostra (zwana czasami 'ma sis' lub 'sistah') obchodziła właśnie niedawno urodziny. Nie powiem które, bo byłoby to niegrzeczne a bycia niegrzecznym unikam. Wystarczy powiedzieć, że dość okrągłe.

     Dodam jeszcze, że jest to starsza siostra. Ci, którzy mają starsze rodzeństwo, pewnie kiwają teraz ze zrozumieniem głowami. O tak, starsze rodzeństwo to prawdziwa szkoła życia. I przeżycia. I mógłbym tu długo opowiadać, choćby o tym jak kiedyś pobiła mnie rurą od odkurzacza od czego nabawiłem się traumy i niechęci do tego pożytecznego urządzenia oraz do robienia porządków w ogóle, ale pozwolicie, że skupię się na muzyce i muzycznej edukacji.

     Wiele rzeczy robiliśmy razem za młodu. Np. oglądaliśmy telewizję. A gdy strzałki pokazujące kierunek wiatru z prognozy pogody i Pszczółka Maja przestały dostarczać nam godziwej rozrywki, z odsieczą przyszła Telewizyjna Lista Przebojów. I choć puszczano tam rzeczy dziwne (początek lat 80-tych w polskiej muzyce był dziwny), czasem trafiał się klip zagraniczny. I tak oto po raz pierwszy w życiu zobaczyłem Annie Lennox.

 

 

     Gdy teraz patrzę na ten teledysk, ze zdumieniem stwierdzam w nim obecność krów. Oraz znacznie mniejszą ilość uderzającego rytmicznie pięścią w stół Dave'a Stewarta niż pamiętam. Co jest o tyle dziwne, że ów Stewart stał się nawet przez pewien czas naszym sekretnym znakiem rozpoznawczym.

     Odmówiłem za to zaakceptowania jej innych idoli z George Michaelem + WHAM! czy Limahlem z Kajagoogoo na czele. Indywidualnie i samodzielnie sięgnąłem po Lady Pank. W czym pomogły mi płyta przyniesiona przez Św. Mikołaja i fakt, że siostra preferowała Republikę.

 

 

     Święty Mikołaj chyba zresztą zasługuje na osobny wpis (a przynajmniej większy niż ten). Przy kolejnej okazji przyniósł bowiem siostrze kasetę. Nie byle jaką kasetę, bo kasetę uwielbianego wówczas przez młodociane nastolatki zespołu Depeche Mode. Do dzisiaj pamiętam te święta i zestaw klocków jaki dostałem ja i którym się bawiłem przy akompaniamencie poniższych dźwięków.

 

 

     Wracając do naszego okna na świat – telewizji. Otóż pewnego dnia telewizja owa zaczęła emitować nader dziwną muzykę. Muzykę która wpadłszy do ucha nie chciała z niego wypaść, tylko przetaczała się przez całe wnętrze zostawiając po sobie dziwne uczucie i pragnienie. Po usłyszeniu tej muzyki już nic nigdy nie było takie same. Zaczęła się rewolucja.

 

 

     Za państwową telewizją podążyły wkrótce państwowe wytwórnie fonograficzne i od tej pory na wyścigi zaczęliśmy przynosić do domu różne płyty z polską muzyką alternatywną. Te najważniejsze jednak miały trafić w moje ręce po znajomości. Znajomości mojej siostry, która poznała chłopaka. Chłopak miał na imię Maciek, był prawdziwym punkiem i z nieznanego mi bliżej powodu uznał, że warto zawiązać ze mną bliższą przyjaźń. Co skończyło się tym tym, że to z nim (i jeszcze jednym kumplem z klasy) pierwszy raz w życiu się upiłem. Ale ważniejsze – miał bogatą dyskografię. A wśród niej prawdziwą perłę – czarny album 'Brygady Kryzys'. Jedną z najważniejszych płyt tego okresu. Płytę, której nie wypada nie znać. Nawet jej nagrywanie obrosło legendą.

 

 

     A potem siostra poszła do liceum i tam poznała nowe koleżanki. Więc i ja poznałem jej nowe koleżanki. I polubiliśmy się. Z jedną z nich do tego stopnia, że powypisywała mi fajne rzeczy na szafce nad łóżkiem i dała w prezencie płytę.

 

 

     Ale, zgodzicie się, nie można być punkiem całe życie. Dlatego, gdy uczęszczająca do liceum językowego siostra pojechała do Londynu na wymianę  i przywiozła 'Mask' zespołu Bauhaus, moją duszę spowił mrok. A nawet Mrrrrok.

 

 

     Na dodatek nasz wspólny kolega, Kali przedstawił mi coś zupełnie dla mnie nowego.

 

 

     I tak nasze drogi muzyczne zaczęły się rozchodzić. Ja zostałem przy Run DMC, siostra podążyła w stronę Aerosmith. Wkrótce zresztą wyprowadziła się zostawiając mi całkiem wolną rękę w mych muzycznych poszukiwaniach. Co jest tematem na zupełnie inną historię.

     Po kilku latach uprawiania long-distance love (im dalej od siebie przebywaliśmy tym lepiej się nam układało) spotkaliśmy się w pracy w wypożyczalni kaset video i tam zaczęła mnie karmić filmami. Ale o tym w następnym odcinku.

 

 

     A teraz giku, który dobrnąłeś do końca masz szanse wypowiedzieć się w ankiecie.

 

W którym momencie moja siostra popełniła błąd:
{acepolls 53}

 

Jako bonus jeszcze jedna melodia z wypożyczalni i z początków gikza.

Dodaj komentarz



4 myśli nt. „Melodia Dnia – Siostrze

  1. Pdzm

    Ja ze starszym bratem mieliśmy dwie pary rękawic bokserskich i się laliśmy po gębach 😀
    Kiedyś też dostał z pięty w oko 🙂 Dzięki niemu mam też bliznę tuż przy skroni jak dostałem od niego butelką 🙂 Oczywiście nie celowo.
    Ach te rodzeństwo;)

Powrót do artykułu