Melodia Dnia – Pogrzeb

maladict dnia 24 listopada, 2012 o 0:18    23 

    Ostatnio było sporo melodii o miłości, czas na drugą stronę medalu – śmierć.

     Zacznę może od czasów gdy jeszcze mieszkałem w Krakowie i miałem tam przyjaciół. Choć tak naprawdę nie byliśmy przyjaciółmi. Którejś pijackiej nocy zadecydowaliśmy zgodnie, że nie jesteśmy przyjaciółmi, lecz jedynie kumplami od flaszki. Zresztą, jak mawiał jeden z nas, Szponn, 'Mając takich przyjaciół nie potrzebujesz wrogów'. I gdy w miarę upływu czasu naszej grupie przytrafiło się pierwsze dziecko, pierwszy ślub, pierwszy rozwód zaczęliśmy się zastanawiać co dalej. Wtedy to moi kumple (od flaszki), mylnie interpretując mój spokojny i samotniczy tryb życia jako smutny i żałosny, nominowali mnie do pierwszego samobója. Dowiedziałem się o tym dopiero niedawno i cóż mogę powiedzieć. Otóż to:

Chocia niewiele ia posiadam
Mienia, którego bych mógł zażyć,
Póki rozumu pełnią władam,
Z tego, czem raczył mnie obdarzyć
Bóg (ludzie mało!), w mey niedoley
Spisuję ów testament walny,
Na znak ostatniej moiey woley,
Iedyny i nieodwołalny

(Tutay zaczyna Maladict testować)

     Gdy byłem młodszy, w wieku, gdy człowiek podchwytuje różne dziwne hasła i sentencje życiowe, przypadła mi do gustu ta: 'Żyj szybko, umrzyj młodo i zostaw po sobie przystojnego trupa'. I myślałem nawet, czy by się jej nie trzymać, ale nigdy szybko nie żyłem, potem znienacka się postarzałem, a przyznacie podejmowanie zobowiązań, które można wypełnić w 1/3 jest trochę bez sensu. Postanowiłem więc żyć wiecznie. Lub przynajmniej do chwili, gdy mi się to znudzi. Gdyby jednak, któremuś z Was, dranie, udało się mnie przeżyć, moją wolą jest abyście na moim pogrzebie odśpiewali poniższą pieśń. Ze staranną rozpiską na role.

 

(Wiem, że przez pierwsze 35s. gość nudzi, ale klip można oglądać w HD, a Kylie na to zasługuje)

     Równocześnie przypominam, że Surów nadal nie jest zapraszany.

     Taaaaak. Z niewiadomych przyczyn ludzie przywiązują wagę do muzyki granej na ich pogrzebach. Jedynie ci rozsądniejsi zrzucają ten obowiązek na nieutuloną w żalu rodzinę. Jej to naprzeciw z pomocą wychodzą domy pogrzebowe, oferując szeroką gamę utworów muzycznych dobranych specjalnie na tę okazję, czasami nawet wbrew intencjom twórców. Czołowe miejsce na tych listach od lat nieodmiennie zajmuje Sinatra. Co dziwne nie jest, bo jak wiadomo do dobrej muzyki trzeba dorosnąć.

 

 

     Dalej za Frankiem lokują się przeboje, które wam odpuszczę, gdyż zawierają Celine Dion 'My heart will go on', Whitney Houston 'I will always love you', Robbie Williamsa 'Angels', Westlife, a czasami nawet Lennona z 'Imagine'. Czasami, bo niektórych zniechęca pierwszy wers 'Imagine there's no heaven'. Ale zawiera też kilka całkiem zacnych piosenek, które pozwolę sobie przytoczyć. Np. jednego z liderów w tej dziedzinie – Boba Dylana (ex aequo z Westlife). Jedna jego piosenka już była, czas na drugą.

 

 

     Nie może też zabraknąć wiecznie zielonego przeboju Armstronga z wczesnych lat jego kariery.

 

 

     Tak, to znowu ten pijacki duet. I podążając tym tropem, kolejny duet co za kołnierz nie wylewa, choć nie tak oficjalnie. Reprezentują Polskę. Całą, bo krakus spod Złotoryji, mieszkający koło Dębicy, wraz z warszawiakiem z Nowego Sącza nakręcili w Gdańsku teledysk do piosenki warszawskiego barda.

 

 

     Z Polski, tropem milionów emigrantów udajemy się na Wyspy, gdzie popularnością cieszą się piosenki lokalne. Które, muszę nadmienić, osiągnęły status międzynarodowy i są rozpoznawalne pod każdą szerokością geograficzną (może za wyjątkiem ziem Pasztunów).

 

 

 

     Nie będę o nich nic teraz pisał, bo o Monty Pythonie to się pisze książki, a nie wrzutki na gikza, a piosence 'You'll never walk alone' planuję poświęcić osobny wpis gdy tylko mój ukochany LiverpoolFC coś ugra. Czyli pewnie nieprędko.

     Za to jeszcze jedna piosenka, która trafiła na moją osobistą listę po obejrzeniu jednego z odcinków serialu 'Millenium', gdzie były pielęgniarz pomaga napotkanym ludziom opuścić ten padół łez. I oczywiście, jak to w 'Millenium' bywa, nic nie jest takie proste.

 

 

     Piosenka napisana przez Jacquesa Brela, początkowo dedykowana była niewiernej żonie, ale Jacks postanowił porzucić ten wątek. W końcu trudno znaleźć lepszą okazję do wybaczenia wszystkim, z którymi mamy bifa.

Więc jak?

Co byście chcieli usłyszeć na własnym pogrzebie?
{acepolls 25}

Jak zwykle bonus, co się nie załapał (głównie z uwagi na wyjątkowo nudny teledysk). Oraz, po namyśle, drugi. Skoro mamy weekend wyprzedaży to traktujcie to jako BOGOF. Miłego weekendu.

 

Dzisiejsze podziękowania wędrują do Ofcy za inspirację tekstową i JTJ-a za inspirację muzyczną.

Dodaj komentarz



23 myśli nt. „Melodia Dnia – Pogrzeb

      1. Goblin_Wizard

        @urt_sth

        Ja tam nigdy nie myślałem o swoim nagrobku. Ważne jest to jakie wspomnienia pozostawimy po sobie wśród najbliższych. Jeśli będą nas wspominali z szacunkiem i z miłością to sami zrobią nam odpowiedni pogrzeb i nagrobek. A jak nie to i najpiękniejsze mauzoleum nam nie pomoże. Poza tym pogrzeb i nagrobek i tak nie mają żadnego znaczenia. Najważniejsze, żeby się za nas modlili bo tylko w ten sposób mogą nam jeszcze pomóc po śmierci.

  1. projan

    Widział ktoś serial “6 feet under”? To będzie znał ten kawałek, który od momentu zakończenia serialu nieodmiennie kojarzy mi się ze śmiercią. [url=”https://www.youtube.com/watch?v=hSH7fblcGWM”]Sia “Breath me”[/url]
    “Komu dzwonią” tylko Szwagierkolaski.
    Głos na Kylie 🙂 Z każdą kolejną piosenką Shane’a mam coraz większe wrażenie że potrafię lepiej od niego śpiewać. 🙂

Powrót do artykułu