Melodia Dnia – Fields of the Nephilim

maladict dnia 7 maja, 2014 o 11:40    7 

As for the good news – There is no fucking good news! So let’s just play some music! – Angry Bob

Mimo sugestii Qnia na Facebooku (wiecie, taki serwis społecznościowy co nikt go nie używa a jak używa to się nie przyznaje) dzisiejsza melodia dnia zabrzmi nieco inaczej. Choć podobnie.

W dyskusji pod wczorajszym tekstem bosmana jakoś tak przyplątało się na chwilę Hardware – kultowy film mojej młodości. Na tyle kultowy, że boję się go oglądać ponownie by się nie rozczarować. Dla tych co nie widzieli kilka słów. Fabułą jest prosta – wysoko wyspecjalizowany robot-zabójca wymyka się spod kontroli i demoluje mieszkanie głównej bohaterki, chcąc zabić i ją przy okazji. Brzmi jak tańsza wersja Terminatora? Krytycy też to zauważyli. Publiczności jednak to nie przeszkadzało – film kosztujący ok. 1,5M dolarów zarobił prawie 11M i został okrzyknięty kultowym. Dlaczego? Przede wszystkim klimat postapo (no dobra, może nie do końca postapo – takie postapo na 1,5 MadMaxa), muzyka i obsada. Główną rolę męską miał początkowo grać Bill ‘Game over, man!‘ Paxton, ale jeszcze nie był znany, więc wytwórnia go olała. Za to w filmie pojawiają się Lemmy jako taksówkarz i Iggy Pop jako Angry Bob – DJ z radia W.A.R.

Oraz Carl McCoy jako cameo – czyli grający samego siebie. Prawie, bo McCoy nie był wtedy złomiarzem włóczącym się po pustyniach, ale jego postać nomada/pielgrzyma jest bezpośrednią kontynuacją postaci, które grał w teledyskach FotN reżyserowanych przez Stanleya.

Co ciekawe, Fields of the Nephilim nie pojawia się na ścieżce dźwiękowej filmu – byli w tym czasie związani z inną wytwórnią niż producenci. Teraz mamy okazję to nadrobić.

Jak komuś za mało Hardware, to MHT82 w komciach wrzucał PIL, czyli John Lyndon wolny od Malcolma McLarena. A jak komuś jeszcze w ten piękny dzień za mało mroku postpunka i pregotyku to odsyłam do proponowanego przez Nitka Bauhausu.

Dodaj komentarz



7 myśli nt. „Melodia Dnia – Fields of the Nephilim

      1. Nitek De Kuń

        @idomes

        Brat akurat zapodawał muzykę do spania. Przewijał się tam Bauhaus czy The Cure. Takie nauczanie nieinwazyjne, a wręcz nie znosiłem tego za młodu (2 Unlimited!). Spuścizna Beksińskiego można rzec.

        Jednakże czym skorupka za młodu nasiąknie tym na starość trąci. Voila.

Powrót do artykułu