Popcorn, cola, film – Atlas Chmur

aryman dnia 19 listopada, 2012 o 12:04    16 

Nowy film rodzeństwa Wachowskich i Toma Tykwera zebrał mieszane recenzje – od zachwytu, po rozczarowanie. Słusznie. Poniekąd…

Film nie ma ani jednego trailera, który nie psułby seansu kinowego, zatem pominiemy ten stały punkt relacji  z filmów. W zamian proponuję posłuchanie najpiękniejszego utworu z soundtracku:

 

 

Oglądanie Atlasu chmur jest ciekawym doświadczeniem, na tyle długim (niemal 3 godziny), że można w nim wyróżnić kilka faz:

a) faza zagubienia – specyficzny sposób opowiadania historii początkowo przytłacza i wymaga najwyższej koncentracji, jeśli chcemy zrozumieć o co chodzi;

b) faza zachwytu – kiedy już poukładamy sobie kluczowe elementy łamigłówki zaczynamy dostrzegać techniczną maestrię reżyserów;

c) faza rozczarowania – nie wszyscy jej doświadczą, ale ja byłem lekko zawiedziony finałem opowieści. Chyba spodziewałem się czegoś głębszego…

 

atlas_chmur__3_.jpg

 

Od strony technicznej film jest majstersztykiem. Połączenie kilku historii rozgrywających się na przestrzeni kilkuset lat było dużym wyzwaniem, ale zarówno podczas pisania scenariusza, jak i montażu filmu wykonano gigantyczną robotę. Dzięki temu przejścia między historiami i wiekami są niezwykle płynne i naturalne. Zapewne łowcy błędów* znajdą wiele potknięć, ale osobiście podczas seansu nie zauważyłem żadnych. Sposób montażu doskonale oddaje główne przesłanie filmu: rodzimy się wiele razy. Faktycznie można odnieść wrażenie, że kolejne wcielenia mają te same problemy, a akcja przerwana w wieku XVIII ma kontynuację w XXII.

 

atlas_chmur__1_.jpg

 

Jak już wspomniałem – połączenie rożnych opowieści jest doskonałe. Z jednym, małym, "ale" – otóż uważam, że jednak zbyt wiele historii spleciono w jedną. Pewnie tak to wyglądało w książce, będącej źródłem scenariusza, ale kino ma swoje ograniczenia. Przez zbyt liczne wątki film nadmiernie się wydłuża, a o przywiązanie do postaci, czy przejęcie ich losami, trudniej. Mam takie wrażenie, że gdyby po prostu wyciąć jedną z historii (najlepiej tę o podróży z robakiem w głowie**) to uzyskalibyśmy krótszą, ale bardziej zwartą i emocjonującą opowieść.

 

Spoilerów unikam za wszelką cenę, ale jakaś ocena fabuły by się przydała. Parafrazując klasyka mogę powiedzieć, że urzekła mnie ta historia, czy raczej historie. Atlas chmur obfituje w ciekawe sceny, doskonałą grę aktorską (Tom Hanks kolejny raz pokazuje klasę), piękne ujęcia, szybką, dramatyczną akcję oraz humor słowny i sytuacyjny.

 

Na osobny akapit i oklaski zasługuje wątek futurystyczny, o świecie w którym ludzie wytwarzają automaty nie różniące się od swych stwórców. Rodzi to spore problemy natury etycznej… Widać, że Matrix nie był przypadkiem – Wachowscy doskonale czują się "w przyszłości" i moralizowaniu na jej temat. Wizualnie jest pysznie, a samą historię automatycznej kelnerki uważam za najciekawszą w całym filmie. Chciałbym żeby podobny klimat i dylematy jak z Atlasu chmur towarzyszyły graczom w "Cyberpunku 2077".

 

atlas_chmur__7_.jpg

 

Jeszcze o jednej rzeczy muszę uprzedzić kinomanów – Atlas chmur jest nadmiernie optymistyczny i poprawny politycznie. Dla niektórych mogą to być wady wykluczające wyprawę do kina. Nie jest to w wprawdzie film, gdzie na koniec wszyscy mówią "Kocham Cię", ale są momenty, które aż proszą się o milczenie (zamiast nadętych tekstów), albo wręcz o wycięcie. 

 

Na koniec coś nowego – ocena numeryczna. Jestem fanem oceniania wszystkiego liczbowo i taki element wprowadzę też do moich relacji kinowych. Pod uwagę wezmę dwa aspekty:

a) czy film bawi (tu oceniam satysfakcję z oglądania, jakość rozrywki itp.);

b) czy film należy obejrzeć (czy film możemy określić jako znaczący moment w historii kina, dzieło przełamujące trendy lub wyznaczające nowe kierunki/standardy. Ponadto pod uwagę biorę: szacun na dzielni, temat do dyskusji na fajku, czyli jak wiele stracimy nie oglądając danego filmu).

 

Werdykt:

Bawi? – 7/10 (byłoby 8/10, ale 3 godziny w kinie jednak trochę męczy)

Trzeba obejrzeć? – 9/10

 

PS Dla ciekawych jak Atlas chmur prezentuje się na tle innych filmów, dodałem podobną klasyfikację do poprzedniej relacji, z filmu Dredd 3D.

 

* wiecie, tego typu, że bohater trzyma nóż w lewej ręce, a po cięciu nóż ma w prawej.

** nie pytajcie…

Dodaj komentarz



16 myśli nt. „Popcorn, cola, film – Atlas Chmur

  1. k0d

    Każdy będzie to odbierał inaczej. Mam już dość poprawności politycznej i takiego moralizatorstwa ale z drugiej strony wolę to napuszone amerykańskie kino niż jakieś przeintelektualizowane hipsterskie twory wielkich umysłów. A skoro jest więcej, jak piszesz, historii to coś tam można dla siebie wyłowić. Niezmiernie mnie zaciekawiłeś tym wtrętem o CP 2077. Widzę, że czytałeś mój tekst i myślimy podobnie. Dzięki temu co napisałeś, mam wielką ochotę oglądnąć film choćby dla tego jedynego wątku. W ogóle fajny tekst. Konkret!

    1. aryman222 Autor tekstu

      @k0d

      osobiście jestem swieżakiem w świecie cyberpunku, nie grałem w papierowe wersje, książek nie czytałem, ale magia Łowcy Androidów oraz trailery Deus Ex:HR (bo sam gra to już dużo mniej) do mnie przemawiają. napaliłem się na ten Cyberpunkt 2077 i gdyby miał tempo i emocji wyżej wspomnianej historii to byłoby super. zresztą podczas oglądania Atlasu chmur nieraz myślałem, że chciałbym cały film o tym jednym wątku – futurystycznym (dodali by jeszcze tę druga, powiązaną historię, która dzieje się kilkadziesiąt/set lat później i byłoby dosyć treści na mocny start). wśród kolażu opowieści z rożnych czasów nie wybrzmiewa on tak jak mógłby wybrzmieć, gdyby był odpowiednio potraktowany.

  2. Ziuta

    Trochę się [b]Atlasu chmur[/b] boję, że może się okazać przerostem formy nad treścią (Wachowscy mają z tym problem). Ale pewnie obejrzę, podobnie jak przeczytam powieść (którą podejrzewam o tę samą wadę, ale kupię, jak inne wydane w serii [i]Uczta wyobraźni[/i]).

    1. Marcin O

      @mokraTrawa

      Ja myślę, że warto jednak przeczytać książkę. Filmu nie widziałem ale się wybieram. Książkę przeczytałem i mogę stwierdzić, że jest jako całość niezmiernie ciekawa. Sposób prowadzenia historii też jest ciekawy i jak dla mnie nowatorski.
      Książka jest również w pewien sposób poprawna politycznie i moralizatorska.

      1. furry

        @aryman222

        Jestem w trakcie czytania, książka jak na razie jest “co najmniej niezła, z potencjałem”. Czytam w oryginale (na razie ~20% książki), autor dostosowuje język do czasów, w których akcja się toczy. Trochę to wada, trochę zaleta, na szczęście na kindlu mam podręczny słownik i jakoś to idzie. Choć początkowy rozdział, dziennik Adama Ewinga, może odrzucić.

        Jak zepnę poślady, może zdążę wrzucić recenzję w następnym tygodniu.

        Filmu się trochę boję, szczerze nie przepadam z Tomem Tykwerem.

    1. aryman222 Autor tekstu

      @shani

      kawałek jest piękny i kilka razy pojawia się w filmie, każąc się zastanawiać – czy storzono go na potrzeby filmu, czy zaczerpnięto z twórczości jakiegoś klasyka? nie chcę znać odpowiedzi… fajnie jest założyć, że rzeczywiście na jakiś ponadczasowy, uniwersalny charakter 🙂

  3. 34all

    byłem na pokazie przedpremierowym z młodszym bratem. osobiście film uważam za dobry. dobrze zrobiony, fabuła jest tak wielowątkowa że widać wielki nakład pracy w scenariuszu i w aktorstwie i muzyce i obrazie. natomiast samo przesłanie nie jest niczym odkrywczym, chociaż porusza parę ciekawych kwestii związanych z przyszłością (jak chociażby klony Sonmi) (oczywiście polski dystrybutor reklamuje film jako nowy matrix – ale to jak zwykle banda debili). film ma też 3godziny wiec jeśli komuś uda się dobrze wczuć w film to dobrze spędzi czas. dla osób które spodziewają się masy akcji ostrzegam że jest sporo rozmów, gadania itp.

    Porównałbym ten film do wielowątkowej opery – opery zazwyczaj nie są odkrywcze. Opowiadają o oklepanych już rzeczach takich jak miłość itp
    Wszyscy szanują opery, uważają je za wielką sztuke, ale mało kto na nie chodzi bo forma go może odstraszać, a jak już pójdzie to usypia, albo nie rozumie, albo chce wyjść, ale mimo wszystko szanuje i nie podważa ich wielkości.

    Z tym filmem jest podobnie. Jego fabuła nie jest rewolucyjna, nie wychodzi się z kina ze zrytą banią,
    ale jego forma jest też bardzo wymagająca dla widza(bo trzeba ogarnąć wiele wątków), jednakże już sama forma, spojrzenie na niezbyt odkrywcze sprawy w tak szerokim spektrum czasu i przestrzeni sprawia że jest to wg mnie film wyjątkowy 🙂

      1. 34all

        @aryman222

        ee? jeden homoseksualny dlatego ojciec go wydziedziczył i musiał sam sobie radzić. bialy stary, murzynka, azjatka, jakas ruda. nie rozumiem. jakby było pełno homosexualnych, albo jakby było pełno czarnych (jak np w matrixie 2) to bym rozumiał. ale tutaj raczej był wyrównany poziom

Powrót do artykułu