Pod kwitnącą wiśnią – Dragon Ball Super!

Revant dnia 8 lipca, 2015 o 12:46    58 

Smocze Kule powracają!

Po 18 latach wraca Son Goku i reszta wojowników Z. Ktoś czekał?

dragon-ball-1024x576

Każdy dzieciak, zwłaszcza płci męskiej, z lat 90 wie czym są Smocze Kule i jak się robi Ka-me-ha-me-ha 😉 Historia stworzona przez Akirę Toriyamę towarzyszyła nam głównie na kanale RTL7. Trochę czasu minęło od polskiego szału na głośne wrzaski towarzyszące zwiększaniem swojego Ki, więc przypomnę o co chodzi.

Głównym bohaterem serii jest wspomniany Son Goku. Z rasy jest saiyaninem, wyglądającym jak człowiek z cechami małpy (podstawowo posiadają małpi ogon i mogą się przemienić w gigantyczną małpę pod wpływem księżyca – Goku stracił tą możliwość po odcięciu ogona). Jego historia przypomina tą z Supermana. Jako malec zostaje wystrzelony w kapsule z rodzimej planety tuż przed jej destrukcją. Ląduje oczywiście na ziemi i z czasem staje się jej obrońcą. W trakcie 2 poprzednich serii (Dragon Ball i Dragon Ball Z – Toriyama odrzucił z kanonu 3 serie o podtytule GT, gdyż przy niej nie pracował) mogliśmy podziwiać jak dorasta, zawiera przyjaźnie, zakochuje się, zakłada rodzinę, a w głównej mierze bije się z coraz to groźniejszymi złoczyńcami. Wpierw ratuje kraj, później planetę, później galaktykę, dalej wszechświat, a jeszcze dalej inne wszechświaty. Cała seria to typowo shōnen – seria dla młodych chłopców, oparta na coraz to bardziej epickich bójkach i rozwoju umiejętności głównego bohatera.

dragon-ball-super

Choć minęło już tyle lat od serii GT, ostatnimi latami raczono nas nowymi lub remasterowanymi materiałami. Odtworzono serię Z jako serię Kai, gdzie ulepszono grafikę i dopracowano historię do tej z mangi. Sprawdzono popyt na nową serię specjalnym pojedynczym odcinkiem. Gdy hajp rósł, dorzucono nam film kontynuujący historię serii Z/Kai (Battle of Gods). Pojawiła się nowa gra uwzględniającą nadchodzący powrót Smoczych Kul (Xenoverse). Choć w tle wisi jeszcze kolejny film (Ressurection of F), rozpoczęto w niedziele nadawanie nowego rozdziału historii Son Goku o podtytule Super. Poniżej chcę się podzielić z wami moimi odczuciami co do pierwszego odcinka.

Historia rozpoczyna się jakiś czas po końcowych wydarzeniach z serii Z/Kai, czyli epickie zmaganie z Majin Buu. Walka zakończyła się zniszczeniem potworka za pomocą specjalnej techniki użytej przez Son Goku, która polega na utworzeniu ogromnej kuli energii zebranej od chętnych do podzielenia się istot żyjących. Cały wszechświat wówczas zrzucił się na pakiet energetyczny. Zapanował pokój, a z pomocą tytułowych kul spełniających życzenia przywrócono zmarłych do życia i wyczyszczono pamięć ludzkości. Aby dać spokój Son Goku i reszcie, wmówiono ludzkości, że ich wybawcą został Mr. Satan. Pierwszy odcinek ukazuje nam więc spokojne życie prawdziwych bohaterów. Widzimy jak Goku jest zmuszony do zwykłej pracy przez swoją żonę Chi-Chi, jego starszy syn Gohan szykuje się do ślubu, a najmłodszy Goten chce znaleźć prezent dla wybranki brata. Odcinek ogólnie utrzymany jest w konwencji komedii, podobnie jak pierwsza seria. Mamy tu wiele gagów i czuć ogólną sielankę. Spodobało mi się to, bo po tylu latach łatwiej po takim materiale powrócić do uniwersum. Drugi odcinek zapowiada się na podobny – tym razem ujrzymy co się dzieje z Vegetą i jego rodzinką.

dragon_ball_super_goten

Teraz trochę o wykonaniu. Kreska przypomina tą z Kai, więc zachowano typowy styl DB przy ulepszeniu palety barw, szczegółów i animacji. Muzycznie jest poprawnie, choć opening wyląduje na mojej playliście. Aktorów podkładających głosy dało się sprowadzić z poprzednich serii, a zwłaszcza cieszy powrót pani Masako Nozawa, która podkłada znów głos wszystkich chłopom z rodziny Goku 😀 takie rzeczy to tylko w Japonii 😉

Podsumowując – seria zalicza świetny powrót. Powolutku budowano apetyt, podano właśnie przystawki, a nadal nie odkryto głównego dania – nie wiadomo z kim przyjdzie się zmierzyć (choć widać w openingu prawdopodobnego złoczyńcę), a część bohaterów tylko mignęła. Mój wewnętrzny dzieciak, choć bardziej ukochał Slayersów, cieszy się na dalszy ciąg jednej z legendarnych serii. Mam tylko nadzieję, że nie skończy się to jak przy Slayersach, gdzie nowe sezony jednak nie sprostały legendzie.

A wy? Co sądzicie o tym powrocie?

Dodaj komentarz



58 myśli nt. „Pod kwitnącą wiśnią – Dragon Ball Super!

  1. Iago

    Slayersi…
    Oglądam chronologicznie (zgodnie z wewnętrzną chronologią serii) i po odjeździe, jakim były OVA (odcinek z magicznym lustrem rulez!) i pierwsze filmy – serial to już nie to samo. Brakuje mi tej dynamiki, jaką miała para Lina-Naga the Snake. Aczkolwiek dojechałem do odcinka, w którym pojawia się Amelia (oraz jej pacyfistyczny tatuś) i odczuwam znajome wibracje 🙂

    A Dragonball nigdy mnie nie fascynował. W żadnej postaci. Wszystko meh.

  2. Private_dzban

    Mam szacunek do DB za dwie rzeczy:
    – śliniłem się doń w latach 90
    – ma cohones (tytuł z pewnością nie jest przypadkowy) za to, że z otwartą przułubicą wychodzi do ludzi nie mając fabuły. Coś jak niektórzy przyszli politycy.
    Niemniej teraz wymagam sensownej historii, co z powodzeniem eliminuje z mojego repertuaru 70% anime i w tych 70% jest DB 😉

  3. bosman_plama

    Akurat w tę serię nigdy nie potrafiłem się wgryźć. Co odpalałem jakiś odcinek (zwykle przypadkowy) to jacyś kolesie wzlatywali pod niebo by miotać w siebie światłami. Do tego wszyscy wydawali mi się identyczni. I nie było bubsów.
    Nie ogarnąłem popularności serii i dalej jej nie ogarniam.
    Z serii zbudowanej według wzoru: “po tym jak pokonaliśmy super wielkie zło, przyszło jeszcze większe, więc nawalamy się z nim przez dziesięć odcinków po pierwszym wprowadzającym” pasi mi chyba tylko Fairy Tail, choć też nie zobaczyłem wszystkich stu iluś odcinków. Ale tam przynajmniej postaci ciut się od siebie różnią.
    I są bubsy.

  4. lemon

    W DB nie mogę przetrawić stylu graficznego. Tak samo w Slayersach. Dlatego też nigdy nie zagrałem w Dragon Quest VIII na PS2.

    PS Do DB nie przekonał mnie nawet obejrzany kiedyś klip, na którym Goku (czy jak mu tam) ściąga śpiącej dziewczynie majtki.

  5. Eschelius

    Goku to tak się średnio zakochiwał akurat. Znaczy moze potem faktycznie kochał Chi-chi, ale w momencie slubu raczej żadnego głębszego uczucia z jego strony nie było – ot, ożenił się, bo kilka lat wczesniej jej to obiecał. A to, że nie miał wtedy bladego pojecia, o czym dziewczyna mówi (myślał, ze dostanie ciastko) to szczegół. Obietnica to obietnica. #romanceshōnenstyle

    Szkoda tylko, że DB Super wygląda jakby podważał linię czasową z Battle of Gods – tam Beerus dopiero co się przebudził po dłuższym śnie, a tutaj wygląda na to, że się pojawi, chociaż w Battle of Gods Videl już była w ciąży, a tutaj dopiero się do slubu z Gohanem szykują.

    1. Revant Autor tekstu

      @Eschelius

      To prawda, Goku przy całej swej mocy nie grzeszy zbytnio intelektem 😉 ale trzeba mu przyznać, że z czasem oswoił się z małżeństwem i na pewno darzy Chi-Chi większym uczuciem niż zwykłe “obiecała mi ciastko” ^_^ co do linii czasowej – nie oglądałem BoG, ale internety mówiły, że jest to zgodna kontynuacja. Może aktualnie anime dzieje się przed spotkaniem z Beerusem, a po jego przebudzeniu? Nie wiem jak wyglądało to w filmie, ale dla takich istot jak on lata ziemskie pewnie są tylko sekundami i było by możliwe szersze zapchanie tej dziury pomiędzy.

      1. Eschelius

        @Revant

        No też zakładam, że później mógł sie w żonie faktycznie zakochać, ale początkowo było jak było 😀

        Akurat Battle of Gods oglądałem. Beerus spal ileś tam lat (nawet było powiedziane ile, coś koło 40 zdaje się) i pierwsze co chciał zrobić to zabić Freezera (bo tak). I wtedy się dopiero dowiaduje, że nie bardzo może, bo Freezer gryzie piach. Chociaż jak teraz przejrzałem na szybko film to Goten w nim dalej jest klonem Goku, więc może jakoś się Super z kinówką nałożą.

  6. larkson

    Może gdybym był starszy to bym się jarał Dragon Ballem, a tak to zamiast tego miałem Pokemony, które skutecznie mi obrzydziły animce na ponad dziesięć lat, z czego zdołałem się wyleczyć. A poza tym nie lubię tasiemców, zarówno tych serialowych jak i tych co siedzą w jelitach. No i mam co oglądać z animców teraz, naprawdę.

    1. Revant Autor tekstu

      @emperorkaligula

      No właśnie próbujemy to rozgryźć wyżej z Escheliusem. W pierwszy odcinku jest scena z głównym złym z ostatniego filmu. Możliwe więc, że mamy na razie wydarzenia “przed”. Ogólnie z tego co kojarzę to pełnometrażowe filmy z DB to nie zawsze lubiły się trzymać kanonu, nie wspominając już o istnieniu wielu “time-lineów”, co wskazał już Future Trunks w serii Z.

        1. Eschelius

          @emperorkaligula

          Na tubce już jest, tylko chyba po hiszpańsku 😀

          Timeline w filmach faktycznie zwykle były mocno z dupy, zresztą to chyba norma przy kinówkach z popularnych anime (w Naruto też równo zlewali, wyjątkiem The Last, bo ten jako jedyny jest częścią kanonu).

          Pierwszy odcinek DB Super na pewno toczy się przed Battle of Gods, w filmie Videl i Gohan już byli małżeństwem.

      1. TytanowyJ

        @Revant

        DB Super zaczyna sie dokładnie 6 miesiecy po ostatniej bitwie w DBZ i 4 lata przed wydarzeniami z Battle of Gods. Ostatnie 2 filmy beda brane pod uwage w fabule i z tego co wiem glowni bohaterowie w DBS beda walczyc ze swoimi “sasiadami” z Uniwersum 6. Jak narazie tylko tyle informacji zostalo ujawnionych.

        1. Revant Autor tekstu

          @TytanowyJ

          Weryfikacja – obejrzałem wczoraj 2 odc. DBS oraz film Battle of Gods. Porównując, widać, że już za odcinek dwa będzie powtórka z BoG. Goku ląduje u Króla Kai i zakłada dresik, który ma w BoG. Vegeta zaczyna trening w komorze grawitacyjnej, a Beerus przypomina sobie sen o Super Sayian God. Zmieniono tylko “rozciągłość” w czasie – rozmowa Beerusa z Whisem o SSG w filmie odbywa się zaraz po przebudzeniu kota, a w serialu po odwiedzinach kilku planet. W następnym odcinku ma być rozmowa z tą rybką-wyrocznią, więc wszystko idzie teraz zgodnie ze scenariuszem filmowym. Pewnie zamienią urodziny Bulmy na ślub Gohana z Videl i wszystko ładnie się połączy 😉

Powrót do artykułu