Wstawaj padlino – Darkwood Alfa

Nitek dnia 12 sierpnia, 2014 o 14:18    13 

Dawno temu, kiedy szedłem z psem na spacer, ten rzucił się za dorodnym kurczakiem, którego spokojnie nazwać można kurą. Wbiegł do jakiejś hacjendy, coby kurę ową pochwycić. A ja za nim. Odrapane ściany, zwisające zewsząd gazety, jakieś wywary w garach, taki widok. No i on, wielki – opływowy gość, z siekierą w ręce, którą pochwycił nagle. Nie miał jednak pod ręką tych wideł, którymi mógłby zrobić psu dziury w brzuchu. W Darkwood wszyscy mają coś podręcznego.

wolfZnalazłem go. Cholera, wreszcie. Nie wiem ile błądziłem po lesie, bo zegarek oddałem Piotrkowi. Potrzebował go bardziej niż ja, a w zamian oferował kable, które mogłem podłączyć w świniarni. Dostało się tej pieprzonej maciorze, nie ma co. Źle jednak skalkulowałem ryzyko, przez co nie do końca przewidziałem reakcję świń zebranych w tym przybytku. Rzuciły się na mnie, nie miałem wyjścia. Stodoła płonęła, świnie kwiliły. Nie pomógł im rzęsisty deszcz. Teraz widzę jego obóz, człowiek-wilk. Potrzebuję go, jak i on mnie. Bez jego pomocy nie znajdę tych przeklętych skrzypiec. Okazało się, że dary, jakie miałem w plecaku są niewystarczające. Motyla noga.

musician1Chciałem przynieść mu coś więcej niż butelki i mulący bimber, ale dzikusy przeganiały mnie co rusz z miejsc w których mógłbym coś znaleźć. Nie oni byli najgorsi, ale to, co znalazłem w zepsutej ciężarówce – jawiło się jak koszmar schizofrenika. Skrzynka, ciało, widoczne szwy. Wyraźny zapach formaliny i nagle dźwięk pękających kości, rozchodzące się szwy. Nie wiem co było dalej, nie widziałem zza ściany drzew, do której biegłem jakby skrywała za sobą dzban dobra. Co innego gdybym miał siekierę. Ale nie miałem. Wypadła mi w lesie, kiedy wnyki prawie urwały mi stopę. Człowiek o wielu rzeczach w takich sytuacjach zapomina. Na szybko przebiłem gwoźdźmi deskę, którą wcześniej dorwałem nieopodal składziku drewna. Wiele nią nie zdziałam, ale może wytrzymam do rana. Niebawem zmrok, a ja stoję w tym błocie koło wychodka, nasiąkając smrodem fekaliów, wsłuchując się w szum drzew. I szurania zza ledwo trzymających się kupy drzwi.

babakuraTo nie jest dom, do którego chciałem się zakraść, nie. Ten był jednak bliżej i właściwie nie wiedziałem o nim wcześniej. Trafiłem tu przypadkiem, uciekając przed wilkami, unikając trujących grzybów i modląc się, by nie wpaść na nic gorszego. Nie zmienia to faktu, że coś w tym domu jest. Sam z siebie takiego jazgotu nie wydaje. A jeśli coś tam jest, być może znajdę tam coś przydatnego. Widziałem coś przez wyrwę w ścianie, coś nieludzkiego, osnutego mgłą. Raz kozie śmierć, do której i tak mi już niedaleko. Coś zareagowało na moje przybycie w pokoju z lewej, jestem tego pewny. Tyle że mam tylko jedną poczciwą deseczką, dla wszystkich nie starczy. Coś skrzypnęło na wprost, jakby ktoś szarpnął szafkę zastawiającą drzwi ledwo powstrzymywane od upadku przez przegniłe zawiasy. Skowyt, huk, uderzyłem głową o krzesło, broczę krwią. Poczwara nie kazała mi dłużej czekać na epilog. Wystarczyło kłapnięcie tą nienaturalną paszczą rozdziawioną w pionie, bym mógł wreszcie zasnąć w spokoju.

darkwood5

Darkwood to fikołek prosto z Polska. Wydawać by się mogło, że to kolejny symulator chodzenia jakich ostatnio na pęczki. Dziwnym nie jest, że lubię, ale to, że dzięki rychłym skojarzeniom, tuż po pierwszej wizycie w Ciemnym Lesie z Don’t Starve czy Teleglitchem, a nawet leciwym Dreamweabem przez wzgląd na prezentację top down, pomyślałem – tak, kurde! A tu jeszcze gdzieś po drodze wymsknęła się myśl o Silent Hillu, dokładnie wtedy, gdy obandażowany pies czy wilk muskał swą paszczę moją tętnicą. Nie odtrącił mnie element poznawczy, w którym to ginąłem na każdym kroku, zgłębiając meandry mechaniki skrytej pod woalką spacerów w nieprzystępnym gąszczu, a wiedzieć musicie, że umiera się tu na tyle często, że wyłączenie permdeath przed rozgrywką nie tyle jest opcją, co koniecznością. Przynajmniej na początku, a skoro po dobrych dwunastu godzinach wydaje się, że to wciąż początek drogi, szybko się nie zdecydujecie. Easy jest dla leszczy, a jednak w ogóle mi nie wstyd.

darkwood6 Pomocny w czasowym oddaleniu rychłego zgonu okaże się system tworzenia przedmiotów, który zbytnio nie odbiega od tego czym inne gierki z gatunku raczyły nas dotychczas. Wytworzymy medykamenty, bronie, a także mikstury wydłużający wiecznie krótki pasek zdrowia czy staminy. Ta druga jest szczególnie ważna przy machaniu orężem w kierunku głów naszych adwersarzy, a także do ucieczek, które uskuteczniać będziecie dość często. Pilnujcie się jednak uważnie, bo sam bieg to rzecz zdradliwa. Przez zaimplementowanie patentu z zakresem widoczności, a podczas biegu nie da się rozglądać, nieraz wpadniecie na niespodzianki, których w lesie nie brakuje. Pal licho jak będą to wnyki, gorzej jak koło nich będzie czekać zgraja dzikusów, gotowa na Twe narządy. Nie ma litości. Sytuacji nie ratuje losowe rozmieszczanie wszelkich miejscówek, bo pomimo posiadania mapy w plecaku, nasze obecne miejsce i tak nie jest nanoszone, przez co emocji tu co niemiara. A weź wróć, kiedy zapada zmierzch, do domu, teoretycznie jedynego miejsca w kniei. Chyba, że jak i ja, zapomnisz zasunąć szafą dziurę w ścianie, zapraszająca niegodziwość pod strzechę.

darkwood7Cegiełkę do zagęszczania klimatu dorzuca znakomita warstwa dźwiękowa. Propsy, choć doskwiera mała różnorodność odgłosów kiedy poruszamy się po innych powierzchniach. Za to wszelkie ryki, pojękiwania, szelesty czy ryjące banie dźwięki wykonano na pięć z plusem. Istotnie podczas burzy można nabawić się gęsiej skórki, a siedząc w plądrowanej chacie, spaść z krzesła słysząc drapanie pazurami o szafkę, dzielniej stawiającej opór złu, które chce wleźć do środka. Najbardziej boimy się tego czego nie widzimy i tą lekcję twórcy Darkwood odrobili, bowiem przez wspomniany zasięg widzenia i zalegające ciemności, niewiele oko pozna. Ciągle pompowana niepewność i lęk przed nieznanym niejednego wytrącą z równowagi, brawo. Jednak głównym czynnikiem i elementem wyróżniającym Darkwood na tle inszych gier o chodzeniu w te i wewte jest zaszyta linia fabularna, pchana do przodu przez szereg postaci, o których wspominałem na początku. To właśnie oni dostarczą nam informacji o otaczającym nas świecie, pozwolą na handel i sprzedadzą kilka plotek. Każda z tych gwiazd jest równie pokręcona i dziwna, bylebyśmy ani na moment nie poczuli się Lesie bezpieczni. Do tego niektóre z nich skrywają tajemnice, które można odkryć, o ile dasz radę odesłać ich z tego łez padołu, bez skrupułów. Co wtedy? Nie wiem, nie zdecydowałem się. Kto raz w lesie zabity, nigdy już nie wraca. To samo tyczy się obiektów, które zbieramy. Póki co gromadzone grzyby, z których gotujemy miksturę podnoszącą level postaci, nie odrastają. Powoduje to jeszcze większą spinę, bowiem po śmierci tracimy lvl naszej postaci, wszelkie grzyby-doświadczenia, a do tego przedmioty ofensywne psują się, co ukraca ich przydatność. Może to doprowadzić teraz do sytuacji Kononowicza, nie będzie niczego.

Darkwood1Historyjki to znakomita sprawa, bo wreszcie całe to przetrwanie ma jakiś cel, a nie jest sztuką dla sztuki. Pikanterii dodaje fakt, iż historyjki też mają być losowe. Osobiście o wiele lepiej się czuję, kiedy ktoś, gdzieś założył, że mam zrobić to czy to, aniżeli latać bez celu po nieskończonych połaciach terenu. Wreszcie coś odmiennego, a wątek główny to nie wszystko, bo i znalazło się miejsce zarówno dla rzeczy opcjonalnych jak i zadań pobocznych, które wbrew pozorom takie oczywiste nie są, a skłaniają do ciągłych powrotów pod niebo zasłonięte baldachimem liści.

darkwood9

Ciemne Lasy w chwili obecnej są znakomitą strawą w której do utartych schematów dolano nowe, świetnie sprawujące się, składniki. Zalążki przedstawionej historii wzbudzają zainteresowanie, a klimat nocnych przechadzek można tylko przyrównać do niespodziewanego Jasona Vorheesa zza drzewa. Jest mroczno, gęsto, dobrze że jest siekiera, która pozwala się przeprawić przez te chaszcze i zwyroli. Szykujcie się na trzęsienie ziemi z epicentrum w Polsce.

Dawać więcej.

Tyler

 

Pierwsza zasady Alfy- nie mówimy o tym, co nie działa w alfie.

Grę dostarczył Kwaśny Czarodziej.

Wypada wspomnieć, że podczas streamowania na Twitchu Darkwood jest częstym gościem. Czasem z twórcami gry, często przez kilka godzin. Co najważniejsze, nie nudzi się ani odrobinę. Podpalanie samego siebie zawsze jest zabawne.

Dodaj komentarz



13 myśli nt. „Wstawaj padlino – Darkwood Alfa

  1. jediwolf

    Od pewnego czasu przyglądam się tej grze i widzę, że jest coraz lepiej 🙂 Mam dwa pytania:

    1. Planowany jest może coop? Wg. idealna sprawa.
    2. Jak się robi noc i chowamy się do domku to co tam się dzieje? Trzeba przeczekać noc i się tam bronić czy jak? Gra zmienia się w defendera wtedy? Czy można wyjść na zewnątrz i dalej szukać i śnupać?

    1. Nitek Autor tekstu De Kuń

      @jediwolf

      Multi było celem zbiórki, ale nie pykło https://www.indiegogo.com/projects/darkwood

      W nocy albo siedzisz i się modlisz, żeby Ci z zewnątrz nie wpadli przez któreś zabarykadowane okno, albo możesz wyjść na zewnątrz. O ile nie przeszkadza Ci tłum pod Twoją chatą. Im przeszkadza, że chcesz się szlajać, przez co nigdy nie wychodziłem. Poza tym jest taka napinka nocą, że wychodzić raczej strach. Zwłaszcza, że widoczność bez światła spada do metra 😉
      Możesz się bronić, zastawiać wnyki, ale równie dobrze możesz po prostu siedzieć w środku. Przynajmniej na początku.

Powrót do artykułu