Watch Dogs 2 – psy szczekają, karawana jedzie dalej

Nitek dnia 29 listopada, 2016 o 10:32    3 

I już. Hakerskie boje Ubisoftu wylądowały dwa tygodnie po wersjach konsolowych na blaszakach. Ciężko stwierdzić czy było warto czekać, bo ledwo polizałem temat, ale jeśli ktoś lubił pamiętnych Hakerów z Jolie, jest szansa, że się odnajdzie. Lubiłem. Nawet miałem prawdziwe artefakty od wyjechania VHS.

Zaczyna się oczywiście tutorialem. testy jakichś hakerów, przekradanie się po serwerowni i strzelanie prądem do strażników. Do tego dochodzi cios z jojo. Jojo, serio. Trochę pierwszych lekkich haxxów kamer i obczytywania informacji o krążących po okolicy gościach. Ten lubi filmy dla dorosłych, ten rzeźbi akty. Okazuje się też, że nasz bohater umie lekko parkourować, bez szału, ale na jakieś płoty czy auta wspina się gibko. Wstępniaczek jest w porządku, choć już na stracie AI nie wygląda na przemyślane, bo niby i dokonujemy włamu, i nawet w pewnym momencie wszyscy się o tym dowiadują, a jednak szukanie im strasznie nie idzie. A potem jest jak tego pewnego razu, kiedy zgubiłem spodnie na imprezie i musiałem po nie jechać do Sosnowca. Autobusem. Tu jest dokładnie tak samo, bo i jest impreza, i nie ma spodni. Ah, wspomnienia.

O mieście nie mogę Wam zbyt wiele powiedzieć, bo widziałem zaledwie fragment, ale do tematu wrócę. To co rzuciło mi się w oczy to drewniany model jazdy. Zapomnijcie o szusie z Forzy, doskonałym Dirt Rally, czy szaleństwach z GTA V. Niestety bliżej W_d 2 do drewna z The Crew niż do czegokolwiek innego. Może do poprzedniczki, ale nie jestem pewny, bo wyparłem.

tak czy siak grasowąłem w tych gaciach po wybrzeżach San Francisco i były to widoki ładne. Z fizyką gra jest mocno na bakier, bo znowu nie rozumiem, co stoi na przeszkodzie wypożyczeniu od Rockstara Euphorii, żeby zachowania postaci wyglądały jakoś, albo jakiegoś sensowniejszego ragdolla, bo skoro mam siedzieć i bawić się grą przez ileś tam godzin to rozpieszczony przez R* będę ubolewał zamiast się cieszyć. Sprawa wygląda podobnie z dystansem rysowanych obiektów, gdzie z tła znikają nadjeżdżające samochody, zastępowane są innymi i wygląda to dziwnie. Być może to wina sterowników była, bo dzisiaj rano dopiero przeinstalowałem na dedykowane i zdawało mi się, że jets lepiej, a nawet, że wskoczyły jakieś dodatkowe opcje do menusów. Była szósta rano, w pół do końca kawy, więc mogłem mieć omamy. Wiecie, streamy do pierwszej, pobudka przed siódmą, rozumiecie.

Tak czy siak mam nadzieję, że ewentualne mankamenty techniczne zostaną pospawane, bo generalnie W_d 40 cieszą oko, choć nie ma nadal odbić w witrynach. Może to stowarzyszenie hakerów wampirów? Tak czy siak napotkany zul zrobił dropa w centrum miasta na mój widok, więc chyba garderoba ala Błękitna Ostryga nie jest tym, co jego oczy cieszy.

wddNo i jeszcze tematyka i stylistyka grupy hakerów. Jak we wspomnianych Hakerach, więc dla mnie okej. Trochę mi to merda po młodzieńczych nutach, więc nie szkodzi. Do tego dochodzi twarda wixa w realizacji wszelkich gliczy i artefaktów na ekranie, młodzieżowe takie.

Nie pozostaje mi nic innego jak pokazać Wam początek, a jeśli wydaje się Wam być zbyt długie, obejrzyjcie ostatnie 8 min. Koniecznie z medykiem ratownikiem. Sztos. I wpadnijcie na streama, www.twitch.tv/nitek69, bo na najbliższych sesjach będę eksplorował!

Dodaj komentarz



3 myśli nt. „Watch Dogs 2 – psy szczekają, karawana jedzie dalej

    1. lemon

      @Epipodiusz

      Zresetował AI. 🙂

      Ale tak po prawdzie to miałem identyczną sytuację w Far Cry 3: idzie dwóch piratów ścieżką obok jakiejś sadzawki, jeden wszedł do wody po pas i się utopił, drugi się zatrzymał, popatrzył, powiedział coś w stylu “stupid mofo” i tak jakby chciał go ratować, no i skończył jak ten ratownik w WD2. Must ba an Ubi thing.

Powrót do artykułu