Sniper Ghost Warrior 3 – wrażenia z bety

Nitek dnia 3 lutego, 2017 o 10:19    5 

Wygląda na to, że CI Games znowu dostarczy. Bardzo dobrze, bo jestem fanem.

Ograłem snajpera pierwszego, rozkoszowałem się ucztą prezentowaną w dwójce, nawet i dodatek przeszedłem. Dobre, stare czasy. Sniper Ghost Warrior 3, kilkukrotnie opóźniony mierzy wysoko. Przynajmniej mierzył, bo po pierwszych momentach z bety, wygląda na to, że będzie tak se. Czyli jak zwykle. To dobrze, bo jestem fanem.

Pierwsze co uderza po odpaleniu bety to wielkość świata. Obszar istotnie jest dość sporawy i jak bywa w takich przypadkach realizacji strzelanek z perspektywy osoby pierwszej, na podręcznej mapki mienią się pytajniczki, punkty zainteresowań, znajdźki. Okej, jak na fana, to słabo, bo przyznam, że nie lubię czytać o rzeczach, które mnie interesują, bo lubie być zaskakiwany i odkrywać je samemu. Można powiedzieć, że ten otwarty świat i znajdźki zaskoczyły mnie dość mocno. Nie mniej jak fakt, że zaczynamy w pojeździe i możemy dowolnie grasować po przepastnych terenach, na których pozostawiono nas samym sobie. Ty, snajperka, akacz, pistolet z tłumikiem, dron w kieszeni, kamizelka pod odzieżą wierzchnią. I są nogi, co daje grze defaultowe na 10/10, bo faktycznie feeling postaci zrealizowano zmyślnie, bez zbyt dużej ociężałości, ale czuć, że pan snajper to pan snajper, nie jakaś kamera na wózku. Doceniam.

Niebywałe!

Niebywałe!

To jadę, bo jestem prostym graczem, w open worldach często wychodzi ze mnie zwierz i muszę te pytajniki zahaczyć. Jakichś dwóch panów przy ognisku tam stoi, trzeci. To ja do wody, bo chciałem ustrzelić dwóch za jednym, efektownym double headem. Niestety jeden z nich mnie zczapił, nie wiem czy przez poruszane przeze mnie zielsko, czy faktycznie w końcu zareagował po snajpera stojącego po kolanach w wodzie na spokojnej tafli wody. Pju, pju, pju snajpereczko, kochaneczko, wszyscy leżą. Pierwszy gość, wielkości pudziana skompresowanego w winrarze, a jednak nadal ssącego keratynę z mlekiem od prawdziwej polskiej krowy, złoskotem upadając na ziemię, odpalił tych dwóch pozostałych, w związku z tym ciężko mi powiedzieć czy dalej obowiązuje w Sniperze AI typu hive mind, co strasznie uwierało mnie w poprzednich częściach. Nie wiem czy tak fachowo się o tym mówi, ale działa to na zasadzie ustrzel typa, wszyscy wiedzą w mig, gdzie jesteś. Nie tyle ci, co stoją gdzieś z przodu, ale goście w najdalszych zakątkach mapy też. Tak czy siak wygrzew ołowiem zaliczyłem. Pytajnikiem zas okazały się jakieś cześci, jak miało się wkrótce okazać, do wykonywania nowych przedmiotów w naszej kryjówce.

Pachnie Far Cry’em mocno. Przy okazji można się poczuć jak Batman, bo kryjówka to sroga jaskinia, tuż przy drodze, ale po co chować, skoro AI prawdopodobnie jest upośledzone. Jest crafting, są ulepszenia broni, ba! Są trzy drzewka z pełną gamą perków do odblokowania za zdobywane punkty doświadczenia. Far Cry jak się patrzy. Zabawnie zaś wypada, że jeżdżą o tym lesie inne samochody i jakby nigdy nic, mijają smutnego pana z akaczem przy pasie rozjeżdżającego jelenie w okolicy. Było. Z jaskini można klepnąć zlecenie, widziałem, że są dwa. Jedno wydawało się, być nastawione na infiltrację, wziąłem zatem te z celem wyzerowania delikwentowi paska HP.

Trzeba było się tam dostać, więc w zestawie skór

a, fura i komóra, ruszyłem ku wschodzącemu słońcu. Bo można wejść w śpiworek i kimnąć się, żeby nie latać po nocy, albo za dnia. Jak kto woli. Czy ma to wpływ jakiś na bywanie strażników na mapie? Nie wiem, jeszcze to sprawdzę, ale o 6 nad ranem zczapiłem dwóch gości w chacie na mokradłach. Szukali tam Janka z bagien chyba. Jeden dostał pod żebro chłodnym stalowym nożem, drugiego chwyciłem niczym Sam Fisher na spytki, dzięki czemu sypnął pozycje przeciwników i wskazał gdzie kto jest na mapie. Okej, fajnie.

Mimo wszystko materiały prasowe wyglądają jak bullshoty

Mimo wszystko materiały prasowe wyglądają jak bullshoty

Mój cel skrywał się gdzieś na jakimś blokowisku, chociaż to dużo powiedziane, bo to lekko dwa bloki prostopadle umieszczone koło siebie. Przycupnąłem na pobliskiej skale w celu rozpoznania terenu i puściłem drona. Wiecie, miałem ze sobą w bagażu podręcznym zaraz obok innych gadżetów. Oczywiście dzięki moim umiejętnościom sterowania ową maszynką na poziomie -50 szybko ją zauważyli, po czym szybko mnie spostrzegli i tak, mniej więcej wszyscy wiedzieli, gdzie jestem, ale dało się uciec. Jest progres względem poprzedniczek. Za to alarm AI utrzymywał się dość długo, bo kiedy ruszyłem do bloku obok i po nim wesoło grasowałem, cały czas widziałem znaczniki przeciwników bujających się po okolicy w poszukiwaniu mojej skromnej osoby. To, co rzuciło mi się w oczy podczas przeglądu okolicznych terenów, to rzeczy jakie można spożytkować do dywersyfikacji działań. Jakieś skrzynki z bezpiecznikami, pewnie użyteczne w nocy, jakieś beczki, są moździerze, pochowani po oknach snajperzy, fajnie, skrzętnie rozstawione elementy zabawy na powiedzmy planszy.

Samo strzelanie jest dość płaskie. Niby jest wskaźnik wiatru, ale nie wiało. Nie było zwolnień czasu (smutny waleń ;___;), a łojenie z akacza okazało się być dość takie se.Normalne jak na serie. Niemniej jednak posyłanie kulek do przeciwników latających jak kurczaki bez głowy po placu między blokami jest niepokojąco spoko. Ot, szału większego nie ma i na bank może się podobać. Ba! Sam jestem dość zaaferowany, bo nie wspomniałem o dość sporej mobilności snajpera, który jest w stanie podciągać się na krawędziach skałek, czy budynków, więc nie ma problemu, żeby gdzieś się wspiąć i zachłysnąć się landszaftem.

Landszaftami, bo jest urodziwie, ale jednocześnie graficznie snajper zdążył się zestarzeć i nie generuje efektu wow. Owszem, panoramy są urodziwe, ale technicznie to nadal drewno. Ryby będące elementem otoczenia wyglądają jak podeszwy butów, a na wszystko zużyto litry Butaprenu, bo nawet celną serią nie da się ruszyć choćby plastikowej butelki z miejsca. Słabo. Niby jesteśmy w lesie, ale jest jakoś dziwnie łyso. Zasiałbym tam więcej jakiejś wysokiej trawy, bo łyse tekstury z zieloną breja na nich nie wyglądają już tak imponująco. Fajnie za to, ze sama trawa, jak już jest, gustownie rozpłaszcza się pod naszymi nogami (10/10 za nogi). Nie wiem też jaki to build, ale ragdoll robi psikusy (jeleń z filmiku – love), a sama gra zaliczyła pokaz mojego pulpitu po chwili grania. Wiadomo, beta, jakiś tam wczesny build być może, ale premiera już za jakieś dwa miesiące, więc mam nadzieję, że ekipa CI Games się tym razem zepnie i nie zaserwuje mi festiwalu frustracji jak tysiąc pińcset wyjść do pulpitu na Lords of the Fallen.

Bo tak, jestem fanem i czekam na calaka mimo wszystko. Są shootery i są shootery, a skoro koła nie są już kwadratowe może i cała gra nie będzie. No i wiecie. To nie symulator siedzenia po krzakach, gdzie na cel czeka się jak na zbawienie. Także wiedzcie na co się porywacie.

Samą betą jeszcze się pobawię. Wiecie, zanim przesuną po raz kolejny premierę.

Dostęp do bety możecie zgarnąć z oficjalnej strony Snipera 3. Startuje dzisiaj wieczorem i potrwa do 5 lutego.

Dodaj komentarz



5 myśli nt. „Sniper Ghost Warrior 3 – wrażenia z bety

Powrót do artykułu