Luźno w ciemnościach – Sunless Sea Alfa

Nitek dnia 7 lipca, 2014 o 11:51    7 

Mała Parówka puściła parę ze wszystkich kominów na pokładzie. Wielu starców, którzy w porcie Vanderbight siedzą zdecydowanie za długo, znają ją bardzo dobrze. Wiesław, Czesław, Lesław, o wszystkich wcześniejszych kapitanach teraz szumi tylko morze. Przeklęte, podziemne morze.

Wiesław znany był ze swojej zuchwałości. Urobił Małą Parówkę na taksówkę wodną. Nie byle jaką, przewożącą trupich turystów podróżujących między portami do miast kolekcjonujących tak wykwintny ładunek. Łaskawy był dla nich, nawet kiedy w środku rejsu któryś z nich postanowił wyleźć na pokład i potykając się o wszystko, niezbyt cicho wyjadać zapasy. To nie było ważne. Liczyło się dowieźć komplet ekstrawaganckich podróżników i odebrać przyjemnie podzwaniającą sakiewkę. Do czasu, aż postanowił bratać się z załogą, czego normalnie nie miał w zwyczaju i za rozpływającą się w czasie kapliczką, gdzieś w archipelagu Shepherd, obrobił o jedną skrzynkę wina z jaśniejących grzybów za dużo. To go zgubiło, zgubiło ich wszystkich. W drodze powrotnej okazało się, że nie zaopatrzył Parówki w paliwo przez co utknęli w połowie drogi, pochłonięci przez ciemność. Wiele lat później nikogo na pokładzie nie odnaleziono. Za to statek się trzymał.

Sunless Sea 2014 1Schedę po wuju przejął Czesław. Podjąwszy się trudu handlu stwierdził, że to nie dla niego. Mało ekscytujące i mało lukratywne jak na jego wyolbrzymione ambicje. Łachudra był typem awanturnika, który praktykował to jeszcze będąc urwisem w pobliskich tawernach. Cudze kobiety smakują najlepiej, powiadał. Cudze kobiety były przyczyną jego trosk i blizny, która rozorała jego młodzieńczą twarz układając się w półksiężyc, tuż pod lewym okiem. Kiedy dowiedział się, że znaleziono Małą Parówkę, zupełnie przypadkowo, po pięciu latach od rejsu wuja, rzucił wszystko. Kilka lat nawet nieźle mu szło. Skompletował wierną świtę, która poszła by zanim w mroki tego i tamtego świata, nawet mu się wiodło, nawet znośnie. Na nic jednak pełne sakwy, kiedy podczas batalii przeciwnik oślepił go wystrzeloną flarą co zdezorientowało go na tyle, że nie zauważył, iż podpłynęli tak blisko. Ostatnie co poczuł to zapach prochu unoszącego się jakby z tysiąca armat. A były tylko trzy.

Sunless Sea 2014 3O Lesławie przypowieść jest krótka. Kilka wiosen zajęło mu wypicowanie Parówki do stanu świetności sprzed lat. Kiedy ruszył w swój pierwszy rejs, objęła go ciemność zdecydowanie za szybko. Zagubił się świeżak na morskiej tafli, bez powrotu, a co gorsze, bez paliwa. Wydawało się, że spalanie żywności coś da. Owszem, przede wszystkim rychły jego koniec. Bez jedzenia, w pomrocznym płaszczu, pośrodku niczego, ludzie wariują. Przyszli po niego, kiedy wrzucał do pieca ostatnią paczkę martwych nietoperzy, którą mieli jeść tego dnia. Odpowiednio długo duszony w zalewie z krabów smakował wykwintnie.

Teraz to Twoja łajba, młody. Płyniemy?

space

 Tyler
Pierwsza zasady Bety – nie mówimy o tym, co nie działa w becie. Nether obecnie jest dostępny w formie wczesnego dostępu

Sunless Sea to opowieść końca. Końca, który prędzej czy później nadejdzie. Co nietrudno wywnioskować, jesteśmy kapitanem małłego statku parowego przemierzającego podziemną toń. Tułając się od portu do portu zaciągamy się do masy zadań jakie zostały przygotowane, okazyjnie wpadając w konflikt z lokalną fauną i zamieszkującymi pod czarną taflą lokalsami. Nigdy nie przewidzisz kiedy jakkaś macka wynurzy się porywając część Twojej załogi. Pal licho zwykłych kamratów, ale z oficerami jest trochę gorzej. Ci są nieodłącznym źródłem dodatkowych historii, a traktowani z odpowiednim szacunkiem, w niejeden kąt z ukrytym skarbem będą skorzy nas zaprowadzić. Kuchcik, medyk czy pierwszy oficer lubią poflirtować z niebezpieczeństwem po wcześniejszym zamroczeniu winem. To tylko jedna z nitek fabularnych ciągnąca nas ku nieuniknionemu.

Sunless Sea 2014 5Sunless Sea to młodszy brat, czy też siostra, przeglądarkowego Fallen London i jest z nim nierozerwalnie połączony uniwersum w którym osadzona jest akcja. Nie popełnijcie jednak błędu spodziewając się tam na dole Wielkich Przedwiecznych, a szkoda, bo pasuje tematycznie jak ta lala. Postawiono tu przede wszystkim na dowolność podejmowanych przez nas działań i kreślenia swoich własnych historii. Sunless Sea, podobnie jak FL, korzysta z generatora questów i praktycznie codziennie baza wirusów ich zbiory są aktualizowane. Sęk w tym, że póki co są niedbale tasowane, a przy tak mocnym nacisku na kreowanie historii to smuci, kiedy zaczynając grę enty raz, przeklikujemy się przez te same ściany liter. Wiedzcie bowiem, że o ile sama eksploracja to coś więcej niż alfabet ustawiony w odpowiedniej kolejności, tak wszelkie nasze czynności na lądzie są już czystą opisówką okraszoną takimi se ilustracjami. Morze, morze tekstu, co jest odważnym krokiem w obecnych czasach. Klikając w opcje wylistowane w naszym notatniku, w praktycznie każdym porcie,=możemy oddać się opisowej eksploracji, co przyniesie nam na tacy nowe decyzje do podjęcia z różnorakim skutkiem zależnym od naszych statystyk, które na chwile obecną są niejasno wyłożone. Najbliżej wycieczkom po miastach do gier paragrafowych, a opisom do obciętej wersji “Nad Niemnem”, tym bardziej mam nadzieję, że wszelkie możliwości będą należycie tasowane, by uniknąć czytania ciągle tego samego.

sunless3To samo niestety tyczy się samych morskich batalii. Rój nietoperzy, statki, ożywione landszafty, wszystkie przeciwności losu pokonamy według takiego samego schematu i w tym samym miejscu. Tu także brakuje losowości, przez co można odnieść wrażenie ciągłego backtrackingu. Nie wiem czy to ulegnie zmianie, oby. Sama walka jest iście ciekawa, a nasz statek podatny na modyfikacje, kiedy już obłowimy się na handlu obwoźnym. Stajemy naprzeciw adwersarza i naszym celem nadrzędnym jest oświetlenie strony atakującej, bądź atakowanej, za pomocą kilku narzędzi jakie oddano nam do dyspozycji. Tu pykniemy flarą, innym razem wpatrywać się będziemy w ciemny kisiel na tyle długo, aż oczy wyłapią kształt przeciwnika w mroku. Wypatrywanie przeciwnika buduje jego wskaźnik iluminacji, ale także czasami i nasz. Przeciwnik zresztą robi dokładnie to samo, starając się wyhaczyć nas z ciemnościa, a kiedy wreszcie widoczność sprzyja, jedziesz go z tych armat człowieniu! Zanim to, warto zaskoczyć oponenta wcześniejszą serią uników, by jemioła zgubić w mroku, a dopiero później zadać cios ostateczny. Całość, z aktywną pauzą, przypomina karciankę w której wraz z przeciwnikiem stosujemy różne rozgrywki, by wroga zobaczyć i sprowadzić pod poziom morza. Bardzo fajny pomysł, ale bez jakichś losowych modyfikatorów warunków potyczki, niezwykle schematyczny, przez co po jednorazowym rozkładzie przeciwnika rodzaju A, B czy C, na łopatki – sposób działa na wszystkich danego typu. Nuda zakrada się w try miga.

Sunless Sea 2014 4Mocno dał w kość brak ograniczenia podróży przez co kilkukrotnie zapodziałem się gdzieś na mapie przy zarysach niegotowych jeszcze portu, bez sensu tracąc zasoby paliwa, jedzenia i ludzi, których wyjadałem ze smakiem. Fest frustrująca sprawa, zważywszy na to, że można było wstawić gdzieniegdzie niewidzialne ściany mówiące, weź tu wróć za trzy patche jak poustawiamy scenografię.

Tak poza tym Sunless Sea charakteryzuje się dość stonowanym tempem rozgrywki. Podczas rejsów baczyć trzeba na poziom temperatury naszego okrętu, coby silnik nam nie wybuchł prosto w twarz. Uroku nie pozbawione jest także dążenie do oświetlonych miejscy, by załogantom nie wpadło nic dziwnego do głowy, a lubią oszaleć siedząc w mroku zbyt długo. Wiadomo, cienie płatają figle, co kiedyś widziałem. Morskie Oko, zejście nocą, w życiu nie widziałem tyle wyimaginowanych niedźwiedzi! Handel, kompletowanie załogi ku lepszym statystykom i morskie batalie, tym gra jest najeżona, a gdyby było mało, ciągle jesteśmy bombardowani zdarzeniami losowymi czy to na morzu, czy to w portach, zawsze jest coś do roboty. W dodatku świetnie się to czyta, choć tylko po angielsku i tak pewnie zostanie, przez co niektórzy obejdą się smakiem nie zaznając rozkoszy cudzego płucka. Szkoda tylko, że grając odtwarzamy ciągle to samo, acz pewnie za jakiś miesiąc, kiedy ponownie wejdę na pokład, nie zostanie po tym śladu. Mam nadzieję. Samo pływanie jest niezwykle klimatyczne, ale z wiadomych względów szybko nie bawi tak jak w pierwszych minutach inicjujących. Wyraźnie brakuje składnika X, rozdziawiającego gębę i każącego przy tym siedzieć, ale jest na to czas.

sunless2

Bardzo prawdopodobne jest to, że Sunless Sea wkręci psychodeliczną śrubę prosto w naszą szarą masę, być może uda się to w fazie developmentu. Jeszcze nie teraz, bo nazbyt wyraźna powtarzalność po każdym zgonie skutecznie zabija wszelkie wow, zanim wypadnie nam z paszczy. Giera do obserwacji, a na gikzie wrócimy do tematu. Załoga wszak taka pyszna, mniam.

Grę dostarczył wydawca. Dostępna przedwcześnie jako alfa, albo beta. W sumie nie wiem.

Dodaj komentarz



7 myśli nt. „Luźno w ciemnościach – Sunless Sea Alfa

Powrót do artykułu