Hyper Light Drifter – inicjacja

Nitek dnia 8 kwietnia, 2016 o 12:00    3 

W pewnych kręgasz wszyscy na grę czekali. Wszystko dzięki zrywkom z gifów jakie krązyły po sieci, które w neonowej kolorystyce przywoływały trochę soulsy, trochę twory z dziedziny anime. I Drifter przyszedł i niby gram ciągle w rogale zręcznościowe i wszelkie twin sticki, a zdołał wytrzeć mną jak szmatą.

HDL1Okej, osoby widzące podobieństwa do anime tworów proszone są o wystąpienie. Choć w trakcie trwania streamu rzucane było to i owo na temat, nie jestem specem, bo w mojej rozpiętości minut i sekund nie wcisnę już oglądania anime, a i tak się kojarzy, ale tytuły nie dźwięczą w głowie.

HLD w pierwszym rzucie kojarzy się przede wszystkim z Titan Souls, gdzie łaziliśmy po przepastnym świecie tłucząc się tylko z bossami. Tutaj nikt nie prowadzi nas za rączko i po dośc syzbkim wstepie okazuje się, że świat jest niemniej duży jak w TS. Tyle, że zdarzają się tez pionki do pokonania, a te trochę jak w Soulsach, potrafią krwi napsuć. Wyłania się z tego obraz gry niezbyt łatwej, nastawionej na eksplorację przeszytą fragmentami walki.

HDL2Bitki okraszoną są dość ciekawym systemem, gdzie użytkujemy tytułowe drifty, szybkie uniki po planszy, wręcz teleporty z miejsca na miejsce, by ustrzec się śmiertelnych razów przeciwnika. Mięsko po drugiej strony naszego ostrza jest niezwykle agresywne, więc osoby próbujące tematu muszą nastawić się na częste umierando. Albo przeciwnik będzie sprytniejszy, albo będzie go więcej, albo zaskoczy Was stopniowe podkręcanie atmosfery triggerowanymi kolejnymi walkami w danych miejscówkach. Nie, to ten przypadek gry, gdzie zdarzenia nie są losowe, co może być zbawieniem dla osób nie lubujących się w umieraniu po nieznanych kątach. Można też wyuczyć się schematyczności poszczególnych triggerów zapraszających więcej partnerów do tańca, także należy dopatrywać się tu posmaku strategicznego przez wzgląd na konieczność zaplanowania odpowiednich działać, byle przeżyć.A jeśli miecz Wam nie pomoże, od czego podręczna giwera chowana w kabzie. Nie nastawiajcie się jednak na spore ułatwienie, bo pukawka nie stoi nielimitowaną amunicją, a nawet wpycha nas w śmiertelny pląs, bo aby można było ja użytkować, konieczne jest okładanie przeciwników, co regeneruje zasoby w magazynku. Tak, jest dynamicznie.

Nie bawiłem się tematem zbyt długo, ale pierwsze wrażenie HDL wywarł na mnie na wskroś pozytywne. Niektórzy moga upatrywać się mocno nieczytelnej prezentacji, bo czasem nagromadzenie elementów i bogata scenografia przy obranej stylistyce faktycznie może utrudnić wyłowienie istotnych elementów czy właściwej ścieżki. To momentami, bo w większości namaziane landszafty dobrze w sercu grają. Wiedzcie też, że internet karci HDL, że okazał się być dla niektórych zbyt trudny, co oczywiście zależy od tego czego szukacie w tytułach po które sięgacie. Wyzwanie? Jest. New Retoro Wave piksele, są.

I będę siedział i bawił się, ale sorry Hyper Light Drifter. Bo niemalże równocześnie wypadłeś, co Enter the Gungeon i straciłeś palmę pierwszeństwa stając się gra o niższym priorytecie. Ładną, wymagającą, ciekawą i tajemniczą, ale zimne ryby motane z beczek wiodą prym w moim kalendarzu zdarzeń.

HDL3

Kupiłem sobie sam.

Dodaj komentarz



3 myśli nt. „Hyper Light Drifter – inicjacja

Powrót do artykułu