Galactic Junk League – zrób ze złomu coś fajnego

Nitek dnia 6 lutego, 2017 o 13:09    0 

Zważywszy na popularność wszelkich pju, pju, pju w kosmosie, jak i nad ziemią, widocznie nie doczekam się jakiegoś sensownego strzelania z kampanią dla singla (no, może Ace Combat nowe) w przestworzach do ruchomych celów na nieboskłonie i pod nim. Lubię. Dlatego czasem zerkam w rejony gier darmowych, bo tam coś czasem jest w ten deseń. Jest też Galactic Junk League. Z elementem budowniczym.

Nie, nie żaden Minikraft czy inny jego klon. bardziej coś w deseń omawianego kiedyś przeze mnie Crossouta, z tym wyjątkiem, że zamiast budowania pojazdów, konstruujemy wielkie kosmiczne krowy, które zaraz potem wypychamy w gwiezdną pustkę na mega wypas wiązkami laserowymi po kadłubach przeciwników. Bardziej Robocraft i trochę Dreadnought (omawiany tutaj), niż takie Space Engineers.

Wszystko w dobrze znanych menusach, do których nawet ja zdążyłem się przyzwyczaić, bo w każdej grze tego typu nikt nie szuka wymyślnych rozwiązań, stawiając na te sprawdzone. W agarżu na dostępnym slocie, można pogmerać przy statku defaultowym. A rozebrać go można do zera i zbudować nowy, lepszy i bardziej cudowniejszy, a z lekką smykałką, zrobić lepsze cuda niż w Star Citizenie w chwili obecnej (ghe, ghe). O ile oczywiście wyexpicie odpowiednio swojego kapitania, zgarniając po drodze dodatkowe skille użytkowe i poświęcicie stosy hajsu zdobytego w potyczkach na kolejne badania odblokowujące więcej klocków do przyczepiania, a jest tego dość.

Pancerze, masa uzbrojenia od laserów zacząwszy, na multi wyrzutniach skończywszy. Niby nie ma tego zbyt wiele, bo to zaledwie trzy rodzaje zabawek, ale wszystkie mają kilka poziomów działania, więc ich populacja w trakcie rozgrywki, chcąc nie chcąc, rośnie. Na statek można zakładać pancerze, ale traci się przy tym mobilność, bo każdy element ma wpływ na zachowanie wehikułu. Centralnym punktem każdej kosmicznej łajby jest odpowiednik mostka, zielono mrugający reaktor, którego nierozsądne umieszczenie na otwartej przestrzeni działa na przeciwników jak płachta na byka, a przy okazji jest czułym punktem niczym wentylacja Gwiazdy Śmierci. Przywodzi to na myśl szalone konstrukcje z Captain Forever Remix, tylko w bardziej skomplikowanej, choć relatywnie prostej oprawie. budowanie przy tym wszystkim jest dość intuicyjne i nie trzeba mieć certyfikatu koszernego Kerbala, żeby stworzyć coś latającego. Nie da się też przesadnie pofolgować, bo statki są ograniczone ilością modułów z jakich mogą się składać, co pewnie później da się odblokować i zamontować na pięciu klasach statków. Tak, ktoś już zrobił latający kibel.

gl1Bitki przenoszą na cztery przepastne areny upstrzone latającymi formacjami skalnymi, z czego każda z nich jest fizycznym obiektem, za którymi można się schować. Nie doszukujcie się szalonej destrukcji otoczenia, bo choć kolejne moduły ze statków odpadają żwawo, tak cała reszta jest pospawana na mur beton i nie da się nic ruszyć. Wszystko w tonacji mocno komiksowej, w przeciwieństwie do Dreadnought, co oznacza, że pójdzie na słabych maszynach, a i pewnie nieprędko się zestarzeje. Statki tak czy siak wyglądają fachowo.Samo latanie to czysty arcade, a same statki wydają się dziwnie pływać czasem w przestrzeni. Pewnie, ich prędkość uwarunkowana jest od silników jakie przyjdzie Wam doń doczepić, szybkość obrotu od ilości żyroskopów, a pozbawienie któregoś z tych modułów oznacza stanie sauté, niczym schab u mamy. Tym bardziej nie pomaga fakt, że cioramy team deathmatche, a przeciwnicy szybko wyszukują bezbronnych na polu bitwy. Co łatwy kill to łatwy kill, przy czym boje realizowane są w iście ekspresowym tempie, co umożliwia odpalenie gry na chwilę, do kawki, równocześnie nie dając od niej odejść.

Waluta premium jest, to oczywiste. Można za nią kupić zielone gluty, które stanowią pieniądzory in-game i za nie wydębić licencje pilota, co upoważnia to podwójnego expa i ilości złomu zdobywanego po meczu, co zaś umożliwia zapłatę za badania. Są też skórki, gotowe statki, naklejki i inne bzdety, a koszta takich pakietów rozciągają się od 4,95e do 99.95e, także jak ktoś lubi to może.Wydaje się być to dość typowe rozwiązanie, bez bonusów unikatowych dla zakupionych przedmiotów, a raczej skrót farmy upragnionych obiektów. Choć kto wie, czy jeśli jeszcze czegoś takiego nie ma to czy się nie pojawi w grze później, różnie bywa.

gl2No, nie lubię zbytnio, więc orzę traktorem podstawowym, ale bawię się całkiem w porządku. Nie do końca odpowiada mi sam model lotu, ale spawanie po przeciwników smakuje dobrze, zwłaszcza w akompaniamencie eksplozji i medali za bycie bestią na arenie zgarniającej najwięcej killi. Jestem raczej potworem relaksatorem, zgodnie z tagiem na Steamie. Włączę, pobuduję w wolnej chwili, postrzelam, wjadę kadłubem w przeciwnika, który mnie chwilę wcześniej zdemilitaryzował i już. Wrócę później. W sam raz, raz na czas.

No i F2P, więc możecie sprawdzić sami z linka poniżej.

Dodaj komentarz