Bunker Punks – doomopodobny wygrzew rogalikowy

Nitek dnia 1 kwietnia, 2016 o 10:28    4 

Nie znajdziesz tu wypasionej grafiki przyćmiewającej dokonania gier z lat 90. Nie znajdziesz tu ślamazarnego tempa rozgrywki. Nie ma tu nic za czym byś nie tęsknił. Potężna wixa w starym stylu, Bunker Punks, zostaliście ostrzeżeni.

Zgadza się. obrazek tytułowy to jedyna rzecz jaka jest w wysokiej rozdzielczości i zestawiona z Bunker Punks (oficjalne www) Tak poza tym, czeka tu na Was festiwal sprajtów, jakie dłubano jeszcze przed Doomem, gdzieś zaraz po pierwszym Wolfenstainie i strukturę proceduralnie łączonych miejscówek rodem z Isaaca. Jest zatem jak w nieociosanym pieńku, a jedyne zakrzywienie występujące w grze ma zawsze 90 stopni. Taka Cytadela Deluxe, z lekkim twistem. Niby śmiesznie, niby podśmiechujki, ale biorąc większość dotychczasowych dokonań rogalowych z rzutu top down i przerzucając je w FPS wyszłoby właśnie coś takiego.

willemWiele postaci, do odblokowania będzie ich dziesięć, losowy loot i rozbudowywanie bazy. Wszystko po to, by stawić się wszech złym korpo i sprowadzić ich do parteru. Dzieje się to na przestrzeni kilkunastu plnasz umiejscowionych w wielokondygnacyjnych budynkach, z których poza uśmiechem wywołanym dobrą zabawą, należy wynieść jak najwięcej pieniążków i punktów na rozwój technologii także po naszej śmierci.

Bohaterowie, wierzcie lub nie, różnią się między sobą wyglądem, takim na karcie postaci, ale także szeregiem statsytyk, które można podnosić dzięki przywdziewanym pancerzom i innym fatałaszkom. Paletę możliwości zaś, odblokowujemy po każdej porażce, kiedy sklepikarze łaskawie zjeżdżają nam pod bunkier, a to owocuje szeregiem pasywnych boostów jak większe obrażenia zadawane wszelkimi rodzajami broni, zwiększony plecak czy leczenie między poziomami bez konieczności apteczek.

bunker1Apteczki, bo jest mocno klasycznie. Co level, to nowi przeciwnicy. Co przeciwnik to większy sonowabicz o odmiennych właściwościach i rodzajach ataku. Sama rozgrywka zaś to dynamiczne motanie się w komnatach, bunnyhopy i wszystko co jesteście w stanie przypomnieć sobie z młodzieńczych lat, kiedy grasowaliście po quakowych arenach. I to robi nad wyraz dobrze. To trochę tak, jakbyście odpalili Brutal Dooma, bo tak jak i tam, tak w Bunker Punks rozgrywka jest miodna, mimo nieociosanej oprawy.

I wciąga. Szybka akcja, szybkie zgony, kolejne ulepszenia, jeszcze raz. Ot, totalne odmóżdżenie. Czekam na więcej.

Podesłał twórca.

Dodaj komentarz



4 myśli nt. „Bunker Punks – doomopodobny wygrzew rogalikowy

Powrót do artykułu