Bounty Train – jak pociąg pod Wałbrzychem zaparkowano

Nitek dnia 13 października, 2015 o 11:33    7 

No dobra, może nie do końca, ale ładując w ciufę koks odnosi się wrażenie, że to tak naprawdę znajoma historia.

Nie szukając daleko, Bounty Train okazuje się czymś na kształt FTLa tyle, że bardziej FTH, gdzie H jest dla konia, horse znaczy się, bo to przecież Dziki Zachód nie namaszczony obecnością Doc Browna, czy innego McFly’a.

Prosta sprawa. Ojciec bohatera żegna się z tym łez padołem i zostawia nam w spadku trochę pieniędzy, ale także trochę udziałów spółki obsługującej grasujące po szynach stalowe kobyły, pociągi. Ziarenko pod PKP można by rzec. A my, pieniądze lubimy, toteż dziwnym nie jest, że chcemy się udziałów pozbyć, by nurzać się w monetach. Gdzie te podobieństwa do kursów w kosmosie? Po kolei, na kolei.

bt3

Pociąg, niczym kosmiczne bestie, zbudowany jest z modułów, tzw. wagonów. Owe wagony możemy ulepszać, to oczywiste. Do prawidłowego działania całości naszej bestii wymagana zaś jest załoga. Węgiel sam do płonącej paszczy się nie wsypie, a podczas ataku czerwonoskórych elementu składu same nie strzelają, nie. Tu w grę wchodzi mikro zarządzanie dostępnymi zasobami ludzkimi, którzy odpowiednio rozmieszczeni w pociągu zaczną okrywać ołowianym kocem przeciwników pędzących na rumakach, żywych tym razem.

Co ciekawe, pociąg nie jest zautomatyzowany. Zupełnie fajnym patentem jest doglądanie odpowiednich wihajstrów odpowiadających za poziom ciśnienia, a jak za dużo koni galopuje w stronę wagonu pasażerskiego, zawsze można klaczki wystraszyć upuszczając trochę pary przez gwizdek. Ciekawa sprawa, choć nie przeczę, dodaje trochę zamieszania w gorących momentach. Po to jest właśnie aktywna pauza, o ile o niej pamiętasz. By na spokojnie przełożyć odpowiednie wajchy i przekierować naszych podopiecznych w odpowiednie miejsca w wagonach. Żeby strzelać przez okno mogli, czy z kolby komuś w czoło, o ile się wedrze, co wydaje się być nieuniknione. Sami Indianie to nie jedyni łasi na nasze towary, bo przecież na Zachodzie musi być dziko i tak jest w istocie, a podróż nie raz i nie dwa uprzykrzą Wam watahy skampionych w krzakach bandytów zatrzymujących pociąg na dorożkę rozstawiając ją na torach. Ręce po pas w robocie.

bt1

Podróże, te małe i duże, odbywają się na mapce Stanów Zjednoczonych, odpowiedniej dla tamtego okresu. Pomiędzy poszczególnymi miastami rozciągają się kolejne questy, czy zlecenia jakich się podejmiemy. Czy to transport amunicji, zwierząt czy innych pasażerów. Można się także parać handlem, a i owszem. Same przejażdżki mają naturę losową, a co za tym idzie, ciężko oszacować co tym razem wyskoczy nam na tory. Fajnie, jasne. Tylko, że skoro gra w early accessie, choć to nie żadne wytłumaczenie, póki co ma trochę drewniany feeling. Animacje postaci są takie se, dziwnie ludziki wsypują się przez okna, przez co choć założenia spotkań randomowych są w pytkę, tak ich wykonanie póki co nie napawa radością. Takie se, choć potencjał pod tą bylejakością się kryje, a jakże. Pytanie brzmi czy twórcom będzie się chciało tę warstwę nijakości zeskrobać, żeby to piękno wyłuskać i dobrze pokazać. Z tym bywa różnie, jak to w early accessie. Fajnie wypada indywidualizm poszczególnych kandydatów na konduktorów, postaci mają różne skille, staty i levelują jak to w FTLu bywało. Być może nawet, ktoś czeka aż w końcu powiem, że to taka nowa Transarctica, ale niestety, pamiętam jak przez mgłę, a być może jest tak w istocie, bo takowe skojarzenie i mi do głowy wpadło. Bo jakby tak zastanowić się chwilę, wyjdzie na to, że oba projekty są do siebie mocno zbliżone, acz osadzone w innych realiach. Zresztą w Transarcticę ssałem i swojego czasu nie doceniałem, także ten.

bt2

Póki co pass. Niech kwitnie. Pobawiłem się, pociągowałem, strzelałem się niczym Clint, było fajnie. Może nie do końca zagrało i mnie w sobie rozkochało, bo jest drewno, ale to early access, więc w zasadzie może nie grać i się nie odpalać. Jest historyjka, tło fabularne, trochę aktywności, dodano także beztroskie wożenie się z miejsca na miejsce w trybie sandboxowym. Będę tyczał na stacji i czekał niczym na PKP, zerkając przy jakichś aktualizacjach na Bounty Train, bo a nuż, obok Train Valley, będzie to kolejna fajna giereczka o pociągach wydana ostatnim czasy. O ile dojedzie do swojej stacji końcowej. Różnie bywa.

A co z Wałbrzychem? Też nie wiem.

Przerzucałem węgiel dzięki wydawcy.

Dodaj komentarz



7 myśli nt. „Bounty Train – jak pociąg pod Wałbrzychem zaparkowano

  1. brum75 Czytelnik pierwszej klasy

    Kurczaki, robotę mam a kusi żeby oglądać. 34 minuty. Papu z torby wyciągnę, herbatki zaparzę, kartkę powieszę że przerwa. Może kurek od internetu poluzuję to się ludzie zorientują że szybko działa, wsiądą na fejsiki i inne takie i przestaną mieć problemy… A ja wtedy spokojnie sobie obejrzę. Tak. To brzmi dobrze. A te papiery poczekają, przecież nie żżółkną od razu, nie? Zresztą południe zaraz, do 16 szmat czasu – się zdąży…

  2. brum75 Czytelnik pierwszej klasy

    Obejrzałem. Pierwsze skojarzenie: Frontier, zamiast kosmosu to na torach. W spadku dostajesz pociąg, garść złota i działaj se. Na stacjach kupujesz towar, wybierasz questy (przewieź kogoś/coś, poszukaj kogoś – jak w mordę Elite…) , upgradujesz sprzęt, najmujesz ludzi a na trasach między stacjami czają się źli. A do tego szczypta RPGowego expienia postaci.
    Jak się rozwinie – fajne może być. Aczkolwiek 22E to chyba za dużo, na razie zbyt Early jak na mnie, ale będę się przyglądał. Z “życzliwym zainteresowaniem”.
    PS. To na wungiel za parowozem to tender. Po angielsku: tender 🙂
    PS 2. Pociągi… Też się grało w RRTycoon, pamiętam to zabezpieczenie z odgadywaniem loków. Pamiętam też jakiś tekst jeszcze w Bajtku, a może już w TS na temat porządnych, oryginalnych wydań gier na zachodzie. Pisali właśnie o RRT że tam jakieś książki, jakieś żetoniki z symbolami do zestawiania składów pociągów etc. etc.

      1. Yosh

        @Nitek

        2 koła z tyłu
        1 po środku … panie… coś sciemniasz 🙂 jak JEDNO koło 😀 że tylko z lewej ?
        2 z przodu

        https://en.wikipedia.org/wiki/Whyte_notation
        :D:D Panie… RRT jest the Best (i transport tycoony ssą – za bardzo rozwleczone są)

        W ogóle to ciekawe – zawsze tak miałem, że esencja mnie jarała a jakieś nabijanie kuponów to nie:
        RRT jedynka jest miodzio – kolejne, są “szersze” ale esencji więcej tam dla mnie nie ma.
        Civ1 miód malina… w dwójce jakieś wymyślanie nie wiadomo czego i po co – aby dłuższa była
        Privatter 1 – genialny – Star Citizen wyjdzie…średni 😀
        Ufo 1 – ja nie wiem kto się dwójką jara…. naprawdę te 8mio poziomowe statki kogoś cieszyły więcej niż raz ?

Powrót do artykułu