Pierwsze wrażenia z Don’t Starve (beta)

aihS dnia 18 września, 2012 o 10:50    11 

Igranie z demonami nie popłaca, każde dziecko to wie. Wilson nie wiedział.


Za Don't Starve odpowiada studio Klei Entertainment twórcy obu części Shanka czy ostatnio bardzo ciepło przyjętego Mark of the Ninja (wyłącznie Xbox LIVE) ze średnią 90% na metacritic. Gra jest obecnie w wersji Beta, ale każdy chętny może już teraz zakupić preorder za 7$. Zamówienie przedpremierowe daje nam natychmiastowy dostęp do betatestów, kosztuje 7$ a nie 15$ (zakładana cena wersji retail) oraz to, że tak naprawdę to dostajemy dwie sztuki gry! Drugi kod możemy oddać komu tylko chcemy. Miło, prawda?

 

1

 

Poniżej pierwsze wrażenia od Kirq'a, Nitka i ode mnie. Rozwijamy formułę wielu autorów, jeden temat. Z każdym tekstem +1. Przy wrażeniach z Battlefield 7 będziemy potrzebowali około 50 osób więc CV możecie już wysyłać. Miłej lektury.

 

Kirq

Don't Starve to jedna z tych gier, które podlatują pod radarem na 100m i przywalają mi prosto w głowę półtonową bombą. Czytaj – nic nie słyszałem o Don't Starve do dnia, kiedy ogłoszono pre-order połączony z betą. Grę można mieć już za 13 pln. Właśnie tyle wynosi siedem dolarów podzielone na dwie osoby, gdyż gra przychodzi w dwupaku.

 

2

 

Ok, ale przejdźmy do tego co najważniejsze. Czym jest Don't Starve? Jest to – dość popularny ostatnio – miks survivalu, eksploracji oraz sandboxowej wolności. Dla mnie jest to mieszanka wybuchowa. Jestem weteranem Minecrafta, Terrarii i do pewnego stopnia DayZ. Starsznie lubię gry, w których sam decyduję co i kiedy zrobię. Do tego bardzo kręci mnie w grach eksploracja, szczególnie losowo generowanego świata. Dzieki temu, poszczególne sesje z Don't Starve różnią się między sobą. Tylko do pewnego stopnia, ale jednak.

Dlaczego do pewnego stopnia? Dlatego, że Don't Starve znajduje się dopiero we wczesnej becie i nie oferuje póki co wiele zawartości. Eksplorować możemy tereny leśne, równiny i bagna. Każdy teren oferuje inne surowce, oraz właściwe dla siebie zagrożenia. No właśnie – surowce i zagrożenia, bez tych elementów nie da się stworzyć tego typu gry. Jak sama nazwa wskazuje, naszym głównym celem jest to, aby nie umrzeć z głodu. Co jest bardzo łatwe do osiągnięcia. Później dochodzą bardziej zaawansowane elemnty, takie jak możliwość tworzenia maszyny naukowej. Przerabiamy w niej surowce na umowne punkty, za które odblokowujemy możliwość tworzenia zaawansowanych narzędzi a nawet magicznych artefaktów, z sobowtórem – który daje nam drugą szansę po śmierci – włącznie. Bez niego, każde zejście naszego bohatera jest permanentne.

 

7

 

Cóż tu więcej pisać, jeśli podobają wam się gry jak Minecraft czy Terraria, i macie ochotę na wariację na ich temat, dodatkowo utrzymaną w stylistyce filmów Tima Burtona, to Don't Starve jest dla was pozycją obowiązkową. Póki co, gra chodzi w przeglądarce i jest updateowana co kilka tygodni. Twórcy zapowiadają dodanie dużo więcej zawarości przed premierą, która ma mieć miejsce jeszcze w tym roku.

 

Nitek

Pierwsza styczność z Don't Starve, to podobnie jak z każdym innym tytułem dzisiaj, skojarzenia. Moje pierwsze to DayZ i Terraria. Terraria skojarzeniem wygrywa, bo przez te maksymalnie 6 dni jakie przeżyłem w świecie Don't Starve nie natknąłem się na podgniłych nieumarłych. Chodzący prosiakoludzie (wykrzykujący tekstem pisanym YOU NOT PIG, to nie jest to. Terraria to również w chwili obecnej nie jest. Możemy działać tylko na ziemi, więc zapomnijcie o budowaniu pomostów z nazbieranej gleby, żeby dostać się między chmury do gniazd harpii w celu przejęcia ich cennych skrzynek. Nie ma też w chwili obecnej kopania w podłożu na tyle żeby dojść do pana Szatana, więc także zapomnijcie o szalonych korytarzach i kombinowania jak ominąć podziemne zbiorniki wody czy lawy.

 

6

 

Czy mimo braku tych elementów Don't Starve ma jakieś szanse? Ma. W zamian za to dostajemy przyjaźniejszy interfejs gdzie wszystko co możemy zbudować jest ładnie posegregowane i nie musimy przegrzebywać się przez 5 tysięcy stron Wiki, żeby sprawdzać co robić, żeby mieć najlepsze narzędzia, albo żeby zrobić siekierkę. Pomyśleliście sobie pewnie gdzie jest tu fun z eksploracji i próbowania rzeczy nowych.

 

4

 

Też jest na to miejsce. Gra nie ma żadnego tutoriala, od razu rzuca nas na głęboka wodę, jak w Terrarii. Tylko, że tutaj chyba łatwiej zginąć. Jest też spore Death Penalty – tu nie ma innej opcji, tu giniemy i po uzbieranych przedmiotach nie ma śladu. Za przetrwanie kolejnych dni magazynujemy punkty doświadczenia, za które można później odblokować nowe postaci, a kolejne dostępne wysepki wzbudzają strach, bo jak wiadomo im dalej w las tym więcej drzew. To głównie na drugiej wysepce przychodziło mi ginąć na szczęście – starczą trzy pająki i nawet pełny brzuszek po wciągnięciu mięska z królika tu nie pomoże.

 

5

 

Póki co nie ma też trybu multiplayer, ale gra w pojedynkę stanowi większe wyzwanie. Jest się też czego przestraszyć, zwłaszcza jak zapada noc i nie możemy wyjść poza oświetlony przez ognisko teren.

Oprawa również stoi poziom wyżej niż Terraria i mimo wszystko to jednak dwie osobne gry. Wygląda jak DeathSpank. Niby wszystko jest płaskie, ale można odwracać sobie widok. Jest kreskówkowo i mega klimatycznie, utrzymane w dość ponurej tonacji, ale wszytsko nadaje indywidualnego klimatu. Oczywiście należy to wrzucić na plus.

Obie pozycje są tak naprawdę warte waszej uwagi jeśli lubicie taką zabawę, gdzie prócz celu 'przeżyj' nie chodzi o nic więcej. No może jeszcze o to, żeby nie zwariować. Wyzwanie w Terrari dodatkow dochodzi w dość nieprzyjaznym interfejsie jeśli postawimy go obok Don't Starve. W Starve mamy przyjazne click and drag, ładnie opisane co i ile czego potrzebujemy i choć nie ma podanych na tacy wszystkich zastosowań (np. nie ogarnąłem jak złapać kruka na obiad, bo królika to wiadomo – na marchewkę) to jest o wiele łatwiej.

 

3

 

Niemniej jednak warto spróbować oba kąski, żeby samemu zdecydować co nam bardziej odpowiada. Samotne bieganie w Don't Starve czy grupowe schodzenie w podziemie w Terrarii.

p.s. MokraTrawa, łopatą można chyba jamki kopać, ale w wyznaczonych miejscach… do których rzecz jasna nie dotrwałem. Taki ze mnie survivalista. Przeżyłem max 6 dni, zahodowałem zarost (a można też marchewkę) i gdzieś zeżarły mnie te 'pajonki'

 

aihS

Co ja robię tu ?

Najpewniej właśnie to pomyślał sobie Wilson budząc się w dziczy. Popiłem? Druga myśl. Trzeciej nie było bo demon wyjaśnił sprawę. Uwięził naszego bohatera na odludziu w ramach kary za… tego niewiadomo, beta Panie.

Fabularnie Don't Starve jest póki co jednym wielkim niedopowiedzeniem, ale to nie fabuła będzie mocną stroną tej produkcji. Mamy do czynienia z grą survival / exploration. Nasuwa się od razu skojarzenie Minecraft a zaraz potem drugie Terraria. I coś w tym jest.

 

8

Co ja naprawdę tutaj robię ?

Staram się nie umrzeć z głodu bo w sumie głównie głód w Don't Starve zabija. Zaskakujące, prawda? Przetrwanie i eksploracja to cel, a żeby go osiągnąć gra oferuję nam póki co skromny zasób narzędzi. Z początku bawimy się w zbieracza wszystkiego co może się przydać. Po paru zgonach (permanentnych) dochodzimy do tego co naprawdę jest nam potrzebne i już nie biegamy z kieszeniami wypchanymi płatkami kwiatków.

Podstawą są gałązki, trawa i kamyki. Z tych trzech pozornie nieprzydatnych rzeczy możemy niczym MacGayver skonstruować samolot, hmm, no może brak nam jednak worków foliowych i bambusowych tyczek. Możemy jednak zrobić podstawowe narzędzia jak siekiera, kilof czy łopata. Służą one również jako broń. Jeżeli ktoś kiedykolwiek marzył o zabijaniu królików szpadlem to odnajdzie się w Don't Starve.

 

9

 

Progres

Wachlarz dostępnych do wykonania przedmiotów jest ograniczony. Niektóre z bardziej zaawansowanych tworów wymagają punktów „nauki". Punkty te produkuje dla nas oczywiście „maszyna produkująca punkty nauki". Rzecz jasna nie ma nic za darmo. Maszynę należy zasilać. Można robić to czym popadnie i wtedy nie wiemy ile punktów nam to da, ale najlepiej karmić ją złotem. Każda grudka to +10 do nauki. Skąd złoto? Cóż, trzeba wypróbować na czymś kilof.

 

10

 

Cicha noc

Naszym największym wrogiem jest noc. Bez pochodni czy ogniska nie pociągniemy długo. W ciemności atakuje nas wszystko dookoła. Nie kombinujcie z gammą w Don't Starve noc bez ognia to czarny ekran przecinany bryzgami krwi naszego biednego Wilsona. Przypomina Minecrafta? Słusznie. Zasada jest ta sama tyle, że naszym schronieniem jest dowolne źródło światła. Schronieniem i więzieniem bo wyjść poza nie możemy chyba, że chcemy biegać z pochodnią pośród drzew i suchych traw. Tak, tak, można puścić świat gry z dymem. 

A po nocy nastał dzień

I tak w kółko. Jak w życiu. Za dnia ciężko pracujemy by wieczorem i nocą móc konsumować owoce naszej harówki. Pomimo tego, że gra póki co oferuje niewiele narzędzi to jednak jest co robić i nie wszystko udało mi się jeszcze rozgryźć. Zdecydowanie będę wypatrywał kolejnych wersji rozwojowych, które ukazują się średnio co miesiąc.

 

11

Warto zaznaczyć, że obecnie Don't Starve jest również świetną grą z gatunku Biurowych Zjadaczy Czasu. Jedyne czego nam potrzeba to przeglądarka Chrome i 7$ na koncie.

 

Na koniec bouns – "porywające" wideo

Co zawiera? Polowanie siekierą na króliki, rąbanie drzew, przygotowanie ogniska, pieczenie królików, moment gdzie umieram juz prawie z głodu, jedzenie królików, ranek i poranny save point. Generalnie jest to film o królikach. Po drodze krótki przegląd interfejsu.

 

 

 

Na potwierdzenie naszych słów o updejtach co kilka tygodni dzisiaj beta doczekała się wersji 66592.

 

Oficjalny blog Don't Starve 

Forum Don't Starve

Demo w Chrome Web Store (wymagana przeglądarka Google Chrome)

 

Dodaj komentarz



11 myśli nt. „Pierwsze wrażenia z Don’t Starve (beta)

  1. Kirq

    Łopata służy do rozkopywania grobów póki co. Z jednego wydobyłem nawet jakiś talizman. Niestety nie sprawdziłem do czego służy gdyż zabiły mnie macki na bagnie. Ponoć z grobu można tez czasem wydostać coś, czego nie chcielibyśmy spotkać. Więc ostrożnie z tym kopaniem.

Powrót do artykułu