Pięcioro łajz na wtorek

bosman_plama dnia 23 września, 2014 o 8:36    69 

Wyjątkowo nie będzie dziś spode łba. Chyba, że uznacie, iż cały ten tekst jest spojrzeniem spode łba na Nitka, który nie zostawił na Wasteland2 suchej nitki, po czym przyznał, że mimo wszystko w to gra, bo jakoś tak wyszło. Ponieważ ja też gram, niniejszym daję temu wyraz.

Jak może wiecie mam zwyczaj nadawać bohaterom cRPGów ciągle te same imiona. W rozmaite tytuły grywam więc Rodonem, Sulą, Diffenbachem, Imeą, Ohrem i Oildą. Pomyślałem sobie, że gdyby postacie z gier posiadały świadomość ów konserwatyzm imionowy mógłby doprowadzić do niemałego zamieszania.

– Przywal im łopatą, Rod! – zawołał, wcale wesoło Diff, zaraz po tym, jak napomknąłem, że jak na snajpera ma dość parszywego cela.

Skulona obok mnie Sula zachichotała. Odkąd zwinąłem łopatę z pogrzebu tego całego Asa naśmiewają się ze mnie. Na przemian nazywają mnie “grabarzem” albo “siostrzyczką z archeo” (cokolwiek może to znaczyć). No dobra, może to było trochę obcesowe – zabrać łopatę porzuconą po pogrzebie. Ale nikt się nią nie interesował, prawda? No to wziąłem. I niech nikt nie mówi, że się nie przydała. Całe to radioaktywne pustkowie jest usiane zakopanymi schowkami jak zbiorowa mogiła złotymi zębami. Diff, obdarzony nadludzką percepcją je znajduje, a ja wykopuję te wszystkie skarby, które jacyś nieboracy powierzali pod opiekę ziemi, przekonani, że tam pozostaną bezpieczne aż do ich powrotu. Jakoś nie wydaje mi się, by ktoś po nie wracał. Jak na pustkowiu przepadasz, to przepadasz na dobre.

– Schylcie się łajzy! – wydarła się Angela. – Leci!

1af3c712a950fb125f2fd7c0a982f702Pieprzone Czerwone Skorpiony nie mogą do nas podejść, więc obrzucają nas laskami dynamitu. Dlatego kulimy się za głazami. Głazy, widzicie, są niezniszczalne jak… jak wraki samochodów na przykład. Można się za nimi chować i śmiać się z uzbrojonych po zęby Skorpionów. Przynajmniej dopóki się człowiek nie wychyli, żeby ustrzelić jednego z nich. Bo wtedy zawsze się okazuje, że któryś z tamtych się przyczaił i tylko czyhał na kogoś o gorącej głowie, na przykład na naszego zezowatego snajpera, Diffenbacha. Nie, żebyśmy się nie czaili. Diff i Angela walą do Skorpionów ze wszystkiego, co mają, a ja, Sula i Imea się czaimy. W każdym razie do chwili, gdy tamci zaczynają rzucać w nas dynamitem. Wtedy wiejemy. Bo ich miotacze mają radary w oczach i trafiają nas nawet skulonych za niezniszczalnymi kamieniami, choćbyśmy się kulili za nimi poza zasięgiem strzału snajpy.

Pamiętam, że kiedyś było inaczej. Kiedyś chodziliśmy po pustkowiach w tym samym składzie. I wtedy potrafiliśmy się skradać i kłaść na ziemi. To chyba były jakieś inne pustkowia. Może tutejsza radioaktywność nie pozwala kłaść się na ziemi?

c0796cea4bae2a15354dad826abd0e52

No i jeszcze robi coś z błędnikiem. Czasami, kiedy idziemy po pustkowiu, świat jakby przyspieszał i horyzont gna nam na spotkanie, choćbyśmy się nawet zatrzymali. Są i takie przypadki, gdy próbuję spojrzeć w lewo a wtedy rzeczywistość stawia opór. Dziwne uczucie, mówię wam, Obracacie głowę a ona albo ani drgnie, albo obraca się bardzo, bardzo powoli. Musicie wierzgnąć łbem kilka razy, żeby zobaczyć, czy zmutowana dynia po waszej lewej albo prawej nie szykuje się do odgryzienia wam łba.

W dawnych czasach tak się nie działo. Nie, żebym z nich wiele pamiętał.

– Jaka jest twoja historia, Rod? – zagadnęła mnie nasza rudowłosa Anielica, zaraz po tym, jak skręciliśmy w lewo, by ją spotkać. Brzmi to dziwnie, nie? Ale pamiętałem – jak przez mgłę – że kiedyś tam nie skręciliśmy, wyruszyliśmy na pustkowia bez niej i byłoby nas coś zabiło bez trudu, gdybyśmy przedtem nie zdechli wszyscy z pragnienia. Bo jakoś nikt z nas nie potrafił wtedy wyszukiwać wody.

b3d894c8af6e9a6ea822849092cccfdeAngelina ma swoją historię i dosłownie puchnie od tego z dumy. Dlatego ciągle nas zaczepia. “Jaka jest twoja historia, Rod, Diff, Sula”? Otóż, droga Anielico, moja historia jest taka, że ten cały generał Vargas dał mi spluwę w łapę i kazał iść wykonać robotę tego całego waszego Asa, którego coś zabiło. Co robiłem przedtem, to nie twoja sprawa, chyba że chcesz poznać epicką opowieść o praniu gaci w domku na prerii. Fascynujące? No to się szpicuj.

Oczywiście, jej tego nie powiem. Jest strasznie nerwowa i ma mocny prawy sierpowy. No i kopa w jaja też ma solidnego. Brutalna z niej laska po prostu, co zresztą się przydaje. Bo widzicie, w tym dziwnym świecie brutalności używa się do różnych rzeczy. Taka logika i trza się jej nauczyć, jeśli chcecie przeżyć. Raz wypchnęliśmy brutalnością z rowu wóz wędrownego handlarza. A u tych pomylonych kolejarzy oddających cześć gwoździom brutalnością podnieśliśmy z ziemi żółwia, coby się nie upiekł. Rozumiecie, idziemy drogą, a tu żółw. “Życie żółwia bywa trudne” – rzuca Imea, bo ona ma skłonność do tworzenia sentencji. Stoimy tak, gapimy się na biedne zwierze machające bezradnie tymi swoimi łapkami, a ja się zastanawiam, czy jeśli mu nie pomożemy, to czy okażemy się robotami? Wiecie, przylezie jakiś koleś z wielką giwerą dziwnie podobną do tej, jakiej sam używałem dawno temu na pustkowiach, gdy jeszcze łaziłem po nich sam, po tym jak opuściłem przytulny Vault, przystawi wam ją do czoła i rzuci tym swoim zardzewiałym głosem: “Spotykasz na pustyni żółwia leżącego na skorupie, niezdolnego przewrócić się na nogi o własnych siłach”.

Chyba wszyscy myśleli podobnie, bo staliśmy i dumaliśmy jak ruszyć tego żółwia. Naokoło chodzili tubylcy i patrzyli na nas jak na idiotów. Aż wreszcie wymyśliłem: “Potraktuj go brutalnie, Angela”. I to podziałało! Uratowaliśmy zwierzę!

tumblr_lnk0d1ZO3V1qb0n2lo1_500Co zresztą zemściło się na nas okrutnie, bo Sula tak się tym przejęła, że kazała nam łazić za żółwiem, żeby zobaczyć co się stanie. No to łaziliśmy, bo Sula ma największe z nasz wszystkich umiejętności dowódcze. Tak. Ta mała skośna o różowych włosach chodząca w piżamie w kucyki to nasz dowódca. Żółw oczywiście nigdzie nas nie zaprowadził. Łaził tylko po całej okolicy. Wydarłem się potem na Sulę, ale ona tylko spojrzała na mnie po swojemu i powiedziała, że “to było doznanie mistyczne”.

Sula wiele razy doznaje czegoś mistycznie. Już pierwszej nocy położyła się obok mnie. Już myślałem, że mam szczęście, kiedy zaczęła nawijać o tym, że pamięta, jak była Szarą Strażniczką albo łuczniczką w świecie smoków, albo jakąś tam snajperką na innych radioaktywnych pustkowiach. No i zaraziła mnie tym mistycyzmem, bo mnie też zaczęły śnić się inne żywoty. Na przykład ten dziwny, w świecie pary i magii, gdzie z jakimś krasnoludem i mnichem przeszliśmy przez piekło, żeby wyrwać elficką księżniczkę…

No dobra. Ale ja tu pitolę o elfach, a pieprzone Skorpiony ciskają w nas dynamitem. No to spieprzamy. Spieprzamy aż za bramę miasta, gubiąc czasem równowagę, przeklinając zacinającą się broń, która wedle statystyk nie miała się zacinać. Błędnik nam szaleje. Snajper chybia, dureń jeden, toż zdobycie tu amunicji to nie w kij dmuchał. Nie tak jak na tych innych pustkowiach, gdzie amunicja wypadała nawet z jaszczurek… Spieprzamy w poszukiwaniu jakiegoś bezpieczniejszego miejsca, gdzie połata nas Imea, nasza konowałka, przeklinająca na czym świat stoi, bo też ma mistyczne sny i wspomina, że zawsze była wredną złodziejką bez sumienia, a nie opiekunką poharatanych.

Nie, żeby w tym świecie było wiele bezpiecznych miejsc. Raz, jak już wpuścili nas do bazy, poszliśmy do muzeum. Oczywiście kustosz nas opieprzył, bo tu każdy nas za coś opieprza, żebyśmy nie wiem co zrobili, zawsze znajdzie się jakiś niezadowolony. Opieprzał nas chyba z pół godziny, ale ani się nie zająknął, żeby nie dotykać tej rakiety, która stoi w kącie. No to dotknęliśmy jej, nie? Wiecie, taki mamy instynkt, żeby dotykać, sprawdzać. No to dotknęliśmy.

67c05c69c8e3363d4380016fcab3736bBrakuje nam wody, amunicji i celu. Niby mamy pomścić tego całego Asa, ale co nas obchodzi jakiś As? Na oczy gościa nie widziałem. Łazimy więc po pustyni, strzelamy do bandziorów i krew nas zalewa, gdy nasze oczy dostają pląsawicy. Prawie ze sobą nie gadamy (chyba, że nikt nie widzi), tylko Angela rzuca otwarcie jakieś krzywe teksty. Powiedziałbym, że to wszystko nuda, panie. W dodatku w parszywych krajobrazach. Ładniejsze widziałem sto lat temu w Kuldahar, Można by nawet powiedzieć: badziewna przygoda, a w dodatku w badziewnym stadle i coś tam o płynącej jusze. Ale to nie ja to mówiłem, tylko ten złośliwy kurdupel w innym świecie… W każdym razie sami rozumiecie – badziew. Równie dobrze moglibyśmy ganiać po jakiejś zaśnieżonej dolinie i szukać zła.

Ale wiecie, co? Jeszcze tu wrócimy. Pogadamy z kolejowymi świrami, może kupimy jakieś lepsze pancerze, a Diff nauczy się wreszcie używać snajpy jak należy. Jestem strasznie ciekaw spotkań ze wszystkimi mieszkającymi tu oryginałami, jestem ciekaw co nam jeszcze każą zrobić w ramach chronienia pustyni, na której rosną głównie mięsożerne truskawki i jakie miejsca zwiedzimy.

No i musimy wrócić tu, żeby nakopać tym przeklętym Czerwonym Skorpionom. Sny podpowiadają, że dawno nie zwiedzałem świata, w którym mogłem natknąć się na naprawdę trudnego przeciwnika. Że ostatnio gdzie bym się nie znalazł, wszyscy jakoś starali się dopasować do mnie poziomem. Tu nie ma tak lekko. Gdy skręcamy w niewłaściwą stronę dostajemy baty.

I wiecie co? To nas, cholera, inspiruje. A w dodatku, zabijcie mnie, ale nie wiem dlaczego, czuję się na tych pustkowiach jak w domu. Jakbym śnił o nich od czasu ostatniej wizyty w podobnych krajobrazach.

 

Dodaj komentarz



69 myśli nt. „Pięcioro łajz na wtorek

      1. shani

        @bosman_plama

        Hehe, ach gralo sie w Warlords2, oj gralo, niemniej jako chłystek raczej wtedy nie przykladalem uwagi az tak duzej do bohaterow, bardziej zalezalo mi na zgromadzeniu jak najwiekszej liczby zbrojnych i najazd 🙂 Tylko… Nie przypominam sobie jakos, ze mozna bylo zmieniac imiona bohaterom o_O
        Swietny tekst Bosmanie! A w Wasteland 2 gram nadal, niektore rzeczy przestaja przeszkadzac, czlowiek sie przyzwyczaja, juz nawet jakos tak przestaje mi brakowac skradania (a wierzcie mi, ze nawet przechadzajac sie po miastach w jakiekolwiek erpegi, zawsze chodzilem posrod cieni). Gdzies tam we mnie jest jakas mala nadzieje, ze sporo udoskonalen dojdzie w dodatku (swoja droga niezly zarcik z tym DLC na ekranie glownym za 49.99$ bodaj 😉 A wowczas gra bedzie doskonala. W ogole swietny pomysl, ze po skonczonej walce moge tak sobie zapalic papieroska, az na prawdziwego nie czuje silnej potrzeby wychodzic wtedy 😀

        1. bosman_plama Autor tekstu

          @shani

          w Warlords2 można prawie wszystko! Można zmienić nazwy walczących nacji, nadać imiona herosom (oraz decydować o ich płci) a także nazwy miastom. Nawet własne teksty można wpisywać na znakach drogowych. Ta gra dawała możliwości, jakich nie znalazłem w prawie żadnej grze po niej. A to, jak zapisywała historię! Toż tam jest z automatu zapisywana każda śmierć herosa i każde zdobycie przezeń miasta. A do tego są odpowiednie mapki dla każdej tury, wykresy…

  1. Garett

    Bosman nienawidzę Cie :P, Wasteland mi nie pójdzie i trochę kwaśną minę miałem, że sobie w niego nie pogram. Wczoraj humor mi się poprawił nieco po artykule Nitka , mówię “e tam niech poczeka na patche, dojrzeje, a ja sobie do tego czasu nowego kompa sobie sprawię”. A Ty mie dzisiaj z czymś takim wyjeżdżasz ? Jaki z Ciebie kolega ? 😛

    Swoją drogą tekst świetny 🙂

    1. shani

      @Garett

      Ja jestem na granicy minimalnych wymagan, troche pozmienialem w opcjach i nawet juz mi tak nie klatkuje. A to dziwne rozmazanie kamery przy obrotach co myslalem, ze bylo zamulaniem mojego lapka okazalo sie, ze to taki myk (kij uj wie po co), ktory mozna wylaczyc w opcjach 😀 Praaaaawie dobrze juz mi bangla.

  2. aihS Webmajster

    Wczorajsze wiaderko hejtu przyniosło mniej lub bardziej zamierzony efekt – w komentarzach pojawiło się tyle ciekawych i pomocnych opinii co nigdy przedtem. W rezultacie po lekturze dyskusji czułem się bardziej zmotywowany do odpalenia. Więc był to tekst szkodzący W2 czy może wręcz przeciwnie? 🙂

              1. MusialemToPowiedziec

                @Beti

                Jestem facetem, widzę 8 kolorów, a ubrania dziele jak w simsach na może 6 kategorii 😛

                Dodatkowo mam katar, kaszel i jeszcze prawie 4 godziny siedzenia w robocie, podczas gdy dałbym obciąć współtowarzyszom w niedoli rękę (bo moje mi się jeszcze przydadzą) że już tu 12 godzin siedzę, więc tym bardziej takie słowa mi się mieszają.

              2. MusialemToPowiedziec

                @Beti

                Uroda na pewno nie. Coś innego – tak.

                Ale na tym jednym zdjęciu wygląda jak człowiek.

                Edit: Facetom jeszcze udaje się rozpoznać kolory tęczy. Do tego dochodzi biały i czarny i już mamy 9… Widzisz, tak źle ze mną, że nie potrafiłem policzyć ile kolorów widzę 😛

  3. nieja

    Nooo Bosman – dobra robota.

    Tego typu recenzje ze wskazowkami pamietam jeszcze z czasow Gamblera – tam byla fabularyzowana solucja jakiegos RPGa gdzie mozna bylo zmieniac postac bohatera (chyba ktos zabowaty, ktos wielki niczym skala i chyba ktos smokowaty/lub magmowaty). Pamietam, ze przeczytalem calosc jak opowiadanie.
    Tylko kto potrzebuje informacji ze na wycieczke na pustkowia trzeba miec wode – serio sa tu rangersi, ktorzy o tym nie mysla?
    Podobnie jak mozna nie dostrzec palajacej checia wspolnego spaceru Angeli…
    Chociaz to moze moje zboczenie – kazda lokalizacja zbadana, przeszukana, wyczyszczona przed przejsciem dalej (i to dlatego nie doszedlem nigdy dalej niz Ag centre).

    U mnie w zespole podstawowym gra z reguly Dzesika, Wanessa i Nikola – i one drogi Bosmanie wcale gaci nie praly.

Powrót do artykułu