Pięć uwag do komiksowego wiedźmina

bosman_plama dnia 28 listopada, 2014 o 8:21    108 

Jak wiadomo, współczesna popkultura przypomina nieco średniowiecze. Nikt nie przejmował się wtedy prawami autorskimi i jeśli tylko komuś wpadła w ucho jakaś piosenka albo historia, to ochoczo przekazywał ją dalej, często lekko albo i ciężko przerabiając po swojemu, często też firmując własnym imieniem. Dziś tak postępują autorzy fanfików, co czasem prowadzi do zadziwiających efektów. Ale i autorzy wierni prawom autorskim sięgają po cudzie pomysły. Tak właśnie powstał amerykański komiks o wiedźminie.

Amerykanie zdobyli, oczywiście – jak zakładam – wszelkie możliwe zezwolenia, niemniej nie da się nie skojarzyć ich metody ze średniowieczną, gdzie każdy zapożyczał od każdego. Twórcy gry “Wiedźmin” pożyczyli świat i bohaterów od Sapkowskiego (który, swoją drogą, też nieźle pożyczał, np. od baśni i opowieści ludowych) a amerykańscy komiksiarze zapożyczyli się u nich, bo nie u oryginalnego twórcy. O ile polski komiks, współtworzony przez Sapkowskiego, Parowskiego i Polha stanowił reakcję na popularność opowiadań, to amerykański nie powstałby gdyby nie gra.

Przy czym Paul Tobin (scenariusz) i Joe Querio (rysunek) nie zadłużyli się wyłącznie u Sapkowskiego i CD Project. Widać na przykład zafascynowanie Querio stylem Mignoli. Choć Querio nie jest kopistą mistrza i pozwala się rozwijać warstwie graficznej po swojemu (grafika nie jest tak prosta i czysta jak u Mignoli), to Mignolę bardzo w komiksie o wiedźminie widać i czuć, a niektóre kadry czy postacie (np leśna baba) wyglądają, jakby zostały przerysowane z Hellboya. Także kadrowanie jest bardzo Mignolowe, podobnie jak rozgrywanie pewnych detali z tła (choć same tła Querio tworzy bardziej malarskie). Ale nie tylko tylko w warstwie graficznej można odnieść wrażenie pokrewieństwa komiksu “Wiedźmin: Dom ze szkła” z Hellboyem. Niektóre teksty Geralta mógłby spokojnie wypowiedzieć chłopiec z piekła. Inna sprawa, że pod względem charakteru i skłonności do sarkastycznych komentarzy ci dwaj kolesie są do siebie dość podobni.

okladka-450Tyle o zapożyczaniu. Czy coś poza pożyczkami w tym komiksie jest i czy w ogóle warto po niego sięgać?

Zdania na sieci są podzielone. Jedni się cieszą, inni sarkają. Ja siadałem do lektury komiksu z nastawieniem być może właściwym, spodziewałem się bowiem chały. Właściwie nie kupiłbym go gdyby nie ilustracja Mignoli na okładce. Lubię tego rysownika, a że byłem akurat po wypłacie, to uznałem, że wywalenie paru dych na jeden obrazek (na twardej okładce) to jest może nieco ekscentrycznie rozrzutne, ale cóż – stać mnie. Okazało się zresztą, że dostałem więcej niż jeden fajny obrazek, w środku znajdowały się bowiem portrety wiedźmina takich twórców jak Stan Sakai czy Simon Bisley (obu lubię bardzo).

slainDTo nie wiedźmin:). To Slaine, którego rysował Bisley kiedyś, dawno temu.

Spodziewając się chały nie oczekiwałem wiele, tymczasem dostałem całkiem fajną i na swój sposób oryginalną opowieść. “Na swój sposób”, ponieważ gotycka historia o nawiedzonym pałacu żadną miarą oryginalna nie jest – to kolejne zapożyczenie. Ale takiej opowieści w opowiadaniach i powieściach Sapkowskiego prawie nie było, stąd oryginalność pomysłu umieszczenia Geralta w trochę innej narracji. Tak – narracji, nie tylko dekoracjach. Bo dekoracje – wielki dom-świat, piwnice pełne zła, ukryte pokoje i piętra, dziwni mieszkańcy, żywe witraże itp. itd. to jedno. Drugie, co bardzo mi się w komiksie spodobało, a co, jak wiem, nie wszystkim podoba się tak, jak mnie, to narracja. Bo wiecie, gotyckie opowieści mają swoje zasady, do których należy i niespieszne tempo i ukazywanie pełnej historii na podstawie kilku opowieści (pamiętniki, listy na przykład), którym nie zawsze możemy do końca ufać. W “Domu ze szkła” nie znajdujemy wprawdzie listów ani pamiętników, za to wysłuchujemy opowieści NPCów.

wiedzwł

Wspomniałem o niespiesznej narracji? Tak, tempo opowieści do prędkich nie należy. Choć komiks zaczyna się od przytupu i nawalanek, potem tempo spada. Zwiedzamy nawiedzony las i nawiedzony dom, przysłuchujemy się rozmowom, próbujemy odkryć tajemnicę, która ukształtowała rzeczywistość. Spotkałem się z zarzutem, że to wszystko dzieje się zbyt wolno, że opowieści rozłożonej na dość obszerny komiks starczyłoby na jeden zeszyt. Że jest zbyt rozwlekła. Nie zgadzam się z tym. Oczywiście – można by całą tę historię zamknąć np. na szesnastu stronach, ale wtedy “Dom ze szkła” nie byłby dziełem pełnym, w którym fabuła i narracja uzupełniają się w hołdzie dla opowieści gotyckiej. I właśnie dzięki owemu niespiesznemu tempu dostajemy opowieść o wiedźminie, jakiej prawie jeszcze nie było.

Czemu “prawie”? Bo Sapkowski bawił się kiedyś w podobny sposób. Dawno temu, na początku swojej przygody z Geraltem. W opowiadaniu “Ziarno prawdy” wiedźmin trafia do przeklętego domiszcza posiadającego swoją mroczną tajemnicę. Tyle, że Sapkowski sięgając do typowych motywów powieści grozy o nawiedzonym domu (a przy okazji do “Pięknej i Bestii”) skupił się na czymś innym, niż na dochowywaniu wierności powieści gotyckiej. Tobin i Querio poszli o krok dalej i bardzo mi się to podoba.

Wiedzmin_DomZeSzkla_530Nie znaczy to, że powstał komiks doskonały. Zgadzam się, że czasem trafiają się dłużyzny. Np. trwająca chyba trzy strony dyskusja na temat miłości ciągnie się zdecydowanie zbyt długo, choć na szczęście ma swoje miejsce w fabule i jest dla niej ważna. Niemniej odniosłem wrażenie, że Tobin nie bardzo miał pomysł na skomponowanie tego dialogu, dlatego bohaterowie mówią w kółko o tym samym, co u mnie wywołało znużenie. Podobnie jest w przypadku relacji Geralta z pewną mającą nań ochotę panią – też w paru dialogach bohaterowie mówią dokładnie o tym samym w ten sam niemalże sposób. Rozumiem potrzebę powracania do tematu (tym bardziej, że Geralt trochę udaje niezdobytego), ale można by trochę te rozmowy urozmaicić mocniej odmiennymi kontekstami. Inaczej nużą, co w przypadku dość długiego komiksu może zmęczyć.

Nie jest to komiks wielki, który zmieni historię, a czytelników powali na kolana. Nic z tych rzeczy. Przełomu nie będzie. Dostaliśmy solidny tomik oparty na pewnym pomyśle ładnie korespondującym z pomysłem Sapkowskiego na wiedźmiński wszechświat. Opowieść nie zwali Was z nóg, ale potrafi sprawić przyjemność. Mnie pomogło to, że lubię gotyckie opowieści oraz że spodziewałem się chały, a dostałem coś znacznie lepszego. Jeśli więc wykażecie zrozumienie dla konceptu autorów i docenicie to, że ładnie go rozwinęli, pozostając wiernymi właśnie narracyjnym i ilustracyjnym założeniom przyjętego stylu, to nie będziecie niezadowoleni. Jeśli lubicie styl Mignoli i potraficie cieszyć się pracami jego naśladowców, też powinna Wam się całość spodobać.

Jeśli jednak oczekujecie jednej wielkiej nawalanki okraszonej paradami dowcipów, jeśli spodziewacie się, że wiedźmin spotka przynajmniej jednego ze swoich kumpli z książek czy gier, jeśli macie nadzieję na piętrowe spiski i wielką politykę, to komiks może nie być adresowany do Was. “Dom ze szkła” to – gdyby porównywać rzecz do gier – jedno z zadań pobocznych. W odniesieniu do literatury bliższy byłby jednemu z tych opowiadań, w których bohater przybywa znikąd, by na końcu odjechać w dal, a nie do powieści z jej ciągłościami fabularnymi. I mnie to się spodobało.

Znalazłem mocno ciekawy obrazek w spoiler, a zatem

Spoiler! Pokaż

Naga prawda. Imperator

Tak, to miejsce na offtopic.

Dodaj komentarz



108 myśli nt. „Pięć uwag do komiksowego wiedźmina

      1. furry

        @bosman_plama

        Weś ja się chyba zapożyczę w Providencie. Przez ciebie mam dylemat, czy chcę Rorka pod choinkę, czy może “Falangi” Bilala. A tu jeszcze kanapę trzeba kupić.

        Ewidentnie wydawcy wzięli się za trzydziestoparolatków, czytających w latach 90 “Komiks” i “Świat komiksu”. Good!

        1. bosman_plama Autor tekstu

          @furry

          Tylko pamiętaj – jeśli tego nie wiesz – że w “Falangach” Bilal jest “tylko” rysownikiem. Jeśli spodziewasz się typowego dlań zakręconego scenariusza, to nic z tego. Scenariusz napisał Pierre Christin i Bilalowego szaleństwa w nim nie ma.

  1. bosman_plama Autor tekstu

    Istnieje pewna stała zasada we wszechświecie. Na przykład jeśli na jakimś forum trwa dzika a interesująca dyskusja offtopowa, to po przeniesieniu jej do właściwszego tematu natychmiast zamiera.
    Na podobnej chyba pod tekstem okraszonym uwagą: “Tak, to jest miejsce na offtopic” nie ma żadnego offtopu:D

    1. Nitek De Kuń

      @bosman_plama

      Kłóciłem się wczoraj na internetach!

      Jeden człeń, nomen omen z Poly, obstawiał, że to fajnie, że se łatają Wasteland 2 patchami po 2gb każdy. Stałem w opozycyjnym obozie mówiąc, że nabywcy są dymani brakiem jasnego przekazu od zakłamanych devów, ale też portali jak np. Poly – ocena MOŻNA zarówno przy unity jak i niedorobionym W2. Jak dla mnie chujstwo na półki wyjść nie powinny, a odgórne przyzwolenie i brak piętnowania takich sytuacji doprowadziło do stanu – nie kupuj na premierę bo chuj. Ale czemu? Skoro chuj, to niech devy dłubią, a nie dymają nabywców.
      Nie ma litości dla niegodziwości.
      Ale potem był stream i musiałem przerwać. I nie umiem robić tych dużych skrinów, żeby Wam pokazać.

      1. bosman_plama Autor tekstu

        @Nitek

        Zależy jak na to spojrzeć. Ja też uważam, że w Wasteland2 można zagrać (zagrałem, nie?). I nawet można się przy tym dobrze bawić. Z drugiej strony zgadzam się, że wypuszczanie niedorobionych gier to świństwo. Z trzeciej strony łatwiej mi to wybaczyć grom z kickastartera niż Ubisoftowi, który robi to samo, tylko bardziej (bo ma więcej kasy, bo jego poprawki wynikają nie z rozmów z fanami, ale z wkurwu fanów, bo nie lubię Ubi).

          1. MusialemToPowiedziec

            @Nitek

            Bo (w większości przypadków) gamedev jest na tyle mądry, że obiecuje FEELINGS i EMOTIONS, a tego nie da się w sądzie zaskarżyć, zaś to co da się zaskarżyć to jest (a że to kupa, to jak jest ktoś kto powie “a mi pasi”, to sprawa w sądzie przegrana).

            Choć Elite ktoś może zaciągnie do sądu, bo offline miał być, a nie ma, zobaczymy.

            Reklamy Vity obiecywały rzeczywisty feature, w przypadku którego można ocenić czy jest on dostępny czy nie (nie ma, więc kłamali).

            Nie to, że nie masz racji. Tylko świat jest taki, że niestety w przypadku gier (jak i całej ogólnie rozumianej sztuki) działa tylko głosowanie portfelem. A twórcom AAA udało się stworzyć wielomilionową rzeszę osób, które do otworzenia portfela potrzebują tylko HYPE!

              1. Nitek De Kuń

                @Epipodiusz

                Oddają hajsy tym, którzy wpłacili, ale NIE grali w bety i alfy. Wtedy hajsowanie oddają.
                Dlatego, bo alfy i bety były always online. Założenie poniekąd słuszne, żeby brać udział pod uwagę takie przypadki, no bo jak grałeś, to co Ci to koniec końców przeszkadza?

                @MTP tam się wywijają też, że to nie jest jakość finalnego produktu. Nikt tego nie reguluje, a powinien.

      2. Caldur

        @Nitek

        W W2 mam nabite 72 godziny i dalej jej nie skończyłem 🙂
        Gra mi się dobrze, wielu błędów nie znalazłem – na pewno żaden nie zablokował mi rozgrywki i nie zmusił do przechodzenia jakiejś sekwencji ponownie.
        Jako “wspomagacz kickstarterowy” nie czuję się “wydymany” 😉

  2. Mnisio

    Gdy przeglądałem ten komiks, to styl graficzny tak bardzo kojarzył mi się z Hellboyem, że doznawałem dysonansu poznawczego.
    Na razie zostawiłem go na później, może jak się czyta całość, to takie nieprzyjemne wrażenie niedopasowania postaci do stylu graficznego mija. Chyba to wynika też z tego, że komiksy wiedźmina od Polcha mi podpasowały.

    1. bosman_plama Autor tekstu

      @Mnisio

      Mignola wywarł wielki wpływ na świat komiksu. Nie tylko Hellboyem, ale także np. własnymi albumami Batmana. facet ma bardzo wyrazistą i rozpoznawalną kreskę, której nie sposób pomylić z inną, a która posiada – można chyba tak powiedzieć – charyzmę. A że komiks ukazuje się już od dwudziestu lat, to i nic dziwnego, że Mignola dorobi się uczniów i naśladowców.

      Jak znaczna jest charyzma mignolowskiej kreski pokażą ilustracje do “Pokoju Światów” (gdy znajdę czas na przygotowanie strony). Facet, który je robi (świetnie) czerpie właśnie z Mignoli. Wychodzi na to, że ten styl najlepiej czuje się właśnie w opowieściach niesamowitych, z pogranicza legend, baśni. Taki jest Hellboy, takie są Batmany Mignoli, Dylan Dog (Mignola zrobił tam chyba dwie okładki), taki jest Wiedźmin i Pokój Światów też.

  3. Makbeton
    Spoiler! Pokaż
      1. slowman

        @Nitek

        Bez spoilera w wypowiedzi maka jest tyle (chyba że nie masz pojęcia gdzie główny bohater leci):

        “Wczoraj widziałem film „farmer astronauta” , znaczy się w incepcję w kosmosie czyli intelstelar. Trzeci albo czwarty film w którym Martttefdfdjhf McCosadjfkhe nie zdejmuje podkoszulki. Film opowiada o człowieku z Alabamy który z braku kręgli i żony do bicia rusza w kosmos, większość z was nadzy ludzie którzy oglądali ten film błędnie odebrała go jako podróże pi i sigmy. Prawda jest okrutna film powstał jako zakład Nolana oraz reżysera Pamiętnika (w którym przynajmniej Gosling się rozbierał) kto spowoduję większą salwę płaczu na widowni.”

      2. urt_sth

        @Nitek

        Spoiler jak w mordę strzelił. Co prawda tak naprawdę zachwycamy się widokami, a nie fabułą, ale to jak zdradzić główną oś fabularną książki i polecać ją aby zachwycać się opisami okoczności przyrody.

        PS. Zwykłem płakać na filmach, ale ten mnie nawet nie wzruszył – nie wiem czy to to przez przesadę twórców, czy przez nap..jące głośniki w IMAXie.

    1. Caldur

      @Makbeton

      Silna kobieta Pokaż
        1. sunrrrise Mistrz złotej łopaty

          @Makbeton

          A ja mam. Obejrzałem ten film i stwierdzam, że jest zły na tak wielu poziomach, że szkoda po prostu gadać. Myślałem, że Twój opis filmu jest lekko zlośliwy, ale podszyty sympatią. Niestety, trzymając się Twojej terminologii uznaję Interstellar za turbogówno. Złe SF, zły dramat, wreszcie po prostu zły film.

          Mocne, zasłużone 2/10. A Incepcja wyszła mu przypadkiem.

  4. Private_dzban

    A Beti naprawdę bana wyrwała? Bo ja tu się chciałem afiszować, że zainstalowałem QL wczoraj i po pięcioletniej przerwie dostaję baty od botów na “bring it on” i byłbym gotów na jakiś godzinny anal wieczorem, a tu cisza w eterze.
    Huehue dobrze mi się powiedziało z tym eterem.

              1. Private_dzban

                @Beti

                Móc możesz, tylko outcome może wyjść średni.
                Znajomy kiedyś zażywał jakieś odżywki na masę i drobnym druczkiem było napisane, żeby nie mieszać z alkoholem. Stwierdził, że to zabrzmiało jak wyzwanie, które postanowił podjąć.
                Z relacji wynikało, że przez 4 dni czuł się jakby ktoś go wywrócił na lewą stronę.

  5. slowman

    Tak w ogóle to byłem dzisiaj w bibliotece. Wypożyczyłem Pawła Majkę, który podróżował w torbie z Marcelem Proustem, Andrzejem Sapkowskim i Tadeuszem Baranowskim. Nie musisz mi dziękować Bosmanie za to, że dzięki mnie znalazłeś się w jednej kategorii z tymi trzema 😛

  6. Geralt_Bialy_Wilk

    Ciężko nazwać mnie komiksiarzem i niespecjalnie się na nich znam, ale lubię je czytać. Pokusiłem się nawet na krótką blogową notkę. Jak wolno to mogę tutaj adresem rzucić.

    W skrócie – komiks bez wad nie jest, ale podoba mie się, kupię następny.

Powrót do artykułu