Pięć szybkich marudzeń na piątek

bosman_plama dnia 17 czerwca, 2016 o 8:02    35 

Polacy zremisowali, więc odstrzeliliśmy korki od szampanów, przez co dziś obudziłem się wprawdzie wcześnie, ale niemrawo. Z tej okazji będę straszny i będę narzekał oraz czepiał się ponad miarę. A wszystko to przez E3. I serial Kaznodzieja.

Powiem to od razu: ten serial to barachło. Zrobił mi nadzieje pierwszym odcinkiem, w którym wszystko było z grubsza jak trzeba. Ale potem zobaczyłem dwa następne  i… Wynudziłem się przy nich jak mops. Zgroza. Z jakichś nieznanych mi przyczyn twórcy serialu postanowili, że najlepiej będzie, jeśli nic się w nim nie będzie działo. Jeśli ktoś zna komiks, to wie, że “nic się tam nie działo” to jakby jego antystreszczenie. A w serialu wszyscy siedzą na dupach i pitolą o sensie życia. Nie, że teraz hiperbolizuję. Naprawdę. Taki szeryf niespodziewanie odwraca się w drzwiach i rzuca przez jakieś trzy minuty smutną historię, która nie ma związku z fabułą i donikąd nie prowadzi, po czym odchodzi. Bo tak. Bo to się nazywa budowanie atmosfery. Bo w Justified albo Deadwood też rzucali różne monologi. Tylko tam one budowały ważne postacie. A po drodze była fabuła. Która poruszała akcję do przodu. W Kaznodziei nic się nie rusza. Rozumiem, że w Teksasie jest gorąco niczym w piekle i nikomu nic się nie chce. Ale w takim razie trzeba było nakręcić jakiś inny serial. O duchach na Alasce, albo cuś. Wiecie, w komiksie też pitolili o sensie życia. Dymki im od tego puchły i rozsadzały ramki. Ale zanim puścili pierwszy wielki dialog na trzysta tysięcy znaków, już brodzili w krwi po kostkach i byli przy tym zabawni.

Film Title: Warcraft

Sieć nie chciała mi podrzucić wspólnego ujęcia Tulip i Kaznodziei w Warcraft, więc wklejam ich osobno. Najpierw Tulip jako królowa…

Tak, wprowadzili Świętego od Morderców. Zrobili to tak bardzo bez sensu, że gdybym nie znał komiksu, jechałbym już do autorów scenariusza z workiem cementu i dwoma wiadrami, żeby zabrać ich nad jakieś jezioro na krótką pogawędkę pt.: “jak wprowadzać postacie i wątki, żeby widzowie mieli ułamek szansy na zgadywanie o co w tym, kurczaki, chodzi i nie zastanawiali się, czy ktoś nie wkleił wirusowo fragmentu jakiegoś innego filmu.”

Nie wiem, czy obejrzę następne odcinki. Łatwiej i mniej boleśnie jest łykać garściami tabletki na sen, albo puścić sobie wszystkie sezony “Gotuj z pogrążonymi w śpiączce” niż oglądać Kaznodzieję.

Tyle o serialu, który okazuje się wielkim pierniczonym rozczarowaniem. Dlaczego chcę czepiać się E3?

KingLaneWarcraft1-672x372

…a teraz Kaznodzieja jako król.

Bo, jasna cholewa, nie zobaczyłem tam da siebie nic poza Civ6 (To już szósta, prawda? Trochę mylą mi się te wszystkie numerki). Dalszy ciąg łoczowania psów? Nie, kurna, mam już dość otwartych światów, chcę, żeby ktoś mnie gdzieś zamknął. No to może CoD, którego otwartość nie wychodzi poza standardy oferowane zazwyczaj sardynkom zapraszanym do puszki? Tak, CoD w kosmosie może mi sprawić nieco frajdy. Mniej więcej tyle samo, co sześćdziesiąty sezon CSI Miami. Lubię te widoki, grypsy z powolnym cedzeniem zdań przy zakładaniu okularów i naprawdę bawię się przy tym niczym przy Słonecznym Patrolu oglądanym po raz siedemsetny. Poważnie. Jeśli akurat mam kaca, za oknem chmury tak eksplodują ulewą, że boję się wychodzić, by nie urwało mi głowy, a życie wydaje się pozbawione sensu, z przyjemnością odpalam CSI Miami albo Słoneczny Patrol (zawsze coś z tych dwu seriali leci na którymś z miliona kanałów, których Polsat nie zdążył jeszcze zablokować), bądź ruszam zabijać ludzi w CoD jeden albo cztery, albo coś koło tego. Ale żadna z tych serii nie sprawia, że serce  eksploduje mi z ekscytacji na wieść o kolejnym sezonie.

csi-miami

Właściwie jedyną grą, która doprowadziła do tego, że krew popłynęła mi szybciej w żyłach – bo nie była multi ani mmo ani kolejną częścią serii, którą wszyscy  znamy lepiej niż własne rodziny – była ta o lasce ubranej w skórę nie wiem z czego zdartej i nawalającej z łuku do robotów. Horizon Cośtam.

Patrzyłem na filmik (zdążyłem już zapomnieć, że kiedyś oglądałem inny o tej grze) a mózg pulsował mi w rytmie disco polo. Na miłość ślimaków, o co w tym chodzi? Nazwijcie mnie zgredem, ale jeśli gra nie jest platformowym indie mrugającym do mnie porozumiewawczo na każdym etapie pikselowej rozwałki, to chciałbym, by jej świat miał ociupinę sensu. Nie za dużo. Akceptuję łysych półbogów zabijających wielkich Posejdonów, nawet jeśli potem zmieniają się w Maxa Payne’a i przenoszą do Skyrim. Akceptuję kolesi podłączanych do wielkich maszyn, żeby odkrywać coraz to nowe swoje poprzednie wcielenia uprawiające przez wieki wozozsianemjumping. Ale laska strzelająca z łuku do robotów łażących stadami niczym zwierzęta? Kto to, krzywa po łacinie, wymyślił?

dmar1

Tak, jestem fanem Enslave. Tak, biega tam koleś i nawala roboty rurą. W przyszłości, w której ludzkości znowu coś nie wyszło. Ale tam to ma sens (do końca lepiej go nie zdradzać, bo to spoilery). Mogę sobie, przy odrobienie zawieszenia rozsądku, wyobrazić jak roboty nakopały ludziom i zajęły ich świat. A kilku starszym modelom rozregulował się program, więc snują się bez celu. Ale musiałbym swój zdrowy rozsądek zawiesić gdzieś na wysokości Mgławicy Andromedy, żeby uwierzyć, że roboty dokopały ludzkości po to, żeby potem zmienić się w symulacje zwierzaków i dawać ustrzeliwać z łuków. Te łuki walą nowoczesnymi energetycznymi strzałami, bo ludzkość pozyskuje komponenty z ustrzelonych robotów. Ponieważ jednak wszyscy cierpią najwyraźniej na ten sam uraz mózgów, nie potrafią robić z tych komponentów nic poza strzałami i pułapkami na roboty, których program też zresztą nawalił, w związku z czym okazuje się, że cyberpanowie świata podbili go, żeby udawać zierzęta.  Wybaczcie, ale więcej nie napiszę, bo zaczyna mi brakować cierpliwości na wymyślanie zamienników dla pięcioliterowego słowa na “k”, używanego często w funkcji przecinka.

Enslaved2

Oczyma wyobraźni widzę tę scenę: jakiś koleś wpada do gabinetu wielkiego szefa i wrzeszczy: “Bosie, Bosie, ależ mam super hiper genialne oryginalny pomysł! Roboty nakopały ludzkości i rzondzom, a ludzie zepchnięci do roli prymitywnych plemion ganiają ubrani w jakieś szmaty. No jeszcze nigdy czegoś takiego w grach nie było!”

Czy może to być niezła, a może nawet dobra gra? Może, choć nie jestem tego pewny. A nie jestem, bo czuję, że świat graczy nie wytrzyma już zbyt wielu gier opartych na pomyśle: “no to zróbmy piaskownicę i niech gracze se rozwijają w niej postacie łażąc dokąd chcą”. To już zaczyna być plagą, ale przede wszystkim rzecz w tym, że wobec totalnej lawiny pierniczkowatych piaskownic, trzeba się naprawdę postarać, żeby zrobić taką, która się uda. Mimo to, Horizon Cośtam może być dobrą grą. Bo o jakości gier nie decyduje pomysł na świat ale pomysł na grywalność. Ale, rwał wasza nać, czy ta grywalność nie mogłaby zostać osadzona w świecie posiadającym ociupinę sensu?

Idę poczytać Wilqa, bo jakoś tego poranka nie mogę się powstrzymać od bluzgów. A przecież Gikza czytają rodzice dzieci, żyjący w naiwnym przekonaniu, że ich pociechy nie znają brzydkich słów.

 Wiecie, że jest nowy Bookrage?

Dodaj komentarz



35 myśli nt. „Pięć szybkich marudzeń na piątek

      1. Daimonion

        @Tasioros

        Mój ulubiony dowcip o bosmanie to ten o torpedach, pewnie znacie. Ale jeśli ktoś nie zna, to przypomnę. Kapitan ujrzał przez lornetkę wrogie torpedy. Nie było już możliwości uniknięcia zderzenia, więc wysłał bosmana, by ten przygotował załogę na najgorsze. Bosman do załogi w mesie: “Założę się, że kiedy uderzę swoim członkiem w stół, statek zatonie”. Załoga w śmiech. Bosman wyjmuje co trzeba i uderza w stół. Statek tonie. Rozbitkowie dryfują na szczątkach, a kapitan wrzeszczy: “Ty durniu, torpedy przeszły obok!”

  1. iago

    W trzecim odcinku tego snoozefestu przez moment chyba nawet Herr Starr się pęta po ekranie (w porno kinie, w panamie). Też pokazany tak, że jakbym nie wiedział kto to – za nic bym nie zwrócił uwagi.
    A jak pisałem że zgroza i …ujnia to oponowali. I wyszło na moje… niestety. Ehhh.
    Osobista moja teoria jest taka, że to wciąż tylko prolog, a faktyczna akcja ruszy w drugim sezonie po tym jak pierwszy skończy się wysadzeniem kościoła. Czyli tym, czym komiks się zaczyna. Tylko kto to jeszcze wtedy będzie oglądał?

    1. bosman_plama Autor tekstu

      @iago

      Też myślę, że to Herr Starr. I aż dostałem od tego ujęcia zagwozdki. Bo dla kogoś, kto nie zna komiksu takie ujęcie jest kompletnie bez sensu, strata czasu. A dla fanów komiksu to niby fajne mrugnięcie, ale też umiarkowanie pasujące do serialu, który z oryginałem ma wspólny głównie tytuł.

  2. Tasioros

    Mnie natomiast w ręce wpadł serial “Narcos”. Po dwóch odcinkach mam ochotę na trzeci i jestem niemal pewny, że test trzech odcinków zda na piątkę. Świat kolumbijskich karteli narkotykowych zawsze był dla mnie… ekhem… wciągający.

    Co do E3, to od kilku lat nie szukam tam gier dla siebie. A w tym roku wyjątkowo przyjemnie ogląda mi się trailery przeróżne, a i parę gameplayów zostało w głowie. Choć nie wiem czy wyrażenie “gameplay trailer” nie mówi nam, że tak naprawdę to tylko ściema, jak kiedyś w przypadku Killzone 2 bodajże.

  3. Beti

    Preacher też mnie rozczarował, ale dam mu szansę, może rozkręci się 😉
    Za to Outcast jest całkiem okej!

    Dzisiaj ostatni dzień w pracy i 3 tygodnie urlopu! :mrgreen: Do tego dzisiaj jest małe spotkanie gikzowe we Wrocławiu 🙂
    MHT przyjeżdża pobiegać w weekend, więc spijamy browarka. Yerzu, Tasioros, Probiotyk i Timy powiadomieni.

  4. projan

    Od mojego drugiego dziecka (5l.) w samochodzie niedawno usłyszałem słowo na k…. Zrobiłem wielkie oczy i spytałem: “Co!?” Na to starsza (7l.): “No k…”. To ja jeszcze większe oczy i: “Coooo!!!???” A ona patrząc mi w oczy powtórzyła: “No k…” A twarzyczka niewinna jak biała lilija. Najwyraźniej słowo znała ale świadoma jego siły nie była. Nie wiedziałem wtedy czy najpierw się śmiać czy od razu pouczać. 😉

    1. aihS Webmajster

      @projan

      W czasach licealnych byłem u kumpla i jego młodszy brat, lat 5, wyjechał do nas z taką wiązanką, że nas obu zgasił momentalnie. 5 latek zgasił dwóch 17-18 latków 🙂 Na pytanie skąd to zna powiedział, że z przedszkola. Dobrze, że dzieci teraz rok krócej w tym cholernym przedszkolu siedzą 😛

  5. Yerz

    A mi Kaznodzieja pasuje. Zaznaczam ż komiksu na oczy nie widziałem, ale podoba mi się to co się dzieje.Breakin Bad też miało takie z pupy sceny. Śniadanie gdzie 2 min nikt sie nie odzywa np na szybko z pamięci mi przychodzi do głowy.

  6. larkson

    Mnie tam się Horizon podoba, no wygląda to głupio, ale na pewno w grze te roboty będą jakoś sensownie wyjaśnione. Mam nadzieję, że to będzie takie lepsze Enslaved (nie lubię Enslaved).

    Idealne dla mnie E3 to byłoby takie, w którym podaliby datę premiery Mount & Blade 2. Nie podali, muszę zadowolić się gameplayem. A teraz Warband kusi ponownie, co przy mojej sytuacji growo -zaległościowej nie jest zbyt dobre 😛

  7. bad_puppy

    Ja z Preacherem mam trochę na odwrót, pierwszy odcinek oglądałem na raty, bo właśnie nic nie trzymało się kupy i miałem silne podejrzenie że z tą religią to oni tak na serio. Na szczęście kolejne odcinki rozwiały te wątpliwości w 100% i cieszę się jak głupi że tego komiksu nigdy nie czytałem. Co do nudnych scen to częściowo się zgodzę, ale jak nudne by nie były to jednak reszta każe na siebie czekać, że wspomnieć tylko o mistrzach mieszania mega ziewu z mega miodem typu Breaking Bad, Better Call Saul czy Game of Thrones 😉
    a Gomorre ktoś ogląda? ten serial zjada wszystko

  8. MusialemToPowiedziec

    Ja z E3 tylko Vampyra od Dontnoda ciekawiej wspominam, bo z zapowiedzi wygląda na porządny kęs RPGa.

    Ale potem sobie przypominam, ze to Dontnod, więc się odhype’iam na wypadek gdyby zakończenie miało nagle zamienić się w

    praktycznie streszczam zakończenie Life is Strange Pokaż
  9. Fraa

    Eee tam, z “Kaznodzieją” to się nie zgadzam, o. 😛 W pierwszym odcinku, jak się zastanowić, to tak średnio wszystko było jak należy, bo totalnie zmienili otwarcie w stosunku do komiksu. xD Ale ok, serialowe wprowadzenie bohaterów też było fajne – po prostu inne. Ale kolejne odcinki…
    Dobra, inaczej. xD Fakt, w kolejnych odcinkach akcja się wlecze jak diabli. xD Przy monologu szeryfa miałam małe WTF, o co jemu tak konkretnie chodzi. Ale zupełnie nie skreślam serialu. Raz – bohaterowie zdecydowanie dają radę. Moim zdecydowanym faworytem jest oczywiście Cassidy, ale reszta też w porządku. Dwa: jest klimat – upał, Teksas, wszyscy mają broń i w ogóle jest impreza. I no… no po prostu może chcę dłużej dawać serialowi szansę. Owszem, jeśli to tempo utrzymają jeszcze przez dwa-trzy odcinki, to chyba odpadnę, no bo Jeżu kolczasty, w końcu mogłoby się coś zacząć dziać. xD Ale jakoś tak liczę ciągle, że po prostu się powoli rozkręcają, ale jak już się zacznie akcja, to będzie z przypierdem.

    Więc no – ogólnie chodzi mi o to, że nie popieram stwierdzenia “serial to barachło”, kiedy jesteśmy na etapie trzeciego odcinka. O. 😛

    1. iago

      @Fraa

      A po czterech?
      Japierdolę, jakie to jest złe…
      Oglądam to coś wyłącznie powodowany chorą fascynacją – how low can you go?!
      Taką samą prezentowali widzowie freak shows. I anatomopatolodzy podziwiający zniszczenie, jakie w zdrowym organiźmie wywołuje szczególnie zjadliwy patogen.

      1. Fraa

        @iago

        Cóż… nie, nadal jestem skłonna oglądać. 🙂 Prawdę mówiąc, Cassidy jest na tyle udany, że wiele zniesę. I jestem zdecydowanie zbyt ciekawa Świętego od morderców. No i czekam na Herr Starra.
        Fakt – spodziewałam się, że w tym czwartym już coś się zacznie dziać. Tymczasem to kolejny odcinek, który kończą w ten sposób, że mam wrażenie “no, ale w następnym to już NA PEWNO będzie akcja” xD Oh well. Nadal będę bronić. xD

Powrót do artykułu