Pięć sposobów na pozbycie się ciała (z gościnnym występem MTP)

bosman_plama dnia 31 października, 2014 o 8:48    75 

Że pozbywanie się ciał nie jest proste wiemy na przykład z filmu “Nikita” (wersja francuska), w którym Jean Reno, “Sprzątacz” musi się nieźle namordować, żeby rozpuścić zwłoki w wannie. A i tak wszystko kończy się jednym wielkim chaosem. Z nielicznych gier wiemy, że zwłoki najlepiej schować w szafie, albo jakimś innym ciemnym miejscu. Rozwiązuje to wprawdzie problem tylko na chwilę, bo mało kto zostaje pogrzebany w szafie na wieki wieków, ale przecież nas nie interesuje się, co nastąpi, gdy kto tę szafę otworzy. My jesteśmy już w następnej lokacji.

Przy czym rozmaite skradanki przynajmniej poświęcają nieco uwagi pozostawianym przez nas zwłokom. Większość innych gier wygląda, jakby robili je skandynawscy neopoganie szczerze wierzący, że zabitych bohaterów porywają walkirie. Bo zazwyczaj tak właśnie się dzieje, prawda? Zostawiamy za sobą zwały trupów, a gdy się odwracamy, albo odchodzimy na parę – paręnaście metrów, ktoś je porywa (bo gdyby zjadał zostawiłby przynajmniej kości albo ubranie).

W prawdziwym życiu ludzkość poświęciła (i nadal poświęca) wiele energii na wymyślanie jak należy potraktować zmarłych. W popkulturze obyczajami pogrzebowymi zawracamy sobie głowę niemal wyłącznie wtedy, gdy chcemy pokazać, że bohater jest smutny, bo ktoś mu umarł, albo, że jest wściekły, bo ktoś mu umarł. Dlatego wiele filmów i seriali zaczyna się od dramatycznej sceny na cmentarzu, gdzie albo ktoś cierpi w strugach deszczu, albo ktoś zaciska pięści w znaczącej ciszy nabrzmiałej od emocji, które wkrótce zaczną zmieniać się w eksplozje.

punisherFrank Castle (w tym przypadku grany przez Tytusa Pullo) cierpi zanim zacznie zabijać

Gry zwykle nie tracą czasu na takie dyrdymały. Przyjmujemy za twórcami gier, że wirtualne walkirie porywają zmarłych i z rzadka tylko kombinujemy co stało się z ich ciałami.

Co jest o tyle interesujące, że w grach pojawiają się jednak cmentarze. Najczęściej ma to, oczywiście, miejsce w grach fantasy i horrorach. Rzadko jednak znajdujemy na takich cmentarzach groby kogoś znajomego, czy choćby groby otoczone opieką przez kogoś bliskiego. Nie, cmentarze w horrorach i grach fantasy służą wyłącznie za domy dla szkieletów i innych potworów. Przy szkieletach warto się na chwilę zatrzymać, bo tak naprawdę nie bardzo wiadomo skąd się wzięły. Jak wiemy z doświadczenia (zabijamy w końcu ludzi na setki) po zmarłych nie zostają żadne szkielety, prawda? Zwłoki albo rozpływają się w nicość na naszych oczach, albo porywają je walkirie, gdy nie patrzymy. Skąd więc, u licha, biorą się te wszystkie szkielety?

skeletons3No właśnie – te szkielety

Istnieją, jak sądzę, dwie opcje. Albo pochodzą z czasów przed narodzinami walkirii i tych niezwykłych superbakterii zdolnych rozkładać materię w mgnieniu oka, pozostawiając tylko np. magazynek lub dwa albo apteczkę, albo należą do jakichś obcych humanoidalnych istot, które żyły na Ziemi przed nami. Oba wnioski są zatrważające. W pierwszym przypadku istnieje ryzyko, że kiedyś superbakterie znudzą się jedzeniem trupów, ubrań i karabinów i spróbują zakosztować żywego mięsa, czy nas. W drugim okazuje się, że nie jesteśmy ludźmi, ale jakąś rasą, która ich zastąpiła. Być może najeźdźcami z innego wymiaru albo kosmitami? Ciągle udajemy ludzi i choć wychodzi nam to coraz lepiej (kiedyś, widać to na filmikach ze starych gier, miewaliśmy zaszyte usta w nieforemnych twarzach i palce w wielkich dłoniach), to jednak wciąż nie jesteśmy idealnymi ludźmi.

lisbethTak – mniej więcej – wyglądaliśmy zanim nauczyliśmy się lepiej przybierać postać tubylców. Niestety, choć podbiliśmy ich planetę, oni nie dają się nabrać i ciągle wstają z grobów, by wciąż i wciąż stawiać opór najeźdźcy.

Teorię, że kiedyś kultywowano obyczaje pogrzebowe, które porzuciliśmy współcześnie zdają się potwierdzać gry takie, jak Tomb Raider, Uncharted czy nasze Deadfall Adventures, których bohaterowie ciągle lądują w jakichś starożytnych grobowcach. Część z nich, oczywiście, nie działa jak trzeba i zmarli zamiast pozwolić się spokojnie rabować, mają czelność wstawać i biegać za nami. Coś podobnego może przytrafić się nam także w Skyrim, czyli tej akurat grze, która traktuje o jakby wikingach, ale w której też zwiedzamy grobowce, pełne oczywiście, żywych trupów. Grobowce w Skyrim też są starożytne, bo w Skyrim współczesnym najwyraźniej ludzie liczą na to, że trupy zostaną zeżarte przez smoki – te akurat wróciły. Możliwe więc, że grobowce wznoszono w czasach, gdy smoki spały i nie miał kto zmarłych zjadać. W grach fantasy zachowano zresztą pewną konsekwencję – ciała zmarłych znikają (być może pożarte), ale ubrania, broń i jakieś śmieci często zostają.

skyrimNo więc spokojnie siedziałem w swoim grobowcu, kiedy przyszedł ten typ z toporem i zaczął grzebać między żebrami Luśki. No to nie wstrzymałem. Pan by wstrzymał, panie władzo, jakby pana dziewczynie ktoś na bezczela grzebał w żebrach?

Swoją drogą grzebanie zmarłych w żołądkach ścierwojadów nie jest wynalazkiem twórców gier. Takie pogrzeby urządzano np. w dawnej Mongolii (zresztą, podobno są takie rejony tego kraju, gdzie urządza się je do dziś, choć obecnie są nielegalne). Czemu więc nie karmić zwłokami smoków?

Cmentarze, a zatem ślady, że jednak jakieś obrządki w świecie gier istnieją także współcześnie, pojawiają się także w grach innych niż horrory czy fantasy. Tak w Falloutach, jak i w Wasteland możemy zwiedzać cmentarze. Przy czym zwrot: “zwiedzać” jest jak najbardziej słuszny, ponieważ w Falloutach i Wasteland (ale także np. w Arcanum) widać, że w grobach pochowani zostali ludzie, a nie zalążki żywych trupów (tu akurat Arcanum nie do końca pasuje). Prawie każdy (a chyba nawet każdy) grób opisany został w tych grach krótkim wspomnieniem zmarłego. Nie wszystkie są pozytywne, wiele (jeśli nie większość) jest dowcipna, ale przynajmniej możemy odczuć, że w okolicy cmentarza żyli jacyś ludzie, a nie larwy zombie. Ludzie, którym ktoś poświęcił na tyle uwagi, by ich zakopać w ziemi i napisać parę słów na ich grobach. Podobne cmentarze znajdziemy też np. w Sacred (w każdym razie w drugiej części, w pierwszą nie grałem) i w DOS. Kłopot z tymi grami jest jednak typowy dla gier fantasy – fakt, że ktoś się kiedyś o zmarłych troszczył, nie przeszkadza im wstawać za grobów.

falloutnv cmentarzW późniejszych Falloutach mogą nas na przykład wysłać na cmentarz, żebyśmy tam szukali ziółek. A co.

W Fallout2 groby nie istnieją ot tak. Możemy je np. rozkopywać. Czasem (podobny wątek pojawia się np. w DOS) robimy to, by rozwiązać zagadkę czyjejś śmierci. Czasem, by zapewnić spokój duchowi albo znaleźć tajne przejście. A czasem, no cóż, życie na pustkowiach do łatwych nie należy, a zmarli czasem zakopywani są z jakimiś cennymi dla nich drobiazgami, prawda? Innymi słowy czasem rozkopujemy w Fallout groby z tego samego powodu, co Lara Croft.

fallout golgothaA tu proszę, z Fallout Wiki, lista poległych. No, powbijanych na tyczki.

Jeśli przyjrzeć się grom, to można dojść do wniosku, że problemem growych światów jest nie tyle dokonanie pewnego rytuału, który dla żyjących w realu ma zazwyczaj znaczenie symboliczne bądź religijne, co zadbanie o to, żeby utrudnić zmarłemu powrót między żywych. Zapewne dlatego większość grobowców, które odwiedzamy w grach to istne fortece. Zapobiegawczość jest usprawiedliwiona. Czy zmarły raczył zgnić, czy związaliśmy go bandażami, uprzednio wysmarowawszy czymś śmierdzącym – wszyscy mają tendencję do wstawania i włóczenia się po korytarzach grobowców większych niż miasta nad nimi. Te korytarze, to oczywiście, część planu. W kulturze ludowej Słowian (na przykład) jeśli podejrzewano kogoś o to, że może przejawiać chęci do włóczenia się po śmierci (a łatwo było stać się takim podejrzanym, wystarczyło np. niewielkie znamię) trupom splątywano m.in. dłonie poplątanych sznurkiem, albo wrzucano Biblię bez ostatniej strony (trup nie mógł wyjść, póki nie skończył czytać, a nie mógł skończyć, bo nie było ostatnich stron). Jeśli kiedyś zastanawialiście się czemu cmentarze w grach przypominają labirynty, odpowiedź, prawdopodobnie brzmi – bo są odpowiednikami poplątanych sznurków i niedokończonych książek, mają sprawić, że trupy się pogubią.

tomb raider

Cześć, jestem nastolatką i mam traumę. Dlatego zdemoluję wam miejsce wiecznego spoczynku.

Na cmentarze wpadamy przy różnych okazjach. W Medal of Honor:Allied Assault i w pierwszym Call of Duty kamienne grobowce pomagały nam unikać kul ostrzeliwujących się z ruin kościoła Niemców. Jeśli gra traktuje o wampirach, to jakiś cmentarz pojawi się w ramach nastrojowego widoczku. Czasem je zwiedzamy, czasem rabujemy. Czasem służą one jako rezerwaty nieumarłych, którzy chętnie by nas zeżarli, ale nie potrafią poradzić sobie z otworzeniem furtki. Czemu by jednak nie służyły, nie da się ukryć, że śmierć i obyczaje pogrzebowe służą przede wszystkim jako zapewnienie kolorytu i dodatkowego elementu rozrywki. Zapewne dlatego najmniej popularnym obrządkiem pogrzebowym w grach jest kremacja – popiół raczej nie będzie nas ścigał, nie wyglądałby dość groźnie. Nie, żeby się nie pojawiała. Dzięki dlc możemy skremować poległego króla w Dragon Age Origins. O to, by nie objęte kontraktem zombifikacyjnym trupy nie włóczyły się po mieście dbają (niekoniecznie z powodzeniem) Grabarze w Planescape: Torment, jednej z tych nielicznych gier, które śmierci i właśnie obyczajom pogrzebowym poświęcają wiele uwagi. Zazwyczaj śmierć i związane z nią rytuały traktowane są w grach mniej więcej tak, jak religia – jak gadżet. Bywają, oczywiście, wyjątki – P:T albo Final Fantasy X z rytuałem oczyszczania dusz ludzi zabitych w gwałtowny sposób. Ale zazwyczaj cmentarze to po prostu jeszcze jedno wesołe miasteczko do zdemolowania.

tormentBezimienny przynajmniej może powiedzieć, że ma prawo zwiedzać cmentarz, bo z umieraniem jest za pan brat.

Koniec na dziś? Bynajmniej!

MTP przejmuje ten wpis.

Teraz będzie kilka słów o komiksie Crossed, odmianie komiksów o Zombie. Po pierwsze, jest to komiks naprawdę NSFW. Związane jest to z tym, że zamiast nieumarłych Ziemię opanowali ludzie z wysypką w kształcie krzyża na twarzy, a których cała egzystencja skupia się na zadawaniu bólu i cierpienia wobec Niezarażonych. Stąd w komiksie tony krwi i gore, a strony pełne są scen tortur, mordów i gwałtów. Samo zarażenie się Plusem nie jest trudne, wystarczy kropla krwi czy splunięcie – dlatego używanie broni białej nie jest najlepszym pomysłem, choć chyba i tak lepszym niż poddanie się bez walki. Jednak to nie Nakrzyżowani są głównymi bohaterami, komiksy skupiają się na próbach przetrwania w tym bardzo nieprzyjaznym świecie. A ludzie pozostali ludźmi, co gorsza nie każdemu udaje się przetrwać zagładę świata ze wszystkimi klepkami.

Jak ktoś miałby ochotę zajrzeć w ten mocno porypany świat, poza normalnymi komiksami jest także darmowy webcomic (po angielsku), tylko po raz kolejny, NSFW, a i ledwo safe-for-home…

A czemu o nich wspominam?

crossed_gikzTak, cały akapit tylko i wyłącznie dla jednego obrazka.

Czytaj, komentuj, udostepniaj

Dodaj komentarz



75 myśli nt. „Pięć sposobów na pozbycie się ciała (z gościnnym występem MTP)

  1. Wyspa

    Wczoraj w FC 3 chciałem schować ciało przy stealth killu żeby nie zaalarmować typeczków… nie wyszło bo pies mnie wyniuchał 🙁
    Swoja drogą tam ciała znikają jak sobie odjedziemy w siną dal… podejrzewam że jest jakaś organizacja która je zbiera i przerabia na parówki.

  2. furry

    Dobra, jadę z offtopem:

    Od paru dni zaczął mi się restartować komputer, prawdopodobnie zasilacz, ale dziwnie zbiegło się to z końcem licencji na Norton Antivirus 🙂 Problem występuje też w linuksie, więc raczej sprzętowy, windows się restartuje, linuks “zamarza”, nawet w konsoli. Za to jak zapuściłem na noc memtest, patrzę rano – wszystko gra i buczy.

    No, pożaliłem się, więc teraz pytania:

    Kupiłem dziś zasilacz (Thermaltake Litepower), już po wyjściu ze sklepu zobaczyłem, że producent uszczęśliwił mnie kosmiczną ilością wtyczek (4 molex, 5 sata, 2 pci-e, to wszystko w zasilaczu 500W). Mam małą oobudowę, dwa dyski, jedna grafika bez dodatkowego zasilania. Pytanie: czy te niepotrzebne wtyczki mogę po prostu, przepraszam za wyrażenie, ujebać i jakoś zaizolować? Teraz żałuję, że nie wziąłem modularnego, ale oczywiście w sklepie szkoda mi było dopłacać 100zł.

    Druga sprawa: jaki polecacie program antywirusowy? Darmowy, było coś niedawno, ale nie kojarzę. Comodo?

    1. aihS Webmajster

      @furry

      czy te niepotrzebne wtyczki mogę po prostu, przepraszam za wyrażenie, ujebać i jakoś zaizolować?

      Możesz te luźne kabelki porządnie spiąć i zostawić no chyba, że faktycznie spędzają ci sen z powiek do tego stopnia, że rozważasz zniszczenie świeżo zakupionego sprzętu 😯

      I najważniejsze, czy zmiana zasilacza pomogła? 😉

      1. furry

        @aihS

        Miejsca naprawdę mam mało, a z tych końcówek to wystarczy mi 2+2 do dysków, a grafiki wymagającej zasilania i tak nie zmieszczę w obudowie.

        I najważniejsze, czy zmiana zasilacza pomogła? 😉
        To będę wiedział dopiero wieczorem. Kupowałem w drodze do pracy, jeszcze sprawdzę czy to nie grafika lub drugi dysk, ale na 99% zasilacz, a muszę przecież mieć działający sprzęt na Halloween 🙂 Oczywiście ciachał będę jak już ustalę że to to i z pełną świadomością utraty gwarancji. Tylko nie wiem czy to bezpieczne. Zastanawiam się, czy nie rozkręcić zasilacza, bo może da się to w środku odpiąć, zamiast ciąć 😀

        PS. Dziś amazon przygotował parę darmowych rzeczy na androida, trzeba zainstalować ich sklep, Amazon Appstore i można “kupić” za zero np. World of Goo, Euflorię i inne.

        1. urt_sth

          @furry

          Z rad niepoważnych to mam zepsuty zasilacz i o ile mnie pamięć nie myli jest to thermaltake, taki z odpinanymi kablami i panelem do regulacji wiatraka oraz wyświetlaniem bieżącego zużycia. Jak przeprowadzisz sobie bebechy, polutujesz kable do gniazdek będziesz miał jak znalazł 🙂

          PS. Nie wiem po co go trzymam.

    2. nufiko

      @furry

      Możesz spokojnie poucinać, problemem będzie jak stwierdzisz, że są Ci potrzebne bo trochę trudniej jest je przywrócić.

      Najlepszy program antywirusowy znajduje się zwykle między krzesłem a klawiaturą. Zresztą w tym samym miejscu znajduje się zwykle największa dziura w systemie zabezpieczeń.
      A tak to podejrzewam, że ilu ludzi tyle opinii. Ja korzystam na stacjonarnym z AVG a na laptopie zainstalowałem MS Security Essentials – oba darmowe.
      Jak Ci nie przeszkadza co miesięczna reinstalacja to możesz skorzystać z Esseta.

    3. Havlo

      @furry

      Ja obecnie korzystam z darmowego AVG. Nie narzuca się wyświetlaniem miliardów komunikatów i zapytań, nie zauważyłem też żeby mi jakoś szczególnie wysycał łączę i obciążał CPU. Czasem przejadę też system Malwarebytes’em i śpię spokojnie. Do Comodo zrobiłem jedno podejście kilka lat temu, ale coś się krzaczyło od samego początku i rozstaliśmy się bardzo szybko.

    4. VVReV

      @furry

      Pierwszy raz w życiu słyszę że ktoś chce ciąć końcówki w zasilaczu 🙂
      Jeśli baaaaaaardzo chcesz to możesz to zrobić, ale musisz dobrze zaizolować to co zostało, bo jeśli Ci kiedykolwiek zewrze z czymś metalowym, albo ze sobą to będziesz miał awarię ( istnieje wysokie ryzyko że poważną).
      Ja bym pospinał i gdzieś upchał ( na 100% miejsce się znajdzie)
      Pomyśl też że zasilacza nie kupuje się na rok ani dwa. Jeśli jest dobry to pochodzi szmat czasu. Jesteś pewny że nie kupisz sobie jeszcze jednego dysku, innej karty graficznej, czy jakiegoś innego ustrojstwa co będzie potrzebowało wtyczki. To byłoby dopiero ciekawe gdybyś musiał to potem lutować 😀

      Program antywirusowy dla użytku domowego zawsze darmowy, a co wybierzesz nie ma wielkiego znaczenia ja używałem Aviry jakieś 5 lat, ale ostatnie wystąpiła drobna różnica poglądów co do zainfekowanego pliku i musieliśmy się rozstać. Nowy szczęśliwiec nazywa się AVG i …. czasami coś tam wypluwa z traya, ale nie za wiele.

    5. sunrrrise Mistrz złotej łopaty

      @furry

      EDIT: jaki znowu duplikat komentarza?!
      EDIT2: aaa… ten duplikat 😀

      A nie prościej wrócić do sklepu i wymienić zasilacz na droższy? Myślę, że to wcale nie jest niewykonalne.

      A gdybyś kupował go przez Internet z odbiorem własnym to już w ogóle prościzna bo masz 10 dni na zwrot.

    1. MusialemToPowiedziec

      @Beti

      Pewnie wszyscy w domach na jutro się szykują, olewając obowiązek pisania komentarzy o “zupie Darynii” pod porannym wpisem 😉 .

      Ja też dziś wcześniej uciekam, trochę domowej roboty mnie czeka.

      Ewentualnie aż tak się nie spodobał komiksowy portret gikza…

          1. Havlo

            @thesheep

            Właśnie zastanawiałem się, czy ludzie serio w takich sytuacjach wierzą, że goni ich zombie czy po prostu działa instynkt i zwyczajnie wieją gdzie pieprz rośnie bo goni ich koleś z flakami na wierzchu. Inna sprawa, czy nie są to statyści, którzy reagują w wyreżyserowany sposób?

              1. slowman

                @Havlo

                Głupio tak wszystko pozostawiać Waszym domysłom, kiedy wiem. Jeżeli założyć, że nie są to statyści, to tak jak w przypadku ucieczki przed wężopodobnnym kijem działa instynkt. Jeśli ktoś długo biegnie, to załącza mu się świadomość i, albo wykonuje silne uderzenie otwartą dłonią w swoją twarz, albo biegnie dalej. Co ma związek z drogami łączącymi ciało migdałowate ze zmysłami. Reakcje podałem przykładowe ofc, ale ogólnie można powiedzieć, że na strach reaguje się ucieczką lub atakiem.

    1. Beti

      @Beti

      https://41.media.tumblr.com/14d90fe0ad604a7ae595403e8e8aa713/tumblr_mujazx4Y9n1rhhnauo3_400.jpg
      https://36.media.tumblr.com/04f7ccad9eff28e2a6c3957c04e52e53/tumblr_mujazx4Y9n1rhhnauo9_400.jpg
      https://40.media.tumblr.com/948d9674cc06f37a46bc2cc983283775/tumblr_mujazx4Y9n1rhhnauo10_400.jpg
      https://41.media.tumblr.com/bfdd4aafb27bf314f69ba5c10012db71/tumblr_mujazx4Y9n1rhhnauo5_400.jpg
      https://40.media.tumblr.com/39bf0dc85a947786fd9caf489da692a8/tumblr_mujazx4Y9n1rhhnauo7_400.jpg

            1. Beti

              @slowman

              Ale zdjęcia miały być straszne. Chyba, że te ma na celu dopowiedzenie historii. Np. panna wygina się, coby seksownie wsypać proszek do frani, aż tu nagle niefortunnie wpada do pralki, po drodze łamiąc kark, rozwalając sobie czaszkę i jednym okiem spoglądając jak drugie wypływa….

              😈

              1. slowman

                @projan

                Ale Ty jesteś naiwny. Najpierw trafia do proszkowego czyśćca, gdzie jest sproszkowywany, by trafiając do bębna był łatwiejszym do wymieszania z wodą, bo wrzucać niesproszkowany proszek do bębna to tak jak jeść gorącą czekoladę, albo samą sałatę bez towarzystwa jakiejś wołowinki.

Powrót do artykułu