Pięć pogrzebów na weekend

bosman_plama dnia 30 października, 2015 o 8:57    53 

Najpierw pogrzebię Wasze nadzieje, że będzie krótko i na temat. Potem przejdę do rzeczy, a w Wy w komentarzach pogrzebiecie merytorykę umawiając się na piątkowe granie. To dwa mamy już z głowy. Zasuwam dalej.

O ile w filmach, literaturze i komiksach tematy funeralne mają się całkiem nieźle, to jednak żadne z tych mediów nie może się chyba równać z grami. Oczywiście, istnieją w owych starszych mediach horrory, a żadna opowieść gotycka nie może obyć się bez powiewających firanek, posępnych domowisk i jeszcze posępniejszych grobowców rodzinnych bądź cmentarzy.

sixSerial o urządzaniu pogrzebów nie tylko stał się wydarzeniem, ale należy do dziś do wymienianych wśród najlepszych seriali, jakie dotąd powstały.

Jednak to właśnie w grach o cmentarze i grobowce wręcz się potykamy, pomijając już fakt, że zapełniamy je na masową skalę. Swoją drogą, powinna chyba powstać jakaś gra indie o firmie pogrzebowej zajmującej się usuwaniem tych wszystkich zwłok (czasami w ekspresowym tempie, człowiek nie zdąży się nawet obejrzeć, a tu już wszystkie zwłoki poznikały) odsyłanych przez nas w zaświaty. Wyzwaniem byłoby unikanie wzroku bohatera – “gracza”, który, jak wiemy, jest zwykle krwiożerczym szaleńcem i ma zwyczaj najpierw strzelać a potem zadawać pytania. Musielibyśmy więc usuwać ciała szybko, nierzadko pod ostrzałem a potem jeszcze zapewnić im godny pogrzeb (czyli byłaby to gra trochę ekonomiczna). Nieźle mogłyby wyglądać napisy na nagrobkach: “Chciał tylko oczyścić tajny zakład pracy a został zatłuczony łomem przez niemowę”, “Zostań szturmowcem Imperium, mówili, nikt ci nie podskoczy”, “Nikt nie powiedział mu, żeby rozglądał się, czy nie ma w pobliżu siwego świra gdy oddaje się hobby wieszania kobiet”, “Kazali mu tylko przez chwilę potrzymać bazookę, ale to było CoD”, “Przyjął pracę z ogłoszenia: potrzebujemy więcej żywych trupów”. Możecie dopisywać kolejne. Zważywszy na inwazję przesilnych nadseksownych lasek w ostatnich latach najpopularniejsze epitafium mogłoby brzmieć: “Tak się zapatrzył na bubsy, że nie zauważył jej spluw”.

f2W kontekście napisów na nagrobkach i tak nikt chyba nie pobije Falloutów.

No dobra, popadłem w dywagacje. Jakkolwiek cmentarzy w grach jest bez liku, to już pogrzebów niezbyt wiele. W ogóle gry najczęściej patrzą na kwestię życia pozagrobowego jak Hugh Hefner na kobiety. Śmierć w grach jest po to, żeby ją zadawać, a trupy po to by znikać, bądź wstawać, pomruczeć coś złowieszczo i znowu znikać, po tym, jak ponownie zostaną zabite. Nie licząc tematów japońskich mamy tylko kilka gier na poważnie zajmujących się kwestiami życia pozagrobowego. Wiadomo, Planescape Torment taki był, Maska Zdrajcy (NWN2) krążyła trochę wokół tematu, a Pillars of Eternity uczyniły go swoim motywem przewodnim. Hm, możliwe, że warto się zastanowić nad psychiką ekipy z Obsidianu.

nwn2Trochę ulepszony modami cmentarz z NWN2

Najczęściej jednak kwestie pogrzebowe niespecjalnie obchodzą twórców gier. O ile ludzkość w rzeczywistym świecie wymyśliła całkiem sporą ilość wyprawiania się w niekoniecznie ostatnią podróż, gry starają się ignorować część z nich. Na przykład palenie zwłok uważają za marnowanie materiału. W związku z tym preferują dwie formy – pogrzebanie w ziemi, z której można wstać, albo którą można rozkopać, żeby coś ukraść z trumny, albo zbudowanie wielgachnego grobowca, w którym setki, jeśli nie tysiące mumii, szkieletów i stanów pośrednich będą czekać, żeby ktoś je odwiedził.

morrowindW TESach nie tylko wpadamy z wizytą, ale zapewniamy gospodarzom ostatecznie wieczny odpoczynek. Choć… czy na pewno? Bywa, że oczyszczone przez nas groby po jakimś czasie znowu ktoś zasiedla.

O ile mieszkańcy światów gier wydają się niespecjalnie przejmować urządzaniem pogrzebów (co zresztą wydaje się logiczne zważywszy na fakt, że rozkład ciał następuje w grach w ułamkach sekund), to wyraźnie lubią cmentarze. Czy będzie to Diablo, czy Icewind Dale czy Morrowind, najważniejszym czynnikiem lokalizującym choćby najmniejszą, składającą się z trzech chat wioskę jest obecność w pobliżu okropnie starożytnego grobowca pochodzącego z czasów, gdy zwłoki nie rozkładały się jeszcze tak szybko i dało się je mumifikować i chować w kamiennych sarkofagach. Przy czym wszystkie te grobowce zawstydzają Gormenghast złożonością swoich korytarzy i ilością poziomów.  Gdyby spróbować to jakoś racjonalnie uzasadnić, trzeba by uznać, że najstarszym zawodem świata w grach fantasy nie jest ten sam, co u nas, ale rabuś grobów. I że jest to zawód wykonywany nie tyle powszechnie co masowo. Gdy plemię wędrowców szuka najlepszego miejsca na zamieszkanie nie rozgląda się za rzekami, wzgórzami, łagodnymi równinami nadającymi się pod uprawę, ale szuka grobowców, dojrzałych do obrabowania.

angelof darknesLara znalazła groby do skakania nawet w centrum wielkiego miasta. To już nie praca, to obsesja.

Co nie przeszkadza potem ich potomkom ostrzegać nas: “bo wiecie, w pobliżu jest podziemna nekropolia większa od Detroit. Bardzo tu przez nią niebezpiecznie”. To po kiego diabła żeście się tam osiedlali? A, skarby…

Inna sprawa, że kiepskie z nich zazwyczaj hieny cmentarne, bo zawsze udaje nam się coś w tych grobowcach znaleźć.

graveyard_scrn01Oczywiście, trafiają się gry poważnie podchodzące do tematu, próbujące pokazać coś więcej, albo przynajmniej inaczej. Tyle, że w grach mamy do czynienia z albo-albo. Albo poważniej albo rozwalamy grobowce, ucinały łby szkieletom i kradniemy co się da.

Tak naprawdę gry (pisałem już kiedyś o tym, w kontekście Wielkanocy albo Bożego Narodzenia) umiarkowanie przejmują się kwestiami sacrum, rytuałami i obyczajami świątecznymi, jak w ogóle świętymi kalendarzami. O ile jednak zazwyczaj możemy wzruszać nad tym faktem ramionami, to w przypadku pogrzebów już tak łatwo nie jest, właśnie ze względu na ilość (i rozmiary) cmentarzy oraz zachowania pośmiertne nieboszczyków. Gdybym był nawiedzonym katechetą mógłbym zacząć ogłaszać, że gry propagują pogaństwo. Ale to nieprawda. Pogaństwo opiera się na świętych kalendarzach i rytuałach. Nasi przodkowie pamiętali by przy różnych okazjach karmić swoich zmarłych a także niemal każdego dnia dbać o ich spokój (bo inaczej zmarli się denerwowali, choć raczej ich gniew nie wiązał się z wychodzeniem z grobu i zjadaniem mózgów), a zbiór ludowych zasad służących zabezpieczaniu żywych przed kontaktem z drugą stroną mógłby stanowić podstawę całkiem niezłej gry przygodowej (albo logicznej). Gry, te rozrywkowe, służą wyłącznie dobrej zabawie (jeśli są udane). Stąd uproszczenia. Zmarli służą przede wszystkim do tego, żeby zabijać ich ponownie, a groby by je rabować (w seksownych gaciach albo nie).

painkillerPolski wkład w tematykę życia pozagrobowego.

Niemniej ciągle marzy mi się gra, która nie rezygnując z rozrywki, poświęci nieco więcej uwagi obrzędom. Takie Final Fantasy X spróbowało i bez przesadzania z tematem zaoferowało z tego powodu śliczny przerywnik filmowy i parę wzruszeń. Planescape Torment zaprowadził nas do królestwa zmarłych i było coś odświeżającego w fakcie, że nie musieliśmy ich zabijać. W filmach sceny pogrzebowe służą najczęściej temu, żeby bohaterowie podejmowali znaczące dla fabuły decyzje stojąc w strugach deszczu na cmentarzu. Gry mogą zaoferować nam dużo więcej. Korzystając np. z ludowych lamentów (opowieści o wędrówce duszy do zaświatów, swoją drogą są one tak pełne przeszkód, że mogłyby posłużyć za podstawę do niezłej platformówki). Z obyczajów związanych z różnymi świętami i wydarzeniami, niekoniecznie związanymi ze śmiercią, dałoby się konstruować nie tylko głębsze światy ale i oryginalne zadania.

wiedzminMyślicie, że przyszedł złożyć kwiaty, albo zapalić znicz? No dobra, ogień może się pojawić…

Gry tzw. niezależne, już trochę się tym bawią. Ale one najczęściej albo podchodzą do sprawy poważniej i stawiają na metaforykę opowieści o śmierci, albo traktują śmierć jako punkt wyjścia do tego, co dalej (w innym rozumieniu niż: “wstał z grobu, żeby odgryzać głowy). Te wielkie gry muszą się chyba tego jeszcze nauczyć. Tylko, czy będzie im się chciało?

Dodaj komentarz



53 myśli nt. „Pięć pogrzebów na weekend

  1. Yanecky

    Trochę offtopicowo (ale nie do końca, bo temat też związany z duszami itp.): Zachwyt, zachwyt, zachwyt dodatkiem do W3: czyli “Sercami z Kamienia”. Autorzy dodatku do Wiedźmina 3 powinni dostać jakiś medal za promocję polskiej kultury. Całe 10 godzin świetnego scenariusza oparte jest na polskich legendach, kulturze sarmackiej szlachty (główna postać, świetnie zresztą napisana, nosi kontusz i szablę), bierzemy udział w wiejskim weselu i wiele, wiele więcej, ale nie chcę spoilerwoać O tym, że w podstawowej wersji gry można brać udział w dziadach, albo rozwiązać zagadkę mysiej wieży, kiedyś już wspominałem…
    Jeśli przeraża was ogrom głównego wątku Wieśka,to polecam rozegrać tylko dodatek – można go uruchomić niejako osobno. Wspaniała przygoda.

    1. Revant

      @Yanecky

      Potwierdzam. Udało mi się w końcu dobrnąć do napisów końcowych podstawki (“brawo ja!” ;)) i zacząłem pogrywać w dodatek. Miodzio i widać, że twórcy poprawili się w kompozycji dialogi-fabuła. Spotkanie z pewnym zagranicznym kupcem było naprawdę świetnie napisaną pogawędką z odpowiednim tempem, jeszcze lepiej niż niektóre ważne dialogi w podstawowej rozgrywce. Ogólnie ma się uczucie, że dodatek jest mocniej skondensowany niż podstawka i mniej nuży na dłuższą metę.

        1. Revant

          @Epipodiusz

          Raczej spokojniej, ale mi w żadnej części nie przeszkadzało rzucaniem mięsem bo zazwyczaj pasowało to do postaci. W dwójce głównie wiedźmiak obracał się wokół żołnierzy – wpierw wojsko Foltesta, później Roche, a dalej to niewiele środowisk akademickich się pojawiało. W trójce jest więcej zróżnicowania, od kanałów Novigradu do szambelana cesarza Nilfgardu 😉

  2. brum75 Czytelnik pierwszej klasy

    “Potem przejdę do rzeczy, a w Wy w komentarzach pogrzebiecie merytorykę umawiając się na piątkowe granie.” Smutno to jakoś zabrzmiało. Tak październikowo… Ale przecież wiesz drogi Bosmanie że wszyscy tu kochamy Twoje wpisy a komentowy słowotok jest primo lokalnym kolorytem i folklorem wspieranym przez Unię Europejską jako wyraz różnorodności dziedzictwa kulturowego stron internetowych a secundo nawet offtopiczne komcie zawierają szczyptę ontopizmu która została tam zasiana przez nic innego jak Twoje słowa!
    A na temat wypowiem się jak tylko przeczytam całość. Na razie tylko przyszedł mi do głowy, przez analogię do tych epitafiów, cykl “ostatnie słowa bohaterów gier komputerowych”.

        1. bosman_plama Autor tekstu

          @Beti

          Właśnie dlatego, że jestem:D. Oczyma wyobraźni (przerażonej) widziałem Alien5 jako opowieść o skrzywdzonym proletariacie reprezentowanym przez Ripley obalającym rządy krwiożerczej korpo we współpracy z wrażliwym alienem, który tak naprawdę przez te wszystkie części chciał się zaprzyjaźnić i odnaleźć swoje człowieczeństwo, tylko nikt go nie rozumiał.

              1. bosman_plama Autor tekstu

                @Beti

                Nie cieszę się z Raju Utraconego. Cieszę się, że reżyser, którego słabo trawię nie zrobi A5:). Radość z tego, że RS nie zrobiłby RU to inna radość.
                Ale RS przynajmniej zadbałby o obłędne zdjęcia, więc u mnie wygrywa,bo A5 byłby pewnie słabym filmem ze słabymi zdjęciami (niby reportażowymi).

  3. larkson

    Mnie zawsze zastanawiało to jak wyglądają pogrzeby w tych fantastycznych światach. W nich cmentarze są nawiedzane przez duchy, ghule, zombie i inne nieumarłe tałatajstwo, które tylko czeka by się dobrać do świeżego mięska. Na każdy pogrzeb wynajmowany jest batalion wojska do ochrony?

    1. true_mayonez

      @larkson

      Trochę tę tematykę funeralną przemaglował Bochiński chyba w “Bogowie przeklęci”, gdzie bohaterami są grabarze z SGGW (Szkoły Głównej Grabarstwa Wyzwolonego). Tam każdy grabarz musiał znać się na obyczajach pogrzebowych każdego możliwego kultu nawet najbardziej zapomnianego czy przeklętego bożka, bo źle pochowany klient to realne kłopoty. Polecam 🙂

    2. furry

      @larkson

      Ja się chyba nawet o to pytałem, chyba jeszcze na Gamecornerze, gdy grałem w Wiedźmina 1. Każda wizyta na cmentarzu, nawet w południe, kończyła się tak samo – pojawiało się coś, co chciało nas zeżreć. Tak samo było zresztą nad rzekami – podchodzisz i zaraz pojawia się wiadomo co.

      Pogrzeby to jedno, ale wychodzi że NPCe się nie myli i koszul nie prali.

  4. Beti

    A gdzie screeny z Zombi Army Trilogy? Tam były “przepiękne” cmentarze, chociaż w L4D2 też – szczególnie na dodatkowych mapach 🙂 Te Halloweenowe były przefajne, mega klimatyczne i straszyło na nich 🙂 Hunted House. Parę razy podskoczyłam, kiedy nagle COŚ pojawiło mi się przed twarzą, gdy chodziłam po korytarzach. Wystrój też był iście urpiorny. Sporo tego było 🙂
    Ale klimat jak najbardziej dobry 🙂
    Wracając do ZAT. Plusem cmentarzy na pewno było to, że umarli wstawali z grobów wydając z siebie dosadne bulgoty i charki 😀

  5. Zebulah

    Temat przypomniał mi, że nie ograłem dodatku do ostatniego Shadow Warriora – Viscera Cleanup Detail, gdzie sprzątamy zwłoki po “japońskiej masakrze mieczem samurajskim”. Z tego co pamiętam jest też edycja na statku kosmicznym oraz “świąteczna” gdzie sprzątamy zwłoki elfów po tym jak Mikołaj wpadł w szał 🙂
    Co do “ugrowienia śmierci” to powstało tyle różnych nietuzinkowych gier menadżersko-strategicznych, że zarządzanie zakładem pogrzebowym wcale nie wydaje się głupim pomysłem. Problem leży pewnie tylko w ilości osób, które mogłyby zostać urażone przez taką produkcję, szczególnie jeśli temat nie został by potraktowany poważnie tylko z przymrużeniem oka.

  6. Daimonion

    Pomysł na grę, polegającą na usuwaniu trupów, jest kolejnym (po “niebo miało kolor sztandaru powiewającego podczas pierwszomajowego święta”) rewelacyjnym pomysłem Bosmana, który powinien zostać opatentowany. Najzabawniejsze (w sensie przygnębiającym) jest zaś to, że i tak nikt mu tych pomysłów nie ukradnie, a być może nawet nie zauważy, że są rewelacyjne. Ot, paradoksy świata.

  7. MusialemToPowiedziec

    Co prawda nie pogrzeby, ale Viscera Cleanup Detail jest w temacie: http://store.steampowered.com/app/246900/ .

    W Mortal Kombat X można sobie pochodzić po cmentarzu: https://youtu.be/Qyc7d7Iwvvs?t=19m5s

    W grze o przygodach Punishera odwiedzamy dom pogrzebowy., gdzie poza bandziorami którzy chcieli pożegnać swojego zmarłego kumpla (przyczyna śmierci: Frank Castle) spotykamy także właściciela, który jest nam wielce rad “za wszystko, co zrobiliśmy dla jego rodziny”: https://youtu.be/cL-Uv2eSHEw?t=13m3s .

  8. Tasioros

    Pierwsze o czym pomyślałem to gra Blood, w której na początku wstajemy z własnego grobu i słyszymy: “I live… again!” Swego czasu świetna, klimatyczna produkcja. Wspomnienia. Teraz jestem na takim dziwnym etapie życia, że gry to tylko we wspomnieniach. Co do Blood, to Polski “dziki latający wieprz” mógłby wskrzesić Caleba raz jeszcze, w końcu z Shadow Warrior poszło im nieźle.

  9. Dadziol

    Ludzie podświadomie boją się śmierci mimo, że wiedzą o jej nieuchronności. Obrazują swój lęk w kulturze masowej (gry, filmy,muzyka,literatura) w postaci karykaturalnej pod postacią duchów, chodzących trupków i innego tałatajstwa, żeby się jakoś oswoić z tematem hmm… takie me płytkie przemyślenia.

Powrót do artykułu