Offca gra analogowo

thesheep dnia 27 listopada, 2013 o 8:30    24 

O psie, hazardzie i dzieciach, edukacyjnie.

Jak widać na załączonej ilustracji, pies ów nazywa się Bingo. To wdzięczne zwierzę jest bardzo pomocne, gdyż dzięki niemu wiele dzieci uczy się literowania. 🙂 Po angielsku, oczywiście. Bingo jest bohaterem piosenki, która okazała się hitem wśród moich uczniów, a nawet ich młodszego rodzeństwa (3+). Poszczególne literki jego imienia zastępuje się różnymi gestami, jak klaskanie, klepanie się po wydatnym brzuszku, czy skakanie. Dzieciaki lubią się ruszać, więc pewnie te wygibasy przyczyniają się do sukcesu piosenki. Najbardziej podoba mi się aranżacja Super Simple Songs, którą możecie znaleźć poniżej. Aby umilić sobie czas albo zapodać swoim milusińskim. Polecam też darmowe materiały dodatkowe, doskonale zdają egzamin praktyczny.

Bingo nie psem jedynie stoi, to przecież nazwa niezwykle wciągającej gry liczbowej. Na Wyspach zwłaszcza dla starszego pokolenia, które traktuje to jak rozrywkę graniczącą z hazardem. Mijałam salon bingo po drodze do pracy i żadne warunki pogodowe nie były w stanie odstraszyć popalających staruszek. Najwidoczniej jest coś fascynującego w zaznaczaniu wylosowanych liczb na kuponie. Postanowiłam to przetestować na mniejszych i większych studentach, bo zawsze brakowało mi jakiegoś interesującego sposobu na utrwalanie liczebników. I tak, na niższych poziomach tylko zaznaczają odczytywane przeze mnie liczby, a jak już nabiorą pewności siebie, to sami zabierają się za czytanie. Wciągnęły się w to zwłaszcza dzieci, które dopiero uczą się rozpoznawania liczb do 100 – muszę grać z nimi na każdych zajęciach. 😀 Polecam na prezent mikołajkowy, tylko zarezerwujcie sobie sporo czasu na reguralne rozgrywki!

Dzielę się tym z Wami, bo i pies i gra to takie moje małe bingowe pewniki, może też będziecie mieli okazję je wykorzystać. W co Wy graliście na zajęciach językowych? Może macie pomysły na wykorzystanie innych gier do uczenia? Grywacie w bingo? A może podśpiewujecie w wolnych chwilach? 😉

Dodaj komentarz



24 myśli nt. „Offca gra analogowo

  1. Tasioros

    Nauka poprzez zabawę to jedna z bardziej efektywnych metod nauczania. Jako były fan przygodówek już w podstawówce wprawiałem nauczyciela języka angielskiego w zdumienie moją znajomością różnych słówek. W końcu wtedy jeszcze grało się ze słownikiem w dłoniach, bo spolszczeń niemal nie było.

  2. powazny_sam

    Moja żona uczy angola, często przygotowuje dla studentów krzyżówki za pomocą tej niepozornej strony : http://www.armoredpenguin.com/crossword/ . Nawet im się podoba.
    A jak uczy młodsze dzieciaki to korzysta z generatora gier planszowych, takich prostych co kulasz kostką i przesuwasz pionek o X pól a na polu zagadka językowa i za poprawną odpowiedź bonus w postaci dodatkowych pól czy coś tam. Adresu stronki niestety nie znam musiałbym dopytać u źródła 🙂

    1. thesheep Autor tekstu

      @powazny_sam

      Dzięki za link! Ja do krzyżówek używam Hot Potatoes, chociaż lepiej to wygląda jako część platformy edukacyjnej niż wydrukowane na kartce. Generator gier planszowych też fajna sprawa, tutaj mam wersję analogową – Snakes and Ladders. Każde pole ma numer, ja mam listę pytań przypisanych do każdego pola, a oni wchodzą po drabinach wyżej lub zjeżdżają po wężach na dół. Świetne na powtórzenie materiału 🙂

  3. Nitek De Kuń

    Po stokroć przechodziłem przygodówki za małoletności. Monkey Island, Beneath Steel Sky, Lure of The Tempress, Indiana Jones and The Last Crusade… i takie tam. Mimo, że ważyły wtedy 11/15 dyskietek etc. zagrywałem sie w nie wciąż, w pewnym momencie pamiętałem nawet , którą dyskietkę kiedy włożyć.
    I tak jak napisano powyżej, nauczyłem się angola. Takiego mówionego, a nie jakieś sucharki gramatyczne, czego ni w ząb nie pojmuję do dzisiaj.

  4. nacho66

    Moja cora nalogowo ogladala ten filmik/piosenke w wieku 1-2 lat. Zreszta zawsze lubila wszystko od Super Simple Learning. I jeszcze od Mother Goose Club, ktore rowniez oferuje zabawy ruchowo/liczeniowe. Wiadomo, ze za duzo nie kumala, ale jakies tam podstawy liter i liczb zalapala.

    Jakis czas temu nauczyla sie obslugi mychy i sama znalazla na netflixie Bo on the Go, bajke wybitnie nastawiona na rozruszanie fizyczne dzieci 🙂

Powrót do artykułu