Na szybko – wieczny wąż

bosman_plama dnia 28 stycznia, 2013 o 16:15    35 

Napisali, że już nie będzie telefonów z Symbianem. Wiecie, z tym systemem operacyjnym na komórki od nokii, firmy, która nauczyła mnie grać w „węża”. Na mojej ostatniej nokii (e51, ciągle w rezerwowym użyciu) węża i tak już nie miałem, ale przecież nie o wijące się i pożerające kropki i owoce stworzonko chodzi. Nawet nie o kres pewnego systemu chodzi. Nie, chodzi o mnie. Jak zwykle.

 

Nie spieszyłem się z zaopatrzeniem w komórkę, toteż pierwszym takim telefonem była dla mnie nokia3310. Dziewczyna, do której uderzałem miała taki, paru kumpli miało taki, więc i ja zainwestowałem w popularną „trumienkę”. Nigdy tego nie żałowałem. Dziewczyna odeszła do kolesia zaopatrzonego w jakiś hipsterski telefon, którego nazwy nikt już nie pamięta, a „trumienka” została ze mną na długie lata. Na tak długie, że ludzie przecierali oczy ze zdumienia, kiedy jeszcze niedawno wyciągałem telefon. Nokia 3310 była absolutne niezniszczalna i leży u mnie na półce do dziś. Być może znajdzie ją kiedyś siostrzenica (lat obecnie dwa). I nie zdziwię się, jeśli zapyta: „wujek, a co to jest?”.

Że pochodzę z przemijającej epoki uświadomił mi przyjaciel opowiadając jak wręczył swojemu siedmioletniemu synowi kasetę magnetofonową pytając czy wie, do czego może to coś służyć. Dzieciak jest inteligentny, wiedział już, że tata używający Amigi zamiast stacjonarnego kompa do normalnych nie należy, kombinował więc długo i niezupełnie bez sensu. Nie pamiętam już, czy z powodzeniem. Przyjaciel, a potem ja, zrozumieliśmy, że dorasta pokolenie, które ma problem z odgadnięciem funkcji przedmiotu, na który my zgrywaliśmy z radia płyty niedostępne w sklepach. Pierwsza nasza refleksja była odruchowa i egotycznie płytka: „ależ my jesteśmy starzy”. Miło tak poklepać się po plecach i wznieść kufel na pocieszenie. Ale może ilość słojów, jakie odłożyły drzewa za naszego życia jest mniej istotna od tego, co spotkać może świat, w którym postęp technoligiczny zasuwa tak szybko, że młodsze pokolenia mogą mieć problem z pojęciem narzędzi swoich ojców? Tym bardziej, że dążymy do nietrwałych zapisów wszystkiego, co moglibyśmy chcieć przekazać potomnym.

 

Kaseta.jpg

 

Wyobraźmy sobie, że wizje fantastów się spełnią. Muzułmanie wysadzą w powietrze pół świata, albo rąbnie wulkan w Yellowstone, albo odwrócą się gwałtownie bieguny planety, albo spadnie na nas jakieś ciało niebieskie z kosmosu, nie za duże, żeby coś przetrwało, ale spore, albo zdenerwuje się jakiś kolo posiadający właściwy kluczyk do właściwego przycisku w Usach albo w Rosji, albo szalony naukowiec coś skutecznego wymyśli… Wiecie, możliwości są spore. Świat zadrży, a ci z nas, którzy ocaleją zmienią się w grupki nomadów zmagające się z mutantami by przetrwać i dać początek nowej cywilizacji. Załóżmy, że nam się udało i jakiś potomek bosmana plamy będzie za dwieście lat grzebał w śmieciach po upadłej cywilizacji, by poznać jej historię.

Jeżeli znajdzie kasetę magnetofonową, za nic nie zrozumie co to było. Może uznać, że to szamańska grzechotka, albo młynek modlitewny. Płyty CD, DVD i ich następców może zidentyfikować jako lusterka. USB? Hehehehehehehe…

Póki znajdywaliśmy gliniane tabliczki, papirusy a nawet księgi, do których odczytania potrzebny był nam wyłącznie wzrok i umiejętność rozszyfrowania alfabetu, mieliśmy szansę na poznanie historii. Co jednak z archeologami z przyszłości? Jeśli zostanie zachwiana ciągłość cywilizacyjna (a doświadczenie podpowiada, że to częsty przypadek), nasi potomkowie mogą uznać, że historia skończyła się w okolicach lat pięćdziesiątych. No dobra, powiedzmy, że znajdą jeszcze książki drukowane po tym roku. Mamy szansę, że poznają dorobek cywilizacji do roku 2012.
Ale jak, u licha, mieliby odnaleźć artefakty kultury, których znaczą część coraz częściej trzymamy… w chmurze?

Może odkopią moją niezniszczalną 3310? Całkiem możliwe, że dadzą ją nawet radę uruchomić. Jeśli poradzą sobie z archaicznym systemem, być może znajdą na niej zachowane kilka notatek. I węża.

 

snake.jpg
 

Dodaj komentarz



35 myśli nt. „Na szybko – wieczny wąż

  1. bosman_plama Autor tekstu

    To trochę nieprzyzwoite ale sam siebie pierwszy skomentuję. Wczoraj wieczorem trafiłem mianowicie na informację o zapisywaniu danych w DNA. Gdzieś już kiedyś o tym czytałem, ale wyleciało mi to z głowy. Otóż to nic nie zmienia, bo żeby odczytać takie dane, to dopiero potrzeba by sprzętu.
    Za to jakie fajne mutanty do Fallouta dałoby się wyprodukować na takim pomyśle!

  2. borianello

    Przyjąlem zasadę, żeby używać tylko tego, co jest mi faktycznie potrzebne, stąd nadal używam siakiejś starej nokii, która potrafi “tylko” dzwonić.
    Kiedy chcę skorzystać z netu, idę do kompa, kiedy chcę zrobić zdjęcie, biorę do ręki aparat.

    1. bosman_plama Autor tekstu

      @borianello

      Trzymałem się tej samej metody, aż zacząłem trochę więcej jeździć i potrzebowałem np. sprawdzać rozkłady jazdy w różnych miastach, połączenia PKP itd. Odrzuciłem pomysł zakupu tabletu, kupiłem mądryfon i jestem z niego zadowolony. Niemniej, w drugiej kieszeni trzymam nokię, której baterii nie muszę doładowywać co dobę i która służy wyłącznie do dzwonienia.

      1. Pjotroos

        @bosman_plama

        Jep, identycznie było u mnie. Długo przekonywałem sam siebie, że nie potrzebuję mądrofonu, aż znalazłem się o parę razy za dużo w sytuacji, w której zwyczajnie go brakło. Czas życia baterii porównywalny do jętki drażni, ale cała reszta jest in plus. A Nokię 3310 dalej mam w szufladzie pod ręką. Ostatnio gdy kontrolnie włożyłem w nią baterię, działała.

        1. borianello

          @Pjotroos

          Żeby nie było, ja niepogardzam zdob yczami techniki, tylko zwyczajnie nie chcę wydawać kasy na niepotrzebne gadżety. Zmęczony jestem tymi wszystkimi cholernymi reklamami ze ślicznymi młodymi ludźmi, którzy dlatego są śliczni i młodzi bo mają np. tablety i słuchają modnych piosenek.
          Jeśli będę kiedyś potrzebował netu w telefonie, zprzyjemnością sobie takowy sprawię. Póki tego nie potrzebuję – trzymam takie zabawki z dala od siebie.

  3. k0d

    Temat na czasie Boss. Bo tak sobie przeglądałem telefony dla siebie i dupa blada. Mam teraz nokię c3-00. Całkiem fajna, odpowiada mi, bateria trzyma tydzień, ładny ekran, pełna klawiaturka, nawet gikza można poprzeglądać. Ma jedną wadę – beznadziejna szybka wyświetlacza. Najdrobniejsze otarcie powoduje rysy, które totalnie utrudniają użytkowanie. Zmieniałem już raz obudowę, po kilku tygodniach to samo.
    Patrzę sobie dziś i myślę: a znajdę coś nowego… I co? I nic. Dupa blada.
    Same dotykowe smartfony, z bateriami wytrzymującymi 1 dzień. Tragedia.
    I masz rację. Rośnie pokolenie, które uważa, że smartfon to telefon. Nawet na ceneo, w kategorii “klasyczne”, cymbałki pchają bez zastanowienia smartfony dotykowe.
    W tej chwili mam poważny problem. Nie mam żadnego wyboru jeśli chodzi o następny telefon. Może i przemógłbym się do dotykowca ale na miłość B., przynajmniej niech ten złom wytrzyma kilka dni!!!

    1. nicolai0

      @k0d

      Przerabiałem taka zmianę tel z dwa lata temu. Praktycznie nie masz szans na coś sensownego, a klasycznego zarazem. Co do baterii – jak mieszkasz w mieście z uczciwym zasięgiem, to jeszcze daje radę. Ja na mojej wiosce dobiłem na smartfonie do 4 dni ograniczając się wyłącznie do dzwonienia i przy aktywnych jakiś tam opcjach oszczędzania baterii. A tak to faktycznie – co wieczór ładowarka.

      Tym niemniej nie wróciłbym już raczej do klasyki. Za dużo te miziadełka mają udanych bajerów typu szybki dostęp do maila, nawigacja, itp.

      1. projan

        @nicolai0

        Dokładnie. Jeśli będziecie używać smartphona tylko do dzwonienia (a tylko to potrafiły stare telefony) to wytrzyma wam dłużej. Uparliście się by porównywać i podajecie 2 zalety – bateria i wytrzymałość. I dlatego właśnie tamten jest lepszy od tego. Przy każdej możliwej okazji ciągle to samo… Ileż można… A kasety są lepsze niż CD?

        1. powazny_sam

          @projan

          Ale używanie smartfona tylko do dzwonienia to jakby kupić porshe tylko do jeżdżenia do osiedlowego warzywniaka 🙂
          Nie wątpię że są to fajne zabawki dla ludzi który nie mają ciągłego dostępu do kompa, ale np. w moim przypadku jest tak że gdzie się nie ruszę to stoi komp albo laptop z internetem, a jak już zdarzy się że nie ma to cieszę się nieczęstą chwilą “offline”.

        2. k0d

          @projan

          Wszystko w porządku. Ja nie neguję zalet smartfonów jako takich. Ubolewam nad tym, że chcąc kupić klasyczny telefon z dobrą baterią do “telefonowania”, nie mam już “nowoczesnej” opcji. Nawet Nokia już nie wypuszcza nic poza dotykowymi, pozbawionymi klawy a do tego jeszcze z w8 smartkami.
          Chyba jednak się zdecyduję na tego Blackberry 9320 Curve. Co o tym sądzicie? Mieliście jakieś doświadczenia?

    2. bosman_plama Autor tekstu

      @k0d

      Są jeszcze tzw. niezniszczalniaki, telefony w starym stylu ze wzmacnianymi obudowami. Ostatnio przeglądałem sklep z niby militariami pod tym kątem i znalazłem tam taki, jak dla mnie, noname za ok. 300 zeta. Zastanawiam się, czy nie kupić go pod kątem wakacyjnego wyjazdu. Chyba, że po prostu reanimuję starą nokię:).

    3. furry

      @k0d

      Nokia C5-00 za 400zł albo E52 za 700.

      Nokia C5-00 ma jedną wadę, tylna obudowa jest śliska i telefon parę wazy wyślizgnął się z ręki jak karp przed wigillą. Ale na razie działa i jest spoko. Trzyma jakieś pięć dni przy wyłączonym GPS, nawigacja jest zajebiaszcza i zupełnie darmowa.

  4. Kirq

    Fajny wpis Bosman. Skończyłem wczoraj czytać “Marsa” Rafała Kosika i wpis doskonale wpasowuje się w puentę książki. Kto czytał, ten wie o czym mówię, reszcie nie spojluję, bo książka wielce zacna i godna polecenia.

    PS. Też miałem Nokię 3310. Wojskowa konstrukcja – prosty i niezniszczalny. Służył mi kilka lat, pomimo wielu twardych lądowań – raz spadł mi po pokrytych kafelkami schodach. Chyba dalej gdzieś leży w mieszkaniu u Mamy.

    1. bosman_plama Autor tekstu

      @Kirq

      Mnie raz do cna przemokła podczas oberwania chmury. Nie działała póki nie wyschła, potem znów bez problemów. A kumpel raz cisnął swoją w ataku furii o ziemię (taka praca). Odbiła się i podbiła mu oko, sama wyszła bez szwanku:D.

      A Kosik fajnie pisze, fakt.

      1. Redook

        @Pjotroos

        u mnie w domu 3310 przetrwala przypadkowe pranie. Potem mialem ten telefon jako pierwszy dopoki nie zostal mi odebrany podczas nieprzyjemnego spotkania z bardziej nieprzyjemnymi typkami w srodku nocy. Nie wiem czy za bardzo sie tym telefonem nacieszyli bo jakos zaraz przed tym zaczel miec problemy z glosniczkiem od dzwonka.
        A jakies 2 lata temu przeszedlem na strone androida kupujac tani tel od znajomego i uwazam ze ilosc plusow zdecydowanie przewyzsza krotkie trzymanie baterii.

  5. powazny_sam

    Tak nie do końca się zgodzę z tym że “analogowe” znaleziska można odczytać tylko za pomocą wzroku. Np. jakbym znalazł tabliczkę z hieroglifami to nie różniłoby się to od wspomnianej sytuacji gdy nomad znajduje pendrive 🙂
    A co do telefonów, regularnie mam pokusę aby zamienić mojego wiernego Solida na coś na miarę dzisiejszych czasów, ale wystarczy że spojrzę na wskaźnik baterii którą ładowałem nie pamiętam kiedy (2 tygodnie temu co najmniej to będzie) to od razu odchodzi mi ochota na te wynalazki. Jak ktoś wymyśli baterię do smartfona co będzie trzymała chociaż połowę tego czasu, to wtedy ulegnę.

  6. thiefi

    Telefon z symbianem już na starcie był świetnie dostosowany do zwykłej pracy.
    By osiągnąć tą funkcjonalność na adroidzie i iOsie trzeba by instalować kupę programików.

    Obecnie użytkuję Symbian Belle na Nokii 500 i jestem zadowolony. Jak na telefon za 300 zł to mam mnóstwo opcji, wszystko na swoim miejscu i wystarczające. Przeglądarkę tylko musiałem na Operę zmienić.

    Dla mnie telefon to nie jest konsola do gier lecz telefon + nesser czyli pocket pc do obsługi maili, zdjęć, netu itd.
    Nie potrzebuję szpanować susząc zęby na melanżu telefonami Apple , a czysty android jest dla mnie za surowy i pusty.

    Symbian moim zdaniem wciąż jest najlepszym rozwiązaniem dla telefonów.

  7. Revant

    Ciekawe spojrzenie na przyszłość. Ja mam nadzieję na taką przyszłość jak przedstawiona jest w serii Star Trek. Bez podziału na państwa z poszanowaniem historii. W dodatku podróże wokół słońca aby cofnąć się do naszych czasów i o dziwo, uczyć się od nas ^^ Jeżeli chodzi o telefony, które łączą “stare” z “nowym” to polecam mój obecny – Sony Ericsson J20i (Hazel). Mimo rozsuwania solidna konstrukcja (nawet piasek z polskich plaż nie spowodował problemów), wytrzymała bateria (do tygodnia na dzwonieniu i smsach, 4-5 dni z muzyką/grami/filmami), Wi-Fi i wygodny wyświetlacz do przeglądania neta. Jedyny minus – ericssonowe szerokie wejście. Dokupowanie przejściówek na słuchawki mnie już nie bawi :/

Powrót do artykułu