Na szybko – Ukryte piękno

thesheep dnia 2 kwietnia, 2013 o 19:45    28 

Nie oceniaj książki po okładce, a szata graficzna niech nie przysłania Ci prawdziwej wartości gry. Zwłaszcza kiedy grasz na laptopie ze zintegrowaną kartą graficzną, a przed tobą rozpościera się Cyrodiil.

Kupiliśmy urodzinowe wydanie specjalne Oblivion w zeszłym roku. Jakoś nigdy nie zdecydowaliśmy się na zainstalowanie gry na naszym głównym laptopie, bo podobno RPG to nie moja filiżanka herbaty. Chyba już to kiedyś słyszałam, pewnie przy okazji FM, ale dobrze – rzeczy do grania mi akurat nie brakuje. Przed świętami odpaliliśmy Oblivion na próbę na zapasowym laptopie. Do tej pory największym osiągnięciem tego urządzenia był sprawnie działający Capitalism II, więc nie mieliśmy wygórowanych oczekiwań. Po kilku eksperymentach z ustawieniami graficznymi, m.in. dzięki wyeliminowaniu trawy (sorry, Mr T) gra chodzi płynnie, nawet przy galopującym koniu. Świat nie jest tak malowniczy jak mógłby być, ale wygląda znośnie i zupełnie nie przeszkadza mi w dobrej zabawie.

Chociaż muszę przyznać, że niektóre błędy, zwłaszcza z przenikaniem się przedmiotów, są wręcz nudne. Ileż można paczeć na bandytę, którego ciało przepoławiają drzwi po zamknięciu, a po otwarciu oczywiście jest w całości. Najkomiczniejsze jednak było moje doświadczenie z gablotą. Otóż zapisałam moją Bretonkę, o wdzięcznym imieniu Mirabelle, do Gildii Magów, bo mieli (ładne sukienki w szafach ;)) mnóstwo książek. Na piętrze niektóre z tomów były wystawione w gablotach, które można było otworzyć. No to spróbowałam. Bukiet kwiatów wypadł na podłogę przy okazji, więc próbowałam odłożyć go na miejsce, bo nie lubię zostawiać po sobie bałaganu. Po opuszczeniu oszklonej części kwiaty wypadły przez dno. Kiedy otwierałam znowu, książka wyleciała jak z procy, celując wyraźnie w przeciwległą ścianę. Po chwili zastanowienia zdecydowałam się na reload, bo mój poziom był najwidoczniej za niski do opanowania magicznych gablot.

Pomijając jednak irytujące i zabawne drobiazgi, Cyrodiil jest fascynujący. Chodzę sobie, rozglądam się, rozmawiam z ludźmi, pomagam im załatwiać różne drobne sprawy, ratując przy okazji Imperium. Czas w głównej misji nie upływa nieubłaganie, co pozwala na naukę i eksplorację w wolnych chwilach. Tak sobie przędę historię mojej postaci, ale trochę za szybko osiąga następne poziomy i wrogowie stają się coraz trudniejsi do pokonania. Na szczęście mam pomocnika i w chwilach zwątpienia przełączam się na tryb kooperacji: “Ubij kochanie te demony, bo ja już do nich nie mam siły.” Moją Bretonkę czeka świetlana przyszłość, a mnie wiele godzin dobrej zabawy. Macie jakieś złote rady?

Zastanawiam się nad zakupem Skyrim i innych gier w podobny deseń. Coś polecacie? A jakie są Wasze doświadczenia z rozgrywki na sprzęcie, który teoretycznie nie spełniał wymagań gry? Jakieś przyjemne zaskoczenia? 🙂

Dla mnie zaskoczeniem było to, że w tym miesiącu do kin wchodzi film Oblivion, który z naszą grą dzieli jedynie tytuł. Tom Cruise i science-fiction anyone?

 

Dodaj komentarz



28 myśli nt. „Na szybko – Ukryte piękno

    1. Wicen

      @MusialemToPowiedziec

      Mi też się podobało KoA, według mnie niedoceniana gra – świat który zachęca do eksploracji (zróżnicowanie terenu, wiele sekretów), satysfakcjonująca walka (a ja bawiłem się magiem:D). Ma swoje wady (dla mnie największe to spadający poziom trudności i ograniczenie lvlu), nie każdemu musi odpowiadać bajkowa grafika, ale jeżeli dla mnie to takie nowoczesne Golden Axe z otwartym światem.

      1. urt_sth

        @brum75

        Problemem jest niepohamowana chęć brania zawijki bokiem, niestety jestem przyzwyczajony robić to na płaskim i rozkład masy na wykreconym asfalcie (pokrytym mokrym śniegiem) mnie zaskoczył (to już w sumie drugi raz, poprzednio zatrzymałem się na słupie).co do wejścia w zakręty to zwykle redukuje, szczególnie gdy ściągam ręczny.

  1. bosman_plama

    W Oblivion lubiłem brać przykład z Czerwonego Kapturka i schodzić z traktu, by ganiać po lesie. Nigdy jednak tej gry nie ukończyłem. Dużo bardziej podobał mi się Morrowind (minus skrzekacze). Największą frajdę sprawia mi jednak właśnie łażenie po Skyrim, ponieważ lubię klimat tundry i wiecznej zmarzliny. Gdybyż jeszcze dało się popłynąć którąś z długich łodzi i splądrować wybrzeża.

    Zgadzam si z MTP – Kingdoms of Amalur potrafi sprawić wiele frajdy. Walka jest bardziej zręcznościowa, ale też bardziej widowiskowa niż w grach Bethesdy. Krajobrazy są w tej grze bardziej urozmaicone oraz lekko bajkowe, przez co pełne uroku. I chyba nawet zadań jest więcej i też bardziej urozmaiconych. Bronie i zbroje modyfikować można chyba bez końca.
    O ile lochy potrafią w Oblivion trochę znużyć, to w KoA takie znużenie nie następuje – raz, że lokacje nie są tam niemal identyczne, a dwa, że są odpowiednio mniejsze, dzięki czemu ich penetracja trwa nieco krócej.

    1. thesheep Autor tekstu

      @bosman_plama

      Masz na myśli główną misję, czy wszystkie dodatkowe? A w Skyrim nie przeszkadza Ci brak zróżnicowania ras? To akurat podoba mi się w Oblivion, że moja Bretonka jest lepsza w magii niż taki Imperial. Każdy bonus ma swoje minusy, bo Mirabelle nie może np. nosić zbyt wiele. Czy mimo braku takiego systemu można tworzyć unikalną postać? 😀

      1. bosman_plama

        @thesheep

        W przypadku takich gier – gdy nie grają dialogi i fabuła – wiele musi załatwić wyobraźnia. Grałem w Skyrim tankiem specjalizującym się w ciężkiej tarczy i takimż mieczu, potem zagrałem łucznikiem i pod względem walki były to mocno różne gry.
        Niestety, Bethesda to nie Troika czy Obsidian umożliwiające przechodzenie gier naprawdę bardzo różnymi postaciami i na różny sposób. I w Oblivion i w Skyrim możesz robić co chcesz, ale jak to wpływa na Ciebie i świat musisz sobie dopowiedzieć.

        1. thesheep Autor tekstu

          @bosman_plama

          Więc Skyrim gdzieś tam potencjalnie na mnie czeka. Lubię sobie dopowiadać wiele rzeczy, jak np. to, że w stolicy jeżdżą po ulicach jakieś powozy albo ludzie na koniach chociaż. W sumie jednak nie dziwię się, że ich nie dodali, bo musieliby tak w kółko się poruszać. 🙂 Chociaż – widziałam już konia wjeżdżającego po schodach w tej grze, więc chyba nic mnie nie zdziwi.

  2. jozi meh™

    [quote]Na piętrze niektóre z tomów były wystawione w gablotach, które można było otworzyć. No to spróbowałam. Bukiet kwiatów wypadł na podłogę przy okazji, więc próbowałam odłożyć go na miejsce, bo nie lubię zostawiać po sobie bałaganu.[/quote]

    Gaming redefined 😀

  3. Mindestens

    Operation Flashpoint – grałem na Duronie 400 z VooDoo 3 i jakąś dodatkową zintegrowaną kartą, sprzęt w ogóle nie przetwarzał tekstur terenu – zamiast nich miałem białą nieoteksturowaną powierzchnię ;). Dwa lata tak grałem, good times.

Powrót do artykułu