Na szybko – są takie dni

bosman_plama dnia 18 marca, 2013 o 19:17    50 

Na jednej z Twoich półek zalega stos gier, w które jeszcze nie zagrałeś. Twoi sieciowi kumple podpisali ją za Ciebie. "Półka wstydu" grzmi na Ciebie napis na którymś internetowym forum, albo w dyskusji pod jednym z NS. Nawet jeśli się od niej odwrócisz, to nieskończona internetowa chmura zawiera w sobie pewną ilość Twoich wirtualnych półek z grami – steam czy GOG mogą Cię prześladować równie skutecznie jak tych kilkadziesiąt pudełek poukładanych między cztrema kawałkami sklejki. Siadasz pomiędzy wszystkimi tymi litaniami nieukończonych tytułów i dziwisz się, że nie masz w co grać. Miewacie tak? Ja miewam. I wiecie co? Nie mam racji.

Najłatwiej powiedzieć: "dziś gry nie są już takie, jak kiedyś", albo: "szukam oryginalności, a jej w grach za grosz". Tymczasem najnowszy Tomb Raider udowodnił mi, że to ściema. Owszem, sam uważam, że "dzisiejsze gry nie są już takie jak kiedyś" i że trudno w nioch doszukiwać się oryginalności. Czasem mówię, że nie umieją dobrze opowiadać fajnych historii, albo że wcale ich nie opowiadają, albo że postaci są w nich najwyżej średnie, albo że ściągają jedna od drugiej. Tak, jak ostatni Tomb Raider. Odpaliłem go i zdziwiłem się, że zaczyna się jak Far Cry 3. Niemal co do przecinka. A rónocześnie wykorzystuje schemat popularny ostatnio w kinie, które każe nam cieszyć się odnowionymi Batmanami i Bondami. Gdy zobaczyłem jak rozdzielam punkty umiejętności znowu przypomniał mi się Far Cry 3. Gdy strzelałem do bandytów początkowo mówiących po rosyjsku, a potem już po polsku (konsola odpaliła mi grę w polskiej wersji językowej i oni chyba to załapali), gdy uchylałem się przed skaczącymi na mnie wilkami i gdy wspinałem się po skałach czułem się z kolei jak w prostszym i ciut uboższym Uncharted. Czegokolwiek nie mówiliby twórcy TR, ta gra pod wieloma względami jest bardzo podobna do serii opowiadającej o przygodach Nathana Drake'a. I chyba wszyscy fani Uncharted aż pisnęli z uciechy, gdy zobaczyli potrzaskany samolot, na który mieli się wspinać. A potem, jak ja, poczuli nieco rozczarowania, gdy samolot ani się nie rozpadł w trakcie tej wspinaczki, ani nie spadł w otchłań. W Uncharted na pewno tak właśnie by się stało. I możliwe, że ktoś by w tym czasie do nas strzelał, a do tego goniłyby nas yeti. Bo Uncharted charakteryzuje znacznie intensywniejsza rozgrywka.

 

Uncharted_2.jpg

Dajcie temu kolesiowi jakikolwiek pojazd, a na pewno znajdzie dla niego jakąś przepaść.

 

Tak więc nie odnajduję w nowym TR nic nowego. Jest on jakby potwierdzeniem wszystkich moich (naszych) narzekań na dzisiejszy rynek gier.

I wiecie co?

To nieważne. Bo bawię się przy nim dobrze. Okazuje się, że gra nie musi być ani szczególnie oryginalna, ani opowiadać wyjątkowej historii przy pomocy wyjątkowych bohaterów i wyśmienitych dialogów. Wystarczy, jeśli jej grywalność będzie miodna, a tak właśnie jest w przypadku ostatniego TR i wielu innych gier. Do tego stopnia, że kiedy siedziałem wśród stosów nieukończonych gier, których nawet nawet nie chciało mi się odpalać, bo to były właśnie takie dni, TR na nowo rozpalił we mnie chęć do grania. I uświadomił, że pomimo tego, co możemy czasem gdzieniegdzie przeczytać, co sami czasem piszemy, istotą gier jest grywalność. Nie poruszające historie i super mega głębocy bohaterowie (chociaż fajnie, jeśli się trafią), ale prosta grywalność towarzysząca nam od czasów Ponga. Nie napisałem nic oryginalnego? Ano nie. Myślę jednak, że czasem warto uświadamiać sobie nawet i banały.

Dodaj komentarz



50 myśli nt. „Na szybko – są takie dni

  1. MusialemToPowiedziec

    Bo problemem nie jest brak oryginalności, co raczej brak rozwoju, który najbardziej boli teraz, gdy wszyscy same sequele robią. W nowym TR zrzynka z Uncharted nie przeszkadza, bo to mimo wszystko nowy TR, a nie nowy Uncharted – więc mimo wszystko ma kilka innych elementów, które powodują że przygody Lary są inne niż przygody Drake’a.
    Warto zauważyć że wielu “hardcorowych haterów” serii CoD ocenia BO2 całkiem lepiej niż resztę ostatnich gier z serii, bo w końcu dorzucono trochę świeżości do serii dzięki zajrzeniu w nieodległą przyszłość. Jeden element, a już jest coś innego.

  2. powazny_sam

    Dobrze prawisz. Ogólnie też modne jest też narzekanie na współczesne trendy że “gry robią z gracza idiotę” itd. itp. i że w ogóle są za łatwe. Może niepolitycznie się do tego przyznać ale… mi to odpowiada. Zakupiłem sobie w weekend pierwszy Far Cry i – cholera – jaka ta gra jest trudna! Dziś standardem jest że odpalasz grę na “normal” i sądzisz że przejdziesz ją od A-Z z poziomem trudności który nie wywoła u ciebie większych frustracji. A w FC1 – piszą Easy – “enjoy your holliday” , Normal – “minimal challenge”, … i 4 kolejne poziomy. Odpalam Normal i już w pierwszej misji 10x zgon! Dobrnąłem gdzieś do 6 misji ale poziom frustracji odrzuca mnie od dalszej gry. I do tego brak quick-save w standardzie (można go robić w devmodzie jako cheat). Aż taką lamą w FPS-ach chyba nie jestem, trochę godzin nabiłem na różnych Borderach, Rage-ach czy Deus-exach. I w każdym na normal bez większych problemów. A tu czytam na forach że typowi gracze mają problem z FC1 na EASY i posiłkują się godmodem.
    Chyba jednak wolę jak gra robi ze mnie idiotę. Tam gdzie zaczyna się frustracja, tam kończy się dobra zabawa i grywalność.

      1. Wicen

        @Tasioros

        Ci byli rzeczywiście wkurzający. Szczególnie w ostatniej misji (gdy wulkan wybucha? Nie pamiętam dobrze), gdy praktycznie jeden stoi na drugim. Dziś już chyba nie chciałoby mi się w to pieprzyć, jedyne trudne gry jakie akceptuje to strategie i rpgi, bo w nich zazwyczaj wystarczy pogłówkować.

    1. brokilon

      @powazny_sam

      Czasem fajnie jak pojawia się wybór poziomów trudności, tak żeby każdy gracz znalazł coś dla siebie. I niech nawet normal się sam przechodzi, wisi mi to jak to się będzie nazywać, byle dali też coś dla tych, którzy lubią się pomęczyć. Ale niefajnie jak gra robi z gracza niedołęgę i albo nie oferuje żadnego wyboru, albo nachalnie podpowiada co gracz ma zrobić, albo jedno i drugie. Przez coś takiego chyba odpuszczę sobie serię Assassin’s Creed. Zdzierżyłem pierwszą część, druga miała być lepsza, może i jest, ale niewiele. Zero jakiegokolwiek wyzwania, a historia też nie bardzo przykuwa do monitora. Nie ma po co w to grać.

      1. powazny_sam

        @brokilon

        No to jest sensowny zarzut, ale niestety nadal powstają gry których twórcy twierdzą że tak oczywista rzecz jak wybór poziomu trudności jest niepotrzebna. Nie rozumiem tego podejścia, może się zdarzyć że akurat trafią w upodobania/umiejętności gracza i będzie OK (u mnie przykład:Borderlands), ale też jest ryzyko że wyjdzie samograj (wspomniane Asasyny). AC2 przeszedłem mimo wszystko, dla fabuły – głównie dzięki serialowi The Borgias który w tym czasie oglądałem.

      1. powazny_sam

        @furry

        [quote]Dobry w ogóle ten pierwszy Far Cry?[/quote]
        Zależy czy obiektywnie czy subiektywnie 🙂 Ja po świetnym FC2 spodziewałem się gry w podobnym stylu, a dostałem coś co bardziej przypomina pierwszego Crysisa. Bronie są fajne, mają niezłego “kopa” ale gra jest frustrująco trudna, do tego ma rażące błędy (np. namioty są całkowicie przeźroczyste dla AI). Nie wspominając już o przeciwnikach którzy widzą i trafiają cię – w krzakach – bez problemu chyba z odległości 15 km… Osobiście trochę żałuję zakupu (na szczęście to tylko 2,49), raczej już do niego nie wrócę. Prędzej przejdę ponownie całego Deusa z Missing Linkiem łącznie, tobie też polecam restart ale na normalu tym razem, bo warto.

  3. Makbeton

    UWAGA JEZYK WULGARNY!

    Nie kumam poprostu tego kurwa nie kumam , oki wiem ze juz kiedys o tym pisalem ale znowu mnie to pierdolnelo jak kryzys jebani “graficiarze” i zeby bylo jasne dosceniam prace ludzi ktorzy na murach tworza dziela sztuki ale zeby jebnac na estakadzie 3 metrowy napis “jebac cracovie” tego kurza dupa nie doceniam. Zeby bylo smieszniej jakis czas temu obilo mi sie o uszy ze policja i straz wiejska powolala speeeeeecjalna jednostke do walki z “nielegalnym grafitti”. I co ta jednostka robi ? Ma baze grafitti hahahaha kurwa mac maja pewnie pare zdjec z “jebac cracovie” i pare zdjec z “jebac wisle” i to chyba tyle bo nie wiem nie wydaje mi sie zeby debil ktory jebnie takie dzielo podpisal sie “to rysowal krzychu”. Co wg mnie policja powinna zrobic to odpierniczyc jakis mur w strategicznym miejscu ktory bedzie razil biela zaczaic sie i poczekac az jakis artysta bedzie mial okazje sie na nim wyzyc i kurza twarz spalowac go tak bardzo ze idea przekazywania informacji o tym jakich kibicow trzeba jebac przejdzie mu na cale zycie.

  4. Twoja_Stara

    Sciagnalem wczoraj TR wlasnie i jestem zauroczony, od odpalenia do pojscia spac, nie odchodzilem od ekranu nawet na chwile, co dalo mi jakies 6h grania w jednej sesji, co rzadko mi sie zdarza przy grach single player. Kurde, a nowa Lara fajna jest 🙂

  5. Errabundi

    A jak się nie zgadzam, że gry są równie dobre. Dlaczego mogę do dziś z wypiekami na twarzy grać w Fallout/Fallout 2, Rome Total War, czy Europę Universalis, a nowe SimCity czy parę innych śmieci nudzi mnie po kilku godzinach? To chyba o czymś świadczy. Dobrymi grami w ostatnich czasach są na pewno Crusader Kings II i Civ V (po poprawkach). Z gier akcji BF3, może… Ale reszta? Nawet drugi Batman mnie wkurzył, choć tu winę ponosi zapewne debilny system save’ów powiązany GfWL.

    Dobra gra dla mnie to taka, w której się zatracę i będę chciał więcej. A nie dająca mi świadomość, że już wszystko odkryłem i nie ma mi nic więcej do pokazania.

    Dobra wiadomość jest taka, że dodzwoniłem się wreszcie do InterCity w sprawie zwrotu biletu sprzed miesiąca. 30-parę dni temu napisali mi, że reklamacja została uznana, ale kasa nie wpłynęła do dzisiaj. Makbeton, skop im tyłki, bo biuro mają gdzieś w Krakowie 🙂

    1. bosman_plama Autor tekstu

      @Errabundi

      Ja nie wiem, czy są równie dobre. Możliwe, że jestem już stary, refleks mi się popsuł i brak mi cierpliwości do rozgrywki trwającej dwa lata. Ale ten stosunkowo nietrudny TR (poziom trudności podwyższa konieczność strzelania z pada gdy gra się na konsoli) sprawi mi frajdę i już. Może nie sprawiałby jej, gdyby ukazał się dziesięć lat temu? Nie wiem.

      Gry wciąż nastawione są na: “o rany, chcę tego więcej!”. Tylko dawniej to “więcej” dostawałeś w tej samej grze, która odpowiednio długo trwała i miała odpowiednio dużo fajnych pomysłów, a dziś otrzymujesz to w dalszym ciągu i kolejnych numerkach.

      Swoją drogą przyszło mi do głowy, że mylimy się narzekając, że poziom gier jest coraz niższy, bo twórcy równają do casuali. Może jest przeciwnie? Może oni też czytają, że średnia wieku rośnie i równają do starych wyjadaczy? Wiecie, tych coraz starszych wyjadaczy, co to już ani czasu, ani refleksu nie mają:P.

  6. thiefi

    Współczesny gry są super. Jedynym problemem są kontynuacje od wielkich korporacji EA/UBI/Acti
    Poza tym bardzo podobają mi się dzisiejsze gry. Nie szarpią mi nerwów, oszczędzają czas, wychodzi ich tak wiele że szybko tanieją, są dopracowane graficznie i dźwiękowo.

    A jak chcę starych gier to odpalam emulatory, pogram w klasyki, nacieszę sie i wracam do nowości. Batllefieldów, fify czy COD już od wielu lat kijem nie tykam wiec nie marudzą na współczesne gry. Co prawda do zżygania obrzydzili mi już Assasyns Creeda, ale nowy Far Cry Tomb Raider skutecznie wzbudził we mnie sympatię do gier

        1. Errabundi

          @thiefi

          Co ma PKB do cen? Jeśli już, to należy sprawdzić dane per capita, ale to i tak nie jest w ogóle miarodajne. W Rosji bieda aż piszczy – wiem, bo byłem tam i pracowałem (choć należą do G8, a właściwie do G7+Rosja), my tymczasem jesteśmy jednym z najbogatszych krajów świata (choć kontrasty u nas prawie takie jak w USA)

          1. MusialemToPowiedziec

            @Errabundi

            Akurat PKB per capita jest jednym z dwóch powodów niskich rosyjskich cen (i nie tylko, Białoruś czy Ukraina mają także niższe ceny). Drugim jest piractwo – skoro nawet sklepy sprzedają piraty, to wydawcy muszą być konkurencyjni.
            Steamowe ceny w Polsce zawdzięczamy Unii Europejskiej i olewaniu tego regionu przez Valve. Wszak ceny Steama w dniu premiery są 2, czasem nawet 3 razy większe niż te, które są w Empikach…

Powrót do artykułu