Na szybko – na wygodnicko

bosman_plama dnia 29 kwietnia, 2013 o 17:31    57 

"Po co robić coś łatwo, jeśli można bardziej skomplikowanie?" – to pierwsze prawo Shadoków (ktoś jeszcze pamięta, co to Shadoki?) znajduje z pewnością zastosowanie wśród naszych prawodawców oraz w specjalnych laboratoriach, gdzie jajogłowi szaleni specjaliści opracowują metody składania map. Czasem może nam się wydawać, że nasze żony też musiały uczyć się u Shadoków (one to samo myślą o nas). Na codzień jednak, choć nieczęsto chętnie się do tego przyznajemy, szukamy prostych rozwiązań.

Tak naprawdę dzisiejszy wpis to jedna wielka autopromocja. Parę dni temu ukazał się majowy numer Nowej Fantastyki. Znajdziecie nim informację o istnieniu Gikza. Jest podpięta pod notkę o autorze, który przypadkiem nazywa się bosman plama. Notkę ową polecam z czystym sercem, ponieważ brzmi z lekka hagiograficznie i trudno mi się o nią gniewać. Jeśli chodzi o samo opowiadanie, to zostało poświęcone grom, a ci z Was, którzy pamiętają "Melodię na dłużej" i kilka jeszcze moich wpisów z Na Szybko, odnajdą w nim znajome tropy.

 

enef.jpg

Sherlock Holmes w dziwnym wdzianku.

 

Ale o co chodzi z tym całym wygodnictwem?

Pierwsze, co zrobiłem, po kupieniu majowego numeru NF, to odnalezienie w nim własnego opowiadania, żeby zobaczyć jak zostało zilustrowane. Dwa obrazki machnął doń Marcin Kułakowski. Podobają mi się, nawet bardzo. Kłopot w tym, że na drugim z nich ledwo, ledwo widać dwie istotne dla treści postaci. Stoją na szczycie wieży, z której zwisa bohater (to żaden spoiler, od tego zwisania zaczyna się tekst). Bohater, a zwłaszcza jego trampki, znajduje się na pierwszym planie. Tamta para daleko, daleko. Pomyślałem, że chciałbym zobaczyć ich z bliska. Sekundę później już prawie – prawie wykonywałem gest, jaki na moim smarcie umożliwa powiększenie dowolnego fragmentu zdjęcia – prawie przykładałem palec wskazujący i kciuk,  by rozsuwając je powiększyć wybrany fragment. Ten gest nie był efektem żadnych przemyśleń, ani autodowcipu. To był odruch mojego przywykłego do takiego ułatwnienia mózgu. Nie zrobiłbym go świadomie. Świadomie, to ja się przed nim powstrzymałem.

 

shadoki.jpg

Shadoki przy jednym ze swoich mechanizmów

 

Mój mózg (i Wasze pewnie też, czemu mam być sam) niebezpiecznie łatwo przywyka do wygody. A przyznaję, że powiększanie obrazka gestem dwóch palców jest wygodniejsze, niż kombinowanie z myszką i symbolami photoshopa na przykład. Okazało się, że galareta, z której pewnie część z nas odczuwa zasłużoną dumę między innymi z tego powodu, że łatwo przyswaja sobie nowe wzorce zachowań i szybko oraz chętnie uczy się tego, co najwygodniejsze. Jeśli ma do wyboru mozolić się z wytaczaniem kamola na szczyt, albo zadzwonienić po ekipę specjalistów, prędzej pomyśli o tym drugim. Telefony komórkowe, komputery, samochody i fotomodelki w formacie jpg. rozpieszczają ją i uczą przyzwyczajenia do komfortu. Możemy narzekać, że w grach te przeklęte strzałki pokazują nam miejsce najbliższego rozwiązania questu, że przeciwnicy są durni, a zagadki zbyt proste. Ale wiecie co? Nasze galarety to lenie – lubią to. To, że jeszcze się przeciw ich odruchom buntujemy wynika z pewnych przyzwyczajeń społecznych – my, nerdzi, pececiarze itd. przywykliśmy uważać się za lepszych, za swego rodzaju elitę (jak lubią nazywać się niszowcy) przyzwyczajoną do stawiania czoła wyzwaniom przerażających casuali (i konsolowców;) ). Miło jest tak o sobie pomyśleć. Ale pamiętajmy, że nasze galarety ani trochę się z nami nie zgadzają. Gdyby to od nich zależało, wykonywalibyśmy jedynie najbardziej podstawowe, zużywające najmniej cennej energii gesty. Musimy o tym pamiętać, by czasem powstrzymać je przed najprostszym rozwiązaniem i zdobyć się na odrobinę wysiłku. Pomoże to i im i nam.

Dodaj komentarz



57 myśli nt. „Na szybko – na wygodnicko

  1. urt_sth

    Apropos shadoków, zawsze miałem podobnie przy wnioskowaniu dowodowym, ze względu na moją wyjątkowo wybiórczą pamięć stosowałem niewłaściwie podejście tworząc sobie mission imposible, zamiast zastosować jakiś popularny lemacik albo twierdzenie i mieć problem z głowy w kilku linijkach.

  2. MusialemToPowiedziec

    Wygoda jednak rządzi. Jak to było w wywiadzie z twórcą Deus Ex Human Revolution – jak ludzie zobaczyli podświetlanie, to zaraz wielki harmider zrobili i pod ich naciskami zrobiono “wyłącz podświetlanie”, ale jak przyszło już do grania, to sporo z tych największych krzykaczy jednak i tak tego używała.

  3. projan

    Po trzech stronach lektury w drodze do pracy jestem zaskoczony na plus. Myślałem że to będzie łagodniejsze a tu jest mocno, cyberpunkowo. Ledwo ogarniam przez ten “wysoki próg “wejścia w świat””.
    Co jeszcze? Czytając odczuwam niepokój. Wizja jest dość przerażająca.

    “o autorze, który przypadkiem nazywa się bosman plama”
    W notce nie ma żadnego bosmana plamy. Jest za to “szczodry demiurg najegzotyczniejszych neverlandów”. Ja cię… 🙂

          1. Pjotroos

            @bosman_plama

            O, chłopie, to Ty naprawdę niezgorzej trafiłeś z redaktorem dla swoich tekstów.
            Żeby nie było – opowiadanie też przeczytałem, nie ograniczyłem się do tej laurki 🙂 Podobało mi się. Mam kilka zastrzeżeń, ale ja już jestem tym typem człowieka, który zawsze ma kilka zastrzeżeń. Grunt, że parę dni po skończonym czytaniu w głowie zostały głównie te pozytywne wrażenia.

Powrót do artykułu