Na szybko – lista życzeń

bosman_plama dnia 25 lutego, 2013 o 16:29    17 

Gier powstaje tyle, że trudno za nimi nadążyć. Tyle, że prawie każdy znajdzie w nich coś dla siebie – czy jest miłośnikiem strategii czy zagadek, ostrożnego skradania się, czy zasuwania a'la Rambo, czy lubi poudawać, że lata, czy też kocha się w ścigałkach. Możemy zostać stróżami prawa, albo zuchwałymi przestępcami, gigantami intelektu, albo prostaczkami o potężnych mięśniach rozwiązującymi wszelkie dylematy przy użyciu maczugi. Ponieważ jesteśmy ludźmi i nic co zachłanne nie jest nam obce, chcielibyśmy jeszcze więcej. A czego mianowicie?

Ten jeden raz ani mi w głowie narzekanie. Nie ucieszę Waszych wewnętrznych marud listą rzeczy, z których jestem niezadowolony. Dziś pamiętam, że gry sprawiają mi mnóstwo frajdy. Nigdy jednak nie jest tak dobrze, żeby nie mogło być lepiej, prawda? Na pewno każdy z nas miał taką chwilę, że przysiadł przed kompem zastanawiając się jaki tytuł odpalić i pomyślał, że  chciałby zagrać w jakąś fajną grę, która na pewno biłaby rekordy popularności… gdyby tylko ktoś ją zrobił.

Ja np. chciałbym zagrać w współczesny cRPG (było Alpha Protocol, owszem), w którym nie byłoby ani grama fantastyki, a fabuła oparta zostałaby na jakiejś mrocznej zagadce kryminalnej. Wiecie, zaczynacie jako krawężnik natykający się na dziwną sprawę, nikt jej nie rozwiązuje a wy, z czasem awansujecie, po latach zostajecie detektywem i nagle dostajecie sprawę, która dziwnie przypomina tą, z którą zetknęliście na początku kariery. A po drodze rozwikłujecie ileś innych spraw, przy których zyskujecie doświadczenie liczone w punktach. Przystępujecie do frakcji skorumpowanych cwaniaków, albo przeciwnie, zatwardziałych czyścioszków, albo może do kolesi, którym jest wszystko jedno, albo do tych skrajnie zepsutych, którzy pod płaszczykiem munduru dokonują własnych zbrodni, jak ekipa z The Shield. A może odchodzicie w cholerę z policji bo zakochaliście się w o jednej fatalnej blondynce za dużo, albo zbyt wiele zobaczyliście i zaczynacie działać na własną rękę? Wiecie – duży świat w postaci wielkiego, najczęściej tonącego w deszczu miasta ze wszystkimi tymi ciemnymi zaułkami, rozterkami moralnymi przy których Wiedźmin to igraszka i całą armią pokus. Filmów i seriali kryminalnych powstało tyle, że samych tylko popkulturowych odniesień starczyłoby na pół gry.

Czego brakowałoby mi w takiej grze? Zapewne nie wypasionej grafiki, choć z ochotą przyjąłbym grafikę klimatyczną, może nawet umowną, stylizowaną na komiksy albo filmy noir. Bo mało jest dziś gier ze stylizowaną grafiką, jak np. obie Alicje, albo i Quake3. Jesteśmy tak bardzo nastawieni na realizm, że aż zapominamy, iż grafika może też cieszyć i przemawiać odkształceniami. Jakby dużym studiom nie wypadało zajmować się sztuką i pozostawiły takie "tanie" zagrania niezależnym twórcom. Oby nie brakowałoby mi w niej fabuły i wyrazistych, krwistych a przy tym niejednoznacznych postaci. I byłoby fajnie, gdyby gra nie ofiarowała mi możliwości przelecenia ich wszystkich. Bo, choć może zabrzmić to dziwnie, w dzisiejszych grach czasem mogę czasem zbyt wiele. Jeśli jakaś pani w cRPGu odmówi mi, pomimo moich starań i apetytów, gra zyska na realizmie bardziej, niż gdy wtedy, kiedy nieomal spala mi kartę graficzną od wypasionej, realistycznej grafiki.

 

No i rozpisałem się. Pisząc krótko, najbardziej brakuje mi dziś w grach kryminałów. Nie sensacyjnych opowieści w stylu "Kane&Lynch", czy historii o łysych zabójcach. Nie, normalnych kryminałów o gliniarzach i detektywach, najlepiej w gatunku cRPG, bo ten lubię najbardziej. Jest ich mnóstwo w literaturze i filmie, a w grach jakoś niewiele. Jedno "LA Noire" wiosny, jak się okazuje, nie czyni, zwłaszcza gdy nawet Maksymilian Bolesny z gliniarza zmienił się w człowieka demolkę i dołączył do armii podobnych mu masakratorów.

Teraz Wasza kolej. Marzycie czasem o jakichś grach, których nie ma, albo o jakichś elementach gier, prostych lub mniej prostych pomysłach i rozwiązaniach, których nikt dotąd Wam nie zapewnił?

Dodaj komentarz



17 myśli nt. „Na szybko – lista życzeń

  1. brum75 Czytelnik pierwszej klasy

    Mnie cały czas ciągnie w kosmos. Jako podstawę dałbym oczywiście Frontiera. Ale trzeba go obudować. Na pewno dodałbym warstwę RPG. Z czasem latania powinienem nabierać umiejętności w strzelaniu, nawigacji, naprawianiu gwiazdolotu, cokolwiek. Więc zestaw standardowych charakterystyk + perki. Albo takie przerośnięte, zakręcone drzewko umiejętności niczym w Path Of Exile.
    System reputacji: Frontier miał dwie zasadnicze frakcje i dla nich jakoś reputacja była liczona. Ale… To jest kosmos! Tu odległości są kosmiczne! Reputacja powinna być także dla każdego systemu, ba! każdej stacji! Jak gdzieś po wizycie w barze zrobię demolkę sztachetami czy blasterem to powinni mnie trochę mniej lubić nie zważając na to że pierdyliard kilometrów dalej zrobiłem kilka ważnych wojskowych misji i nawet mi w centrali order dali. Centrala może mnie uwielbiać, lokalny sołtys powinien mnie na kopach w hiperprzestrzeń wyrzucić za bałamucenie dziewek i strzelanie do pianisty.
    Nie samym kosmosem człowiek żyje. Kiedy już zarobię więcej kredytów chciałbym, chociaż na trochę, gdzieś osiąść. I nie mam tu na myśli kapsułowego “hotelu” w ciemnym zaułku między dokiem a barem. I nie, nie domagam się The SpaceSims, nie chcę w AstroIkea kupować wyposażenia mojego słitaśnego domku. Ale fajnie byłoby móc jakiś system/planetę/stację potraktować jako “dom”. Mieć tam ekstra bonusy za misje, duże poważanie, móc wykonać parę niestandardowych akcji (spotkanie z sołtysem/gubernatorem? udział w referendum?) niedostępnych poza “domowym” układem.
    Aha. I wcale nie musi to być onlajn 🙂

    1. thiefi

      @brum75

      Wiesz co? Te marzyłem o re make frontier, ale po tym jak przerobili Syndicate na papkę fps, a z UFo zrobili tępą strzelankę turową z brakiem baz, dowolności rozwoju, nieliowych misji itd to… wolę żeby już nie ruszali klasyków.

      Jak przerabiać klasyki to tylko na szersze, bardziej rozbudowane i ze współczesną grafiką, ale nie zmianiać koncepcji i nie przerabiać na trywialne gówno!

  2. Tasioros

    Ja chcę dobrą grę z dinozaurami. Nie jakieś zwykłe “strzeladło” gdzie wszystkie gady musimy ukatrupić, zanim przyjrzymy się jaki to gatunek. Chodzi mi o coś w stylu “Trespasser” – to była świetna gra. Niech bohaterem będzie zwykły gościu, archeolog, który z bronią miał tyle wspólnego co polski film z dobrą muzyką. Niech każde użycie zwykłego pistoletu będzie dla niego, choćby na początku, sporym wysiłkiem i stresującym doświadczeniem. A jeśli będzie musiał zabić człowieka, niech będzie to trudna decyzja. Niech będzie to decyzja w ogóle, aby gracz mógł wybrać czy to zrobić czy nie, co wpłynie na dalsze losy i umiejętność używania broni w ogóle. Koniec reporterów i naukowców mających lepsze wyszkolenie w broni palnej niż GROM.

  3. powazny_sam

    Ja mam klęskę urodzaju, jest tyle gier w które chcę zagrać – a one o zgrozo istnieją i niektóre z nich nawet mam 😮
    A z tych co nie istnieją… kiedyś chciałem zagrać w gierkę symulująca jazdę po polskich drogach. Wiecie, wąskie szosy, nierówne pobocza, tiroloty, fotoradary, …. . Mogłoby być całkiem emocjonująco.

  4. borianello

    Bosmanie, a odpowiadając na Twoje pytanie, czego najbardziej brakuje mi w grach:
    Sądzę, że kwestia nie jest w nowych gatunkach, tylko w dopracowaniu obecnych. Mi najbardziej brakuje zaawansowanego SI, zdolnego do uczenia się, mającego własne cele itd. – oczywiście w rpgach. Brakuje mi poczucia realności świata, bo co z tego, że piękne są tereny itd., jak wszyscy NPC to nieruchome kołki, nie posiadające własnego zywota, a ich kwestie dialogowe ograniczają się do 2-3 zdań.
    Wiem, poczekam jeszcze dłuuugo:)

  5. bad_puppy

    Ja jakoś w grach zawsze chciałem więcej kontentu i większe światy, już nawet pomijajac marzenia o bardziej skomplikowanej mechanice która dodatkowo mnoży nakład pracy potrzebny do gry przez iks do potęgi. Niby proste, bo pewnie że można dywagować nad jakimś kontrowersyjnym pomysłem którego nie było, jakąś luką w rynku która jest omijaną z tego czy innego powodu, albo nad tym że większość z gier jest dla dziecii, jasne, ale z tym się można wypstrykać i basta, notomiast nieskonczenie pojemny w tej kwestii jest fakt że nie wychodzą prawie nigdy tytuły w którym jakoś znacząco przebija się poprzednika lub grę podobną pod względem wielkości świata, kontentu, przedmiotów, umiejętności ( a i nawet nieznaczące przebicie zdarza się rzadko. Funkcjonuje taki paradygmat zmieniania opakowania, bez zmieniania treści, i tak się to kręci od lat, ludzie się przyzwyczajają i może nawet nie widzą już oczyma duszy 😉 że w gruncie rzeczy gra może być naprawdę dużo lepsza, dłuższa i wkrętowa, tyle że każdy zwyczajny dev obrze wie że sprzedaży takie bonusyi specjalnie nie zwiększą.
    U mnie spora część weekendu (fak to już wtorek?) upłyneła na rozpykiwaniu kolejnych mothershipów (FTL :p)

  6. aryman222

    chciałbym w końcu otrzymać jakąś grę o zombie (!), która polegałaby na przeszukiwaniu pozostałości cywilizacji, ratowaniu ocalonych i budowaniu bazy. coś jak Fort Zombie, ale żeby gra po debiucie nie była wersją Alfa 0,02 🙂 strasznie czekam na State of Decay, to zdaje się najbliższa premiera dobrej gry o zombie. byle do czerwca…

  7. furry

    Czytam właśnie “Bastion” Kinga”. Chciałbym zagrać w ekranizację. Może niekoniecznie dokładną, ale w przygodówkę dziejącą się w świecie, który opanowała epidemia supergrypy. Od pierwszych zachorowań aż po upadek cywilizacji i coś potem (jeszcze nie wiem co, nie doczytałem), ale jeśli nie King, to coś w stylu “Kantyczki dla Leibovitza” Waltera Millera.

    I nasz protagonista niekoniecznie jest odporny na chorobę, może po prostu umrzeć.

  8. thiefi

    Ja właściwie sam nie wiem w co bym chciał zagrać.
    Może współczesnego Moonstone? Uznałbym Dark Souls za jego następce gdyby ten miał normalniejszy poziom trudności lub normalne sejwy (taaak po raz 10 ty piszę o tym, może się japończyki obudzą).

    Jestem zadowolony ze współczesnych gier. Jakie by nie były to są ciekawe i urozmaicone. Każdy znajdzie coś dla siebie. Obecnie pocinam w Far Cry 3 na konsoli i jak się okazało jest nawet lepszy od jedynki! Widać dało się coś nowego i ciekawego wrzucić do FPSów i nie mamy kolejnego multiplayerowego górna jak BF3 z pierdyrialdem dodatków czy kopiuj wklej co rok CODem.
    Polowanie z łukiem na tygrysy przy użyciu pada? To jest imersja, nie jakaś tam proste strzelanie myszką. Jest z 10 zgonów przy błędach, ale są NORMALNE sejwy i po zgodnie zaczynasz znów tą samą misję (a nie popierd.. godzinę po tych samych etapach jak u wrednego japończyka).

    Samochodówki? Jest GT5 czy Forza 4
    Slashery? God of Wary, Dante inferno, DMC czy MGS coś tam z Raidenem (to najnowsze)
    RPG? Fallout 3/New Vegas, Skyrim, Wiedzmin 2 – setki przyjemnych godzin

    Młócki w necie? Diablo 3- przy co-op z 4 innymi zgranymi graczami (co biegają razem a nie prywaty)

    Przede mną Crysis 3, Tomb Raidet, Bioschock, czego chcieć jeszcze? Jest dobrze, dajcie tylko dobę dłuższą i wynagrodzenie rodem z Europy zachodniej i mamy ideał!

Powrót do artykułu