Na szybko – Harcerka

thesheep dnia 23 kwietnia, 2013 o 13:39    33 

Jest odważna: biega w nocy po lesie, spanie pod namiotem nie budzi w niej strachu. Jest uczynna: bez mrugnięcia okiem wyruszy na poszukiwanie zaginionych ziemniaków i pomoże zjednoczyć członków rodziny, którzy nie widzieli się od lat.

Jest też grotołazem i wprawnym nurkiem, więc zagubione przedmioty nie mają gdzie się przed nią ukryć. Stopniowo dostaje coraz poważniejsze zadania. Za pomyślne ukończenie większości z nich otrzymuje sprawność – symbol awansu lub członkostwa w danym bractwie. Co wieczór skrzętnie przyszywa je do rękawa, dziękując bogom, że szaty magów są dość obszerne. Tak, to moja rudowłosa Mirabelka, posiadaczka wielu honorowych tytułów.

 

ONE.JPG

Niestety, robienie screenów z Oblivion to wyzwanie, któremu nie jest łatwo podołać,

więc nie mogę Wam zaprezentować wszystkich jej naszywek. To tylko mała próbka 🙂 

 

Po obronie Brumy, w której zginął cały kwiat rycerstwa, nawet wystawiono jej pomnik. Co prawda ruszała na potwory z kataną w dłoni, ale miejscowy artysta uznał, że powinna zostać uwieczniona broń o magicznej mocy, bo przecież taka bez udziwnień jej nie przystoi. Wyrzeźbił więc Mirabelkę w pełnym rynsztunku bojowym z harcerską finką, tfu, elfickim sztyletem uniesionym w geście zwycięstwa. Na szczęście nie musi już tam wracać, bo odnalazła wszystkich zagubionych mężów w okolicy, a nawet zabawiła się w Larę/panią archeolog na prośbę hrabiny. Udało jej się zamknąć bramy piekielne, z pomocą przystojnego M, któremu jednak nie amory były w głowie, a abstrakcyjne idee. Widząc, że nic z tego nie będzie, westchnęła ciężko i udała się nad morze, żeby złapać trochę słońca. Kupiła podejrzanie tani dom, ale dość szybko rozprawiła się z bonusowym lokatorem, a nawet posadziła nowe pnącza. Kiedy wracała z plaży z ręcznikiem przerzuconym przez ramię i dwiema perłami w kieszeni, blisko domu zauważyła proroka. Tak przynajmniej głosiła wieść gminna. Morderstwo kapłanów w świątyni jakoś szczególnie nią nie wstrząsnęło, bo widziała już wszystko, ale perspektywa pielgrzymki do ołtarzy wszystkich bogów zapowiadała się ciekawie. Taki spacer, szansa na odwiedzenie paru znajomych i do tego perspektywa kolejnej, znaczącej sprawności na końcu… Czas na krucjatę!

 

THREE.JPG

Na szczęście pogoda dopisała, co nie jest częste na północy.

 

Jak wyglądają Wasze najciekawsze/najbardziej abstrakcyjne misje? Przy ziemniakach spadłam z krzesła 😀 Gra nie ma tu znaczenia, ciekawa jestem, co Was najbardziej poruszyło lub obruszyło.

Dla tych, którzy wolą piłkę mam inne pytanie – kogo widzicie w finale LM i dlaczego obie drużyny będą z Hiszpanii? 😉

Dodaj komentarz



33 myśli nt. „Na szybko – Harcerka

  1. Tasioros

    “spanie pod namiotem nie budzi w niej strachu” – fajne zdanie, spanie nie budzi 🙂

    W pamięci pozostała mi poważna misja z Wiedźmina Pierwszego, gdy to na imprezce na stancji u Shani nie było czym zagryzać i Geralt mocno chwiejnym krokiem musiał udać się na parter, aby wykraść starej babce trochę smalcu z ogórkami. Oczywiście Shani miała wszystko na drugi dzień babuni odkupić – takie to swojskie i studenckie było.

    A z Ligą Mistrzów to się Pani Owca trochę wygłupiła – i proszę się nie obrażać, bo jak się niedawno dowiedziałem, wygłupić może się tylko inteligentna kobieta, bo głupia to zawsze jest głupia 🙂 Wiadomo, że spowodowane jest to przez dziurę czasową pomiędzy napisaniem “Na szybko” a pojawieniem się tekstu na Gikz.
    Ale chyba nikt się nie spodziewał takiego wyniku! Po meczu aż zakląłem donoście: PSIA KOŚĆ! A dzisiaj kibicujmy Borussi.

    1. thesheep Autor tekstu

      @Tasioros

      No cóż, nastąpiło oczywiste załamanie czasu i przestrzeni 🙂 Ale ja tam nadal trzymam kciuki za hiszpański finał, bo, jak widać, cuda się zdarzają. Paczyłam w statystyki i trzykrotnie wielkim przegranym na miarę Barcy udało się dojść do siebie w drugim meczu. Chyba że kondycja Messiego odgrywa tutaj decydującą rolę i bez niego się nie pozbierają. Zobaczymy 😀

  2. brokilon

    Mecz był kiepski jako widowisko piłkarskie. Imponujący pressing i ogólnie świetna gra bez piłki Bayernu to jedyny jasny punkt tego wydarzenia. Poza tym nie było na co patrzeć. Niby Bayern zmiażdżył Barcelonę, ale też prawda taka, że to nie była ta sama Barcelona co jeszcze jakiś czas temu. Chętnie bym zobaczył mecz wczorajszego Bayernu z Barceloną sprzed dwóch lat. To mogłoby być coś.

  3. bosman_plama

    A w temacie:

    Twardziel Rodon przemierzający Skyrim w celach łupieżczo rekreacyjnych był twardzielem, co to smocze zionięcia brał na kratę, a na widok jakichś tam bandytów tylko uśmiechał się zachęcająco. Szczęśliwie wszyscy okazywali się tępakami i nie rozumieli tego uśmiechu.

    Z kolei koleżanka Sula, która przemierzała te same okolice nie była żadną harcerką, tylko podstępną lisicą skradającą się wśród listowia i wykańczającą złowrogie elementy na odległość z kolejnych coraz lepszych łuków coraz lepszymi strzałami. Nikt jej nie postawił pomnika i w ogóle ludzie nie mieli okazji cieszyć się na jej widok, bo ginęli zwykle nim mieli okazję ją zobaczyć. W związku z tym uśmiechała się też tylko sama do siebie.
    Za to miała psa.

    Oboje byli w gruncie rzeczy dobrymi ludźmi. Ale dobrymi przede wszystkim dla siebie.

      1. bosman_plama

        @thesheep

        Miałem nawet dwa (bez modów). Jeden już nie pamiętam jak się przyplątał i łaził ze mną, aż go przed jakąś wyprawą, która wydała mi się dla niego zbyt niebezpieczna, zostawiłem w domu. Jak wróciłem po paru dniach, to już go nie było:(.

        Drugiego znalazłem z chacie przy szkielecie jego pana. Zagadałem i polazł za mną i nadal łazi. Tyle, że jego już na wszelki wypadek nie zostawiam samego na dłużej. Ma imię i z grubsza słucha poleceń. No i twardziel z niego, ale zdarzało mi się wczytywać grę po walce, ponieważ go zabili.

        Bardziej odjechany jest od niego tylko koń, który chadza własnymi drogami. Większości napotkanych przypadkiem koni nie można dosiąść, chyba że ma się w nosie prawo. Natomiast jazda na tym koniu nie jest kradzieżą. Ale gdy z niego zsiąść, po prostu sobie odchodzi w sobie wiadomym kierunku. Wpadam na niego w rozmaitych częściach krainy i czasem wędrujemy razem, a czasem nie. Rzuca się z kopytami na każdą napotkana bestię. Raz widziałem jak szturmował fort bandytów:D.

          1. bosman_plama

            @urt_sth

            Oba są prawdziwe.
            Jest dobra bo:
            – lubię tundrę i zimowe klimaty a to im wyszło świetnie;
            – zwiedzanie świata daje frajdę, bo fajnie jest iść, zobaczyć “co jest za tą górą” albo powłóczyć się po zamarzniętym brzegu morza;
            – świat ma niezły klimat;
            – gra łucznikiem – snajperem może sprawić frajdę, bo strzelanie z łuku jest znacznie lepsze niż machanie mieczem, któe mechanikę posiada, niestety, nadal kiepską;
            – fajnie się odkrywa różne drobiazgi, można mieć wrażenie, że wiat żyje, wpadanie na np. olbrzymy walczące ze smokami zawsze robi wrażenie.
            – powstał pierdyliard modów i powstają nowe.
            – są duże ilości sprzętu do znalezienia i ulepszenia, ale nie jest to “brazylion ganów”, które specjalnie się od siebie nie różnią, tylko dość fajne bronie i zbroje, dodatkowo wzbogacane modami.

            Jest nudna, bo:
            – Bethesda nie nauczyła się pisać żywych dialogów i chyba nigdy się nie nauczy;
            – nie nauczyła się też robić naprawdę fajnych postaci, choć ze dwie, trzy się w tej grze trafią;
            – wątek główny jest, jak zwykle, taki se, zadania poboczne to najczęściej “idź zabij tamto coś”, ale trafiają się i ciekawsze;
            – właściwie ta gra sprowadza się do eksplorowania świata, jak to nie sprawia Ci frajdy, to odpadniesz i nic nie będzie Cię cieszyć;
            – smoki są za łatwe do pokonania, (za to białe niedźwiedzie to niezłe s…syny),
            – walka wręcz jest co najwyżej średnia i szybko nuży, choć filmiki ukazujące dekapitację przeciwnika potrafią zrobić frajdę – a moderzy dorobili takich finiszerów od groma.

            Ja nie jestem w stanie grać w nią równo aż ukończę. Odpalam sobie ją co jakiś czas, włóczę się kilka godzin po naprawdę fajnej krainie, bawię się w snajpera wykańczającego cała załogę zamku z ukrycia i takie tam. Po dwóch dniach odpalam coś innego a do Skyrim wracam po tygodniu, albo dwóch.

            1. urt_sth

              @bosman_plama

              Czyli mówisz, że jak lubię się włóczyć i strzelać z ukrycia to warto. OK poczekam na właściwą cenę i sprawdzę. Apropos broni to zawsze mam w pamięci jakiegoś obrzyna-rewolwera-armatę w Fallout’cie (raczej drugim) co to robił ładne dziury w tułowiu często i gęsto dając trafienia krytyczne. Ach co to była za broń…
              Czy ktoś próbował uruchamiać F2 pod windą siódmą i jakie mody trzeba znaleźć aby dało się grać.

              1. bosman_plama

                @urt_sth

                Ta spluwa to pewnie .223 pistol? Mnie zawsze przypominał giwerę z Blade Runner. Ma kopa, fakt.
                Miałem problem z odpaleniem F1 i F2 pod win7. Tzn. gry nawet startowały, ale różne rzeczy działy się z ich kolorami. Wersje z GOGa powinny chodzić. Ja kupiłem na przecenie w cdp (po 9.90) i te też chodzą jak trzeba (tylko normalnie kosztują 19.90).

        1. thesheep Autor tekstu

          @bosman_plama

          Nigdy nie zapomnę, jak mój koń zginął pierwszy raz. Rozszarpali go wilcy w ciemną, burzową noc! Oczywiście, reload był obowiązkowy. Od tego czasu nie zsiadam z niego kiedy podróżuję, albo zostawiam go w domu, w bezpiecznej zagrodzie 😀 Widziałam dzikie konie, ale nie chciały ze mną gadać. Fajnie, że w skyrim jest inaczej, bo czekam na tę legendary edition.

Powrót do artykułu