Na szybko – fantastyka jest wszędzie

bosman_plama dnia 12 listopada, 2012 o 15:31    78 

Jacek Dukaj napisał do listopadowego numeru Nowej Fantastyki artykuł, który w znacznym stopniu daje się sprowadzić do jednego padającego pod koniec zdania: "Na tym bowiem polega jej tryumf, że fantastyka stała się głównym nurtem popkultury. Czyli – kultury w ogóle" (zostawiłem podkreślenie autora).

 Tym samym Dukaj ogłosił publicznie to, o czym wielu rozmawiało prywatnie od jakiegoś czasu. Jeszcze jakiś czas temu istniał jakiś rodzaj konfliktu pomiędzy literaturą fantastyczną, a tzw. literaturą głównego nurtu. Charakteryzował się on tym, że krytycy z głównego nurtu okazywali lekceważenie fantastyce, a fantaści  ćwiczyli się w nienawiści do owych krytyków i pokpiwali sobie z głównonurtowej literatury, utrzymując, że nie ma w niej nic poza literackimi eksperymentami. To się zmieniło. Obie strony dogasającej zimnej wojny muszą odnaleźć się w nowej sytuacji, ponieważ fantastyka zwyciężyła – z jej elementów korzystają prawie wszyscy. W efekcie nie bardzo da się fantastyką gardzić, trudno też zachowywać nienawiść do głównego nurtu, skoro główny nurt to teraz nasi.

 

Czemu jednak o tym piszę?

Bo triumf fantastyki znajduje też odbicie w świecie gier. Kto wie, czy tu właśnie nie jest on najbardziej widoczny. Zastanówice się, kiedy ostatnio graliście w jakąś grę pozbawioną elementów fantastyki? Seria CoD postanowiła właśnie wybiec w przyszłość. Battlefield też skaził się, jakiś czas temu, fantastyką, choć teraz, zgodnie z modą strzelanek, trzyma się raczej współczesności (acz fabuła Bad Company2 nosi znamiona fantastyki). Owszem, MoH pozostaje po stronie rzeczywistości. Strategiczne gry osadzone w historii też (z grubsza). Ale już realistycznych cRPGów prawie nie ma, przygodówki też lubią fantastyczne elementy, platforówki chyba nie mogą bez nich istnieć… Wygląda na to, że my, gracze, kochamy smoki i kosmitów i gdyby policzyć ilość fantastycznych i niefantastycznych tytułów, tych drugich byłoby zecydowanie mniej.

 

Czyżby ci, którzy twierdzą, że gry to czysty eskapizm i (prawie) nic więcej mieli rację? Z tego, co wiem, spora część gikzowiczów nie poprzestaje na grach i z upodobanem czyta też fantastyczne powieści. Co takiego jest w tej fantastyce, że tak ona nas pociąga? Czemu nie gramy powszechnie w cRPGi kryminalne na przykład? Bo w co niefantastycznego graliście ostatnio?

Dodaj komentarz



78 myśli nt. „Na szybko – fantastyka jest wszędzie

  1. k0d

    Można by z tymi stwierdzeniami dyskutować. To, że fantastyka jest w głównym nurcie, to fakt. Ale jak jest, to już inna sprawa. Byle jak… Skoro dla młodzieży fantastyka objawia się przez obrazy typu Zmierzch, skoro fantastyka najczęściej jest potrzebna po to żeby pokazać więcej wybuchów, to nie wiem czy to taki triumf…

    1. bosman_plama Autor tekstu

      @k0d

      Wiesz, to może być gorzki triumf. Z drugiej strony, powraca temat czytelnictwa kobiet – to one stają się głównymi czytelnikami, więc do nich kierowana jest główna oferta. Do tego dochodzi jeszcze trwający boom na wydawnictwa młodzieżowe. Jak się zestawi jedno z drugim, to wychodzą “Zmierzchy”.
      Przy czym warto pamiętać, że literatura popularna zawsze produkowała przede wszystkim chłam. Ale wśród pulpy wyrastały też rzeczy świetne.

            1. Najlepsza z Przyszlych Zon

              @k0d

              Bardzo nie lubię, kiedy uważa się, że kobiety czytają tylko romanse.
              To one są w tej chwili głównymi odbiorcami literatury w ogóle, niezależnie od jej poziomu i tematów które porusza.
              A literatura niska, jak każdy niższy dział kultury, ma więcej odbiorców niż wysoka. Poza tym, relacje międzyludzkie, w tym uczuciowe, zapewniają najlepszą dynamikę narracji. Na miłości i związkach opiera się “Gra w klasy” Cortazara, “Czarodziejska góra” Manna i wiele innych arcydzieł.

              1. bosman_plama Autor tekstu

                @Najlepsza z Przyszlych Zon

                Oj, no jasne, że obie płcie czytają i literaturę niższą i wyższą, i obie płcie czytają więcej tej niższej niż wyższej.
                Mówiąc prosto i nikogo nie starając się urazić – nakładów “Zmierzchu” nie wyczerpują macho i górnicy, prawda? Na dziesięć kobiet czytających Manna pewnie z 500 czytających romanse, tak jak na 10 facetów czytających Houellebecqa przypada stu, którzy czytają go dla scen seksu oraz 300 czytających Pilipiuka.

                A ponieważ kobiet czyta więcej, to więcej ukazuje się i sprzedaje romansów. I nie ma tu mowy o wartościowaniu płciowym, czy czym tam jeszcze. Z drugiej strony jakaś “linijka” istnieje, bo faceci romansów nie kochają:P

              2. Najlepsza z Przyszlych Zon

                @bosman_plama

                Faceci za to mają książki sensacyjne 😉 A wszyscy mają kryminały, przeżywające ostatnio swój comeback. 😉
                “Zmierzch” jest IMO jakimś dziwnym zjawiskiem popkulturowym, trochę smutnym, trochę przynoszącym nadzieję. Smutnym, bo napawa smutkiem fakt że aż tak zła literatura jest poczytna; przynoszącym nadzieję, bo dawno nastolatki nie czytały tak masowo – tutaj dobrą robotę odwalił Harry Potter, daleko bardziej wartościowy i lepszy literacko od Meyer.

              3. bosman_plama Autor tekstu

                @Najlepsza z Przyszlych Zon

                Mnie “Zmierzch” jako zjawisko smuci lekko mniej, choćby dlatego, że istnieje co najmniej jedno znane mi wydawnictwo, które utrzymuje się z wydawania zmierzchopodobnych powieści, którymi zarabia na wydawanie niedochodowej dobrej literatury:P. Zatem nawet “Zmierzch” się przydaje.

                Przy czym, o ile na HP mogło wyrosnąć pokolenie czytelników sięgających po coś więcej, to nie jestem pewien, czy “Zmierzch” takich czytelników wychowa. Choćby dlatego, że im rynek oferuje ocean identycznych powieści, w których oni doskonale się czują. Niektóre moje dorosłe koleżanki z pracy kupują jedną taka powieść za drugą, a źródełko nie wysycha.

  2. borianello

    Pokuszę się o stwierdzenie, że od dawna ogromną większośc kultury to fantastyka, bo z realem nie ma wiele wspólnego. Co z tego, że kolejne części CoDa osadzone są we współczesności, skoro samo założenie, że jeden gieroj roznosi w drobny mak całe zastępy wroga, a przy tym się autoregeneruje, jest tak absurdalne, że właśnie fantastyczne?
    Co z tego, że bohaterowie polskich żenujących seriali działają w niby-polskich realiach, skoro te “realia” są tak odrealnione, że szkoda gadać?
    A te wszystkie holiłódzkie komedie romantyczne to nie fantastyka? Statków kosmicznych w nich nie ma, ani elfów, ale motywacje bohaterów i zbiegi okoliczności są tak nierealne, że można to bez problemu pod fantastykę podciągnąć. Tego gorszego sortu.
    P.S. Rzygam już fantasy.

    1. bosman_plama Autor tekstu

      @borianello

      No ale brak realizmu to chyba jeszcze nie fantastyka? Oczywiście każda akcja filmu sensacyjnego jest mało realistyczna, choćby dlatego, że bohaterowie wychodzą cało z sytuacji, w których powinno im pourywać nogi i ręce.

      A fantasy? Hm. Wiesz, ale ono też bywa rozmaite:D. Widzę, że trzeba napisać tekst o new weird. Ha! Szukanie New Weird w grach to jest pomysł. Dishonored chyba by się wpisywało w ten nurt, ale musiałbym w nie najpierw zagrać:).

      1. borianello

        @bosman_plama

        Ja wiem, że fantasy bywa rozmaite, ale ostatnio mam wrażenie, że namnożyło się tylu autorów, poniewaz jest to nurt najłatwiejszy: nie trzeba się trzymac realiów historycznych, znać się na epoce, na polityce, na życiu codziennym, tylko dawaj: wstawiamy smoka, orków w “osom” zbrojach i mamy przepis na sukces:)

        1. bosman_plama Autor tekstu

          @borianello

          Hehe, to nie do końca tak. Jeśli przyglądniesz się forom miłośników fantastyki, to odkryjesz, że tam dopiero siedzą fanatycy … realizmu. Jakiś rok temu obserwowałem np. zażartą dyskusję pomiędzy fanami prozy Roberta Wegnera na temat opisanej taktyki ataków kawalerii. Co tam się działo!:D.

          Natomiast wielu autorów pisuje fantasy, bo ona najlepiej się sprzedaje. Np. space opera w Polsce sprzedaje się kiepsko – Rafał Dębski spróbował sił w space operze i szybciutko wrócił do fantasy.

              1. k0d

                @Gileq

                Dlatego niestety, ze smutkiem muszę to stwierdzić, znaczna część sf wyjątkowo kiepsko się czyta. Może i wiedzę chłopaki mają ale warsztatowo sobie nie radzą. A sama wiedza nie wystarczy. Trzeba umieć stworzyć wiarygodne postacie, potrafić dozować akcję a nie jedynie opisy jakichś zjawisk na 4 strony (usypiają rewelacyjnie). Oczywiście, kocham to, ale czasem aż ręce opadają…

    1. bosman_plama Autor tekstu

      @borianello

      To jest trochę stawianie sprawy na ostrzu noża – wszystko, co pozwala nam oderwać myśli od rzeczywistości byłoby wtedy eskapizmem.
      Ale przecież tak literatura (w tym fantastyka), jak i gry nie opierają się tylko na chwili oddechu od naszej codzienności – potrafią je także komentować. Grzędowicz np. w PLO komentuje naszą rzeczywistość właśnie.

  3. Ink-

    Utożsamianie fantastyki z eskapizmem zawsze było dla mnie daleko idącym naciąganiem faktów. Przynajmniej w rozumieniu “eskapizm = ucieczka od (problemów/życia codziennego) w świat wyobraźni”.

    Ja od niczego nie uciekam. Po prostu lubię o tym czytać/to oglądać/w to grać.

            1. Marcin O

              @Najlepsza z Przyszlych Zon

              biję się w piersi i przyznaję do błędu.
              Ale z drugiej strony dlaczego nie wierzyć w coś takiego. Jakie wrażenie na żołnierzach mogłaby wywrzeć taka szarża, ” o to pędzi tabun nieustraszonych wojowników nie zważających na pancerze i siłę ognia maszyn piekielnych , z okrzykiem na ustach itd. itd… ”
              ludzie w desperacji robią różne rzeczy.
              Dziwne trochę , że to Niemcy podsycali ten mit przecież on mógł świadczyć również o oporze Polaków zagrzewającym do walki.
              e jednak inne intencje przyświecały Niemcom [url=”http://polskiedzieje.pl/ii-wojna-swiatowa/czy-polska-kawaleria-atakowala-czolgi.html”]Link do źródła[/url]

            2. bosman_plama Autor tekstu

              @Najlepsza z Przyszlych Zon

              To raczej nieporozumienie wynikające z nomenklatury, choć oczywiście, wyolbrzymione przez propagandy – niemiecką i sowiecką. Niemniej, rzeczywiście w starcia z siłami pancernymi rzeczywiście była uwikłana polska kawaleria, tyle, że nie oznaczało to szarż na czołgi, ale ataki artyleryjskie itp.
              Swoją drogą, Niemcy też używali w kampani wrześniowej kawalerii.

  4. Najlepsza z Przyszlych Zon

    Zależy co definiujemy jako fantastykę – czy realizm magiczny jest fantastyką? Moim zdaniem nie, jest odrębną dziedziną. Czy Nabokov, pisząc w “Bladym Ogniu” o nieistniejącym państwie i nieistniejących stanach USA, ociera się o fantastykę? Też raczej nie, zresztą nie wiadomo co w tej książce jest prawdą, a co fantazją niewiarygodnego narratora.
    Owszem, fantastyka z jakiejś domeny dla nerdów zmieniła się w coś, co czytają i oglądają wszyscy – powodzenie “Gry o tron” o tym świadczy. Ale czy dominuje kulturę? Nie sądzę. Jest w popkulturze, bo mało które dzieła fantastyczne sięgają poziomu tzw. kultury wysokiej. Jest popularna, bo taka jest moda. W grach fantastyka jest fajnym elementem, bo komu się chce łazić po miejscach, które zna z reala?
    A co do eskapizmu – każda forma kultury może mieć taką funkcję. Pewna kobieta na początku lat 80. zrobiła ogromne badania na temat tego, dlaczego gospodynie domowe amerykańskich przedmieść masowo czytają harlequiny i oglądają opere mydlane. I okazało się, że właśnie dlatego, że ich życie jest tak nudne, że chcą uciec do jakiegoś bardziej porywającego świata.

    1. bosman_plama Autor tekstu

      @Najlepsza z Przyszlych Zon

      Spory o to, co jest fantastyką a co niekoniecznie trwają od hoho. Na przykład w piśmie “Fantastyka” w latach 80 starano się nobilitować fantastykę zaliczając do niej co się dało, z Mickiewiczem na czele (co akurat nie jest takie nieuzasadnione). Z realizmem magicznym od zawsze były problemy i nie wiem, czy da się je w ogóle rozwiązać. Tym bardziej, że w tej chwili istnieje jeszcze w Polsce swego rodzaju “społeczna definicja fantastyki” – pisarzem fantastycznym jest ten, kto przyjeżdża na konwenty:D. Np. “Chochoły” Wita Szostaka albo ostatnie opowiadania Jewgienija Olejniczaka to czystej wody realizm magiczny, tyle, że wcześniej obaj pisali opowiadania i powieści stricte fantastyczne, więc nadal uważa się ich za fantastów. Z kolei Tokarczuk nigdy nie publikowała prozy w wydawnictwach fantastycznych, dlatego, choć fantastyki w jej prozie bywa więcej niż np. u zaliczanego do fantastów Cetnarowskiego, to on jest fantastą, a ona pisarką głównonurtową:).

            1. bosman_plama Autor tekstu

              @urt_sth

              Akurat “Lód” się przebił do świadomości publicznej – był dość mocno omawiany poza środowiskiem, miał też nominacje do różnych nagród pozafantastycznych. W efekcie dobrze się sprzedawał – sam widziałem, jak jakaś babcia kupowała w księgarni dwa egzemplarze i wychodziła potem uginając się pod ich ciężarem. Dukaj ma już markę. Po “Lodzie” głośno było jeszcze o “Wrońcu”.

              1. urt_sth

                @bosman_plama

                W sensie przebicia do głównego nurtu tzw. kultury wysokiej, to Dukaj jest dobrym przykładem. Co ciekawe przebił się z powieścią w której “próg wejścia” w język jest zawieszony dość wysoko. Mi osobiście początki lodu jednoznacznie kojarzyły się (poprzez własne doświadczenia) z Konopielką, ale jak już zassałem to jak odkurzacz.

  5. thiefi

    Fantastyka staje się popularna bo w nią ludzie uciekają
    “Zniecierpliwieni teraźniejszością, wrogowie przeszłości, pozbawieni przyszłości,-AC” , stąd oddajemy się fantazjom i wolimy “inny” fantastyczny świat a jak się już nazywa “cyber punkt, fantasy itd.” to już mniejsza z tym.
    Kryzys, niepokoje społeczne, bezrobocie, drożejąca żywność, ogromne przeludnienie, wojny religijne i fanatyzm islamski, tragedie rodzinne(rozwody, usuwanie niechcianych ciąż czy bezpłodność po intensywnej antykoncepcji), wiele może być utrapień współczesnego człowieka

    Człowiek przybity swoim żmudnym życiem szuka okazji “by wznieść się ponad to wszystko” choćby w wyobraźni

    1. urt_sth

      @thiefi

      I właśnie to lubię, mimo całego tego otocznia, gdy fantastyka sprowadza mnie to podstawowych wyborów ludzkich (czasem wobec mniej oczywistych, czy trudno-wyobrażalnych sytuacji) i ich konsekwencji. Niby ucieczka, a na końcu i tak widzi się siebie w (może trochę krzywym) lustrze .

Powrót do artykułu