Ocalić od zapomnienia: Shattered Horizon

Wyspa dnia 15 czerwca, 2012 o 11:58    0 

Shattered Horizon, gra zapomniana a szkoda.

 

W czasie gdy coraz częściej słyszę iż sieciowe FPS'y nie prezentują sobą nic nowego, sytuacja produkcji z 2009 roku dziwi. Horyzont jest właściwie martwy, serwerów zostało zaledwie kilka… i to wypełnionych botami. Zanim przejdę do domniemanego powodu takiej sytuacji przybliżymy grę osobom, które jej nie znają.

W roku 2049 ludzkość posiada liczne bazy na księżycu. Firmy czerpią ogromne profity z wydobycia (helu-3?), wszystko to jednak przerwała eksplozja w jednej z kopalń. Ogromne ilości księżycowych odłamków dostają się na orbitę okołoziemską co uniemożliwia start z planety. ISA (International Space Agency) i MCC (Moon Mining Cooperative) pozostawione same sobie, zmuszone są do walki o surowce potrzebne do życia.

Jest to sieciowa strzelanka, na tle konkurencji wyróżnia ją jednak teren walk i mechanika. Potyczki toczymy uzbrojonymi astronautami w skafandrach EVA, w stanie całkowitej nieważkości. Wydawało by się że banał, ten fakt jednak potrafi wiele namieszać. W grze właściwie nie ma pojęcia góry i dołu, możemy przemieszczać się w dowolnym kierunku przy użyciu silniczków.  Oczywiście działają tutaj siły inercji i raz rozpędziwszy się nawet po odłączeniu silników utrzymamy wektor ruchu, a im szybciej się poruszamy tym trudniej wyhamować. Gracz musi się mocno pilnować gdyż, atak może nadejść z każdej strony. Dzięki temu bardzo liczy się współpraca, nie raz moją dupę uratował kolega z drużyny który obserwował to co dzieje się podemną. Sytuacje trochę ułatwia nam radar wyświetlający dostrzeżonych przeciwników. Istnieje jednak sposób aby się na tym radarze nie wyświetlać. Należy odłączyć wszystkie systemy naszego skafandra (oczywiście oprócz podtrzymywania życia). Powoduje to operowanie w ciszy (skafandry mają wbudowaną symulacje dźwięków otoczenia dzięki czemu można się połapać w przestrzeni), zakłócanej tylko przytłumionymi dzwiękami naszego skafandra. Radar przeciwnika traktuje nas wtedy jak martwe ciało i nie wyświetlamy się nikomu na HUDzie , jednak sami też jesteśmy go pozbawieni, tak jak i silników głównych (co ogranicza nasze zdolności poruszania się).

Grafika i udźwiękowienie stoją na wysokim poziomie. Warto zwrócić uwagę na przepiękne lokacje: stacje kosmiczne, księżycowe bazy wyrzucone na orbitę i umiejscowione pośród szczątków, wygląda to świetnie. Smaczku dodaje ostre światło, charakterystyczne dla pozbawionej atmosfery próżni. W cieniu przeciwnicy są praktycznie niewidoczni ale ich pozycje może zdradzić strumień z dysz silników. HUD jest zaokrąglony na krańcach ekranu, sprawia to wrażenie jakoby był on wyświetlany na przyłbicy hełmu. Widać że twórcy dbali o detale.

Brzmi ciekawie nieprawdaż? I jest, przy grze spędziłem kilka świetnych godzin i mam ochotę na więcej. Problem? Nie ma z kim grać. Co więc spowodowało takie wyludnienie serwerów? Cóż nie udzielę jednoznacznej odpowiedzi ale powodów może być kilka. Przy premierze gra nie należała do tanich, na Steam kosztowała ok 30 Euro. Sytuacji nie poprawia fakt iż gra obsługuje tylko DirectX 11 i posiada spore wymagania (dziś już jednak nie przerażające). Jest to pewnie główny powód dlaczego tak mało ludzi grę zakupiło. Futuremark Games Studio (firma znana z produkcji 3DMark) poczyniła odważny krok, jak się okazuje nietrafiony. Drugim powodem dla którego gra „siadła” może być mała ilość „contentu”. Przy premierze gracze do dyspozycji dostali zaledwie jeden karabin z granatnikiem, pistolet oraz kilka map. Jakiś czas później twórcy wypuścili za darmo dodatkową paczkę map i wyposażenia, jednak wtedy była to już reanimacja umarlaka. Gra prezentuje się świetnie i miała zadatki na dobrego sieciowca, któremu przepowiadałem długą żywotność. Jak widać myliłem się.

Na pocieszenie dołączę filmik promocyjny. Wiem, że poniewczasie, ale bardzo mi się podoba.

Dodaj komentarz