The Flame in The Flood – pierwsze podtopienie

Nitek dnia 13 lipca, 2015 o 12:07    3 

Za pierwszym razem przygoda okazała się zbyt krótka, by cokolwiek z niej zapamiętać. Utonąłem chwilę po tym, jak wsiadłem na tratwę. Za drugim razem udało mi się wymanewrować między losowo rozmieszczonymi wysepkami i dotarłem do brzegu. Pożarł mnie wilk. Za trzecim razem kliknęliście w tę notkę i zobaczyliście moją historię.Scout_Bus_A

Jednakże zanim to, wiedzieć musicie, że The Flame in The Flood to propozycja od członków nieistniejącego już Irrational Games (Bioshock). Jawi się jako przykładna opowieść drogi w oryginalnej oprawie i designie postaci dryfującym wokół karykaturalnych postaci z Psychonauts. Do tego szczypta survivalu, symulowania biegania, ale jakoś mniej. Dostępne rejony są mniejsze, a w dodatku mamy psa o nosie bystrym. Jest także latarka, ale ta poza oświetlaniem otoczenia, mimo że umiejscowiona na kiju, na niewiele się zdaje, kiedy wokół kraczą wrony. A tu pilnować należy ciepłoty, zmęczenia i diety. Być może trochę tu How to Survive, ale tego nie znam, więc ciężko mi rękę dać sobie uciąć za to przyrównanie. Wy oceńcie.

I choć nie widziałem za wiele, urzekło mnie to co zobaczyłem. Na tyle, że nie mogę się doczekać, aż zacznę się wgryzać w mechanizmy zaproponowane w tej wczesnej becie. Wtedy Wam pokażę jakim koksem survivalu jestem, ale póki co, póki co nadal się uczę i odkrywam 101 sposobów na niegodną śmierć. Do czasu.

Śmierć zapewnił producent.

—Aktualizacja
Graliśmy także na streamie. 44 minuty w ciężkim, pięknym, deszczu.

Dodaj komentarz



3 myśli nt. „The Flame in The Flood – pierwsze podtopienie

Powrót do artykułu