Rad Rodgers World One – zupełnie jak Ruff and Tumble

Nitek dnia 13 grudnia, 2016 o 16:27    4 

Skoro świnie już dawno latają, piekło zamarzło to 3D Realms na spokojnie może wydawać kolejne gry. Sięgnijcie teraz pamięcią wstecz, do Waszych ostatnich chwil z Amigą. Ruff and Tumble, kojarzysz, człeniu? Właśnie to zrobili teraz. Istny remake tamtej znakomitej platformówki.

Całość zrealizowana jest w podobny deseń jak niegdysiejszy remake Giana Sisters, gry przecież z tej samej epoki. Dostajemy teraz bardzo ładne 3D, gdzie poruszamy się w myśl klasycznej zabawy, rodem ze skakanek od Apogee. Jest lekka doza strzelania rozłożona na realizację w deseń twin sticka, co przekłada się na podróżowanie lewą gałą i strzelanie z prawej. Cała reszta to już stara szkoła w czystej postaci.

Przepastne poziomy, na których konieczne jest odnalezienie czterech części pieczęci, otwierającej drzwi do kolejnej planszy, obskakiwanie przeciwników dezintegrowanych przez nas i naszą podręczną pukawkę wielu smaków. A to karabin maszynowy, a to miotacz ognia, czasem wyrzutnia. Adwersarzy jest dość sporo, a poziom trudności utrzymany na relatywnie wysokim pułapie, przez co można się czasem nieźle spiąć i palce wykrzywić pod dziwnym kątem. Odpalenie przeciwnika owocuje czerwonymi bryzgami roszących na bogato kolorową krainę. Nie lękajcie się jednak ojcowie! Istnieje możliwość stonowania zabawy wybierając wersje kids friendly, gdzie jucha znika, a i język robi się lżejszy.

radrodgers

Musicie wiedzieć, że nie podróżujemy tu sami. Nie. Na plecach, niczym rozczłonkowany C3PO w Mieście Chmur osadzony jest nasz przydupas, znaczy kompan, który pełni niebagatelną rolę łącznika pomiędzy wirtualną podszewką odwiedzanego świata, a nim samym. Czasem też chwyci jakiejś rurki, zapewniając nam wjazd w miejsca wcześniej niedostępne. Czasem trzeba przegryźć się przez glicze na mapce do owej wirtualnej podszewki, by pojawiły się na świecie niedostępne wcześniej platformy. Miła mini gierka, wymagająca odrobiny zręczności, bo każda ściana parzy.

To właśnie robot, poza osoczem na planszach, dostaje knebel na wysławianie się poprawne, bo niczym Duke swojego czasu, rzuca czasem obraźliwym hasłem, po którym niewiasty na sali mdleją. W wersji kid friendly? Jest trochę jak Bender bez zimnego.

Sama zabawa jest całkiem dobrą strawą, acz niezbyt wymagającą dla doświadczonego gracza. Młodszych przyciągną nowoczesne szaty i sianie gromkiej pożogi w przyjaznej atmosferze. Są zagadki, plansze naprawdę są sporawe, a gra cieszy oko. Gorzej z ceną, bo Rad Rodgers World One wyceniono na 11.99e.

radrodgers2

Czemu World One? Tylko na tyle uzbierano podczas kampanii na Kickstarterze. tylko jeden świat w platformówce, składający się z raptem z ośmiu plansz. Mocno niekorzystne, bo nie ma tu rewolucji, ani nadmiaru miodu. Pewnie gry sygnowane 3D Realms nie będą już miały lekko.

Niemniej jednak to zwyczajowe platformerówkowanie młodości, bez rewolucji, dokładnie takie jakim pamiętamy tematy minionej ery gamingowej. Cena mocno dojechana jak na ogólną zawartość i szkoda. Szkoda, że mało, bo skacze i grzeje się gibko, ale to jednak za mało, by usprawiedliwić wydatek, zwłaszcza w natłoku nie mniej interesujących tematów. Sam zaś czekam na porządny remaster lub działające w ogóle na Win10 Heart of Darkness.

Podesłał wydawca.

Dodaj komentarz



4 myśli nt. „Rad Rodgers World One – zupełnie jak Ruff and Tumble

  1. quross

    Uwielbiam(łem) Ruff and Tumble na Amidze! Pierwszy swiat przechodzony milion razy, znałem każdy szczegół 😉 I ten dzwiek pocisku uderzanego w metal robota, miod! 😀 Gra działa na mnie mega wspomnieniowo, szkoda że nie słyszałem wcześniej o tej akcji na kickstarterze :/ nie mogę teraz akurat obejrzeć filmu, ktoś może napisać czy jest to remake w stylu Superfroga (nowe inaczej skonstruowane poziomy ale ta sama mechanika) czy konstrukcja świata jest taka sama jak w oryginale?

  2. thewhitestar

    Ruff’n’Tumble to jedna z moich ulubionych gier! Wracam do niej co jakiś czas, dla mnie najlepsza platformówka ewer… ale to to nie przypomina wcale pierwowzoru… Znaczy ‘tylko’ przypomina. No nie wiem… Jak na to patrzę to przychodzi mi na myśl słynne Mighty No. 9, zdecydowanie wolałbym zwyczajnie pecetowe wydanie oryginału.
    Nie żebym twierdził od razu że Rad Rodgers jest złą grą, absolutnie. Tego nie wiem. Wiem za to że oprócz wyglądu broni i ikonki w lewym górnym rogu ciężko mi się dopatrzeć podobieństw.
    Ach… aż nabrałem ochoty by opdalić winuae i ponapierdalać w roboty przy akompaniamencie ciężkich brzmień…

    EDYTA
    jeszcze dorzucę że ogólnie to od zawsze czekam na jakąś steamową czy inną gogową wersję dwóch moim najulubieńszych platformersów czyli właśnie Ruff’n’Tumble oraz Bubba’n’Stix, uważam że obie są tak samo zajebiste jak gdy pierwszy raz w nie grałem… eee… z 20 lat temu. Ale to leci…

Powrót do artykułu