Polygod – duże tempo wygrzewu

Nitek dnia 27 października, 2016 o 15:43    0 

Dziękuję za Bunker Punks i dziękuję za nowego DOOMa, bo właściwie dzięki nim stopień namaszczenia ADHD w strzelankach wzrósł znacznie. Polygod to podobny flow strzelania do wszystkiego, co prawda o minimalistycznej oprawie, ale o proceduralnych miejscówkach bardziej rajcujących niż No Man’s Sky. NMS, zawsze śmieszne.

Obecnie w formie wczesnego dostępu, Polygod idzie szeroko, oferując śmiałkom wypluwania ołowiu w bardzo dużych ilościach na minutę, skakankę rodem z dawnych lat, taką z UT, bądź innego Kłejka. Jednocześnie wizualnie się nie pieści, choć nie sposób oddać jej uroku jaki roztacza. Do tego doliczcie wciąż odmienne miejscówki, zestawiane ze sobą w różnych konfiguracjach oraz ołtarzyki esencji shootera, gdzie za zebrane dusze dokupicie jeszcze więcej tempa i akcji poprzez przebieranie, niczym w Lidlu za torebką, wszelkiej maści ulepszeń robi się jeszcze fajniej. Momentami gra zdziera z siebie szaty niewinności zarzucając grającemu na twarz mocny bullet hell, a dzięki mobilności gra nabiera jeszcze większego rozpędu. A wydawać by się mogło, że to niemożliwe.

Niestety to dopiero wczesny dostęp, więc ciężko przewidzieć losu projektu, ale mierząc go grywalnością, należałoby trzymać kciuki, bo zabawa jest fest przednia.

Podesłał developer.

Dodaj komentarz