Poly Bridge – ubaw po pachy

Nitek dnia 9 stycznia, 2017 o 9:28    8 

Nie dalej jak wczoraj, trochę z ciekawości, ale wróciłem do Poly Bridge. Ubawiłem się jak nigdy.

Wszystko robione było na streamie, więc nie lichą zasługę w tym maja widzowie, którzy stanęli na wysokości zadania. Wiedzieć musicie, że Poly Bridge ma jedyną w swoim rodzaju integrację zabawy z czatem i osobami nań obecnymi w trakcie transmisji. Nie jakieś tam głosowania, co robić, ale oddaje widowni wszelkie narzędzia dostępne in-game do wyrażenia siebie i ujarzmienia kreatywności w budowaniu konstrukcji, według ustalonych przez grę zasad. Następnie projekty uczestników wskakują w locie do podręcznego menu, z którego twór można pobrać i szybko go przetestować. Nie spodziewałem się, że to taka kopania uśmiechu.

W samej grze niewiele się zmieniło, choć od czasu wczesnego dostępu, kiedy to ostatni raz nad nią się pochylałem, doszły nowe modyfikatory zabawy jak chociażby punkty kontrolne, z czego niektóre oddziałują w różny sposób na pojazdy uczęszczające w testach mostów. I tak, nie dość, że czasem mapki są większe, trzeba zahaczyć o kolejne punkty, przy niektórych pojazdy się zatrzymują i zapomnijcie o ryzyku jakie niegdyś można było podjąć, ryzykując rozwalenie się wszystkiego tuż po przejeździe wehikułów, bo teraz czasem muszą zrobić drogę w dwie strony.

Niemniej jednak to nie zabawa dla singla, która zrealizowana tu jest bardzo dobrze, a samych plansz bez liku, zresztą jest też Steam Workshop, była bohaterem wczorajszej transmisji. Ino Wy i Wasze projekty. Jak ten powyżej, jak te w filmiku i w kilku późniejszych, które na jutuba także wlecą.

Ostatni raz płakałem, prawie, na Life is Strange. Tu nie obyło się bez łez.

Dodaj komentarz



8 myśli nt. „Poly Bridge – ubaw po pachy

  1. mr_geo

    Ja chciałem uprzejmie donieść że chyba się coś spsiuła ikona livestream’u na stronie głównej, bo wczoraj cały czas miała ceglasty kolor offline zamiast sałatowato zielonego online i to mnie zmyliło i nie załapałem się na stream.
    Smutek bardzo.

Powrót do artykułu