Planet Coaster – trzecia faza alfy

Nitek dnia 24 sierpnia, 2016 o 18:38    2 

To stadium z tego typu, który powoduje wesołe podrygiwanie nóżką i wzmaga oczekiwanie o wiele bardziej, niż człowiek mógłby się spodziewać. Wczoraj lekko ponad sześćset, dzisiaj już prawie tysiąc pięćset elementów w workshopie, który w grze zaimplementowano. Ło, matko i córko.

Cały temat mknie niczym Pendolino na prostej, ,bo pojawiły się także pierwsze koncepty ekonomii. Co prawda nie jest jeszcze jakoś specjalnie szałowo, ale są już koszta, można zatrudniać pracowników i później ich szkolić, wszystkich. Nieważne czy to pan Mietek ze zmiotką, wesoły pan Burger zabawiający tłumy czy sprzedawca napojów chłodzących. Każdego z nich można będzie przeszkolić podnosząc ich efektywność.

Wszelkie uciechy i maszyny dostały swoje statystyki,, co odbija się na zainteresowaniu nimi przez odwiedzających, dość selektywnych, ale też ryzykownych, bo niejedno malowidło z chodnika już ściągałem.

Dodano tryb wyzwań, który póki co pokazuje ficzery ekonomiczne, związane z pilnowaniem dolarów, bo wyzwań jako takich jeszcze nie ma. Będzie też kampania, dostępny jest znany już sandboks.

Jednakże jedną z tych największych nowinek jest wspomniana wcześniej implementacja workshopu, którego zawartość rośnie jak niedawno ceny cukru. Nie pozbawiono możliwości budowania wszystkiego przez gracza, bo jeśli ktoś będzie chciał uzewnętrznić swojego wewnętrznego architekta, nie ma sprawy. Mało tego, dorzucono już drugi zestaw klocków tematycznych, z magicznego lasu, pozwalający stworzyć mocno poschizowane scenerie. takie z gadającymi drzewami czy labiryntem z żywopłotów zwieńczonych pięknym jeziorem, bo dodano także wodę, która zjada tafle kałuż z niejednej większej produkcji.

We wszystkich dostępnych elementach nie sposób się już pogubić, ale jeśli ktoś nie ma czasu na budowanie domków od fundamentów po ostatni gwóźdź,, z pomocą przychodzą predefiniowane rzeczy do wykorzystania. Zestawy zawarte w grze, ale też te od graczy. I tu zabawy końca nie widać, bo odpaliwszy menu i zerkając z niego do Steama, można na bieżąco importować kolejne kolejki, dekoracje, scenerie, akcesoria, wszystko. Czegoś brakuje? Czas zakasać rękawy. Zrób to sam.

Znacznie wzrosła i tak nienaganna wydajność gry per se, bo nawet kiedy już po parku szwendało się realnie półtora tysiąca gości, między krzakami, trzema rollercoasterami, szeregiem przybytków użytkowych, ani myśleć grze o jakimkolwiek kaszelku.

A przecież to nie wszystko, a ja dopiero zacząłem tą bogatszą wersję poznawać. Wczoraj do trzeciej nad ranem, dzisiaj musiałem szpachelkami oczy odklejać od monitora, by porobić coś innego, napisać ten tekst i zrobić filmik, huehue. A gdzie tam do premiery 17 listopada.

Czas wypuścić krakena!

No, krakena też mają.

Dodaj komentarz



2 myśli nt. „Planet Coaster – trzecia faza alfy

Powrót do artykułu