Okhlos – nowoczesna starożytna Grecja padnie do twoich stóp

Nitek dnia 5 września, 2016 o 10:49    6 

Niewiele jest gier,, które swoją dynamiką przyprawiałoby mnie o dreszcze. U Okhlosa to źle ii dobrze, bo choć nóżka dygocze w rytm muzyki znakomitej, chciałbym wiedzieć o co w tym wszystkim chodzi. Nawet najśmielszym filozofom się nie śniło ile akcji może być zrealizowanej w jednym momencie jednocześnie na każdym zakątku ekranu.

Prawy do lewego, z ukosa po horyzont, latają tu wkurzeni filozofowie, którzy niszczą każdego. Nieważne czy to rzymianin, czy inny najeźdźca, spokojne drzewko czy budynek miejskich łaźni, wszystko. Tłum jest żądny krwi, kiedy to po raz któryś bogowie niechcący wdepnęli w kolejne Forum. Miarka się przebrała.

Umownie do dyspozycji oddany nam zostaje jeden filozof i ci, którzy podążają za jego zgubionym sandałem. Będąc przywódcą tłumu, gmeramy myszką i zasypujemy gradem małych rączek przeciwników pokaźnych rozmiarów, podnosząc wszelkiej maści przedmioty użytkowe. Dorodny udziec naładuje nam zdrowie, podczas gdy elementy zbroi wprowadzą w euforię, zwiększając siłę niszczącą ogółu.

Przyda się, bo gra swoją dynamiką powoduje zanik rogówki, co rusz zasypując garścią adwersarzy, czy budynkami do skrojenia. Im więcej uskutecznianej bitki, tym tłum bardziej pobudzony, a im bardziej się rzuca, tym więcej można zniszczyć w krótszym odstępie czasu. Plansze są spore, podzielone na sektory, więc trzeba się poniekąd starać, żeby łańcuch destrukcji szedł w parze z rozwojem podążającej za Wami masy.

000

Z czasem dołączy do Was co raz więcej, bo przy okazyjnych straganach można członków ekipy ulepszyć i wymieniać grupki leszczy na żołnierzy z dzidami bądź medyków, a i filozofie wyższego szczebla zasilą szeregi, jak choćby Draculuś, który obsysa z życia przeciwników lecząc tym samym rany naszych wojaków, czy taki Partokles, który zwiększy siłę ataku o 10%. Trzeba o nich dbać, bo stanowią trzon ulepszeń naszej ekipy, a o śmierć, wbrew pozorom, jest tu niezwykle łatwo. Początek tego nie zwiastuje, boi leci prostolinijnie w przód i nie stanowi zbytniego wyzwania, pozwalając składać przeciwników pod naporem towarzystwa dość prędko, ale im dalej w Grecję, tym hardkor windowany jest współmiernie z postępami. Przeciwnicy wychodzą coraz bardziej krnąbrni, zróżnicowani, lekkich osiłków wypierają minetaury i inne centaury, chaos rośnie. Powiedzieć, że jest tu spokój, choć na chwilę, to ściema. Zwłaszcza, kiedy w szeregach wraz z tłumem podążają woły i inne czikeny, które gotowe są oskórować skurkowańców przy łaźni.

Wisienką na torcie wieńczącą wizytę w każdej rujnowanej przez masy mieścinie jest spotkanie z którymś z bogów, którzy tak niegodnie traktują swoich wyznawców. Nie są to wizyty miłe, przynajmniej nie dla nich. Walki z szefostwem to trochę inna para kaloszy, acz rozmach jest tu mniejszy i jeśli spodziewacie się odzierania z godności rodem z God of War to zdecydowanie brak tu intymności. Czasem są jacyś pomagierzy, czasem monumenty rewitalizujące, więc chcąc nie chcąc, wkrada się lekka doza strategii do naszych działań, bo nieprzyjemnie jest kroić szefa ostatecznego, kiedy żebra zaczynają rozdzierać groty strzał od napierających zewsząd łuczników.

004

Okhlos jako symulator tłumu spełnia swoje zadanie aż nadto. Niejednokrotnie chaos na ekranie przechodzi najśmielsze oczekiwania i mimo że sterowanie tłumem nie należy do najtrudniejszych, ciężko się połapać. Wina leży po stronie zbyt dużego zbliżenia, które co prawda odsłania walory strony wizualnej, ale utrudnia ogarnięcie sytuacji przez co potrafi wygenerować dyskomfort. Osobiście nie lubię, kiedy gra wymaga od mnie rozpiętości palców niczym błony lotnej na ciele Polatuchy. A tu jest to wymagane, bo tak się użytkuje przedmioty do tego odpowiednie. Na padzie jest lepiej, ale w przypadku takiego szaleństwa prędkość kursora latającego po ekranie wypada niekorzystnie w stosunku do obsługi myszką.

Całość uzupełniona jest porywającą muzyczką będącą mieszkanką ośmiobitowych pisków, wymieszanych z bogatą menażerią instrumentów wszelkich. Po prawdzie przy pierwszych nutach wywołuje zdziwienie, aniżeli zachwyt, ale po dłuższej chwili ciężko wyobrazić sobie coś innego na miejsce.

Jest ostro, jest szybko, jest chaotycznie, zupełnie tak jak można by było się spodziewać po szalejącym tłumie. Okhlos sprawdza się w rozróbie w trybie krótkim mimo, że nie jest grą należącą do najkrótszych. Sporo tu rzeczy do odblokowania, konkretne ilości przeciwników do rozsmarowania, ale z drugiej strony ciężko to wszystko momentami okiełznać, co prowadzi do dezorientacji grającego. Niby fajowsko, temat rozwścieczonych niezadowolonych, popularny ostatnio, by nie szukać daleko realizowany ostatnio w spokojniejszym ciut Anarcute, a już w kolejce czeka Riot, ale koniec końców więcej tu próby ogarniania sytuacji niż beztroskiej nawalanki, którą Okhlos niewątpliwie miał być.

Ale przerzedzanie szeregów nieprzyjaciela, kurka, mocno jest.

Podesłał wydawca.

Dodaj komentarz



6 myśli nt. „Okhlos – nowoczesna starożytna Grecja padnie do twoich stóp

Powrót do artykułu