No Thing – zdarzyło się pewnej niedzieli

Nitek dnia 22 czerwca, 2016 o 11:05    5 

Drzewiej bywało tak, że ochoczo zakasałem rękawy przy niedzielnym streamie, wyszukując tematy groźne, schizowe i generalnie dziwne. To nie są czcze przechwałki, bo właśnie w niedziele ogrywaliśmy No Thing. Z tamtego dnia pozostało wspomnienie i filmik, który spokojnie konkurować może z Blair Witch Project.

Widać w nim kilka rzeczy. W okolicach szesnastej minuty sam się duszę, kwadrans później uciekam z pokoju, by po chwili wrócić i dokończyć dzieła zniszczenia. Trochę w obawie o siebie, widzów i cały wszechświat, nie sprawdziłem ewolucji szaleństwa kolejnego kwadransu. To co przykwasiłem w No Thing to moje.

A wiedzieć musicie tyle, że to bardzo dziwna i niebezpieczna gra. Niby endless runner, niby jest przyszłość, a tkwimy w totalitarnej wersji 1994 roku, w przyszłości. Mnie nie pytajcie, bo pole do interpretacji zdarzeń jest szerokie. Gibamy się jednak między warszawskimi blokowiskami, mijani przez głowę Wałęsy, czy ręce przeznaczenia sięgające po wolność syrenki. I tak biegamy, klikając klawisze kierunkowe, czy też jak było na Pixel Heaven – banany – i mkniemy z punktu A do punktu B nie zwalniając ani na trochę.

Całość okraszona psychodelicznym utworem o wielu smakach w wizualiach tak klarownych jak gdyby ktoś przyłożył kartoniki nasączone halucynogenami we wszystkie wilgotne miejsca Waszego ciała. A do tego No Thing jest bezlitosne generując przy tym wiele skrajnych emocji. Od radości bezmiaru po płacz do poduchy tydzień później.

Bo nawet jak zamkniesz oczy, nadal tam jesteś, pośrodku niczego, w samym środku wszystkiego. No Thing, prosto z polski, kwasi mocno.

Te niedziele kiedyś mnie wykończą.

Podesłał wydawca.

Dodaj komentarz



5 myśli nt. „No Thing – zdarzyło się pewnej niedzieli

  1. Turpi

    Taaak! No Thing, wreszcie! Zrobisz z tego serię i przejdziesz całe Nitku? Po łzach zakładam, że nie.
    Jestem bardzo ciekaw fabuły, a w to się nie da jednocześnie grać i jej śledzić (poza tym mam refleks przewróconego krzesła). Na youtubie znalazłem tylko jakiegoś amerykańskiego tarda który non stop nadaje i zagłusza grę.

Powrót do artykułu