Mini Metro – takie pociągi, ino podziemne

Nitek dnia 26 lutego, 2016 o 14:36    4 

Słabe, krótkie, nie gram, nie lubię, grafa nędza, muza rzęzi, dwa na dziesięć.

Wcale nie, ha! to bardzo fajny projekt z gatunku, kupie w bundlu i nigdy nie zagram, a jednak powinniście, bo chillout fest dobry z niego wyziera, a i czasem nieźle trzeba się nagłowić.

To znaczy o ile się gra w kampanię. Nie wiem, nie znam. Może raz włączyłem, lwią część czasu przed monitorem spędzając przed Mini Metro (oficjalne www) tylko i wyłącznie w trybie dziennego wyzwania, który jest taki dobry gdziekolwiek się nie pojawia (Isaac, Spelunky). I tyle. Raz dziennie pobawię się w kolejkę, co sycie mnie niezmiernie i wracam w tygodniu na co najmniej dwie partie. Czasem sześć. Bywało, że co dzień. I co zabawne, nie czuję potrzeby ogrywania mapek standardowych.

A zabawa rządzi się prostymi zasadami. Ot, budujemy metro, co przypomina nanizanie nitki na główki szpilki, z czego nitka to kolejna linia metra, a główka szpilki to stacja. Żeby nie było zbyt łatwo, każda stacja obsługuje innych pasażerów, a ci jeżdżą w różne miejsca przeznaczenia. Symbolizują to kształty jakie mają oni, jak i stacje. Nie dziwne jest, że figury geometryczne okraszają cała produkcję, a wszystkie różnokolorowe linie jakie kreślimy powoli tworzą rasową mapę metra.

Same daily challenge rzucają mocne wyzwanie, ale bez furii czy frustracji. Stacje pojawiają się na początkowej mapce losowo, co gwarantuje codzienną porcję myślówy, ale losowany jest także poziom trudności. I tak, na normalu nasze decyzje można zawsze poprawić, co uniemożliwia poziom ekstremalny, dodatkowo podkręcając tempo namnażania klientów i stacji do obsłużenia. Żeby nie było zbyt łatwo cykl rozgrywki trwa tydzień po czym dochodzą różne dopalacze jak np dodatkowe linie, mosty, tunele, czy wagony. I trzeba kombinować.

Kombinuję. Przy kawce, na relaksie, nie wiem w ogóle po co kampania chyba, że obrobienie jednej mapki dziennie nie starcza. Obsługa jest prosta, graficzka sterylna, a jednak patrzy się dobrze, a muzyki sami jesteśmy autorem, dzięki podłożeniu dźwięków pod kolejne pociągi, odbieranie pasażerów, podróż i budowę. Całość układa się każdorazowo w inne kojące nuty i motyw to przedni, choć nie wyjdziecie na zewnątrz nucąc ich pod nosem.

Być może ta prostota nie jest dla Ciebie, ale drogi Ty, jeśli interesują Cię podobne, niezobowiązujące zabawy logiczne, bo jednak te trasy też trzeba jakoś zaplanować i mieć zapasowe z trzy wyjścia i kolejne dni rozgrywki w przód, zainteresuj się proszę Train Valley, które jest tytułem zbliżonym i dającym wiele frajdy.

Co ja to… aha, znikam. Dzisiejszy challenge sam się nie zrobi. Kampania, pfff.

Do Metra zaprosił producent.

Dodaj komentarz



4 myśli nt. „Mini Metro – takie pociągi, ino podziemne

Powrót do artykułu